Szef rosyjskiego rządu przybył na półwysep z dwudniową roboczą wizytą, w dniu wyborów prezydenckich na Ukrainie.
W planach jest między innymi wizyta Sewastopolu, gdzie odwiedzi oddział Federalnej Służby Migracyjnej. To właśnie tu wydawane są paszporty mieszkańcom anektowanego Krymu. Miedwiediew spotka się też z rosyjskim gubernatorem Sewastopola Siergiejem Mieniajło.
W poniedziałek Dmitrij Miedwiediew odwiedzi międzynarodowy obóz dla dzieci i młodzieży "Artek", a także odbędzie naradę na temat organizacji wakacji dla młodych ludzi.
Kryzys na Ukrainie: serwis specjalny >>>
Kijów uznał, że wizyta szefa rosyjskiego rządu na okupowanym Krymie w dniu wyborów prezydenckich na Ukrainie, to "szczególnego rodzaju buta i celowa prowokacja ze strony Rosji, która działa nadal na rzecz destabilizacji sytuacji na Ukrainie". - To stoi w sprzeczności z wcześniejszymi deklaracjami prezydenta Władimira Putina, że jest zainteresowany tym, by wybory na Ukrainie odbyły się w pokojowej i spokojnej atmosferze - napisano w oświadczeniu ukraińskiego MSZ.
Kijów ponownie wezwał Moskwę do respektowania suwerenności i jedności terytorialnej Ukrainy, odwołania bezprawnych decyzji o aneksji Autonomicznej Republiki Krymu i miasta Sewastopol oraz do stosowania norm prawa międzynarodowego i umów dwustronnych".
To już druga wizyta Miedwiediewa na Krymie od czasu aneksji półwyspu przez Rosję. 31 mara poprowadził w Symferopolu wyjazdowe posiedzenie rosyjskiego rządu.
W sobotę Miedwiediew udzielił wywiadu rosyjskiej telewizji. Odrzucił oskarżenia, jakoby Rosja w odniesieniu do Ukrainy nie wywiązała się z postanowień Memorandum Budapeszteńskiego. Przypomniał, że memorandum to dotyczyło rezygnacji Ukrainy z broni jądrowej, zaś gwarancje ze strony Moskwy "dotyczyły sytuacji groźby dla suwerenności Ukrainy w razie, gdyby ktoś jej zagrażał".
- To, co zdarzyło się na Krymie, to sprawa absolutnie odmienna. To sam naród, uznając się za niezależną część Ukrainy, wystąpił z inicjatywą przeprowadzenia referendum, a potem na tym referendum podjął decyzję o opuszczeniu państwa - mówił Miedwiediew.
Premier Rosji ocenił, że "absurdem prawnym" byłoby gwarantowanie integralności jednego państwa przez inne. Tłumaczył, że żadne państwo na świecie nie jest w stanie tego uczynić. - Nigdy, na mocy jakichkolwiek dokumentów ani Rosja, ani inne państwo nie może gwarantować integralności terytorialnej tego czy innego państwa - dodał.
Do aneksji Krymu doszło w połowie marca. Decyzję Kremla poprzedziło "referendum", w którym większość mieszkańców opowiedziała się za przyłączeniem do Federacji Rosyjskich. Zarówno Kijów, jak i większość państw zachodnich nie uznają tego głosowania. Zostało ono bowiem zorganizowane niezgodnie z prawem obowiązującym na Ukrainie.
IAR/asop