X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Jedynka

Nie straszcie secesją i separatyzmem

29.11.2010
0 0 0
Ruch Autonomii Śląska chce dojrzałej decentralizacji, a nie oderwania Śląska od Polski.
Posłuchaj
11'39 Ruch Autonomii Śląska

Przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska dr Jerzy Gorzelik zapewnia, że jego ugrupowanie jest rzecznikiem idei "rozsądnej decentralizacji" oraz  tego, by większy wpływ na politykę w regionach miały władze lokalne.

Gość "Sygnałów Dnia" uważa, że państwo nie powinno określać tożsamości narodowej swoich obywateli. Jerzy Gorzelik wskazał, że na przykład w Hiszpanii i we Włoszech są regiony autonomiczne, więc w Polsce mogłoby być podobnie. Jego zdaniem, w konstytucji można byłoby wprowadzić zmiany, które by to umożliwiły.

Zdaniem Gorzelika, państwo polskie nie traktuje poważnie deklaracji wielu Ślązaków o tym, że są narodowości śląskiej. Podczas spisu w 2002 roku taka deklarację złożyło 173 tysiące osób.

Jerzy Gorzelik uważa, że obecnie stosunek do dążeń Ślązaków zmienia się, czego pierwszym krokiem może być uznanie śląskiego za język regionalny. W rozmowie z Krzysztofem Grzesiowskim dr Gorzelik nie określił dokładnie obszaru, na którym chciałby wprowadzenia autonomii. - Interesuje nas historyczny Śląsk, ale na razie prowadzimy działalność w zachodniej części województwa śląskiego i w Opolskiem - mówi.

Przewodniczący przypuszcza, że jego ugrupowanie wejdzie do władz województwa. W wyborach samorządowych Ruch Autonomii Śląska uzyskał trzy miejsca w sejmiku województwa. W sejmiku może dojść do koalicji między PO, PSL a Ruchem Autonomii Śląska. - Ruch Autonomii Śląska chce być głosem regionu - zapewnia Jerzy Gorzelik

(ag)

Aby wysłuchać całej rozmowy kliknij "Ruch Autonomii Śląska " w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.
"Sygnałów Dnia" można słuchać w dni powszednie od godz. 6:00.

*

Krzysztof Grzesiowski: Niespełna 8,5% głosów w ostatnich wyborach samorządowych, to przekłada się na trzy miejsca w sejmiku wojewódzkich, w śląskim sejmiku wojewódzkim. Ruch Autonomii Śląska i jego lider, dr Jerzy Gorzelik, w katowickim studiu Sygnałów Dnia. Dzień dobry, witamy.

Jerzy Gorzelik: Dzień dobry.

K.G.: Czyli coś, co nie udało się cztery lata temu, udało się zrealizować w 2010 roku.

J.G.: Dokładnie, nie udało się cztery lata temu, osiem lat temu, ale my zakładaliśmy, że trzeba budować ruch społeczno-polityczny, który osiągnie sukces w dłuższej perspektywie. Konsekwencja została nagrodzona. Myślę, że to pierwszy taki znaczący, ale nie ostatni sukces polityczny.

K.G.: Czy Ruch Autonomii Śląska będzie współrządził śląskim sejmikiem?

J.G.: Wiele na to wskazuje. Trwają rozmowy koalicyjne, w czwartek inauguracyjne posiedzenie sejmiku. Do tego momentu oczywiście wszystko będzie się ważyć, ale sądzę, że w czwartek wyłoni się nowy zarząd z przedstawicielem Ruchu Autonomii Śląska w składzie.

K.G.: To będzie taki skład trójpartyjny – Platforma, PSL i Ruch Autonomii Śląska?

J.G.: W tej konfiguracji będą trzy ugrupowania, a więc te dwa, które rządzą na szczeblu centralnym, oraz Ruch Autonomii Śląska jako ten głos regionu. Na to wskazuje arytmetyka.

K.G.: Udział organizacji, której jest pan liderem, we władzach sejmiku śląskiego budzi niepokój i krytykę. Prof. Jerzy Buzek powiada, że nie popiera działań Ruchu Autonomii Śląska: „Takie działania mają na celu pokazanie niepokojącej inności mieszkańców Śląska”, koniec cytatu. Odrzuca pan taki argument?

J.G.: Czy odrzucam... Każdy ma swój pogląd na politykę i swój pogląd na śląską inność i każdy ma do tego prawo, jednego ta inność może niepokoić, innego nie. Natomiast ja sądzę, że cała krytyka profesora Buzka wynika z takiej częściowej przynajmniej nieznajomości naszego programu. Jesteśmy takim nowym aktorem na tej regionalnej scenie politycznej, a przynajmniej nowym w tej pierwszej lidze i być może nasze postulaty jak dotąd nie zwróciły uwagi pana profesora Buzka. W tej krytyce jest mowa o tym, z grubsza rzecz ujmując, że Ruch Autonomii Śląska domaga się jakowyś przywilejów dla jednego regionu, natomiast nasz program już od paru lat obejmuje wizję Polski jako państwa regionalnego, a więc państwa, w którym każdy region tak naprawdę może ubiegać się o ten zakres samorządności, który określa pojęcie autonomii.

K.G.: Wracając do nazwy ruchu: Ruch Autonomii Śląska, Śląska jakiego? Skąd dokąd?

J.G.: W naszych dokumentach programowych doprecyzowaliśmy to w następujący sposób – otóż jako pewne dziedzictwo ducha, dziedzictwo kulturowe interesuje nas cały Śląsk, który przez wiele wieków stanowił jednak całość, natomiast nasza działalność polityczna ogranicza się do Śląska Górnego, tego historycznego, który oczywiście także wykracza poza granice obecnego województwa śląskiego. A więc działamy na terenie województw opolskiego i w zachodniej części województwa śląskiego. Przewidujemy, że w dalszej perspektywie, dziesięcioletniej najprawdopodobniej, dojdzie do korekty podziału administracyjnego państwa i liczymy na to, że wszystkie ziemie górnośląskie, które pozostają w granicach Rzeczpospolitej Polskiej, znajdą się w jednym górnośląskim województwie.

K.G.: Jest pan osobą, która wzbudza kontrowersje. Pewnie się do tego zdążył pan już przyzwyczaić. Ale zdanie, które pan kiedyś wypowiedział, może bulwersować wielu, cytuję: „Jestem Ślązakiem, nie Polakiem, i nie Polsce przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem i nie czuję się zobowiązany do lojalności wobec tego państwa”. To pana słowa.

J.G.: Tak, słowa sprzed kilkunastu lat, kiedy toczyła się przed polskimi sądami sprawa Związku Ludności Narodowości Śląskiej. Przypomnę, że taką konsekwencją tej sprawy dosyć głośnej były deklaracje spisowe w roku 2002, kiedy 173 tysiące osób w Rzeczpospolitej Polskiej zadeklarowało narodowość śląską, i te deklaracje w zasadzie do dzisiaj nie zostały potraktowane poważnie przez państwo, choć coś w tym kierunku jest obecnie robione. Inicjatywa uznania śląskiego za język regionalny może być traktowana jako wyraz takiej woli dialogu między centrum politycznym a Ślązakami, którzy poczuwają się do odrębności kulturowej. W moim przekonaniu państwo nie powinno reglamentować tożsamości, tylko przyjmować do wiadomości te deklaracje, które padają choćby przy takiej okazji, jaką jest spis powszechny, w końcu po to zadano pytania, natomiast oczywiście...

K.G.: Ale czy to, co powiedział pan kilka lat temu, podtrzymuje pan?

J.G.: Powiem tak, że należy przede wszystkim rozróżnić, bo w komentarzach zauważyłem, że dokonuje się pewnego skrótu myślowego, który jest nadużyciem – stwierdzenie, że nie czuję się zobowiązany do lojalności, nie oznacza stwierdzenia, że nie jestem lojalny, wywiązuję się ze wszystkich obywatelskich powinności. Co więcej, działam wraz z kolegami, Ruch Autonomii Śląska, na rzecz takiej reformy państwa polskiego, która w moim przekonaniu jest korzystna nie tylko dla Górnego Śląska, ale także dla państwa jako całości. Natomiast generalnie mój stosunek do państwa jest następujący... do państwa jakiegokolwiek, nie do państwa konkretnego – państwo przede wszystkim musi być użyteczne i to państwo jest dla obywateli, nie obywatele dla państwa. Jeżeli państwo wie lepiej, czyli biurokracja centralna tak naprawdę, wiele lepiej, kim czują się obywatele czy kim mogą się czuć, to jest to nadużycie i to jest jakaś patologia w relacjach państwo–obywatel. I to trzeba zmieniać. Ja jestem zdeterminowany, by to zmieniać.

K.G.: Czyli z tego, co pan mówi, wynika, że nie będzie pan miał problemów przy okazji przyrzeczenia w sejmiku śląskim. Tam będzie taka formuła: „Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec narodu polskiego, strzec suwerenności interesówpaństwa polskiego, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny, wspólnoty samorządowej województwa i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczpospolitej Polskiej”.

J.G.: Do tej pory nie miałem problemów z przestrzeganiem prawa. Ruch Autonomii  Śląska może uchodzić za wzór legalizmu i to czasami jest podkreślane w takich głębszych analizach naszej działalności. Stąd z czystym sumieniem takie ślubowanie złożę.

K.G.: Wspominałem o opinii profesora Jerzego Buzka w sprawie możliwości wejścia Ruchu Autonomii Śląska do koalicji sejmiku województwa śląskiego. List do Donalda Tuska, ale jako do lidera i przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, a nie premiera, napisał poseł Ludwik Dorn, były marszałek sejmu. Pisze o Ruchu Autonomii Śląska, że jest to formacja otwarcie kwestionująca konstytucyjną zasadę unitarnego charakteru Rzeczpospolitej i postulująca ustrojową autonomię Górnego Śląska, a pan sam nie skrywa tendencji separatystycznych, nawet secesjonistycznych, i bez żadnych oporów deklaruje brak lojalności i lekceważenie, pogarda dla suwerennej Rzeczpospolitej. Zna pan ten tekst?

J.G.: Znam, oczywiście, przeczytałem z zainteresowaniem list pana marszałka Dorna. Z zainteresowaniem wynikającym z pewnej takiej refleksji nad kondycją polskiej klasy politycznej. Toczą się rozmaite dyskusje na tematy ważne tematy, na tematy ustrojowe, choćby kwestia autonomii regionalnej, to jest ważny temat ustrojowy, ale wydaje się, że w tej dyskusji brak takiego podstawowego zrozumienia pojęć.

Otóż nawet autonomia regionalna, czyli tak daleko idąca samorządność, nie stoi w sprzeczności z zasadą unitarności państwa. Hiszpania, Włochy to są państwa unitarne, a nie federalne, a tam funkcjonują autonomiczne regiony. Ale nawet gdyby tak było, no to przecież Konstytucja zawiera artykuł, który mówi o możliwościach ich zmiany, więc nawet jeżeli jakaś zasada jest wpisana w Konstytucję, to demokratycznymi metodami można dążyć do zmiany owej zasady i to sama Konstytucja przewiduje.

Natomiast straszenie separatyzmem i secesją to jest taki wypróbowany już sposób dyskredytowania działań Ruchu Autonomii Śląska, jestem do tego przyzwyczajony, uważam, że to jest kwestia czasu i dalszej ciężkiej pracy z naszej strony, by tego typu obawy rozwiewać i by przenieść całą dyskusję o relacji między regionem a centralą na taką płaszczyznę racjonalną, a nie na płaszczyznę emocji i fobii.

K.G.: Marzy się panu powrót do okresu, kiedy województwo śląskie miało własny sejm?

J.G.: Regionalny parlament jest takim warunkiem niezbędnym dla istnienia autonomii regionalnej, więc w jakimś stopniu oczywiście także jest to moje marzenie, ale zdaję sobie sprawę z tego, że upłynęło wiele czasu i ta autonomia powinna dzisiaj funkcjonować w nieco innej formie, bo i kontekst się zmienił. Ten okres międzywojenny był okresem specyficznym, wtedy autonomię postrzegano jako szczególny przywilej dla województwa śląskiego, ona była nadana w okresie bardzo gorącym, bo w okresie walki plebiscytowej, kiedy strona polska i strona niemiecka licytowały się na oferty dla Górnoślązaków, chcąc pozyskać ich głosy w plebiscycie.

Dzisiaj mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Dzisiaj autonomia jest postrzegana jako pewna forma dojrzałej decentralizacji i dzisiaj jest to oferta tak naprawdę dla każdego regionu, bo uważam, że w każdym regionie działoby się lepiej, gdyby kluczowe decyzje były podejmowane przez miejscową elitę, przez reprezentantów wspólnoty regionalnej, którzy są bliżej problemów i mogą racjonalniej te problemy rozwiązywać.

K.G.: A może ten sukces, bo tak to jest określane, a więc miejsca w sejmiku śląskim dla pana ruchu, to efekt tego, że wyborcy szukają kogoś, czegoś nowego, mają może już dość tego klasycznego podziału sceny politycznej – cztery partie i niby nic. Na Dolnym Śląsku odnosi sukcesy Rafał Dutkiewicz, tu, na Śląsku pana ugrupowanie.

J.G.: Ja jestem przekonany, że ten czynnik także odegrał znaczącą rolę. Trudno oczywiście rozstrzygać, co jest tutaj najważniejsze, no bo ten wynik to jest wypadkowa na pewno kilku spraw. Ale wydaje się, że dosyć powszechne jest odczucie, iż polska scena polityczna została zabetonowana, partie ogólnopolskie przyjęły szereg regulacji, które w zasadzie eliminują konkurencję na szczeblu centralnym. To są takie regulacje, jak finansowanie z budżetu, czyli z pieniędzy podatnika, to jest kwestia także dostępu do mediów. Tu w samej kampanii przed wyborami samorządowymi partie ogólnopolskie są uprzywilejowane. No i możemy dojść do sytuacji, w której w parlamencie znajdzie się reprezentacja naprawdę niewielkiej części społeczeństwa. W zasadzie już dzisiaj tak jest, bo przecież wielu z tych, którzy idą na wybory parlamentarne, głosuje bardziej przeciw niż za. Na pewno to jest wielkie wyzwanie i sądzę, że Ruch Autonomii Śląska i inne ugrupowania o charakterze lokalnym, regionalnym, które odniosły sukces w tych wyborach, powinny przedstawić swoją propozycję odblokowania tej sceny politycznej, tak, żeby również na szczeblu centralnym większa część społeczeństwa mogła widzieć swoich reprezentantów.

K.G.: Dziękujemy bardzo za rozmowę. Gość Sygnałów Dnia: dr Jerzy Gorzelik, przewodniczący Ruch Autonomii Śląska.

(J.M.)

0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Wybory prezydenckie 2015 - najnowsze informacje

Czytaj także

Opolszczyzna prymusem środków UE

Najwięcej pieniędzy z Brukseli w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego w przeliczeniu na mieszkańca otrzymała Opolszczyzna.

Obliczenia publikuje "Puls Biznesu". Na jednego mieszkańca województwa opolskiego wpłynęło 570 zł. Ponad 500 zł przypadło także na mieszkańca województw lubuskiego, świętokrzyskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Najmniej pieniędzy trafiło na Śląsk i Mazowsze.

Natomiast pod względem wartości podpisanych umów, czyli pieniędzy, które do mieszkańców dopiero popłyną, na pierwszym miejscu jest województwo warmińsko-mazurskiego (1556 zł na mieszkańca), przed opolskim - 1299 zł i pomorskim - 1265. I tu na ostatnich miejscach znajdują się Śląsk i Mazowsze.

tk

0 0 0

Czytaj także

Mówią o nim Tusk lub Kaczyński dolnośląskiej polityki

Rafał Dutkiewicz (prezydent Wrocławia): W końcówce kampania wyborcza była ostra. Padały różne określenia.
Posłuchaj
04'42 Takie są źródła sukcesu

- Pod koniec kampanii wyborczej jedna strona nazwała mnie Tuskiem, druga zaś Kaczyńskim dolnośląskiej polityki - śmieje się Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. W "Sygnałach Dnia" wyjaśnia, że nie ma pretensji o te określenia. - Zebrałem wszelkie możliwe przymioty czołowych artystów polskiej sceny politycznej - mówi prezydent.

W wyborach zdobył 71,67 procent głosów i będzie rządził miastem już trzecią kadencję. - Osiągnięcia Wrocławia i perspektywy na przyszłość prawdopodobnie skłoniły mieszkańców do ponownego mojego wyboru - tłumaczy swój sukces Dutkiewicz w rozmowie z Krzysztofem Grzesiowskim i Henrykiem Szrubarzem.

Zapewnia, że nie jest udzielnym księciem we Wrocławiu, zaś on i jego ekipa czują, że są na służbie u wyborców. Przede wszystkim nie pracują pod partyjnym szyldem, a interes mieszkańców jest najważniejszy.

Prezydent wyraził zadowolenie, że w 2010 roku Wrocław obronił się przed wielką wodą. Ma nadzieją, że tak jak władze miasta, tak również służby państwowe wypełnią swe zadania, bo to one są odpowiedzialne za utrzymanie rzek w ryzach.

Przy okazji Rafał Dutkiewicz zaprosił słuchaczy na Sylwestra do Wrocławia. Impreza będzie organizowana wspólnie przez radiową Jedynkę, telewizyjną Dwójkę i władze miasta.

(ag)

Aby wysłuchać całej rozmowy kliknij "Poseł PiS wie, kto zaszkodził partii" w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.
"Sygnałów Dnia" można słuchać w dni powszednie od godz. 6:00.

*

Henryk Szrubarz: Przenosimy się do Wrocławia, przy naszym telefonie Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. Dzień dobry panu.

Rafał Dutkiewicz: Dzień dobry, witam serdecznie.

Krzysztof Grzesiowski: Panie prezydencie, dziś w Gazecie Wyborczej możemy o panu przeczytać, że osiągnął pan coś, co nie udało się żadnemu prezydentowi w Polsce, zdobył pan władzę w wielkim mieście i jest drugą siłą po Platformie w województwie, zrealizował pan własny samorządowy projekt, tak twierdzi przynajmniej autor tych słów Jerzy Sawka. Trochę to panu czasu zajęło ten projekt samorządowy.

R.D.: W tym sensie trochę czasu... Bardzo dziękuję przede wszystkim za miłe słowa. W tym sensie trochę czasu, że ja już tutaj osiem lat w Ratuszu zasiadam, prawda? I osiągnięcia Wrocławia tudzież perspektywy na przyszłość najprawdopodobniej skłoniły wyborców, aby podjąć taką decyzję.

K.G.: A jeszcze niedawno, jeszcze przed wyborami dla jednych był pan człowiekiem Platformy, dla jednych, czyli dla Prawa i Sprawiedliwości, dla z kolei Platformy był pan człowiekiem PiS-u. Liczono na niespodzianki, a tu nic, 71,67% głosów, to informacja z wczoraj z Państwowej Komisji Wyborczej z godziny 20.00. Nic nie jest w stanie oczywiście już tego zmienić. Czy liczył pan na bardziej, nie wiem, zaciekłe to może złe słowo, ale na bardziej ostrą kampanię?

R.D.: Ona była w końcu ostra, dlatego że jedna strona ogłosiła mnie „Tuskiem dolnośląskiej polityki”, druga strona zaś „Kaczyńskim dolnośląskiej polityki”, czyli, jakby to powiedzieć, zebrałem wszelkie możliwe przymioty czołowych artystów polskiej sceny politycznej.

K.G.: Ma pan swoją ekipę w Radzie Miasta Wrocławia. Co ciekawe, ma pan również znakomity wynik w sejmiku wojewódzkim, komitet wyborczy, pana komitet wyborczy. Ktoś może powiedzieć, że pan powoli staje się takim księciem dolnośląskim udzielnym.

R.D.: Nie, to wszystko... [śmieje się] Bardzo dziękuję, ale to wszystko się bierze stąd, że my naprawdę powtarzamy i tak też na co dzień działamy, że jesteśmy po prostu na służbie u wyborców. Nie szyldy partyjne i nie interes partii politycznej popycha nas do działania. Mam na myśli ekipę ze mną związaną, ekipę samorządowców, tylko po prostu interes mieszkańców, interes wyborców, to jest dla nas najważniejsze. Przez osiem lat, jak sądzę, udało mi się to udowodnić we Wrocławiu. Również moim przyjaciołom, którzy wraz ze mną stworzyli tę alternatywną opcję w województwie. To jest opcja samorządowa.

H.S.: Ale opozycja w pana mieście mówi: to jest władza absolutna, cała władza w mieście w rękach Rafała Dutkiewicza, to nie jest dobre dla demokracji.

R.D.: To, że opozycja tak mówi, jest bardzo niedobre dla demokracji.

H.S.: Sytuacja, jaka właśnie w tej chwili wytworzyła się po wyborach samorządowych we Wrocławiu, jest niedobra dla demokracji.

R.D.: Tak, ale to apel do wszystkich rozsądnych ludzi, żeby nie słuchać, jak im partie polityczne mydlą w głowach i kręcą dym dookoła, dlatego że partie polityczne najchętniej podzieliłyby Polskę, Dolny Śląsk, Wrocław pomiędzy siebie, kompletnie nie interesując się tym, jakie są decyzje wyborców. Stanęliśmy do równej walki, wrocławianie podjęli decyzję, Dolnoślązacy podjęli decyzję, jest właśnie taki rezultat i teraz czas na ewentualne kształtowanie koalicji i na kontynuowanie codziennej pracy. Przed nami Euro 2012, przed nami duży program edukacyjny, przed nami utrzymanie wielkiego rozpędu inwestycyjnego. Przypomnę, że Wrocław jest numerem jeden w Polsce, jeśli chodzi o inwestycje infrastrukturalne.

K.G.: No i pewnie jeszcze nadzieja, panie prezydencie, że w przyszłym roku Odra nie wystąpi z brzegów.

R.D.: Myśmy się w 2010 roku obronili przed wielką wodą, miasto ani na moment nie przestało funkcjonować. Ogromna nadzieja, że służby państwowe odpowiadające już to za połączenia między miastami, już to za utrzymanie rzek w ryzach, bo to przecież jest odpowiedzialność służb rządowych, będą pracowały jak należy. Jeśli służby rządowe będą pracowały tak wydajnie jak funkcjonuje w Polsce samorząd, to nie mam najmniejszych obaw o dynamiczny rozwój zarówno regionu, jak i kraju.

H.S.: Panie prezydencie, mówiliśmy o tym, co przed nami, to trzeba powiedzieć, że przed nami jeszcze sylwester razem organizowany we Wrocławiu...

R.D.: Tak jest.

H.S.: W Polskim Radiu w Programie 1 również razem z Telewizją Polską z Programem 2.

R.D.: Wszystkich serdecznie zapraszamy zarówno na wrocławski Rynek, jak i przed odbiorniki radiowe i telewizyjne.

K.G.:  I tradycyjnie 31 grudnia.

R.D.: [śmieje się] W tym roku...

K.G.: Przed północą.

R.D.: W tym roku tak.

K.G.: Dziękujemy pięknie za rozmowę.

R.D.: Dziękuję bardzo.

K.G.: Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz przy telefonie Sygnałów Dnia.

(J.M.)

0 0 0

Czytaj także

Autonomia też chce władzy na Śląsku

29.11.2010
0 0 0
Jerzy Gorzelik, Ruch Autonomii Śląska
Jerzy Gorzelik, Ruch Autonomii ŚląskaFoto: fot. Lestat/Wikimedia Commons/CC
Przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska Jerzy Gorzelik przypuszcza, że jego ugrupowanie wejdzie do władz województwa.
Posłuchaj
00'24 Jerzy Gorzelik, przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska

W wyborach samorządowych Ruch Autonomii Śląska uzyskał trzy miejsca w sejmiku województwa.

Jerzy Gorzelik powiedział w "Sygnałach Dnia" w Polskim Radiu, że w sejmiku może dojść do koalicji między PO, PSL a Ruchem Autonomii Śląska. Dodał, że jego ugrupowanie jest rzecznikiem idei "rozsądnej decentralizacji", tego, by większy wpływ na politykę w regionach miały władze lokalne.

Zdaniem Jerzego Gorzelika, państwo polskie nie traktuje poważnie deklaracji wielu Ślązaków o tym, że są narodowości śląskiej. Podczas spisu w 2002 roku było to 173 tysiące osób.

Przewodniczący Ruchu Autonomii uważa, że państwo nie powinno określać tożsamości narodowej swoich obywateli. Jerzy Gorzelik wskazał, że na przykład w Hiszpanii i we Włoszech są regiony autonomiczne, więc w Polsce mogłoby być podobnie. Jego zdaniem, w konstytucji można byłoby wprowadzić zmiany, które by to umozliwiły. Jerzy Gorzelik uważa, że obecnie stosunek do dążeń Ślązaków zmienia się, czego pierwszym krokiem może byc uznanie śląskiego za język regionalny.

agkm

0 0 0