Arnoldas Abramavicius zaznaczył, że Wilnu zależało na tym, aby decyzja została podjęta na poziomie regionalnym, gdyż wszystkie państwa w tej części Europy zmagają się ze wspólnym zagrożeniem. - Reżimy białoruski i rosyjski są tym zagrożeniem, i to zagrożeniem na długo. Dlatego musimy mieć wszystkie warianty i reagować - powiedział wiceminister.
00:43 12523821_1.mp3 Litwa zadowolona z postanowień, które zapadły w Warszawie. Materiał Kamila Zalewskiego
Szefowie MSW Polski i krajów bałtyckich uzgodnili wczoraj szczegółowe warunki zamknięcia granicy. Litewska minister Agne Biliotaite mówiła, że jednym z nich jest incydent zbrojny na granicy jednego z państw, a drugim - zorganizowanie masowego przedostania się nielegalnych migrantów przez granice jednego z państw. Wilno w reakcji na zagrożenie ze strony grupy Wagnera oraz w związku z rosnącym przemytem zamknęło dwa tygodnie temu dwa z sześciu przejść granicznych z Białorusią. Wczoraj szefowa litewskiego MSW oświadczyła, że w przyszłości mogą zostać zamknięte dwa kolejne punkty.
Arnoldas Abramaviczius zaznaczył, że nie zostały w tej kwestii podjęte na razie żadne decyzje. - Jest grupa robocza na poziomie rządu. W przyszłym tygodniu będzie decyzja, czy zamknięty zostanie jeden czy dwa punkty kontroli granicznej, oraz które to będą przejścia- dodaje wiceminister. Władze w Wilnie przekazały wczoraj, że rozważania dotyczą punktów w Ławaryszkach niedaleko Wilna i Raigardasu koło Druskienik.
Szefowie resortów spraw wewnętrznych Polski, Litwy, Łotwy i Estonii zażądali wczoraj od reżimu Łukaszenki natychmiastowego opuszczenia Białorusi przez najemników z tzw. grupy Wagnera oraz opuszczenia stref przygranicznych przez nielegalnych imigrantów.
IAR/dad