Jedynka

"Nie rozwiązujemy problemów, jedynie gasimy pożary"

09.01.2013 08:42
Lekarze przygotowują się do akcji protestacyjnej polegającej na równoczesnym zwalnianiu się z pracy medyków zatrudnionych w zakładach finansowanych przez NFZ.
Maria Balcerzak
Maria BalcerzakFoto: W.Kusiński/PR
Posłuchaj
13'18 Dr Maria Balcerzak w Sygnałach dnia 9 stycznia 2013
04'04 Finansowanie innowacyjnych zabiegów
więcej
Obejrzyj
Dr Maria Balcerzak w Sygnałach dnia 9 stycznia 2013

Jak tłumaczy w "Sygnałach dnia" radiowej Jedynki przewodnicząca Regionu Mazowieckiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy dr Maria Balcerzak celem akcji jest zmuszenie rządzących do rozwiązania najważniejszych problemów dotyczących wykonywania zawodu lekarza.
- Lekarze są grupą poszkodowaną. Przepisy postawiły ich w sytuacji, że to oni są winni, że pacjent odchodzi od okienka czy z gabinetu niezałatwiony - mówi dr Balcerzak. W opinii przewodniczącej OZZL w Polsce nie ma długofalowego planu dotyczącego rozwiązania problemów w służbie zdrowia. - Nie rozwiązujemy problemów, jedynie gasimy pożary - podkreśla.

>>>Przeczytaj zapis całej rozmowy
Związkowcy chcą m.in. stworzenia trwałych zasad wynagradzania lekarzy zatrudnionych w publicznej służbie zdrowia, przewidujących odpowiednią wysokość wynagrodzeń i mechanizm ich waloryzacji. Według OZZL lekarz ze specjalizacją na etacie powinien zarabiać trzykrotność średniej krajowej. - To standard na Zachodzie, w Europie. My nie żądamy nie wiadomo czego. Czy to są takie wielkie pieniądze za taką pracę? Nie sądzę - ocenia gość Jedynki.
Rozmawiali Krzysztof Grzesiowski i Daniel Wydrych. Więcej w nagraniu audycji.

O tym, dlaczego w Polsce nowoczesne zabiegi bardzo często są finansowane z prywatnych pieniędzy, a nie ze środków NFZ dowiesz się z materiału Agnieszka Jas.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Plaga kolejek do prywatnych gabinetów lekarskich

03.01.2013 08:06
Szczególnie boleśnie dała o tym znać końcówka roku: na odpłatną wizytę u internisty czy pediatry z powodu przeziębienia trzeba było czekać nawet tydzień - wylicza "Dziennik Gazeta Prawna".
Plaga kolejek do prywatnych gabinetów lekarskich
Foto: sxc.hu/CC

W publicznych placówkach pod koniec roku zrobił się zator i na prywatne wizyty decydowały się nie tylko osoby z wykupionymi abonamentami, ale też szukające jednorazowej pomocy, co zakorkowało prywatne przychodnie - tłumaczy Andrzej Mądrala, ekspert Pracodawców RP.
Klienci abonamentowi także poza grypowym czy świątecznym szczytem mogą mieć też problem z dostaniem się do internisty tego samego dnia, kiedy zgłoszą się do przychodni. A jeszcze większy, gdy wybierają się do specjalisty. Jak mówi Mądrala, liczba lekarzy specjalistów jest ograniczona i ich po prostu nie wystarcza.
Ponadto wiele publicznych placówek zmusza pracowników do podpisywania lojalek zakazujących pracy w innych szpitalach i przychodniach, a to utrudnia pozyskiwanie kadry do prywatnych placówek - podkreśla "DGP".

to

Czytaj także

Masowy protest. Lekarze odejdą od łóżek

07.01.2013 19:26
Rozpoczęły się przygotowania do akcji protestacyjnej polegającej na równoczesnym zwalnianiu się z pracy medyków zatrudnionych w zakładach finansowanych przez NFZ.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Talmoryair/Wikimedia Commons/CC
Posłuchaj
00'31 Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL
więcej

Krzysztof Bukiel przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy powiedział IAR, że celem akcji jest zmuszenie rządzących do rozwiązania najważniejszych problemów dotyczących wykonywania zawodu lekarza. Bukiel twierdzi, że między środowiskiem lekarskim a rządzącymi nie ma dialogu, gdyż zarówno premier jak i minister zdrowia są zamknięci na argumenty merytoryczne lekarzy. - Musimy znaleźć sposób, aby tych rządzących do tej merytorycznej rozmowy zmusić - powiedział. Dodał, że najlepszym sposobem będzie masowe zwolnienie się lekarzy z pracy w publicznych zakładach opieki zdrowotnej.

Związkowcy chcą między innymi stworzenia trwałych zasad wynagradzania lekarzy zatrudnionych w publicznej służbie zdrowia, przewidujących odpowiednią wysokość wynagrodzeń i mechanizm ich waloryzacji.

Zdaniem związkowców, konieczne są też zmiany w przepisach dotyczących wypisywania recept refundowanych, aby lekarz nie był zobowiązany do weryfikowania uprawnień pacjenta do refundacji ani do określania jej stopnia.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>

IAR/aj

Czytaj także

Afera przeszczepowa. Najgorsze dane od 10 lat

08.01.2013 13:56
W niemieckich szpitalach afera przeszczepowa odbija się na gotowości Niemców do oddawania narządów. W ubiegłym roku liczba transplantacji wyraźnie spadła.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: sxc.hu/public domain
Posłuchaj
00'40 Korespondencja Wojciecha Szymańskiego (IAR)
więcej

W ubiegłym roku w Niemczech pobrano do przeszczepów 3,5 tys. organów. To o ponad 400 mniej niż rok wcześniej. Tym samym liczba transplantacji osiągnęła najniższy poziom od 10 lat. Specjaliści wiążą ten spadek z ujawnioną kilka miesięcy temu aferą przeszczepową. Okazało się, że w kilku klinkach uniwersyteckich, m.in. w Getyndze, Ratyzbonie i Lipsku manipulowano danymi pacjentów oczekujących na przeszczep. Dzięki temu niektórzy chorzy mogli szybciej dostać nowe narządy.

Sprawą zajmuje się już prokuratura. Szacuje się, że w całych Niemczech na pilny przeszczep czeka obecnie około 12 tys. osób.

Zobacz galerię: Dzień na zdjęciach >>>

IAR/aj

Zobacz więcej na temat: IAR Niemcy służba zdrowia