Uwolnienie gadów spowodowała… powódź. Obawiano się, że wciąż podnoszące się wody popowodziowe mogą krokodylom zagrozić. Znaczna część gadów wpłynęła już do Limpopo – jednej z największych rzek w RPA.
W pościgu za krokodylami wzięli udział nie tylko policjanci, lecz także, na przykład, hodowcy. Łapano je przeważnie w nocy, bo, jak utrzymuje właściciel farmy, wówczas łatwiej je dostrzec. Tysiące gadów udało się już złapać. Ładowano je na ciężarówki, związawszy wcześniej łapy krokodyli plastikowymi taśmami.
Policja ze znajdującego się po drugiej stronie rzeki Limpopo Zimbabwe przestrzega obywateli przed wchodzeniem do wody.
Na terenie RPA mieści się kilka farm, w których hodowane są krokodyle. Skóra gadów z farm trafia do branży odzieżowej.