Jedynka

Repliki aut jeszcze bardziej kosztowne. Za rejestrację zapłacisz krocie

28.03.2014 21:46
Od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych - wynika z kolejnej audycji Janusza Weissa z cyklu "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać".
Repliki aut jeszcze bardziej kosztowne. Za rejestrację zapłacisz krocie
Foto: GlowImages/EastNews
Posłuchaj
10'03 Repliki aut jeszcze bardziej kosztowne. Za rejestrację zapłacisz krocie (Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać/Jedynka)
więcej

Na zmianę prawa, na podstawie którego rejestruje się repliki samochodów - tzw. "samy" - poskarżył się słuchacz Jedynki. Buduje on swoje auto marzeń od 5 lat. Gdy zaczynał prace, jego rejestracja nie stanowiła problemu. Jak twierdzi, obecnie nie ma takiej możliwości.

Do zmiany przepisów na samochody typu "sam” (wybudowana jedna sztuka rocznie z nowych części) nie była wymagana homologacja. Stanowiło to furtkę do ich rejestracji. Podobnie były traktowane przyczepy i lawety.
Okazuje się jednak, że rejestracja takiego auta nadal jest możliwa. - Ustawa "Prawo o ruchu drogowych" wprowadziła zapisy jednej z unijnej dyrektyw i zawarto w niej procedurę dopuszczenia jednostkowego pojazdu - dowiedział się Janusz Weiss w ministerstwie infrastruktury i rozwoju regionalnego. 
Umożliwia ona producentowi, importerowi lub osobie indywidualnej wprowadzić do obrotu pojazd, który nie posiada świadectwa homologacji. Pojazd musi jednak przejść specjalistyczne badania, które potwierdzą, że spełnia warunki techniczne. Można je przeprowadzić tylko w odpowiednich instytutach - nie są to zwykłe stacje diagnostyczne. W całym kraju takich instytutów jest pięć.

Jak przebiega i ile kosztuje uzyskanie homologacji "sama"? Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

Janusz Weiss sprawdza. Wcześniejsze audycje >>>

Audycja "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać" towarzyszy słuchaczom Jedynki codziennie od poniedziałku do piątku. O godz. 8.40 Janusz Weiss przedstawia temat, którym tego dnia będzie się zajmował, o godz. 12.50 oraz 14.10 relacjonuje postępy poszukiwań, a w głównym wydaniu audycji o godz. 16.30 podsumowuje całodzienne działania, rozmawia z ekspertami i przedstawia wnioski.

Z pytaniami do redaktora Janusza Weissa można dzwonić pod nr tel: 22 645 21 55. Można też pisać na adres: weiss@polskieradio.pl.

tj/mc

Zobacz więcej na temat: Janusz Weiss motoryzacja
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Zderzenie z dzikim zwierzęciem. Jest szansa na odszkodowanie

16.01.2014 19:11
Zdarza się i to wcale nie tak rzadko, że na drogę przed samochodem wyskoczy dzikie zwierzę i - niestety - dochodzi do kolizji. Janusz Weiss sprawdził, kto w takim przypadku odpowiada za uszkodzone auto.
Zderzenie z dzikim zwierzęciem. Jest szansa na odszkodowanie
Foto: policja.gov.pl
Posłuchaj
10'01 Co robić, jeśli dojdzie do kolizji samochodu ze zwierzęciem? (Wszystko, co chciałbyś wiedzieć.../Jedynka)
więcej

Jeżeli od ręki chcemy dostać odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia, to powinniśmy mieć AC. Ubezpieczenie OC w takiej sytuacji nie wystarcza. Można też starać się o odszkodowanie od nadleśnictwa albo zarządcy drogi, ale nie jest to proste.
Przy drogach czasem stoją znaki uprzedzające, że jest możliwość napotkania zwierzyny leśnej. Znaki takie ustawia zarządca drogi. Ale jeśli znaku nie ma, to nie zwalnia kierowcy z zachowania szczególnej ostrożności. Wskazówki, gdzie ustawić znaki ostrzegające przed zwierzętami, przekazuje miejscowe nadleśnictwo.
Jeśli dojdzie do wypadku z udziałem zwierzęcia, zwłaszcza w miejscu, gdzie nie było znaku ostrzegawczego, wnioski o odszkodowanie rozpatruje zarządca drogi albo nadleśnictwo. Możemy też podać sprawę do sądu, ale będziemy musieli udowodnić, że zarządca na danym odcinku drogi nie postawił znaku, choć nadleśnictwo uprzedzało, że przebiegają tamtędy zwierzęta. Albo udowodnić nadleśnictwu, że wiedziało o przebiegających zwierzętach, ale nie zwróciło się do postawienie znaku.
Ekspert z Biura Rzecznika Ubezpieczonych zauważa, że udowodnienie nadleśnictwu lub zarządcy zaniedbań może być trudne. Dlatego przed skierowaniem sprawy do sądu często lepiej wystąpić z roszczeniem do zarządcy drogi lub nadleśnictwa. Bo jedna i druga instytucja jest ubezpieczona przed skutkami odpowiedzialności cywilnej. Sąd należy potraktowć jako ostateczność.
Rzadko, ale może się zdarzyć, że zwierzę wybiegnie, bo np. miejscowe koło łowieckie zorganizowało polowanie z nagonką. Wtedy roszczenia kierujemy do koła łowieckiego. Ono również powinno mieć wykupione ubezpieczone.

Janusz Weiss sprawdza. Wcześniejsze audycje >>>

Audycja "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać" towarzyszy słuchaczom Jedynki przez cały tydzień od poniedziałku do piątku. O godz. 8.40 Janusz Weiss przedstawia temat, którym tego dnia będzie się zajmował, o godz. 12.50 oraz 14.10 relacjonuje postępy poszukiwań, a w głównym wydaniu audycji o godz. 16.30 podsumowuje całodzienne działania, rozmawia z ekspertami i przedstawia wnioski.

Z pytaniami do redaktora Janusza Weissa można dzwonić pod nr tel: 22 645 21 55 . Można też pisać na adres: weiss@polskieradio.pl.

(ag/asz)

Czytaj także

Kierowcy we mgle. Odległość oceniaj "na oko" i licz na życzliwość policjantów

05.02.2014 20:20
Słuchacz radiowej Jedynki tylko dzięki długiej dyskusji z policjantem uniknął mandatu za użycie świateł przeciwmgłowych. W jego ocenie było to konieczne, policjant miał inne zdanie. Z pomocą starali się przyjść klimatolodzy...
Janusz Weiss
Janusz WeissFoto: Wojciech Kusiński/PR
Posłuchaj
10'02 Kiedy mamy prawo do włączenia świateł przeciwmgłowych? Odpowiedzi stuprocentowej nie ma (Wszystko, co chciałbyś wiedzieć.../Jedynka)
więcej

- Rzeczywiście Kodeks drogowy precyzyjnie nie określa w jaki sposób należy dokonywać pomiaru zmniejszonej przejrzystości powietrza, w tym przypadku spowodowanej mgłą. Ocena sytuacji należy do kierującego pojazdem - powiedział komisarz Artur Wilk, z wydziału ruchu drogowego stołecznej policji.
W rozmowie z Januszem Weissem przytoczył zapis z art. 30 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który mówi, że "Kierujący pojazdem może używać tylnych świateł przeciwmgłowych , jeżeli zmniejszona przejrzystość powietrza ogranicza widoczność na odległość mniejszą niż 50 m." W przypadku świateł przednich nie ma określonej odległości.

- Myślę, że ustawodawca miał na myśli ekstremalne warunki pogodowe. Kiedy jest gęsta mgła potocznie zwana "mlekiem", gdy dobrze nie dostrzegamy tego co dzieje się przed i za samochodem, wtedy kierujący nie powinni mieć problemu z oceną odległości - dodał w audycji "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać" .

Dr Mieczysław Sobik z Zakładu Klimatologii i Ochrony Atmosfery Uniwersytetu Wrocławskiego powiedział, że mgła jest zjawiskiem mierzalnym. - Jej natężenie można określić poprzez wyznaczenie widzialności poziomej, czyli widoczności przedmiotów znajdujacych się w danej odległości - wyjaśnił.

Druga metoda określa wodność mgły, czyli ilość wody znajdującej się w atmosferze w postaci zawiesiny kropelek, które stanowią mgłę. Zdaniem klimatologa kierowcy nie są w stanie określić odległości w czasie mgły. - 50 metrów to jest już bardzo gęsta mgła. Sądzę, że niemal wszyscy intuicyjnie włączą światła przy widzialności znacznie większej niż 50 metrów - powiedział.

Janusz Weiss sprawdza. Wcześniejsze audycje >>>

Audycja "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać" towarzyszy słuchaczom Jedynki codziennie od poniedziałku do piątku. O godz. 8.40 Janusz Weiss przedstawia temat, którym tego dnia będzie się zajmował, o godz. 12.50 oraz 14.10 relacjonuje postępy poszukiwań, a w głównym wydaniu audycji o godz. 16.30 podsumowuje całodzienne działania, rozmawia z ekspertami i przedstawia wnioski.

Z pytaniami do redaktora Janusza Weissa można dzwonić pod nr tel: 22 645 21 55 . Można też pisać na adres: weiss@polskieradio.pl .

(asz)

Czytaj także

Żyły wodne przyczyną wypadków? Znak ostrzegawczy wkrótce zniknie

19.02.2014 13:11
- Kierowcy podatni na promieniowanie żył wodnych powinni w tym miejscu uważać, bo w ich zachowaniu może nastąpić jakieś zaburzenie - mówił w Jedynce policjant z ruchu Drogowego Komendy Miejskiej w Zabrzu.
Zdjęcie znaku nadesłane przez słuchaczkę
Zdjęcie znaku nadesłane przez słuchaczkęFoto: archiwum Janusz Weiss
Posłuchaj
10'06 Żyły wodne przyczyną wypadków? Znak ostrzegawczy wkrótce zniknie (Wszystko, co chciałbyś wiedzieć.../Jedynka)
więcej

O znaku ostrzegawczym "Uwaga promieniowanie żył wodnych" przy jednej z ulic w Zabrzu poinformowała Janusza Weissa słuchaczka. Chciała wiedzieć, co było powodem jego ustawienia.

- To jest dosyć ciekawe miejsce. Wydawałoby się, normalne skrzyżowanie drogi z pierwszeństwem przejazdu z drogą podporządkowaną. Bardzo często dochodziło tam jednak do różnych zdarzeń drogowych. Za każdym razem kończyło się udowodnieniem winy jednego z kierowców, ale ich tłumaczenia były zawsze takie same: "Nie wiem co się stało, że nie widziałem tego drugiego" - przyznał policjant.

Te przypuszczenia potwierdził radiesteta. - Jeśli pod jezdnią jest żyła wodna o dużej szerokości, to może nastąpić mimowolne skierowanie przez kierowcę kierownicy w stronę, w którą prowadzi ciek wodny. Często zdarza się, że ten ciek kieruje się z prawej strony jezdni na lewą i wtedy dochodzi do wypadków. Takich miejsce jest wiele. Powinny być one oznakowane, ale można je też odpromieniować za pomocą specjalnych ekranów – tłumaczył.

Jak jednak dowiedział się Janusz Weiss, nietypowy znak wkrótce jednak zniknie. - W najbliższych dniach mam zamiar zlikwidować ten znak. Stanął on w tym miejscu wiele lat temu na fali różnych opinii. Nie ma tam problemów ani z geometrią drogi, ani z oznakowaniem i jego obecność nie jest potrzebna - podkreślał Kazimierz Ladziński, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Zabrzu

Janusz Weiss sprawdza. Wcześniejsze audycje >>>

Audycja "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać" towarzyszy słuchaczom Jedynki codziennie od poniedziałku do piątku. O godz. 8.40 Janusz Weiss przedstawia temat, którym tego dnia będzie się zajmował, o godz. 12.50 oraz 14.10 relacjonuje postępy poszukiwań, a w głównym wydaniu audycji o godz. 16.30 podsumowuje całodzienne działania, rozmawia z ekspertami i przedstawia wnioski.

Z pytaniami do redaktora Janusza Weissa można dzwonić pod nr tel: 22 645 21 55. Można też pisać na adres: weiss@polskieradio.pl.

pg

Czytaj także

Auto z kratką jak osobowe. Z małym wyjątkiem

14.03.2014 17:01
Zamontowanie kratki w samochodzie i zarejestrowanie go jako ciężarówki przynosi pewne oszczędności. Janusz Weiss sprawdzał, czy w takim razie auto podlega tym samym ograniczeniom, co wielkie, wielotonowe ciężarówki?
Auto z kratką jak osobowe. Z małym wyjątkiem
Foto: Mat. prasowe
Posłuchaj
09'57 Janusz Weiss sprawdza, jakim ograniczeniom podlegają auta z kratką (Wszystko, co chciałbyś wiedzieć.../Jedynka)
więcej

Jeżeli na znakach drogowych dotyczących ciężarówek jest ograniczenie tonażowe sprawa jest jasna. Ale co ma zrobić kierowca auta z kratką, kiedy widzi np. znak zakazujący wyprzedzania przez samochody ciężarowe?
Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji wyjaśnia, że auto z kratką jest niewątpliwie samochodem ciężarowym, którego dopuszczalna masa całkowita nie przekracza 3.5 tony. Więc kierowca takiego auta do wszystkich znaków zakazu skierowanych do ciężarówek nie musi się stosować. - Jeżeli będzie znak zakazu wyprzedzania przez samochody ciężarowe, to kierując małym samochodem do tego znaku nie musimy się stosować - mówi policjant w radiowej Jedynce. Co więcej, kierowca takiego auta nie musi stosować się do ograniczeń prędkości, jakie na ciężarówki nakłada Kodeks Drogowy. Kierowca auta z kratką stosuje się wiec do znaków tak, jakby kierował pojazdem osobowym.
Ale jest jeden wyjątek. - Prawo drogowe mówi wyraźnie, w jakich warunkach można zatrzymać się czterema kołami na chodniku - uprzedza inspektor Konkolewski. Zgodnie z Kodeksem Drogowym, na chodznik mogą  zaparkować dwoma lub czterema kołami tylko samochody o dopuszczalnej masie 2.5 tony. I tylko samochody osobowe, motocykle, rowery i wózki rowerowe. Oczywiście, jeżeli nie ma na jezdni znaków zakazujących zatrzymywania i postoju oraz chodnik jest na tyle szeroki, że piesi mają do dyspozycji 1.5 metra swobodnego przejścia. Samochody ciężarowe, niezależnie od ich masy, mogą parkować na chodniku czterema kołami  jedynie w wyznaczonych miejscach. Więc z formalno-prawnego punktu widzenia auto z kratką, choć waży mniej niż 2,5 tony to jest ciężarówką i parkować w ten sposób nie powinno.
Przy okazji Janusz Weiss poinformował, w nawiązaniu do audycji o ekranach dźwiękochłonnych wzdłuż autostrad, że sprawą zajęła się Najwyższa Izba Kontroli.

Audycja Janusza Weissa - słuchaj wcześniejszych wydań >>>

Audycja "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać" towarzyszy słuchaczom Jedynki codziennie od poniedziałku do piątku. O godz. 8.40 Janusz Weiss przedstawia temat, którym tego dnia będzie się zajmował, o godz. 12.50 oraz 14.10 relacjonuje postępy poszukiwań, a w głównym wydaniu audycji o godz. 16.30 podsumowuje całodzienne działania, rozmawia z ekspertami i przedstawia wnioski.

(ag/kd)