Jedynka

"Ulice Złego". Zobacz Warszawę z czasów Leopolda Tyrmanda

09.04.2014 14:03
W warszawskim Muzeum Literatury otwarto wystawę "Ulice Złego" nawiązującą do słynnej powieści Leopolda Tyrmanda. Ekspozycja odtwarza obraz Warszawy z 1954 roku nakreślony przez pisarza.
Wernisaż wystawy pt. Ulice Złego w Muzeum Literatury w Warszawie
Wernisaż wystawy pt. "Ulice Złego" w Muzeum Literatury w WarszawieFoto: PAP/Jakub Kamiński
Posłuchaj
16'47 Wystawa "Ulice Złego" w Muzeum Literatury w Warszawie (Kultura w radiowej Jedynce)
więcej

Automat z kolorowymi skarpetkami, bo takie uwielbiał Tyrmand. Piwo z kija serwowane w barze Słodycz, gdzie zbierała się banda Filipa Merynosa, jabłka z Bazaru Różyckiego, mieszkania w ruinach - to niektóre z wielu elementów wystawy "Ulice Złego".

Kultura w radiowej Jedynce >>>

- Jest ona skonstruowana dwuliniowo. Mamy tu ścieżkę historyczną, która jest budowana za pomocą archiwalnych numerów gazet, plakatów propagandowych i dokumentów oraz ścieżkę literacką, czyli bohaterowie "Złego" wprowadzeni za pomocą rysunków komiksowych autorstwa Zuzanny Rosińskej-Waś i przedmiotów codziennego użytku, które pozwalają nam zbliżyć się do tego świata - tłumaczyła w "Kulturze w radiowej Jedynce" Joanna Pogorzelska, kuratorka i współautorka wystawy.

Powieść "Zły" opisuje powojenną rzeczywistość dźwigającej się z ruin Warszawy. Obraz tamtego miasta przywołują w Muzeum Literatury archiwalne zdjęcia ukazujące m.in. ulice Krochmalną, Żelazną i Wronią, czyli tzw. warszawski Dziki Zachód.

- Po bombardowaniach ostały się tam jedynie szkielety kamienic, a pomiędzy nimi była pustka. Wśród tych wolnych przestrzeni półświatek załatwiał swoje interesy, dochodziło do chuligańskich wybryków, a zdarzało się, że ginęli również ludzie. To były bardzo niebezpieczne miejsca - podkreślała Joanna Pogorzelska.

Wystawę "Ulice Złego" można oglądać do marca 2015 roku.

Rozmawiała Magda Mikołajczuk.

pg/ag

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Xawery Żuławski: mam sposób na Tyrmanda

19.03.2013 15:00
- Gdyby Leopold Tyrmand urodził się w USA i napisał "Złego" w Ameryce, to dzisiaj mielibyśmy dziesiątki komiksów na ten temat i kilka ekranizacji – powiedział w radiowej Jedynce Xawery Żuławski.
Xawery Żuławski
Xawery ŻuławskiFoto: W.Kusiński/PR
Posłuchaj
06'53 Xawery Żuławski w Muzycznej Jedynce: mam sposób na Tyrmanda
więcej

Reżyser rozpoczyna prace nad przeniesieniem na duży ekran powieści "Zły" Leopolda Tyrmanda. Przyznaje, że znalezienie klucza do jej ekranizacji zajęło prawie dwa i cały czas trwa. Pracuje już nad czwartą wersją scenariusza.

- Jesteśmy na prostej, widać już światło w tunelu, mamy energię, żeby się z tym filmem mierzyć – powiedział radiowej Jedynce  Żuławski.

Reżyser wyjaśnił, że trzeba było zdjąć z siebie odium samego Tyrmanda. Powiedzieć sobie co w książce "Zły",  jest  złe, co się nie nadaje, co się nie podoba. – Trzeba było szczerze spojrzeć na tę książkę z punktu widzenia roku 2013 – powiedział Żuławski.

/

Żuławski zwrócił uwagę, że na świecie powstało wiele historyjek o superbohaterach, a niektóre z nich są arcydziełami w kinie komercyjnym. Jednak w Polsce trzeba było zaczynać wszystko od początku. - Zdaliśmy sobie sprawę, że jest to szalenie popowa książka - powiedział Żuławski. Przyznał, że trzeba było przestać myśleć "będzie ciężko". - Zacząć myśleć, że damy radę. Na pewno uda się z tego zrobić fantastyczny, nowoczesny, trzymający za "jajka" film – powiedział Żuławski.

Żuławski ma nadzieję, że ze "Złego" wyjdzie mocny, mistyczny kryminał z pełnokrwistymi bohaterami, który będzie też przenikał do sfer duchowych.Ujawnia, że na samym końcu widzowie dowiedzą się kim jest "Zły". – My autorzy scenariusza już wiemy. Jesteśmy zachwyceni tym pomysłem – powiedział Żuławski. Niestety nie chciał zdradzić obsady filmu. Ma nadzieję, że jego produkcja ruszy w listopadzie.

Posłuchaj rozmowy Joanny Sławińskiej z reżyserem Xawerym Żuławskim

tj

Zobacz więcej na temat: Leopold Tyrmand Xawery Żuławski

Czytaj także

Matthew Tyrmand: wiedzę o ojcu czerpię z książek

09.10.2013 23:40
Leopold Tyrmand był znany z kolorowego życia i upodobania do kolorowych skarpetek. Dla syna pisarz to przede wszystkim LT. Miał zaledwie cztery lata, gdy zmarł znany pisarz, więc o tym jakim ojciec był człowiekiem Matthew Tyrmand dowiedział się czytając na jego temat.
Polski prozaik, publicysta i krytyk muzyczny Leopold Tyrmand podczas Festiwalu Muzyki Jazzowej w Sopocie 1957 rok.
Polski prozaik, publicysta i krytyk muzyczny Leopold Tyrmand podczas Festiwalu Muzyki Jazzowej w Sopocie 1957 rok.Foto: PAP/ADM/CAF/Kubiak
Posłuchaj
32'09 Teresa Tuszyńska - aktorka, modelka. Jaka była? (Moje książki/Jedynka)
więcej

Leopold Tyrmand to człowiek legenda, propagator jazzu, autor "Złego" i "Dziennika 1954". Z Polski wyjechał w 1965 roku. Pod koniec września tego roku w księgarniach ukazała się książka syna pisarza pt. "Jestem Tyrmand, syn Leopolda".

Nie znał dobrze swojego ojca, bo miał zaledwie cztery lata, gdy on zmarł. Dlatego mówiąc i myśląc o Leopoldzie Tyrmandzie częściej niż słowo "tata" używał jego inicjałów LT. - Moja rodzinna relacja z nim nie trwała długo. Zmarł, gdy miałem cztery lata, więc nie znałem go dobrze jako ojca - opowiada Matthew Tyrmand. Poznał go dopiero czytając jego książki oraz poznając jego idee. - Jego ideały były dla mnie absolutnie formujące - dodaje.

Działem Leopolda Tyrmanda Matthew zainteresował się w dość niezwykłych okolicznościach. W czasie jednej z pierwszych wizyt w Polsce Matthew spotkał na peronie Dworca Centralnego w Warszawie młodego chłopaka, który czytał "Złego". Dopiero ta sytuacja i fakt, że chłopak z krótkiej rozmowie z synem pisarza powiedział, że jest to książka, która "zmieniła jego życie", sprawiły, że zainteresował się twórczością ojca. - Wtedy dotarło do mnie, że Leopold Tyrmand, jego książki, literatura, ideały, postać, dziedzictwo, historią są nadal popularne. Kiedy dorastałem, wiedziałem, że jest ważną postacią, że jest wielkim człowiekiem myśli. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak wciąż był rzeczywisty w sercach i umysłach ludzi - mówi syn pisarza.

Kultura w radiowej Jedynce >>>

W audycji również o książce "Tetetka" o Teresie Tuszyńskiej, czyli jak o niej mówiono "polska bardotka" oraz o Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu.

Audycję "Moje książki" przygotowała Anna Stempniak.

sm

Czytaj także

Xawery Żuławski: Tyrmand miał styczność z superbohaterami

10.10.2013 20:00
– Gdyby nie komunizm i dzieje naszego kraju, znajdowałbym się dziś w sytuacji, w której bym pewnie ekranizował "Zły rezurekcja" albo "Zły powraca", a w Nowym Jorku ta książka byłaby do kupienia na wielu stoiskach – mówił Xawery Żuławski, który pracuje nad filmem na podstawie powieści Leopolda Tyrmanda.
Fragment okładki książki Katarzyny Kwiatkowskiej i Macieja Gawęckiego Tyrmand i Ameryka, Wydawnictwo słowoobraz terytoria.
Fragment okładki książki Katarzyny Kwiatkowskiej i Macieja Gawęckiego "Tyrmand i Ameryka", Wydawnictwo słowo/obraz terytoria.Foto: mat. prasowe
Posłuchaj
57'35 Rozmowa o Leopoldzie Tyrmandzie (Sezon na Dwójkę)
więcej

Dla jednych - wesołek, prowokator noszący kolorowe skarpetki. Dla drugich - moralista, człowiek wierny swoim przekonaniom bez względu na koszta. Miał niesłychaną pamięć, wszystko co przeczytał od dziecka pamiętał w sposób dokładny. Według niektórych Tyrmand po prostu popisywał się swoją erudycją. Barbara Hoff opowiedziała, że nie może do końca zrozumieć dlaczego Leopold Tyrmand miał wrogów. – Sypała się z niego masa różnych wiadomości i własnych refleksji. Był to człowiek wybitnej inteligencji. Trudno było mu to darować, ponieważ ludzie nie lubią takich, którzy wystają bardzo ponad tłum. Był osobistością, która miała taką cechę, że denerwował niektórych ludzi, a inni właśnie go za to lubili – opowiadała.

Po wojnie zaczął pracę jako dziennikarz w Agencji Prasowo-Informacyjnej, następnie w redakcji "Przekroju". Pisał w wielu ówczesnych pismach, m.in. "Expressie Wieczornym" i "Tygodniku Powszechnym". Specjalizował się w recenzjach teatralnych, muzycznych i sportowych. W marcu 1953 r. "Tygodnik Powszechny" zamknięto po odmowie druku oficjalnego nekrologu Stalina. Tyrmand został wówczas obłożony nieoficjalnym zakazem publikacji. – Opinia, że on jest błaznem, niepoważnym klaunem, podrywaczem, jest opinią wyrobioną przez bezpiekę, która z Jasienicy robiła mordercę, a z innych np. alkoholików. To był "świetny" system, który Leopold mi tłumaczył. Robiła się taka pajęczyna wokół człowieka i tak się do niego przyklejała, że do tej chwili nie można tego odkleić – opowiadała Barbara Hoff.

W 1965 Tyrmand wyjechał z Polski, a swoją decyzję o powrocie uzależnił od tego, czy jego książka "Życie towarzyskie i uczuciowe" ukaże się drukiem. Nie doczekał się publikacji i został na Zachodzie, po czym osiadł w Stanach Zjednoczonych. Początkowo korzystał ze stypendium Departamentu Stanu i publikował też w paryskiej "Kulturze". Niebawem po przyjeździe do USA nawiązał współpracę z tygodnikiem "The New Yorker", w którym swoje opowiadania publikowali tacy pisarze, jak Irwin Shaw, J.D. Salinger, czy Vladimir Nabokov. – To, co publikował w "New Yorkerze" pod koniec lat 60., miało niesamowity odbiór społeczny – powiedziała Katarzyna Gawęcka – Jako że sam "New Yorker" był jednym z głównych magazynów opiniotwórczych o wielkiej poczytności, można to uznać za wielki sukces – dodał Maciej Gawęcki.

Po kilku latach tego oszałamiającego sukcesu sytuacja Tyrmanda uległa zmianie. Przez swoją bezkompromisowość i powtarzanie swoich poglądów antykomunistycznych (mówił, że Amerykanie nie rozumieją, jakim ulegają wpływom) został zepchnięty na dalszy plan. – On powiedział: nie po to wyjechałem z Polski, żebym dawał się cenzurować tu w Ameryce. Ku jego zaskoczeniu Ameryka poszła w stronę lewicującą i dosięgła go cenzura. Jest to zupełny paradoks, wyjechał do kraju wolności, po to żeby mówić o antykomunizmie i cenie, jaką zapłacił emigrując, i nagle znowu spotkał się z cenzurą – opowiadali Katarzyna i Maciej Gawęccy.

Gośćmi audycji byli: Barbara Hoff - projektantka mody, żona Leopolda Tyrmanda, Matthew Tyrmand - syn, autor książki "Jestem Tyrmand, syn Leopolda"; Jerzy Kisielewski; Katarzyna Gawęcka i Maciej Gawęcki - autorzy książki "Tyrmand w Ameryce" oraz Xawery Żuławski, który pracuje nad filmem na podstawie "Złego".

Audycję przygotował Michał Nowak.