Wojna w Syrii "salonem przemysłu zbrojeniowego"? Rosja wyprzedaje sprzęt wojskowy

Ostatnia aktualizacja: 29.09.2017 20:12
- Prawdą jest to, że Rosjanie chcą sprzedawać jak najwięcej. O ich desperacji świadczy to, że w 2015 roku zaczęli sprzedawać najnowocześniejszą broń krajowi, któremu wcześniej broni nie sprzedawali, czyli Chinom. Doszło do transakcji, która jest uznawana za przełomową, czyli sprzedaży rakiet przeciwlotniczych S-400 - mówił na antenie radiowej Jedynki Andrzej Talaga, ekspert Warsaw Enterprise Institute. 
Audio
  • Andrzej Talaga zaznaczył, że działania Rosji mogą okazać się samobójcze (Jedynka/Więcej świata)
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: lanych/Shutterstock.com

W niedawnym ataku lotniczym w Syrii Rosjanie użyli najnowocześniejszych rakiet manewrujących CH-101 przyjętych do uzbrojenia niedawno - w 2013 roku. Nad Syrię przeniosły je rosyjskie bombowce strategiczne, które tankowały w powietrzu. Czemu służą tak spektakularne i niezwykle drogie operacje? Niektórzy mówią, że na Bliskim Wschodzie Rosja urządziła swoisty salon przemysłu zbrojeniowego.  

- Bombowce użyte do tego nalotu, tzw. "niedźwiedzie", w nomenklaturze zachodniej nazywane są rupieciami. Ich dostępność, czyli to, ile z nich potrafi się unosić w powietrzu, wynosi poniżej 30 proc. To akurat nie jest wizytówka eksportowa. Co do pocisków manewrujących rzeczywiście Rosjanie je posiadają, pracują nad nimi. Natomiast w pociskach bardzo ważne nie jest to, że potrafią manewrować, bo to stary wynalazek, tylko jak potrafią współpracować z różnymi systemami naprowadzania - tłumaczył ekspert.

Ekspert zaznaczył, że Rosjanie zaczęli sprzedawać sprzęt, który nigdy wcześniej nie był do kupienia. - Prawdą jest to, że Rosjanie chcą sprzedawać jak najwięcej. O ich desperacji świadczy to, że w 2015 roku zaczęli sprzedawać najnowocześniejszą broń krajowi któremu wcześniej broni nie sprzedawali, czyli Chinom. Doszło do transakcji, która jest uznawana za przełomową, czyli sprzedaży rakiet przeciwlotniczych S-400 - mówił Talaga. - To samobójcze działanie bo można sobie wyobrazić sytuację, w której rosyjskie systemy S-400 skutecznie zestrzeliwują rosyjskie samoloty. Ale to nie wszystko - sprzedają również szturmowy samolot Su-35, który wcześniej również nie był na sprzedaż, a na pewno nie do Chin. Zatem wydaje się, że teza, iż Rosjanie straszliwie potrzebują gotówki, jest prawdziwa - dodał. 

- Trzeba pamiętać, że przy tej ogromnej skali, tej pokazówce w Syrii, eksport broni to ok. 4 proc. przychodów eksportowych Rosji, czyli bardzo mało. W sumach bezwzględnych to jest 14,5 mld dolarów w 2015 roku. Na taką skalę produkcji, czyli 3 mln ludzi w przemyśle zbrojeniowym, fanfarów nie ma - podkreślił Andrzej Talaga.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji, w której mówiono również o zmianach w Unii Europejskiej. 

***

Tytuł audycji: Więcej świata

Prowadzący: Paweł Lekki

Goście: Andrzej Talaga (Warsaw Enterprise Institute), Beata Płomecka (korespondentka Polskiego Radia w Brukseli)

Data emisji: 29.09.2017

Godzina emisji: 18.13

dcz/mg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Paweł Kowal: mamy około 250 lat złych doświadczeń z Rosją, dlatego się jej boimy

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2017 19:21
- W polityce należy odróżnić stan faktyczny od percepcji, od tego jak ktoś coś postrzega. Czasem różnica może być niewielka, ale jest. W percepcji współczesnej Rosja jest postrzegana jako zagrożenie. Polacy dostają informację o zbrojeniu się Rosji, mają świadomość militaryzacji tego państwa oraz tego, że to państwo jest stale przygotowywane na wojnę przez jego elitę przywódczą - mówił na antenie Jedynki dr Paweł Kowal.
rozwiń zwiń