Postkomunistyczna partia Lewica wygrała wybory landowe w Turyngii, zdobywając według wstępnych wyników 31 proc. głosów. Na drugim miejscu znalazła się narodowo-konserwatywną Alternatywą dla Niemiec (AfD) z 23, 4 proc. Porażki poniosły CDU i SPD.
- Wyniki wyborów odczytywane są jako ukaranie tzw. wielkiej koalicji, której wyrazem są ugrupowania uznane za największych przegranych. SPD i CDU otrzymały czerwoną kartkę. Jest to fatalna sytuacja dla obu partii, zwłaszcza, że członkowie pierwszej z nich zastanawiają się kto będzie jej przewodniczył. Natomiast w CDU doszło do kolejnego buntu, w wyniku którego zakwestionowano przywództwo Annegret Kramp-Karrenbauer - podkreśliła Olga Doleśniak-Harczuk.
Krzysztof Miszczak: wyniki w Turyngii są ostrzeżeniem dla rządu koalicyjnego w Berlinie
Lewica pod wodzą premiera Turyngii Bodo Ramelowa zanotowała swój najlepszy rezultat w wyborach landowych w historii.
Koalicyjne układanki
Drugim zwycięzcą niedzielnego głosowania jest antyimigrancka i antyislamska Alternatywa dla Niemiec (AfD), na którą głosowało dwa razy więcej wyborców niż pięć lat temu. Porażkę poniosła CDU, która zajęła dopiero trzecie miejsce. Chadecy rządzili Turyngią nieprzerwanie w latach 1990-2015.
– Kontynuacja dotychczasowej koalicji jest niemożliwa. Rozważa się opcję rządu mniejszościowego. CDU zaznaczyło, że nie wyobraża sobie współpracy z postkomunistami, zwłaszcza, że zbliża się 30. rocznica upadku muru berlińskiego. Dlatego tworzenie koalicji będzie niezwykle trudne. Podobne stanowisko mają liberałowie z FDP. Zaznaczyli jednak, że jeśli powstanie rząd, to nie będą specjalnie przeszkadzać w jego funkcjonowaniu – wskazała Olga Doleśniak-Harczuk.
Rozmawiał Antoni Opaliński.
PAP/Polskie Radio 24/db
--------------------------------------
Data emisji: 29.10.2019
Godzina emisji: 11.35