Jedynka

Gen. Stanisław Koziej: w Mińsku politycznie wygrała Rosja

16.02.2015 09:20
- W Mińsku na Ukrainę nałożono szereg zobowiązań z terminami, które są niemożliwe do dotrzymania – mówił w "Sygnałach dnia" szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Gen. Stanisław Koziej
Gen. Stanisław KoziejFoto: Wojciech Kusiński, Polskie Radio
Posłuchaj
12'41 Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen .Stanisław Koziej o sytuacji na Ukrainie i polskich siłach zbrojnych (Sygnały dnia/Jedynka)
więcej

Gen. Stanisław Koziej pozytywnie ocenił fakt, że rozejm wszedł w życie i walki nie toczą się na całym froncie. Zaniepokojony jest sytuacją w Debalcewie. Separatyści grozili pacyfikacją tego miasta, postawili znajdującym się w nim żołnierzom ultimatum.

Zdaniem Kozieja,  sprawa Debalcewa nie została dookreślona w porozumieniu o rozejmie. - Separatyści uważają, że Debalcewo to ich terytorium i że mają tam swobodę działania – zaznaczył. Dodał, że to interpretacja wynikająca ze złej woli. – (Debalcewo) - to będzie punkt zapalny. To pułapka w rozejmie. Z kolei na południu przynętą dla separatystów jest Mariupol – ocenił.  Szef BBN powiedział, że szefowie sztabów mieli ustalić, gdzie będzie linia przerwania ognia. Zapewne nie doszli do porozumienia.

Szef BBN przypomniał, że większość ekspertów jest sceptyczna w kwestii realizacji porozumienia z Mińska. - Optymistycznie podchodzono do pierwszego mińskiego porozumienia, tymczasem szybko zostało ono podeptane i zerwane. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo negatywnego scenariusza i w tym przypadku – stwierdził gość Jedynki.

Gen. Koziej mówił, że w sensie politycznym w Mińsku wygrała Rosja. – Na Ukrainę nałożono szereg zobowiązań z terminami, z kalendarzem realizacji. Nie było tego w porozumieniu "Mińsk 1". To korzystniejsze dla strony rosyjskiej, bo (ustalone) daty nie są możliwe do dotrzymania. Będzie można łatwo obarczać Ukrainę odpowiedzialnością (za zaniechania), domagać się presji Zachodu. Ukraina jest w bardzo niewygodnej sytuacji po tym ”Mińsku 2” – oświadczył szef BBN.

Generał Stanisław Koziej podkreślił, że nie można wywierać presji na władze Ukrainy w sprawie Donbasu. Powinny decydować same.

Były szef MSZ Adam Rotfeld obawia się, że Ukraina może stać się państwem upadłym. Dlatego trzeba zbudować procedury państwa prawa i procedury, na których Ukraina będzie mogła ukształtować się jako członek rodziny europejskiej.  Generał Stanisław Koziej poproszony o odniesienie się do tej opinii, powiedział, że nie można oddzielać wzmacniania siły obronnej Ukrainy od zapewnienia jej możliwości rozwoju. – Musi wzmacniać potencjał obronny, by być bardziej odporna na zagrożenia i by potencjalny agresor, liczył się z kosztami presji, nacisku czy agresji. Chodzi o to, by Ukraina mogła realizować reformy gospodarcze i społeczne - tłumaczył.

Polskie siły zbrojne

Po raz pierwszy od wielu lat resort obrony narodowej wydał prawie cały budżet na modernizację techniczną sił zbrojnych.  W ocenie szefa BBN to dobry znak na przyszłość. Przesunięcia w budżecie go nie martwią. Lepiej jego zdaniem przeznaczyć pieniądze na inne cele, jeśli zaplanowane wcześniej kontrakty okażą się niemożliwe do zrealizowania. - Lepiej wydać pieniądze na inne uzbrojenie niż nie wydać ich w ogóle – podkreślił. Komentując fakt, że od roku nie możemy znaleźć firmy, która zmodernizuje czołgi Leopard, powiedział, że są problemy z konsolidacją przemysłu obronnego i jego potencjałem. – To problem, jak wyprowadzić na prostą polski przemysł obronny – powiedział gen. Stanisław Koziej.

Według szefa BBN potrzebna jest reforma narodowych sił rezerwowych – tak by pełniły rolę oddziałów terytorialnych. Generał poinformował, że w ciągu miesiąca odbędzie się kongres organizacji proobronnych: - 11 marca jest odprawa kierowniczej kadry siły zbrojnych, potem szef MON może podjąć decyzje – zaznaczył gen. Stanisław Koziej.

Tytuł audycji: Sygnały dnia
Prowadził: Krzysztof Grzesiowski
Gość: Stanisław Koziej (szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego)

Data emisji: 16.02.2015
Godzina emisji: 6.00 - 9.00

agkm,tj

>>>Zapis całej rozmowy

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Poznań'56

Czytaj także

Ambasador Ukrainy: Polski nie wypchnięto z negocjacji

13.02.2015 15:30
Wobec Rosji świat zachodni musi być zjednoczony – podkreślał ambasador Ukrainy w Polsce, Andrij Deszczyca. Kijów po obradach w Mińsku ma nadzieję na rozejm, ale boi się, że Moskwa planuje zagarnięcie kolejnych terytoriów.
Andrij Deszczyca
Andrij DeszczycaFoto: Wojciech Kusiński, Polskie Radio
Posłuchaj
11'32 Ambasador Ukrainy w Polsce, były szef MSZ Ukrainy Andrij Deszczyca o porozumieniach mińskich (Z kraju i ze świata/Jedynka)
więcej

- Polacy i Ukraińcy walczyli o swoje państwo równolegle. Nam nie udało się to na początku XX wieku. Mamy kolejną szansę. Jest niebezpiecznie, jednak naród jest zmobilizowany, gotów trwać do końca – mówił Andrij Deszczyca w magazynie "Z kraju i ze świata".

Mińskie porozumienie zakłada rozejm od północy w nocy z 14 na 15 lutego. Prezydent Petro Poroszenko komentował, że Ukraina chciała natychmiastowego porozumienia, jednak Moskwa nalegała, aby zawieszenie broni zaczęło się trzy doby po mińskim spotkaniu.

- Obawiamy się, że Rosja zechce zająć więcej terytorium. Nasi wojskowi bronią jednak swoich pozycji. A Moskwa tłumaczy, że separatystom potrzebny jest czas na zabranie uzbrojenia – powiedział Deszczyca. Ambasador Ukrainy podkreślił, że Kijów ma nadzieję na rozejm, mimo tego, że wciąż trwają walki, w nocy ostrzelano m.in. miasto Ługańsk.

Wcześniej, jeszcze w czasie rozmów w Mińsku, przez granicę z Rosją, na Ukrainę przejechało 40 czołgów, wyrzutnie, inny sprzęt wojskowy. – To świadczy o tym, że Władimir Putin wciąż gra. Ma nadzieję, że będzie rozmawiał z Ukrainą i z Unią Europejską z pozycji siły – powiedział. Jak stwierdził, Putin próbował nawet w trakcie rozmów wzmacniać swoją pozycję militarną. (Jednak) jeśli nie dojdzie do realizacji porozumienia, a w szczególności wycofania ciężkiej broni, pokaże jeszcze raz, że Władimir Putin kłamie - zaznaczył Deszczyca.

Ambasador Ukrainy zauważył, że Władimir Putin próbuje przywrócić stare metody polityczne, z dawnych epok. - Żyjemy jednak w innych czasach. Nie można dopuścić do tego, by jeden przywódca szantażował wszystkich – zaznaczył.

Dodał, że jeśli my, na Zachodzie, będziemy podzieleni, wróg będzie mógł kierować i manipulować poszczególnymi uczestnikami rozmów, a zupełnie inaczej będzie, gdy wszyscy będą przeciwko niemu zjednoczeni.

Komentując mińskie porozumienie ambasador powiedział, że jeśli wypełniony zostanie punkt o nadzorze nad granicą z Rosją, wtedy uda się na pewno ustabilizować sytuację na wschodzie. Dodał, że konstytucja Ukrainy i tak jest zmieniana, tak by nadać więcej kompetencji regionom. Planowana jest decentralizacja na przykładzie m.in. Polski.

Pytany o to, czy "wypchnięto" Polskę z rozmów o losach Kijowa, ukraiński dyplomata powiedział, że różne formaty rozmów są efektywne na konkretnych etapach. Ocenił, że Polska nie została ”wypchnięta” z dialogu o pokoju na Ukrainie. Zaznaczył, że nie chodzi tu przecież o jedną turę negocjacji, nawet taką, która trwa 18 godzin, a o długoterminową pracę nad doprowadzeniem do pokoju. I te wysiłki muszą też być kontynuowane w Brukseli. Andrij Deszczyca podkreślił, że Polska odgrywa z punktu widzenia Kijowa bardzo ważną rolę w Unii Europejskiej: m.in. zajmuje twardą pozycję wobec Rosji i sankcji, za co podziękował Warszawie.

Tytuł audycji: Z kraju i ze świata
Prowadził: Marek Mądrzejewski
Gość: Andrij Deszczyca, ambasador Ukrainy w Polsce, były szef MSZ Ukrainy
Data emisji:
13.02.2015
Godzina emisji:
12.38

agkm,tj

>>>Zapis całej rozmowy