Logo Polskiego Radia
polskieradio.pl
Marta Kwasnicka 17.05.2012

Silniki na antymaterię są w naszym zasięgu!

Wskazują na to symulacje komputerowe. Antymateria może okazać się fantastycznym paliwem przyszłości, a napęd na nią możemy zbudować już dziś. Co stoi na przeszkodzie?
sxc.husxc.hu
Silniki na antymaterię są możliwe już dzisiaj
Wskazują na to symulacje komputerowe. Antymateria może okazać się fantastycznym paliwem przyszłości, a napęd na nią możemy zbudować już dziś.
Niedawno informowaliśmy o próbie skonstruowania statku Enterprise. Okazuje się, że w zasięgu naszych rąk jest także napęd na antymaterię. Wystarczy zderzyć jej odrobinę z materią, a otrzymamy tysiące razy więcej energii niż w jakiejkolwiek innej reakcji. Nic dziwnego, że od lat taki silnik jest numerem jeden z pismach science-fiction.
Prawa fizyki sugerują, że po Wielkim Wybuchu materii i antymaterii było we Wszechświecie tyle samo. Z czasem jednak ta druga zniknęła i dlatego wszystko, co znamy, składa się z "normalnej" materii. Istnienie antymaterii zostało przewidziane teoretycznie przez fizyka Paula Diraca, który nawet zdobył za to Nobla w 1933 roku. Antymateria przypomina „zwykłą” materię, ale ma przeciwny ładunek: anty-elektron jest tam naładowany pozytywnie, a anty-proton niesie ładunek ujemny. Anty-wodór to zatem anty-elektron krążący wokół anty-protonu, plus krążący wokół minusa.
Kiedy zetknąć materię z antymaterią, ta ostatnia anihiluje gwałtownie, wytwarzając energię. Problemem w skonstruowaniu jest mała ilość antymaterii, jaką dysponujemy. Od kilku lat trwają nad nią badania na przykład w CERN pod Genewą. Zdołano tam już wytworzyć i utrzymać w istnieniu przez kilkanaście sekund niewielkie, ale coraz większe ilości tego tajemniczego składnika.
Ronan Keane z Western Reserve Academy i Wei-Ming Zhang z Kent State University (obydwie uczelnie w Ohio, USA) są kolejnymi badaczami, którzy postanowili przykrzeć się perspektywom, jakie daje nam zapanowanie nad antymaterią. Pracują już nad silnikiem rakietowym, napędzanym przez antymaterię. Przede wszystkim antymateria musi zostać uwięziona w silnym polu magnetycznym, a następnie odpowiednio z niego wypuszczana.
Dawne wyliczenia wskazują, że piony (cząstki) musiałyby poruszać się z prędkością 90 proc. prędkości światła, aby uzyskać 36 proc. tej prędkości w wydechu, a zatem zaledwie jedną trzecią pierwotnej. Jeśli komuś marzyły się skoki w nadprzestrzeń, musi być zawiedziony.
Keane i Zhang prowadzili jednak obliczenia dalej, opierając się na doświadczeniach z CERN. Okazuje się, że europejscy fizycy rozpędzają piony tylko do 80 proc. prędkości światła, ale - za to - można uczynić je bardziej wydajnymi, sprawiając, że w rurze wydechowej będzie to 70 proc. prędkości światła. - Prawdziwe prędkości relatywistyczne naprawdę stają się możliwe - mówią Keane i Zhang.
Co ciekawe, manipulacja pionami wymaga pola magnetycznego o sile około 12 Tesli. - A takie pole można wytworzyć przy dzisiejszej technologii - dodają naukowcy.
Czyżby zatem otwierała się przed nami nowa era? Jeśli już widzą siebie państwo w "Sokole Millenium" albo Enterprise, to muszą państwo wiedzieć, że została ostatnia przeszkoda. Trzeba jeszcze uzbierać na tyle antymaterii, żeby można było pokonać jakąś sensowną odległość. W tempie, w jakim teraz produkuje ją CERN, potrzeba tysiąca lat, żeby otrzymać choćby mikrogram.

Wystarczy zderzyć odrobinę antymaterii z "normalną" materią by otrzymać tysiące razy więcej energii niż w jakiejkolwiek innej reakcji. Nic dziwnego, że od lat taki silnik pozostaje tematem numer jeden w pismach science-fiction.

Prawa fizyki sugerują, że po Wielkim Wybuchu materii i antymaterii było we Wszechświecie tyle samo. Z czasem jednak ta druga zniknęła i dlatego wszystko, co znamy, składa się z "normalnej" materii. Istnienie antymaterii zostało przewidziane teoretycznie przez fizyka Paula Diraca, który nawet zdobył za to Nobla w 1933 roku. Przypomina ona "zwykłą” materię, ale ma przeciwny ładunek: anty-elektron jest tam naładowany pozytywnie, a anty-proton niesie ładunek ujemny. Anty-wodór to zatem anty-elektron krążący wokół anty-protonu. Kiedy zetkniemy materię z antymaterią, ta ostatnia anihiluje gwałtownie, wytwarzając przy tym energię.

Problemem w skonstruowaniu opartego na tym mechaniźmie silnika jest mała ilość antymaterii, która dysponujemy. Od kilku lat trwają nad nią badania na przykład w CERN pod Genewą. Zdołano tam już wytworzyć i utrzymać w istnieniu przez kilkanaście sekund bardzo niewielkie, ale coraz większe ilości tego tajemniczego składnika.

Ronan Keane z Western Reserve Academy i Wei-Ming Zhang z Kent State University (obydwie uczelnie w Ohio, USA) są kolejnymi badaczami, którzy postanowili przyjrzeć się perspektywom zapanowania nad antymaterią. Pracują już nad silnikiem rakietowym: antymateria musi zostać uwięziona w silnym polu magnetycznym, a następnie odpowiednio z niego wypuszczana. Pola magnetyczne powinno mieć siłę około 12 Tesli. - A takie potrafimy wytworzyć przy dzisiejszej technologii - mówią naukowcy.

Czyżby zatem otwierała się przed nami nowa era? Jeśli już widzicie Państwo w "Sokole Millenium" albo "Enterprise", to musicie wiedzieć, że została jeszcze ostatnia przeszkoda. Trzeba uzbierać tyle antymaterii, żeby można było pokonać jakąś sensowną odległość. W tempie, w jakim teraz produkuje ją CERN, potrzeba tysiąca lat do otrzymania choćby jednego mikrograma...

(ew/technologyreview.com)