Sygnały dnia, 26 lutego 2016 - zapis rozmowy z Beatą Szydło

Ostatnia aktualizacja: 26.02.2016 07:13
Audio
  • Premier Beata Szydło o 100 dniach rządu (Sygnały dnia/Jedynka)

Marek Mądrzejewski: Witamy serdecznie. Naszym gościem dziś jest prezes Rady Ministrów Beata Szydło. Dzień dobry. Chciałoby się powiedzieć tak: „Siódma piętnaście, witamy”, tymczasem to byłaby nieprawda, więc mówmy naszym słuchaczom prawdę: jest wieczór, czwartkowy wieczór, a pani premier przybyła do Polskiego Radia prosto z Sejmu. Bo?

Beata Szydło: Tak, nagrywamy audycję, która będzie jutro wyemitowana, ale robimy to dzisiaj wieczorem, dlatego że jutro wyruszam w trasę. Już o godzinie 5.30 pierwsza konferencja prasowa, podsumowanie stu dni pracy rządu, potem konferencje prasowe w różnych miejscach wokół Warszawy, ale też i głosowania w Sejmie, tak że bardzo intensywny dzień. A chciałabym, żeby również słuchacze Sygnałów dnia, radiowej Jedynki mogli usłyszeć o tym, co rząd zrobił w ciągu tych stu dni.

Marek Mądrzejewski: Jedno nam się, pani premier, udało, bo Program 1 powinien być pierwszy i dzięki temu rzeczywiście będziemy pierwsi przed telewizją.

Beata Szydło: Będziecie pierwsi.

Marek Mądrzejewski: Tak.

Piotr Gociek: No i mamy okazję dopytać dokładnie na przykład o to, wedle jakiego klucza były wybierane te miejscowości, w których będzie się pani spotykała z wyborcami, i skąd pomysł takiego właśnie podsumowania stu dni rządu?

Beata Szydło: Po pierwsze chcemy pokazać te dokonania, które w ciągu stu dni rząd zrealizował, czym się zajmowaliśmy, a one wiążą się z konkretnymi ludzkimi sprawami, ponieważ wszystkie te ustawy, które zostały przez nas wprowadzone już w życie, czy też które rozpoczęliśmy, nad którymi prace, to są kwestie, o których ja mówiłam w czasie swojego exposé, ale mówiłam również o tym w czasie naszej kampanii wyborczej. One dotykają rzeczywiście ludzkich spraw. Kiedy prezentowaliśmy te projekty w kampanii wyborczej, spotykaliśmy się właśnie z ludźmi w konkretnych miejscach, pokazywaliśmy te rozwiązania. Wracamy do tej idei, czyli to jest takie jakby zamknięcie koła.

Po drugie – ja podtrzymuję cały czas to, o czym również mówiliśmy przed wyborami, że dla nas ważny jest dialog z ludźmi, chcemy rozmawiać, chcemy się spotykać. No i jest to też takie nawiązanie, oczywiście, do kampanii wyborczej, ale przede wszystkim jest to coś, czego jeszcze nikt nie zrobił w taki sposób. Stu dni nie podsumowywano i ja uważam, że trzeba podsumowywać i rozmawiać z ludźmi, trzeba się z ludźmi spotykać. To jest większa wartość dla mnie niż na przykład konferencja prasowa gdzieś w jakimś zamkniętym pomieszczeniu.

Marek Mądrzejewski: Nie było wielu rzeczy, nie było na przykład tych naprawdę darowanych zwyczajowo stu dni spokoju, bo od samego początku rząd pani był obiektem ostrych ataków opozycji. Nawiasem mówiąc, często sam prosił się o nie.

Beata Szydło: Rzeczywiście to nie był łatwy okres stu dni takich w sensie takiego umownego w kulturze politycznej polskiej czasu, kiedy rząd może się zorganizować, może przygotować też plan rządzenia, może w tej nowej sytuacji się odnaleźć, bo przecież trzeba pamiętać, że wielu ministrów po raz pierwszy taką rolę pełni, dla nich to też nie było łatwe. Trzeba też pamiętać, że myśmy wprowadzili również zmiany organizacyjne w rządzie, dlatego że powstały nowe ministerstwa, część ministerstw było likwidowanych. To też wymagało pewnego czasu. Więc ponieważ mieliśmy rzeczywiście niełatwy czas, bo opozycja intensywnie nas atakowała od pierwszego momentu, musieliśmy sobie z tym poradzić.

Gdybym miała powiedzieć, że nie było też takich działań naszych czy sami nie doprowadziliśmy czasami do tego, że rzeczywiście można powiedzieć dzisiaj, że można to było inaczej zrobić, że można pewne rzeczy było inaczej przeprowadzić, to, oczywiście, tak. Jeżeli się nic nie robi, to błędów się nie popełnia. My staramy się z błędów wnioski wyciągać, ale myślę, że poradziliśmy sobie w tym trudnym czasie i drużyna się sprawdziła.

Piotr Gociek: Ale z drugiej strony to jest tak, że nie był to aż tak trudny czas, bo w porównaniu z innymi gabinetami, które były koalicyjne, rząd pani premier ma ten komfort, że jest stabilna większość i nie trzeba było konstruować żadnych wątpliwych konstrukcji. W związku z tym chyba niezależnie od tego, czy te ataki były, czy nie, rząd mógł przegłosowywać to, co chciał w ciągu tych stu dni.

Beata Szydło: Oczywiście, to, że nie ma koalicji to jest zawsze komfort rządzenia, dlatego że łatwiej jest, oczywiście, w swoim gronie się porozumieć, ale też nie zapominajmy, że nasza większość sejmowa nie jest aż tak duża, byśmy mogli spokojnie pracować w rządzie i na przykład ministrowie mogliby nie brać udziału w głosowaniach. To jest też taki moment, o którym musimy pamiętać. Przynajmniej na początku prac i sejmowych, i rządowych musieliśmy bardzo też dbać o to, żeby cały rząd brał udział w pracach sejmowych.

Natomiast czy łatwiej się rządzi, kiedy nie ma koalicji, czy trudniej, nie wiem, jak się rządzi z koalicjantem, bo nigdy tego nie przerabiałam, ale myślę, że, oczywiście, bycie... to, że w tej chwili rząd w Polsce tworzy jedno ugrupowanie polityczne czy jedno środowisko polityczne, bo nie zapominajmy, że to jest rząd, w skład którego poza Prawem i Sprawiedliwością wchodzą przecież...

Marek Mądrzejewski: I Solidarna Polska...

Beata Szydło: ...przedstawiciele Solidarnej Polski, i ugrupowanie również Jarosława Gowina. A więc my tworzyliśmy Zjednoczoną Prawicę w wyborach i ten rząd jest rządem Zjednoczonej Prawicy. Oczywiście, Prawo i Sprawiedliwość jest tutaj tą partią wiodącą i pod takim szyldem – Prawa i Sprawiedliwości – braliśmy udział w wyborach. To, oczywiście, też wymaga od nas takiej pokory, byśmy nie zapomnieli, że w swoim gronie musimy również bacznie realizować to, co sobie założyliśmy, przede wszystkim słuchać ludzi.

Marek Mądrzejewski: Zwłaszcza, pani premier, że komfort, ale coś za coś, potem odpowiedzialności nie uda się rozmyć, tak jak tym, którzy byli w koalicjach.

Beata Szydło: Oczywiście tak. I ta odpowiedzialność jest olbrzymia, tym bardziej że przed Polską naprawdę jest w tej chwili bardzo dużo poważnych wyzwań. My mamy skomplikowaną sytuację międzynarodową, która wynika z tego, że dzisiaj, przede wszystkim w Unii Europejskiej, sytuacja jest bardzo napięta. Wynika to przede wszystkim z błędów popełnionych przez przywódców europejskich w polityce migracyjnej. Ale też nie zapominajmy, że za wschodnią granicą Polski przecież nie ma spokoju, że jest Rosja, która próbuje w tej chwili narzucić światu tą retorykę wojenną. Więc tych konfliktów i różnego rodzaju uwarunkowań zewnętrznych, niesprzyjających Polsce jest bardzo dużo. A z drugiej strony my też wprowadzamy takie zmiany i takie reformy, które uderzają w określone środowiska, grupy interesów, i oni przeciwko nam protestują, nie przebierając w środkach.

Marek Mądrzejewski: Zwłaszcza że są to grupy interesów, które sięgają daleko poza granice kraju.

Beata Szydło: I głęboko do kieszeni, bo to też trzeba powiedzieć.

Piotr Gociek: Sto dni rządu to jest wejście w życie programu 500+, to jest mała ustawa medialna, to jest wprowadzenie podatku bankowego, to jest ustawa o służbie cywilnej, to są zmiany w ustawie o policji. A co z tymi kwestiami, których się przeprowadzić nie udało, a które opozycja w tej chwili wytyka pani gabinetowi jako obiecane niezałatwione właśnie, czyli podatek od hipermarketów, pomoc dla frankowiczów, niższy wiek emerytalny, leki dla osób powyżej 75. roku życia bezpłatne?

Beata Szydło: Wszystkie te zapowiedzi, które w czasie mojego exposé ja wskazałam, że będą realizowane w ciągu pierwszych stu dni, myśmy rozpoczęli. Oczywiście, to nie jest tak, że przeprowadza się wszystkie ustawy od początku do końca w tak krótkim czasie. Dla nas priorytetem była ustawa 500+. I ona jest zakończona, jest podpisana przez pana prezydenta, zaczyna obowiązywać od 1 kwietnia, ludzie otrzymają te pieniądze już właśnie od 1 kwietnia. I to jest nasz ogromny sukces, bo to też było ogromne wyzwanie logistyczne, nie tylko ustawodawcze, nie tylko legislacyjne, ale w tej chwili i logistyczne. I zespół pani minister Rafalskiej naprawdę świetnie się tutaj spisał.

Natomiast są też ustawy takie, które przecież przeprowadziliśmy – ustawę dotyczącą sześciolatków, mamy też ustawy, które weszły w życie już, dotyczące zmiany właśnie podatkowe, podatek bankowy. A część ustaw jest w tej chwili albo w procesie legislacyjnym w Sejmie, albo jest po uzgodnieniach międzyresortowych. Tak że z tych pierwszych zapowiedzianych kilkunastu projektów wszystkie już zostały w jakiś sposób rozpoczęte i są realizowane.

Marek Mądrzejewski: Pani premier powiedziała o tym, że wyciągamy wnioski z popełnionych błędów. To jakie wnioski wyciągnęło zaplecze parlamentarne, pani ekipa, z tego, co działo się wokół Trybunału Konstytucyjnego?

Beata Szydło: Zmiana Trybunału Konstytucyjnego, zmiana tej ustawy była konieczna z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Platforma Obywatelska w poprzedniej kadencji Sejmu wprowadziła zmiany, które były niezgodne z Konstytucją, co stwierdził sam Trybunał Konstytucyjny. A więc ta zmiana była konieczna przede wszystkim z tego powodu. Po drugie – przeprowadzenie zmiany, która wprowadziła w poprzedniej kadencji nowych sędziów Trybunału, którzy mieli wejść na miejsce tych, których kadencja wygasała dopiero po rozpoczęciu nowej kadencji, to było zagwarantowanie sobie przez poprzednią koalicję rządzącą wpływów w Trybunale Konstytucyjnym.

Można zapytać: po co im to było, prawda? Otóż rzecz prosta – jeżeli ja dzisiaj słyszę już z różnych środowiska czy z różnych miejsc, że na przykład ustawa 500+ma być zawetowana, mają być inne projekty ustaw, które Prawo i Sprawiedliwość przyjmuje, rząd Prawa i Sprawiedliwości przedstawia, a Sejm przyjmuje, mają być podważane w Trybunale Konstytucyjnym, chodziło o to, żeby Trybunał Konstytucyjny wykorzystać w walce politycznej po przegranych wyborach. I, niestety, jest to przykre z tego powodu przede wszystkim, że poprzednia koalicja rządząca podniosła rękę na niezależność, niezawisłość sądu, jakim jest Trybunał Konstytucyjny.

Marek Mądrzejewski: Ale mając na uwadze wyciąganie wniosków, myślałem też o tych ludziach, którzy podzielili się. Państwo startując do wyborów, uczestniczyli w takim pogłębianiu podziałów biegnących przez Polskę. Ja nie mówię o złych intencjach, mówię po prostu o prawdzie, która wówczas wyszła po raz kolejny na jaw. I pytanie dotyczy tego – często mówiła pani o biało–czerwonej drużynie, o próbie zjednoczenia dla potrzeb kraju wszystkich, którzy życzą mu dobrze...

Piotr Gociek: O budowaniu wspólnoty, mówił o tym i prezydent Andrzej Duda w kampanii.

Marek Mądrzejewski: I najprostsze pytanie: czy na przykład pani byłaby gotowa spotkać się z tymi ludźmi, którzy na ulicach, będąc w Komitecie Obrony Demokracji, bronią tamtego Trybunału i tamtych praw?

Beata Szydło: Rzeczywiście podział, który w tej chwili jest, próba podziału Polaków, budowana przez właśnie opozycję obecną, Polaków na tych, którzy wspierają rząd i tych, którzy są przeciwko rządowi, pogłębianie tych podziałów jest rzeczą fatalną. Myśmy rzeczywiście mówili w kampanii wyborczej z pełnym przekonaniem, mówił również o tym pan prezydent Andrzej Duda, o konieczności budowania wspólnoty, odbudowywania właśnie tej jedności. To jest nam potrzebne. I źle się stało, że zostały sprawy polskie wyniesione, te sprawy wewnętrzne, również na zewnątrz, że zainteresowano tym instytucje międzynarodowe, bo to tylko i wyłącznie, niestety, te podziały pogłębia.

Ja zaproponowałam opozycji, wszystkim klubom parlamentarnym, żebyśmy się spotkali, żebyśmy przyjęli wspólne rozwiązanie. Nie ma tutaj woli porozumienia, ale myślę, że to, żeby próbować trafić do tych, którzy dzisiaj przeciwko rządowi protestują, którzy dają sobą manipulować, mówią o łamaniu demokracji, tymczasem to właśnie oni są najlepszym dowodem, że demokracja w Polsce ma się najlepiej, bo przecież mają prawo do protestu. Trzeba rozmawiać, ja jestem zwolennikiem tego, że trzeba próby rozmowy. Warunek jest jeden – do rozmowy potrzebnych jest przynajmniej dwóch rozmówców. I jeżeli jest wola rozmowy i porozumienia...

Marek Mądrzejewski: Gotowych słuchać siebie nawzajem.

Beata Szydło: Trzeba siebie słuchać i trzeba rozmawiać. Natomiast jeżeli nie ma woli słuchania siebie nawzajem, to jest po prostu problem. Ja wierzę głęboko, że te podziały uda nam się zasypać i że jednak znajdziemy tą płaszczyznę porozumienia. Myślę, że te emocje, które w tej chwili są jeszcze podburzane, że to wszystko w pewnym momencie się uspokoi. W każdym razie zachęcam wszystkich, żebyśmy szukali takiego porozumienia.

Ja, kiedy byłam w Berlinie i po spotkaniu oficjalnym z panią kanclerz miałam wykład w jednej z fundacji berlińskim i pod tą fundacją po jednej stronie ulicy stali zwolennicy rządu, którzy witali mnie okrzykami radości, krzyczeli: Beata!, mieli biało–czerwone flagi, a po drugiej stronie stali przeciwnicy rządu, którzy nie witali mnie zbyt przyjaznymi okrzykami. Ale kiedy pomachałam do nich ręką, odmachali mi. To jest dobry znak, to znaczy, że chyba jest szansa na to, żeby szukać porozumienia.

Marek Mądrzejewski: To nie posłuchali wtedy tego dyrygenta, bo kamera pokazała dalej, że po drugiej stronie ulicy stał taki człowiek, który pokazywał im, jak się zachowywać. A może niechcący pokazał, żeby też odmachać pani premier.

Beata Szydło: No więc to jest pytanie: czy te protesty są rzeczywiście autentyczne i wynikają z przekonania tych ludzi, którzy protestują? Wielu pewnie tak i oni mają prawo do protestu. Przecież żyjemy w demokratycznym państwie i każdy, kto się nie zgadza z jakąś decyzją, kto się nie zgadza z władzą, ma prawo do wyrażania tej swojej opinii. Natomiast wielu z nich po prostu przychodzi w złych intencjach po to tylko, żeby bronić starego układu.

Piotr Gociek: To ja teraz o tych bardziej umiarkowanych krytykach rządu. I będę posiłkował się wypowiedziami posłów ugrupowania Kukiz’15, ugrupowania, które w niektórych kwestiach nawet dość często głosuje razem z koalicją rządzącą (mówiliśmy o koalicji Zjednoczonej Prawicy). Ale podsumowując sto dni pani gabinetu powiedziało tak: Do tej pory uchwalono bardzo dużo ustaw, które wydają pieniądze. Kiedy zaczną być uchwalane ustawy, które sprawiają, że do budżetu będą wpływały pieniądze? No i tu dochodzimy do tego, o czym kiedyś jeszcze wielokrotnie mówił Donald Tusk, a co się Platformie nie udało – uwolnienia energii Polaków, tego, żeby łatwiej prowadziło się w Polsce biznes, żeby przedsiębiorcy nie czuli się coraz bardziej objuczani kolejnymi obowiązkami.

Beata Szydło: Dzisiaj właśnie wieczorem w Sejmie przegłosowaliśmy poprawki Senatu do budżetu, a więc budżet na rok 2016 stał się faktem. W tej chwili tylko musi jeszcze pan prezydent go podpisać. I przy tej okazji przed głosowaniem pan minister Paweł Szałamacha powiedział o ważnych rzeczach, które w tej chwili dzieją się w Ministerstwie Finansów. Powiedział przede wszystkim również o tym, że są przygotowane już projekty ustaw, jedna z nich została przyjęta między innymi dzisiaj na Komitecie Stałym Rady Ministrów, uszczelniająca system podatkowy. Podatki są w tej chwili realizowane bardzo dobrze i widać, że te zmiany już przynoszą efekty, bo w samym styczniu... w styczniu dochody budżetowe są wyższe o 2 miliardy od tych planowanych, to znaczy, że – tak jak powiedział Paweł Szałamacha – ważne, żeby trend się utrzymał, bo przecież o to walczymy.

I dzisiaj jest też ważny dzień, dlatego że Ministerstwo Finansów, również pan minister Szałamacha zgłosił projekt ustawy 15% CIT–u, dla małych przedsiębiorców. To jest właśnie jeden z tych etapów, z tych elementów uwalniania energii i przedsiębiorczości Polaków.

No i mamy też program rozwoju przygotowany przez pana wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który będzie realizowany... został przyjęty uchwałą rządu, będzie realizowany przez wszystkie ministerstwa, przez wszystkie resorty. I to jest ten mechanizm, który ma nam dać właśnie ten szybki rozwój, dzięki któremu będziemy mogli mieć nie tylko wyższe dochody budżetowe, ale będziemy mogli realizować programy, o których mówiliśmy.

Marek Mądrzejewski: Ten plan wicepremiera jest drugim filarem dobrego samopoczucia i pani premier – obok 500+ oczywiście – i rządu. A ja chciałbym powiedzieć o jeszcze trzecim filarze i dobrze byłoby, żeby pani o tym wiedziała. Wielu ludzi cieszyło się, widząc panią w Parlamencie Europejskim. To dzięki pani przypomnieli sobie, co to znaczy duma. A ja chciałbym panią zapytać, ile to panią kosztowało, bo wejście w te elity europejskie to nie jest prosta sprawa. Donald Tusk nawet za to zapłacił, chociaż wydawało się, że jest taki swobodny, prawda, w tych wszystkich układach. Jak sobie pani z tym poradziła?

Beata Szydło: Przede wszystkim bardzo chcę podziękować za pośrednictwem państwa tym wszystkim, którzy rzeczywiście przysyłali mi różnego rodzaju bardzo miłe sms-y, maile, telefony, w których mówili właśnie to, że dziękują za moje wystąpienie tam, w Strasburgu. To nie było łatwe, oczywiście, ale muszę powiedzieć tak, że kiedy stoi się przed takim gremium i człowiek wie doskonale, że dzisiaj oto rozmawiamy o Polsce, rozmawiamy o ważnych sprawach dla Polski, i kiedy czuje się to wsparcie Polaków i wiem, że ode mnie zależy, żeby to spojrzenie na Polskę było inne niż próbuje się je w tej chwili przez różnego rodzaju ataki polityczne realizować, no to, oczywiście, jest to wielkie wyzwanie, wielka odpowiedzialność, ale w pewnym...

Marek Mądrzejewski: Ale to uskrzydla, czy obciąża?

Beata Szydło: W pewnym momencie muszę powiedzieć, że... Tak. Że na galerii Parlamentu Europejskiego byli Polacy z biało–czerwonymi flagami, przy wjeździe do Europarlamentu, tam, do siedziby w Strasburgu również widziałam biało–czerwone flagi grupy Polaków. To dodaje emocji, dodaje siły i wiary, bo ma się to poczucie bycia jedną drużyną. A kiedy do tej drużyny dołączyło wielu europarlamentarzystów spoza Polski, którzy wstawali i mówili, że są, czują się dzisiaj Polakami... Potem, oczywiście, próbowano powiedzieć, że to są eurosceptycy, że to są europarlamentarzyści z ugrupowań, które są.... atakują Unię Europejską. Ale oni bronili Polski i dla mnie to było ważne. I dlatego każdy, kto bronił Polski wtedy, był naprawdę bardzo ważny. To był wielki dzień, natomiast samo bycie w tej polityce europejskiej, światowej na pewno nie jest łatwe.

Ale muszę powiedzieć tak, że dzisiaj Bruksela i te spotkania właśnie na poziomie Brukseli, Europarlamentu czy też Komisji Europejskiej, Rady Europejskiej tak naprawdę to już jest pewna rutyna i codzienność. Dzisiaj wiele spraw, które są takimi sprawami bieżącymi, tam się załatwia...

Marek Mądrzejewski: I trzeba umieć to załatwić.

Beata Szydło: I trzeba umieć to załatwiać, ale też myślę, że to jest pewna już taka umiejętność czy też rutynowe zachowanie, które po prostu politycy w tej chwili muszą mieć w swoim zanadrzu.

Marek Mądrzejewski: Pani premier, musimy się żegnać, ale pozwoli pani, że będę starał się umieć załatwić coś dla naszych słuchaczy. Można?

Beata Szydło: Proszę bardzo.

Marek Mądrzejewski: A spojrzy mi pani w oczy?

Beata Szydło: Proszę bardzo.

Marek Mądrzejewski: Super. Nie za często, ale na przykład czy raz w miesiącu możemy panią premier na takie rozmowy do nas, do Jedynki zapraszać?

Beata Szydło: Będę zaszczycona.

Marek Mądrzejewski: Ale czy przyjmę zaproszenie?

Beata Szydło: Przyjmę zaproszenie i będę chętnie przychodzić do studia, dlatego że bardzo lubię bywać w studiu radiowym. A powiem też, że bardzo lubię słuchać i jestem wiernym słuchaczem Polskiego Radia, a szczególnie Jedynki.

Marek Mądrzejewski: Dziękujemy serdecznie. Naszym gościem była premier Beata Szydło w setnym dniu jej gabinetu.

Beata Szydło: Dziękuję, pozdrawiam wszystkich słuchaczy.

Piotr Gociek: Dziękujemy, pani premier.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak