Nie straszcie secesją i separatyzmem

Jedynka
Andrzej Gralewski 29.11.2010
Nie straszcie secesją i separatyzmem

Ruch Autonomii Śląska chce dojrzałej decentralizacji, a nie oderwania Śląska od Polski.

Przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska dr Jerzy Gorzelik zapewnia, że jego ugrupowanie jest rzecznikiem idei "rozsądnej decentralizacji" oraz tego, by większy wpływ na politykę w regionach miały władze lokalne.

Gość "Sygnałów Dnia" uważa, że państwo nie powinno określać tożsamości narodowej swoich obywateli. Jerzy Gorzelik wskazał, że na przykład w Hiszpanii i we Włoszech są regiony autonomiczne, więc w Polsce mogłoby być podobnie. Jego zdaniem, w konstytucji można byłoby wprowadzić zmiany, które by to umożliwiły.

Zdaniem Gorzelika, państwo polskie nie traktuje poważnie deklaracji wielu Ślązaków o tym, że są narodowości śląskiej. Podczas spisu w 2002 roku taka deklarację złożyło 173 tysiące osób.

Jerzy Gorzelik uważa, że obecnie stosunek do dążeń Ślązaków zmienia się, czego pierwszym krokiem może być uznanie śląskiego za język regionalny. W rozmowie z Krzysztofem Grzesiowskim dr Gorzelik nie określił dokładnie obszaru, na którym chciałby wprowadzenia autonomii. - Interesuje nas historyczny Śląsk, ale na razie prowadzimy działalność w zachodniej części województwa śląskiego i w Opolskiem - mówi.

Przewodniczący przypuszcza, że jego ugrupowanie wejdzie do władz województwa. W wyborach samorządowych Ruch Autonomii Śląska uzyskał trzy miejsca w sejmiku województwa. W sejmiku może dojść do koalicji między PO, PSL a Ruchem Autonomii Śląska. - Ruch Autonomii Śląska chce być głosem regionu - zapewnia Jerzy Gorzelik

(ag)

Aby wysłuchać całej rozmowy kliknij "Ruch Autonomii Śląska " w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.
"Sygnałów Dnia" można słuchać w dni powszednie od godz. 6:00.

*

Krzysztof Grzesiowski: Niespełna 8,5% głosów w ostatnich wyborach samorządowych, to przekłada się na trzy miejsca w sejmiku wojewódzkich, w śląskim sejmiku wojewódzkim. Ruch Autonomii Śląska i jego lider, dr Jerzy Gorzelik, w katowickim studiu Sygnałów Dnia. Dzień dobry, witamy.

Jerzy Gorzelik: Dzień dobry.

K.G.: Czyli coś, co nie udało się cztery lata temu, udało się zrealizować w 2010 roku.

J.G.: Dokładnie, nie udało się cztery lata temu, osiem lat temu, ale my zakładaliśmy, że trzeba budować ruch społeczno-polityczny, który osiągnie sukces w dłuższej perspektywie. Konsekwencja została nagrodzona. Myślę, że to pierwszy taki znaczący, ale nie ostatni sukces polityczny.

K.G.: Czy Ruch Autonomii Śląska będzie współrządził śląskim sejmikiem?

J.G.: Wiele na to wskazuje. Trwają rozmowy koalicyjne, w czwartek inauguracyjne posiedzenie sejmiku. Do tego momentu oczywiście wszystko będzie się ważyć, ale sądzę, że w czwartek wyłoni się nowy zarząd z przedstawicielem Ruchu Autonomii Śląska w składzie.

K.G.: To będzie taki skład trójpartyjny – Platforma, PSL i Ruch Autonomii Śląska?

J.G.: W tej konfiguracji będą trzy ugrupowania, a więc te dwa, które rządzą na szczeblu centralnym, oraz Ruch Autonomii Śląska jako ten głos regionu. Na to wskazuje arytmetyka.

K.G.: Udział organizacji, której jest pan liderem, we władzach sejmiku śląskiego budzi niepokój i krytykę. Prof. Jerzy Buzek powiada, że nie popiera działań Ruchu Autonomii Śląska: „Takie działania mają na celu pokazanie niepokojącej inności mieszkańców Śląska”, koniec cytatu. Odrzuca pan taki argument?

J.G.: Czy odrzucam... Każdy ma swój pogląd na politykę i swój pogląd na śląską inność i każdy ma do tego prawo, jednego ta inność może niepokoić, innego nie. Natomiast ja sądzę, że cała krytyka profesora Buzka wynika z takiej częściowej przynajmniej nieznajomości naszego programu. Jesteśmy takim nowym aktorem na tej regionalnej scenie politycznej, a przynajmniej nowym w tej pierwszej lidze i być może nasze postulaty jak dotąd nie zwróciły uwagi pana profesora Buzka. W tej krytyce jest mowa o tym, z grubsza rzecz ujmując, że Ruch Autonomii Śląska domaga się jakowyś przywilejów dla jednego regionu, natomiast nasz program już od paru lat obejmuje wizję Polski jako państwa regionalnego, a więc państwa, w którym każdy region tak naprawdę może ubiegać się o ten zakres samorządności, który określa pojęcie autonomii.

K.G.: Wracając do nazwy ruchu: Ruch Autonomii Śląska, Śląska jakiego? Skąd dokąd?

J.G.: W naszych dokumentach programowych doprecyzowaliśmy to w następujący sposób – otóż jako pewne dziedzictwo ducha, dziedzictwo kulturowe interesuje nas cały Śląsk, który przez wiele wieków stanowił jednak całość, natomiast nasza działalność polityczna ogranicza się do Śląska Górnego, tego historycznego, który oczywiście także wykracza poza granice obecnego województwa śląskiego. A więc działamy na terenie województw opolskiego i w zachodniej części województwa śląskiego. Przewidujemy, że w dalszej perspektywie, dziesięcioletniej najprawdopodobniej, dojdzie do korekty podziału administracyjnego państwa i liczymy na to, że wszystkie ziemie górnośląskie, które pozostają w granicach Rzeczpospolitej Polskiej, znajdą się w jednym górnośląskim województwie.

K.G.: Jest pan osobą, która wzbudza kontrowersje. Pewnie się do tego zdążył pan już przyzwyczaić. Ale zdanie, które pan kiedyś wypowiedział, może bulwersować wielu, cytuję: „Jestem Ślązakiem, nie Polakiem, i nie Polsce przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem i nie czuję się zobowiązany do lojalności wobec tego państwa”. To pana słowa.

J.G.: Tak, słowa sprzed kilkunastu lat, kiedy toczyła się przed polskimi sądami sprawa Związku Ludności Narodowości Śląskiej. Przypomnę, że taką konsekwencją tej sprawy dosyć głośnej były deklaracje spisowe w roku 2002, kiedy 173 tysiące osób w Rzeczpospolitej Polskiej zadeklarowało narodowość śląską, i te deklaracje w zasadzie do dzisiaj nie zostały potraktowane poważnie przez państwo, choć coś w tym kierunku jest obecnie robione. Inicjatywa uznania śląskiego za język regionalny może być traktowana jako wyraz takiej woli dialogu między centrum politycznym a Ślązakami, którzy poczuwają się do odrębności kulturowej. W moim przekonaniu państwo nie powinno reglamentować tożsamości, tylko przyjmować do wiadomości te deklaracje, które padają choćby przy takiej okazji, jaką jest spis powszechny, w końcu po to zadano pytania, natomiast oczywiście...

K.G.: Ale czy to, co powiedział pan kilka lat temu, podtrzymuje pan?

J.G.: Powiem tak, że należy przede wszystkim rozróżnić, bo w komentarzach zauważyłem, że dokonuje się pewnego skrótu myślowego, który jest nadużyciem – stwierdzenie, że nie czuję się zobowiązany do lojalności, nie oznacza stwierdzenia, że nie jestem lojalny, wywiązuję się ze wszystkich obywatelskich powinności. Co więcej, działam wraz z kolegami, Ruch Autonomii Śląska, na rzecz takiej reformy państwa polskiego, która w moim przekonaniu jest korzystna nie tylko dla Górnego Śląska, ale także dla państwa jako całości. Natomiast generalnie mój stosunek do państwa jest następujący... do państwa jakiegokolwiek, nie do państwa konkretnego – państwo przede wszystkim musi być użyteczne i to państwo jest dla obywateli, nie obywatele dla państwa. Jeżeli państwo wie lepiej, czyli biurokracja centralna tak naprawdę, wiele lepiej, kim czują się obywatele czy kim mogą się czuć, to jest to nadużycie i to jest jakaś patologia w relacjach państwo–obywatel. I to trzeba zmieniać. Ja jestem zdeterminowany, by to zmieniać.

K.G.: Czyli z tego, co pan mówi, wynika, że nie będzie pan miał problemów przy okazji przyrzeczenia w sejmiku śląskim. Tam będzie taka formuła: „Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec narodu polskiego, strzec suwerenności interesówpaństwa polskiego, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny, wspólnoty samorządowej województwa i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczpospolitej Polskiej”.

J.G.: Do tej pory nie miałem problemów z przestrzeganiem prawa. Ruch Autonomii Śląska może uchodzić za wzór legalizmu i to czasami jest podkreślane w takich głębszych analizach naszej działalności. Stąd z czystym sumieniem takie ślubowanie złożę.

K.G.: Wspominałem o opinii profesora Jerzego Buzka w sprawie możliwości wejścia Ruchu Autonomii Śląska do koalicji sejmiku województwa śląskiego. List do Donalda Tuska, ale jako do lidera i przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, a nie premiera, napisał poseł Ludwik Dorn, były marszałek sejmu. Pisze o Ruchu Autonomii Śląska, że jest to formacja otwarcie kwestionująca konstytucyjną zasadę unitarnego charakteru Rzeczpospolitej i postulująca ustrojową autonomię Górnego Śląska, a pan sam nie skrywa tendencji separatystycznych, nawet secesjonistycznych, i bez żadnych oporów deklaruje brak lojalności i lekceważenie, pogarda dla suwerennej Rzeczpospolitej. Zna pan ten tekst?

J.G.: Znam, oczywiście, przeczytałem z zainteresowaniem list pana marszałka Dorna. Z zainteresowaniem wynikającym z pewnej takiej refleksji nad kondycją polskiej klasy politycznej. Toczą się rozmaite dyskusje na tematy ważne tematy, na tematy ustrojowe, choćby kwestia autonomii regionalnej, to jest ważny temat ustrojowy, ale wydaje się, że w tej dyskusji brak takiego podstawowego zrozumienia pojęć.

Otóż nawet autonomia regionalna, czyli tak daleko idąca samorządność, nie stoi w sprzeczności z zasadą unitarności państwa. Hiszpania, Włochy to są państwa unitarne, a nie federalne, a tam funkcjonują autonomiczne regiony. Ale nawet gdyby tak było, no to przecież Konstytucja zawiera artykuł, który mówi o możliwościach ich zmiany, więc nawet jeżeli jakaś zasada jest wpisana w Konstytucję, to demokratycznymi metodami można dążyć do zmiany owej zasady i to sama Konstytucja przewiduje.

Natomiast straszenie separatyzmem i secesją to jest taki wypróbowany już sposób dyskredytowania działań Ruchu Autonomii Śląska, jestem do tego przyzwyczajony, uważam, że to jest kwestia czasu i dalszej ciężkiej pracy z naszej strony, by tego typu obawy rozwiewać i by przenieść całą dyskusję o relacji między regionem a centralą na taką płaszczyznę racjonalną, a nie na płaszczyznę emocji i fobii.

K.G.: Marzy się panu powrót do okresu, kiedy województwo śląskie miało własny sejm?

J.G.: Regionalny parlament jest takim warunkiem niezbędnym dla istnienia autonomii regionalnej, więc w jakimś stopniu oczywiście także jest to moje marzenie, ale zdaję sobie sprawę z tego, że upłynęło wiele czasu i ta autonomia powinna dzisiaj funkcjonować w nieco innej formie, bo i kontekst się zmienił. Ten okres międzywojenny był okresem specyficznym, wtedy autonomię postrzegano jako szczególny przywilej dla województwa śląskiego, ona była nadana w okresie bardzo gorącym, bo w okresie walki plebiscytowej, kiedy strona polska i strona niemiecka licytowały się na oferty dla Górnoślązaków, chcąc pozyskać ich głosy w plebiscycie.

Dzisiaj mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Dzisiaj autonomia jest postrzegana jako pewna forma dojrzałej decentralizacji i dzisiaj jest to oferta tak naprawdę dla każdego regionu, bo uważam, że w każdym regionie działoby się lepiej, gdyby kluczowe decyzje były podejmowane przez miejscową elitę, przez reprezentantów wspólnoty regionalnej, którzy są bliżej problemów i mogą racjonalniej te problemy rozwiązywać.

K.G.: A może ten sukces, bo tak to jest określane, a więc miejsca w sejmiku śląskim dla pana ruchu, to efekt tego, że wyborcy szukają kogoś, czegoś nowego, mają może już dość tego klasycznego podziału sceny politycznej – cztery partie i niby nic. Na Dolnym Śląsku odnosi sukcesy Rafał Dutkiewicz, tu, na Śląsku pana ugrupowanie.

J.G.: Ja jestem przekonany, że ten czynnik także odegrał znaczącą rolę. Trudno oczywiście rozstrzygać, co jest tutaj najważniejsze, no bo ten wynik to jest wypadkowa na pewno kilku spraw. Ale wydaje się, że dosyć powszechne jest odczucie, iż polska scena polityczna została zabetonowana, partie ogólnopolskie przyjęły szereg regulacji, które w zasadzie eliminują konkurencję na szczeblu centralnym. To są takie regulacje, jak finansowanie z budżetu, czyli z pieniędzy podatnika, to jest kwestia także dostępu do mediów. Tu w samej kampanii przed wyborami samorządowymi partie ogólnopolskie są uprzywilejowane. No i możemy dojść do sytuacji, w której w parlamencie znajdzie się reprezentacja naprawdę niewielkiej części społeczeństwa. W zasadzie już dzisiaj tak jest, bo przecież wielu z tych, którzy idą na wybory parlamentarne, głosuje bardziej przeciw niż za. Na pewno to jest wielkie wyzwanie i sądzę, że Ruch Autonomii Śląska i inne ugrupowania o charakterze lokalnym, regionalnym, które odniosły sukces w tych wyborach, powinny przedstawić swoją propozycję odblokowania tej sceny politycznej, tak, żeby również na szczeblu centralnym większa część społeczeństwa mogła widzieć swoich reprezentantów.

K.G.: Dziękujemy bardzo za rozmowę. Gość Sygnałów Dnia: dr Jerzy Gorzelik, przewodniczący Ruch Autonomii Śląska.

(J.M.)

Komentarze:

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!

Bądź z nami w kontakcie:

10:00 - 13:00CZTERY PORY ROKUSłuchaj na żywo
Oglądaj na żywo

Polecamy:

Renata Przemyk: kocham swoje piosenki

Renata Przemyk: kocham swoje piosenki

Artystka przyznaje, że lubi swe piosenki za to, jakie dają jej możliwości zmian i rozwoju. Nie wyobraża sobie grania przez tyle lat piosenek dokładnie w taki sam sposób.

"Igrzyska śmierci" - wyważone kino rozrywkowe

Igrzyska śmierci - wyważone kino rozrywkowe

Jedną z najbardziej oczekiwanych premier tego tygodnia, szczególnie przez miłośników powieści z gatunku science-fiction autorstwa Suzanne Collins, są "Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1".