Kim były matki, żony i kochanki polskich gangsterów? O tym mówi wstrząsająca opowieść o kobietach w cieniu wielkich polskich mafiosów lat 90. Do jej powstania przyczyniły się zeznania "Masy" - Jarosława Sokołowskiego, byłego przestępcy, jednego z najbardziej wpływowych gangsterów tzw. grupy pruszkowskiej, a od 2000 roku świadka koronnego.
Jak Górskiemu udało się go w ogóle namówić do współpracy? - Nie było to oczywiście łatwe. Nasza znajomość trwa już ok. czterech lat. Nie zaczęliśmy jej przy okazji gromadzenia materiału do tej książki. Masa przez kilka lat był felietonistą magazynu "Focus Śledczy", którego byłem redaktorem naczelnym. To ja mu to pisanie zaproponowałem i być może dzięki temu zrodziło się zaufanie, bez którego nie powstałaby teraz ta książka - zdradził w "Stacji Kultura" pisarz.
PRZECZYTAJ TEŻ: Bertold Kittel: mafia w Polsce działa w białych rękawiczkach
Od kiedy tylko pojawiły się pierwsze wiadomości na temat tej publikacji, wiele osób poddawało w wątpliwość jej autentyczność. Nie brakuje głosów, że opowiadania "Masy" są albo zmyślone, albo w najlepszym wypadku mocno podkoloryzowane. - Nie mam dobrej odpowiedzi na pytanie, czy na pewno wszystko tutaj jest prawdą, bo też sam nigdy go sobie nie stawiałem - ujawnia Górski. - Nie zastanawiałem się, kto będzie wierzył, albo kto nie będzie. Z góry też zakładałem, że najwięcej osób od razu będzie deklarowało, że nie daje wiary temu, co napisałem. Niestety w moim przekonaniu większość tej książki to prawda - zaznacza.
Górski widzi też jeszcze jedną przyczynę, dla której wielu ludziom ta pozycja może się okazać za bardzo szokująca, by dać jej wiarę. - To nie jest tak naprawdę książka o gangsterach, mafii, tylko o nas - o Polakach i Polsce lat 90., dlatego też nie chcemy w to wierzyć. Nie chcemy przyjąć do wiadomości, że taka rzeczywistość była możliwa, że myśmy tak naprawdę akceptowali tę przestępczość zorganizowaną, fascynowali się nią - ocenia autor.
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z Arturem Górskim w "Stacji Kultura".
(ac/kd)