Bujak: podczas Okrągłego Stołu Solidarność bała się KPN i NZS

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2014 20:22
Solidarność bała się storpedowania rozmów. Ówczesna władza też miała wiele obaw i lęków i to nie opozycja była ich przyczyną. Po 25 latach od rozpoczęcia rozmów ich uczestnicy ujawniają kulisy negocjacji, które doprowadziły do demokratycznych przemian w Polsce.
Audio
  • 27'59
    Podczas Okrągłego Stołu Solidarność i ówczesna władza miały wiele obaw (Popołudnie z radiową Jedynką)
Strona rządowa w czasie obrad Okrągłego Stołu: Aleksander Kwaśniewski (P), Leszek Miller (2P), Czesław Kiszczak (4P), Stanisław Ciosek (2L), Zbigniew Sobotka (L)
Strona rządowa w czasie obrad Okrągłego Stołu: Aleksander Kwaśniewski (P), Leszek Miller (2P), Czesław Kiszczak (4P), Stanisław Ciosek (2L), Zbigniew Sobotka (L)Foto: PAP/Zbigniew Matuszewski

Zbigniew Bujak (*) wspomina, że dla opozycji największym problemem było to, że trzeba było wejść na salę i uścisnąć rękę generałowi Jaruzelskiemu. Dla radykałów, do których on w 1989 roku się zaliczał, widok opozycjonistów ściskających rękę generała był widokiem niemiłym. Bujak ujawnia, że Solidarność miała dwa poważne problemy. Zastanawiano się, jaka organizacja jest na tyle silna, że może storpedować rozmowy. - Przyjęto, że jest tylko jedna taka organizacja - Konfederacja Polski Niepodległej - mówi dawny opozycjonista. Jacek Kuroń przekonał ówczesnego lidera KPN Leszka Moczulskiego, by ten zaakceptował ustalenia Okrągłego Stołu. Była też druga organizacja - NZS, którego przywódca uznał rozmowy za zdradę i zapowiedział, że ich nie uzna. - NZS później się nieco zreflektował i uczestniczył w rozmowach przy podstolikach młodzieżowych - mówi Bujak. Szefem NZS był wtedy Mariusz Kamiński, późniejszy szef CBA, obecnie poseł PiS.

Okrągły Stół w Radiach Wolności >>>
Profesor Janusz Reykowski (**)  wspomina, że dla strony partyjno-rządowej zagrożeniem były struktury siłowe, czyli wojsko, milicja i Służba Bezpieczeństwa, a także część działaczy PZPR. Trzeba było się z tymi środowiskami porozumieć. Wziął to na siebie generał Czesław Kiszczak, ówczesny minister spraw wewnętrznych. Reykowski zwraca też uwagę, że rozmowy z opozycją były możliwe, bo w Związku Radzieckim przy władzy był Michaił Gorbaczow. Ale nikt nie mógł zagwarantować, że w ciągu jednej nocy nie zostanie on odsunięty od władzy, tak jak kiedyś Nikita Chruszczow. Profesor pamięta, że po tej stronie, po której wówczas się znajdował, bardzo niewiele było osób, które były wrogo nastawione do Solidarności. - Po stronie partyjno-rządowej część uczestników traktowała drugą stronę, jako partnerów, z którymi trzeba coś wspólnie zrobić dla wspólnego celu - mówi profesor. Przyjęto więc zasadę równości. Była równa liczba uczestników i taki sam dla obu stron czas wystąpień. Dzięki tym i wielu innym ustaleniom udało się uniknąć sytuacji, sprawiającej wrażenie, że jedna strona chce jak najwięcej od drugiej uzyskać.

Leszek Miller w czwartkowych "Sygnałach dnia" wyraził opinię, że tamte wydarzenia nie są doceniane w Europie, a polskie władze robią niewiele, by to zmienić.
Profesor Janusz Grzelak (***) deklaruje się, jako obrońca Magdalenki, która dla wielu Polaków była i jest symbolem aktu nadmiernego fraternizowania się opozycji z władzą. - Gdyby nie ustalenia w Magdalence, rozmowy Okrągłego Stołu mogłyby potoczyć się dużo wolniej i być może ze złym skutkiem - mówi profesor. W Magdalence ustalono przede wszystkim wieloszczeblowy charakter negocjacji. Ustalenia były przyjmowane w zespołach, a szczebel wyżej, podczas rozmów plenarnych, zatwierdzały je albo zmieniały. Profesor przyznaje, że dużą rolę odgrywały rozmowy w kuluarach.

Mija 25 lat od rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu >>>

Rozmawiała Zuzanna Dąbrowska

(ag, pkur)

(*) Zbigniew Bujak - legendarny działacz opozycji demokratycznej w czasach PRL. Poseł na Sejm I i II kadencji. W 1989 roku uczestniczył w obradach plenarnych Okrągłego Stołu. Pracuje jako nauczyciel akademicki na UW.

(**) prof. Janusz Reykowski - psycholog, od grudnia 1988 roku do stycznia 1990 zasiadał w Biurze Politycznym PZPR i z rekomendacji tej partii przewodniczył Zespołowi ds. Reform Politycznych Okrągłego Stołu.

(***) prof. Janusz Grzelak - psycholog, były wiceminister edukacji, represjonowany w czasach opozycyjnych przez funkcjonariuszy SB, zmuszony do ustąpienia ze stanowiska dziekana Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. W 1989 roku z rekomendacji strony opozycyjnej uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu jako wiceprzewodniczący Zespołu ds. Oświaty i Nauki.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Uczestniczka obrad Okrągłego Stołu: nikt z nas nie chciał tam iść

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2014 09:03
- W strukturach "Solidarności" była zgoda co do tego, że trzeba się z władzą porozumieć, natomiast nie było zgody, kto ma usiąść do tego stołu. Nikt z nas nie chciał iść na te rozmowy - mówiła w Jedynce Grażyna Staniszewska w 25. rocznicę rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Onyszkiewicz: była obawa, że na obradach Okrągłego Stołu zaważy... grypa

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2014 12:30
- Tamtej zimy panowała straszna epidemia grypy. Sporo osób z kierownictwa "Solidarności" również było chorych. Pamiętam, że moja żona telefonowała nawet do Anglii, żeby przysłali natychmiast jakieś leki, które zapobiegną wyeliminowaniu naszych czołowych postaci przez grypę - mówił w Jedynce Janusz Onyszkiewicz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jan Lityński: Okrągły Stół jest modelem wyjścia z systemu totalitarnego

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2014 13:40
Były opozycjonista mówił w Jedynce, że w Polsce zaczyna dominować coraz bardziej realistyczne myślenie na temat Okrągłego Stołu.
rozwiń zwiń