"To nie tylko wybór utworów, które kocham, ale też moja próba stworzenia nowego sposobu słuchania i doświadczania dźwięku, który wyrósł we mnie. To atmosfera zawieszonego czasu oraz współistnienie intymności i dystansu do rzeczy, które dostrzegam w mojej codziennej relacji z instrumentem" – mówi pianista.
Księżyc, aura księżycowa, światło księżyca to motywy inspirujące artystów od zawsze i to niezależnie od gatunku muzyki. Bruce Liu, którego temperament, błyskotliwość i poczucie humoru budzą podziw i entuzjazm na całym świecie, tym razem zanurza się w nostalgii, proponując interpretacje wyciszone, chwilami zagadkowe i nieoczywiste.
Osią albumu są dwie sonaty Beethovena – Księżycowa op. 27 i Waldsteinowska op. 21, wokół których Liu tworzy piękną paletę brzmień i refleksji z bardzo osobistego wyboru. Są to otwierający płytę Nokturn Des-dur op. 27 Chopina, Reverie Debussy'ego, Preludium e-moll BWV 855a Bacha (z notatnika Wilhelma Friedemanna, tu w opracowaniu Silotiego), krótki, właściwie nieznany drobiazg duńskiej piosenkarki Agnes Obel "Tokka", dwa opracowania pieśni ludowych Frederica Mompou, Etiuda nr 4 (z pierwszej księgi etiud) Ligetiego, dwa fragmenty Sonaty Fis-dur Skrabina i na koniec tej zagadkowej układanki "Dream" Johna Cage'a.
Jak opisać tę podróż, w którą nas zabiera Bruce Liu? Może tak, jak proponuje recenzent pisma Gramophone: "Lunaris – From Dreaming to Transcendence"? To w dotychczasowej dyskografii pianisty płyta pod każdym względem wyjątkowa, którą koniecznie trzeba mieć na swojej półce!
"Lunaris" Bruce'a Liu do wygrania od poniedziałku do soboty w "Poranku Dwójki".