Granice inwigilacji pracownika przez pracodawcę

Jedynka
Andrzej Gralewski 21.10.2013
Granice inwigilacji pracownika przez pracodawcę
foto: Glow Images/East News

Czy pracodawca może nagrywać rozmowy pracownika, monitorować jego pracę przez kamery? Janusz Weiss sprawdzał, czy jest to zgodne z prawem.

Okazuje się, że Kodeks Pracy nie reguluje kwestii nagrywania wizerunku czy rozmów pracowników. Sprawy te mogą regulować wewnętrzne regulaminy. Państwowa Inspekcja Pracy otrzymywała skargi na ten temat.
Dyrektor Lesław Nawacki Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wyjaśnia, że granicą, do której pracodawca może się posunąć jest naruszenie prawa pracownika do prywatności. Ale w polskim prawie pracy nie ma wyraźnych regulacji, które precyzyjnie ustalałyby możliwość kontrolowania pracownika. - Z pewnością nie można instalować kamer w szatni czy toalecie - mówi dyrektor.
Zaznacza, że pracownik musi wiedzieć o inwigilacji. Czyli musi wiedzieć, że np. nagrywane są jego rozmowy z klientami albo rejestrowanie zachowania pracownika. O nagrywaniu rozmów musi być też poinformowany klient.

Co ciekawe ponadto pracodawca może narzucić pracownikowi charakter ubioru. Najlepiej jednak, kiedy pracownik jest o tym uprzedzony podczas przyjmowania do pracy.

Audycja "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać" towarzyszy słuchaczom Jedynki od rana do popołudnia.

Janusz
Janusz Weiss

O godz. 8.40 Janusz Weiss przedstawia temat, którym tego dnia będzie się zajmował, o godz. 12.50 oraz 14.10 relacjonuje postępy poszukiwań, a w głównym wydaniu audycji o godz. 16.30 podsumowuje całodzienne działania, rozmawia z ekspertami i przedstawia wnioski.

 

Z pytaniami do redaktora Janusza Weissa można dzwonić pod nr tel: 22 645 21 55. Można też pisać na adres: weiss@polskieradio.pl.

Komentarze:

sortuj
liczba komentarzy: 0
    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!

Bądź z nami w kontakcie:

19:00 - 23:59WIECZORNE ROZMAITOŚCISłuchaj na żywo
Oglądaj na żywo

Polecamy:

Anna Mucha: jestem jak lekarstwo

- Wygląda na to, że gram rzadko, ale u odważnych i wielkich reżyserów. Tych, którzy sięgają po mnie wtedy, kiedy rzeczywiście jestem potrzebna. Niezależnie, czy jest to film historyczny, film wizjonera czy komedia. Jestem jak lekarstwo, dozowana w małym ilościach, ale za to skuteczna - mówi w rozmowie z Joanną Sławińską Anna Mucha.