Czy można inwestować na giełdzie zupełnie się na tym nie znając? – Wybitnym fachowcem nie trzeba być, ale trochę faktyczne warto się przyłożyć. Nie należy traktować gry na giełdzie jak hazardu. Nie wymaga to doktoratu z ekonomii, wystarczy się orientować w ogólnych zasadach gry. To tak, jak w innych naszych zajęciach. Przecież kupując samochód też najpierw dużo o tym czytamy – mówił Roman Przasnyski.
Żeby rozpocząć grę na giełdzie, warto mieć kilka tysięcy złotych. – 3 do 5 tysięcy już wystarczy, żeby stworzyć jakiś portfel akcji. Ważne jest przy tym, żeby to nie były nasze całe oszczędności, bo jednak na giełdzie jest ryzyko i trzeba się liczyć ze stratą – przestrzega ekspert. I dodaje, że aby zmniejszyć ryzyko warto rozłożyć pieniądze, na przykład na akcje kilku spółek. – Bo zerowego ryzyka nie ma nigdzie – dodaje.
Roman Przasnyski przestrzega też przed zbyt małym zainteresowaniem swoimi inwestycjami. - Taktyka kup i trzymaj też nie jest do końca bezpieczna. Dlatego warto często sprawdzać, co dzieje się na naszym rachunku, a raz do roku to zdecydowanie za mało. Przy czym sposób inwestowania na giełdzie zależy od indywidualnej sytuacji inwestora i od jego podejścia do tematu. Trzeba się zastanowić, czy możemy poczekać, czy raczej potrzebujemy pieniędzy natychmiast. Oceńmy też uczciwie, jaka jest nasza skłonność do ryzyka – podpowiada analityk.
Jak można inwestować przy pomocy profesjonalnych doradców i maklerów? Ile kosztuje prowadzenie rachunku na giełdzie? Między innymi o tym można usłyszeć w nagraniu audycji. Zapraszamy.
Rozmawiał Roman Czejarek.
(ei)
Audycja powstała przy współpracy z Narodowym Bankiem Polskim. Więcej informacji znajdziesz na stronie "Bezpieczne finanse".