- Miałem straszne wątpliwości, gdzie my to będziemy grać? Przecież ani w filharmonii, ani w klubie. Kto będzie chciał tego słuchać? Okazało się, że gramy i w filharmoniach, i w klubach, i w radiach też czasem - mówił w Dwójce Krzysztof Lenczowski.
Atom String Quartet od czterech lat wykonuje głównie własne kompozycje, inspirowane rytmami latynoskimi, folklorem irlandzkim, melodiami hiszpańskimi oraz motywami z różnych regionów Polski. Kilkanaście dni temu otrzymali Fryderyka za album "Places", zaraz potem wystąpili w Dwójce, w audycji "Five o'clock".
Kwartet smyczkowy jest jednym z najpoważniejszych, najsilniej związanych ze światem muzyki klasycznej zespołów. Na dwoje skrzypiec, altówkę i wiolonczelę od drugiej połowy XVIII stulecia powstawały najambitniejsze, najbardziej wymagające i intelektualnie wyrafinowane kompozycje.
Ale kwartet smyczkowy może być też zespołem jazzowym. Choć, gdy muzycy z Atom String Quartet zaczynali, myśleli, że to może się nie udać. - W końcu zabrzmiało. Miałem gotowe motywy, tylko musiałem je przearanżować. Mieliśmy co grać na pierwszej próbie, to jest zawsze dobry znak - mówił Dawid Lubowicz w "Five o'clock".
Z grupą Atom String Quartet, czyli z Dawidem Lubowiczem, Mateuszem Smoczyńskim, Michałem Zaborskim i Krzysztofem Lenczowskim, rozmawiała Agata Kwiecińska.
Atom String Quartet w Dwójce, fot. Grzegorz Śledź/PR2