Jedynka

Karol Modzelewski: jedna trzecia Polaków jest za burtą

09.02.2014 13:00
– Nie ma wątpliwości, że rodzi się nowy nurt umysłowy, a za nim ugrupowania i działania polityczne – mówił historyk prof. Karol Modzelewski w programie "W samo południe".
Karol Modzelewski
Karol ModzelewskiFoto: Andrzej Gralewski, Polskie Radio
Posłuchaj
32'46 Karol Modzelewski, historyk, działacz opozycji demokratycznej w PRL, o Polsce po 1989 roku (W samo południe)
więcej

Karol Modzelewski, profesor historii i opozycjonista w PRL uważa, że rachunek za transformację nie musiał być tak wysoki. Jak tłumaczy, zarzucono wartości z czasów pierwszej ”Solidarności”: wybrano spośród nich wolność, a o równości i braterstwie zapomniano. Do podobnych wniosków dochodzi w głośnym w ostatnich dniach wywiadzie w ”Gazecie Wyborczej” Marcin Król. Było on mentorem budujących gospodarkę neoliberalną w Polsce.

Według prof. Karola Modzelewskiego, reorientacja Marcina Króla jest dobrym znakiem na przyszłość. Profesor jest zdania, że zbliża się zmiana, a dokona się ona, gdy nowy nurt ideowy stanie się dominujący, a ”siły polityczne wezmą w karby globalny kapitał finansowy”.

Gość Jedynki ocenił, że jedna trzecia społeczeństwa może czuć się wykluczona, nie ma perspektyw. - Są trwale wypchnięci za burtę okrętu polskiej modernizacji. I ani oni, ani ich dzieci nie mają szans, żeby się na pokład wdrapać – mówił Karol Modzelewski w Jedynce. Jak podkreślił, ten los zgotowały im wszystkie rządzące do tej pory ekipy.

Historyk ocenił, że mamy wolność bez równości i braterstwa, przez to jest ona krucha. - Syndrom nieufności, poczucia krzywdy - to jest właśnie skutek porzucenia tych dwóch egalitarnych wartości – powiedział. Zaznaczył, że w pierwszej ”Solidarności”, do okresu stanu wojennego, zajmowały one ważne miejsce. Później o nich zapomniano, nie przywołano ich i po 1989 roku, a w rezultacie ludzie z poczuciem krzywdy składają winę na współczesne państwo polskie.

Sierpień '80: serwis specjalny >>>

Okrągły Stół nie jest winny

Prof. Karol Modzelewski  zaznaczył, że nie jest zasadne obarczanie Okrągłego Stołu np. odpowiedzialnością za plan Balcerowicza. Jak tłumaczył, z ustaleniami gospodarczymi napisanymi wówczas przez Ryszarda Bugaja, powstałe później rządy zerwały.

Modzelewski opowiadał, że Okrągły Stół był spotkaniem dwóch przegranych elit i politycznych rozbitków. Dodał, że zapewne nie doszłoby do niego, gdyby nie pierestrojka w Związku Radzieckim. Wiele osób zyskało wówczas poczucie, że imperium mięknie. Dodał, że dla młodych robotników, którzy wtedy strajkowali, mit ”Solidarności” był żywy i dlatego zażądali oni przywrócenia związków zawodowych.

Historyk mówił, że obie strony wykazały się wyobraźnią polityczną tylko w tym sensie, iż uznały porozumienie za jedyne bezpieczne wyjście. – Natomiast konsekwencji nie przewidywała ani strona rządowa, ani solidarnościowa – zaznaczył. Jak mówił, "Solidarność" bała się, że zostanie wciągnięta do Sejmu i będzie musiała współsygnować niepopularne decyzje związane z kryzysem. Z kolei rząd bał się reaktywacji NSZZ Solidarność. Ostatecznie historia wywróciła wszystkie rachuby do góry nogami. – Wybory, których obawiała się ”S” dały jej w ciągu kilku miesięcy władzę w kraju – mówił Karol Modzelewski.

Historyk zaznaczył też, że Wałęsa bardzo skutecznie negocjował z celem osłabienia prezydenta, bał się bowiem dyktatury Wojciecha Jaruzelskiego. Tak się złożyło, że został prezydentem i potem chciał te uprawnienia rozszerzyć.

Modzelewski mówił, że został senatorem I kadencji, bo służba bezpieczeństwa nie dała mu paszportu do Francji. Miał jechać na wykłady do Paryża.

Karol Modzelewski był także w Jedynce pytany o Ukrainę. Jego zdaniem Wiktor Janukowycz nie jest w stanie pójść w ślady Wojciecha Jaruzelskiego.

Gościem Jedynki był Karol Modzelewski, historyk, działacz opozycji demokratycznej w PRL. Ostatnio ukazały się jego wspomnienia pod tytułem ”Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca”.

Rozmawiał Jan Ordyński.

agkm

Komentarze5
aby dodać komentarz
Sortuj: od najnowszegood najstarszego
sanator2014-02-10 18:56 Zgłoś
Z niesmakiem czytam publikacje na temat transformacji w Polsce.Dziennikarze nadal jątrzą,publikując autorów którzy pogłębiają podział Polaków na my-sól tej ziemi i oni, krwiopijcy,wyzyskiwacze ,uwłaszczeni na majątku Polaków.Mądrości Karola Modzelewskiego 25 lat po zmianie ustroju,są banałami i chciejstwem,i nic nie wnoszą do procesu stabilizacji życia rodaków,utrwalania demokracji i wyrównowaniu poziomu życia.Wcałej wypowiedzi ,ze świecą nie znajdziemy jakie środki aktualnie należy podjąć,aby jedną trzecią Polaków wprowadzić ,spowrotem na pokład.,zapewniając pełne zatrudnienie i wysokie zarobki.Wypowiedziane przez autora oceny transformacji,rażą uproszczeniami ,półprawdami,czy wręcz fałszem, Kiedy Polskie Radio,zaprzestanie stadnej propagandy,i rozwinie publikacje,które tu i teraz będą propagować zmiany społeczno-polityczne,tak prawne jak i demokratyczne.Ciągłe jątrzenie i sianie nienawiści,to droga do nikąd i sprzyjanie najniższym instynktom,mocno destrukcyjnym.
student772014-02-10 07:45 Zgłoś
Balcerowicz nieprzymuszany przez nikogo wybrał z propozycji MFW najbardziej drastyczny i najbardziej dolegliwy dla Polaków wariant. Wmówiono ludziom, że ta droga jest jedyną. Polakowi zabrano fabryki = praca, a w zamian zaproponowano zupki kuroniówki. Dzisiaj po 25 latach milion trzysta tysięcy ludzi pracuje za płacę minimalną. 1200 - 700 (czynsz, prąd, woda,ogrzewanie ...) - 250 (bilety na dojaz do pracy) zostaje 250 zł na życie. Czy sprawny umysłowo młody człowiek mając 250 zł założy rodzinę? Zakładam że mieszkanie ma po rodzicach. Oczywiście NIE, dla niego jedyne wyjście to zbierać na bilet w jedną stronę. Polska będzie domem starców.
lozy172014-02-09 23:16 Zgłoś
Najgorsze,że ludzi którzy,przeprowadzili złodziejską prywatyzację, zaprzepaścili pracę kilku pokoleń nikt nie rozliczył i pewnie nie rozliczy.Na przemianach ustawili siebie i rodziny i fajnie się mają.Gdybyśmy chcieli zlikwidować tych złodziei,wystarczy im zacytować stare powiedzenia naszych babć -"kradzione nie tuczy,czy"na cudzej krzywdzie szczęścia nie zbudujesz" ,to pewnie umarliby ze śmiechu...
zima2014-02-09 18:54 Zgłoś
Ja też mam taką nadzieję.
student772014-02-09 18:24 Zgłoś
Biedna Polska po 89r. oddała majątek Kościołowi, oddała majątki dawnym właścicielom, na reszcie majątku uwłaszczyła się nomenklatura PRL owska i Solidarnościowa. Zlikwidowano, sprzedano za symboliczną złotówką fabryki które nasi ojcowie budowali. Gdzie jest PAFAWAG? Fasty? Ursus? Predom-Polar? Kasprzak? Unitra? Stocznia Szczecińska? Gdzie są nasze PGRy, huty, cementownie, fabryki ...? Z państwa przemysłowego w ciągu 25 lat zrobiono montownię Europy. Szarego obywatela puszczono w skarpetkach. Mam nadzieję, że ktoś kiedyś to rozliczy.

Czytaj także

Mija 25 lat od rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu

06.02.2014 09:44
Rozmowy zapoczątkowały upadek komunizmu i przemiany polityczne nie tylko w Polsce, ale również w Europie Środkowo-Wschodniej.
Na zdjęciu archiwalnym z kwietnia 1989 r. obrady Okrągłego Stołu. Strona solidarnościowo-opozycyjna od lewej: Jacek Merkel, Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Zbigniew Bujak
Na zdjęciu archiwalnym z kwietnia 1989 r. obrady Okrągłego Stołu. Strona solidarnościowo-opozycyjna od lewej: Jacek Merkel, Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Zbigniew BujakFoto: PAP/Jan Bogacz
Posłuchaj
01'06 Witold Banach o 25 rocznicy rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu/IAR
00'26 Historyk, profesor Antonii Dudek przypomina, że ludzie "Solidarności" nie podejrzewali siadając do rozmów, że osiągną tak wiele/IAR
00'15 Henryk Wujec przypomina, że najważniejszym postulatem strony opozycyjno-związkowej było ponowne zalegalizowanie "Solidarności"/IAR
00'20 Poseł PO Marcin Święcicki o negocjacjach gospodarczych podczas obrad Okrągłego Stołu/IAR
00'25 Szef SLD, Leszek Miller o atmosferze podczas rozmów z przedstawicielami opozycji/IAR
00'48 Sonda: co współcześni gimnazjaliści wiedzą o Okrągłym Stole/IAR
więcej

Obrady Okrągłego Stołu były rezultatem negocjacji podjętych przez władze komunistyczne z częścią opozycji w połowie sierpnia 1988 r., w sytuacji narastającej fali strajków i protestów społecznych. Obrady rozpoczęły się 6 lutego 1989 r. w Warszawie w Pałacu Namiestnikowskim (siedzibie URM) przy Krakowskim Przedmieściu.

>>> Tylko u nas - archiwalna transmisja z zakończenia obrad Okrągłego Stołu >>>
W inauguracyjnym posiedzeniu wzięło udział 54 reprezentantów strony rządowo-koalicyjnej i opozycyjno-solidarnościowej. Skład delegacji koalicyjno-rządowej ustalił gen. Wojciech Jaruzelski, który osobiście nie uczestniczył w obradach. Natomiast reprezentanci strony solidarnościowo-opozycyjnej powołani zostali przez utworzony 18 grudnia 1988 r. Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie, którego sekretarzem był Henryk Wujec. Obrady Okrągłego Stołu doprowadziły do pierwszych w powojennej Polsce wolnych wyborów w czerwcu 1989 roku.

Warszawa
Warszawa 04.1989. Obrady Okrągłego Stołu w siedzibie Urzędu Rady Ministrów PRL w Pałacu Namiestnikowskim, rozmowy przedstawicieli władz PRL, opozycji i Kościoła. / PAPJan Bogacz(zdjęcie archwialne)

W 25. rocznicę rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu prezydent Bronisław Komorowski weźmie udział w debacie "Okrągły Stół z perspektywy ćwierćwiecza", zorganizowanej w ramach cyklu "Idee Nowego Wieku". Z okazji rocznicy od godziny 15 będzie można zwiedzać Pałac Prezydencki w ramach dnia otwartego.
"Komuniści w ogóle nie brali pod uwagę oddania władzy”
Historyk, profesor Antonii Dudek przypomina, że ludzie "Solidarności" nie podejrzewali siadając do rozmów, że osiągną tak wiele. Zdaniem naukowca, ówcześni opozycjoniści nie zakładali, "że komuniści zgodzą się na przykład na wolne wybory do czegokolwiek, choćby do Senatu". Tymczasem zgodzili się na wolne wybory do izby wyższej, by przełamać impas związany z uprawnieniami dla prezydenta, ponieważ nie spodziewali się, że mogą takie wybory przegrać.

Zobacz serwis - Historia>>>
Z kolei zdaniem profesora Andrzeja Paczkowskiego, ludziom "Solidarności" nie chodziło o obalenie komunistycznych władz, lecz stopniowe wprowadzenie zmian. Plan podstawowy - przypomina historyk - to była legalizacja "Solidarności" i innych ruchów społecznych. Hasłem przewodnim ówczesnych opozycjonistów siadających do obrad "Okrągłego Stołu" - wyjaśnia profesor - było: "nie ma wolności bez <Solidarności> i założenie, że jak będziemy mieli swobodę, to później będziemy powoli wymuszali kolejne zmiany".

Warszawa,
Warszawa, 06.02.1989. Po stronie Solidarności zasiadają do Okrągłego Stołu od lewej m.in.: Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Zbigniew Bujak, Bronisław Geremek. foto: PAP/CAF/Zbigniew Matuszewski

Zarazem, jak przypomina historyk, komuniści w ogóle nie brali pod uwagę oddania władzy. Ówczesne władze, zdaniem profesora Paczkowskiego, miały natomiast świadomość, że rzeczywistość po rozmowach będzie zupełnie inna niż przed rozpoczęciem obrad oraz, że w Polsce będą musiały funkcjonować inne mechanizmy niż te, z lat poprzednich.
TVN24/x-news

Efekty
Porozumienie kończące obrady Okrągłego Stołu zostało podpisane 5 kwietnia 1989 roku. Przyjęto w nim, iż reforma ustroju politycznego i systemu gospodarczego odbędzie się w sposób ewolucyjny. Uzgodniono między innymi, legalizację "Solidarności", wprowadzenie pluralizmu politycznego, wolności słowa oraz niezawisłości sądów. Ustalono też termin częściowo wolnych wyborów do Sejmu, w których opozycji zagwarantowano 35 procent mandatów oraz wolnych wyborów do Senatu. W sferze gospodarczej zapadły decyzje dotyczące między innymi zasad swobodnego kształtowania się struktury własnościowej, wprowadzenia gospodarki rynkowej i konkurencji oraz likwidacji systemu nakazowo-rozdzielczego.
Czterech świadków Okrągłego Stołu
W parlamencie są cztery osoby, które uczestniczyły w tych historycznych obradach. Są to: Jarosław Kaczyński i senator Mieczysław Gil, którzy reprezentowali ówczesną opozycję, oraz Marcin Święcicki i Leszek Miller, którzy byli przedstawicielami strony rządowej.
Obecny szef SLD pełnił wówczas funkcję sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Wraz z Andrzejem Celińskim ze strony solidarnościowej współprzewodniczył podzespołowi do spraw młodzieży. Był to jedyny zespół, który zakończył obrady bez podpisania porozumienia. Leszek Miller wspomina, że pierwsze spotkania cechowały się niepewnością czy wręcz nieufnością. Ale później, dzień po dniu, stawało się jasne, jakie są priorytety stron i do czego się zmierza. - Pod koniec atmosfera była już bardzo konstruktywna i wszystkim zależało, żeby doprowadzić do szczęśliwego finału, chociaż sam finał też nie obył się bez perturbacji - powiedział Leszek Miller.

Na
Na zdjęciu archiwalnym z 05.04.1989 r. zakończenie obrad Okrągłego Stołu w siedzibie Urzędu Rady Ministrów/PAP Archiwum Jan Bogacz

W ocenie lidera SLD, Okrągły Stół to wydarzenie, które na zawsze przejdzie do historii Polski. To oryginalny Polski wkład w rozwiązywanie trudnych problemów.  - To doniosły i ciekawy eksperyment, który pokazuje, że jesteśmy narodem, który potrafi wznieść się ponad bieżące interesiki i myśleć strategicznie o przyszłości. I który może być przedmiotem naśladowania przez innych. Mija 25 lat i można dzisiaj z całą pewnością powiedzieć, że bez tego wydarzenia, bez Okrągłego Stołu, to co potem nastąpiło, nie nastąpiłoby - podkreślił Leszek Miller.
"Wydarzenie historyczne na skalę światową”
Obecny poseł PO Marcin Święcicki podczas obrad reprezentował stronę rządową. Był współautorem propozycji urynkowienia gospodarki. Powiedział, że bronił wolnorynkowej gospodarki przed niektórymi związkowcami, zarówno ze strony "Solidarności", jak i OPZZ-u, gdyż związki chciały prosocjalnych rozwiązań, na których państwa nie było wtedy stać.
Po 25 latach od rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu, Marcin Święcicki mówi, że było to wydarzenie historyczne na skalę światową, ponieważ po raz pierwszy na świecie rząd komunistyczny zgodził się zmienić ustrój na tyle, że groziło to całkowitym odebraniem  mu władzy i przejściem do demokracji, do wolności i to drogą zupełnie pokojową.

>>> Uchwała Sejmu w rocznicę Okrągłego Stołu autorstwa PO i SLD? >>>
Już samo rozpoczęcie Okrągłego Stołu było dla strony związkowej ważne - chociaż nie było wiadomo, czy negocjacje doprowadzą do czegoś konkretnego. Tak rozpoczęcie 25 lat temu obrad wspomina dawny opozycjonista Henryk Wujec, obecnie doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego do spraw społecznych.
"Zatrzymać kraj przed upadkiem”
- Trudno było doprowadzić do tych rozmów - mówi Henryk Wujec. Jak dodaje, gdy już do nich doszło, był to jasny sygnał, że w Polsce coś zaczyna się zmieniać. - Mieliśmy nadzieję, że w końcu uda się zrobić ten krok do przodu i poprzez porozumienie z władzami zatrzymać kraj przed upadkiem - tłumaczy Henryk Wujec.

Warszawa,
Warszawa, kwiecień' 1989. Przedstawiciele strony opozycyjno-solidarnościowej w drodze na obrady Okrągłego Stołu w Pałacu Namiestnikowskim. Pierwszy z lewej: Andrzej Celiński /PAP Archiwum Mariusz Szyperko

Jak przypomina, najważniejszym postulatem strony opozycyjno- związkowej było ponowne zalegalizowanie "Solidarności". I choć na początku wydawało się, że władze nie są przychylne temu pomysłowi, to ta kwestia została rozwiązana jako jedna z pierwszych i związek został wkrótce zalegalizowany.
Henryk Wujec podkreśla, że strona związkowa zgodziła się na zagwarantowanie w tak zwanym Sejmie kontraktowym, 65 procent miejsc dla kandydatów rządowych, gdyż wiedziała, że i tak ostatecznie wolę Polaków pokażą czerwcowe wybory. - Uważam, że przy Okrągłym Stole osiągnęliśmy więcej niż można było - podsumowuje Wujec.
W wyborach w czerwcu 1989 roku strona koalicyjno-rządowa otrzymała zagwarantowane 65 procent miejsc, a pozostałe 35 procent wywalczyła opozycja. Kandydaci strony związkowej zdobyli też 99 procent miejsc w Senacie.
Henryk Wujec w momencie rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu był sekretarzem Komitetu Obywatelskiego przy przewodniczącym "Solidarności" Lechu Wałęsie. Wcześniej był działaczem Komitetu Obrony Robotników, w stanie wojennym został internowany. W 2006 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
"Udało nam się dogadać"
- Był to trudny i fascynujący czas, a powagę tych wydarzeń czuliśmy niemal od samego początku - tak obrady Okrągłego Stołu wspomina ich uczestnik po stronie rządowej i były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Jak mówi Aleksander Kwaśniewski, już to, że do takich rozmów doszło, można uznać za duży sukces. - Spotkały się przy nim dwie zwaśnione strony, ludzie o różnych poglądach politycznych, często wrodzy wobec siebie. A mimo to udało nam się dogadać - tłumaczy.
Jak dodaje Aleksander Kwaśniewski, po obydwu stronach panowało przekonanie, że potrzebne jest porozumienie i radykalne zmiany w państwie.

Zajrzyj na strony serwisu "Radia Wolności>>>
- Zwłaszcza dało się to odczuć w naszym obozie, byliśmy pewni, że nie wystarczy już tylko demokratyzacja, ale Polska musi przejść do prawdziwej, pełnej demokracji - podkreśla. Były prezydent przypomina, że polski Okrągły Stół stał się inspiracją dla pokojowego rozwiązywania konfliktów w innych państwach świata.
Aleksander Kwaśniewski był uczestnikiem obrad plenarnych Okrągłego Stołu oraz obrad w Zespole do spraw Pluralizmu Związkowego, w Zespole do spraw Reform Politycznych i w Podzespole do spraw Stowarzyszeń i Samorządu Terytorialnego. W latach 1995- 2005 był prezydentem Polski.
"Osiągnięto maksimum na tamten czas”
Obecny szef KRRiT Jan Dworak, 25 lat temu uczestnik obrad okrągłostołowych po stronie solidarnościowej, mówi, że atmosfera była gorąca jeszcze przed rozpoczęciem rozmów, gdyż najpierw toczyły się tajne dyskusje, które miały przygotować samą ideę rozmów. Jan Dworak zaznacza, że choć strona partyjno-rządowa złamała się i zgodziła na obecność Adama Michnika i Jacka Kuronia, to do końca nie było wiadomo, czy uda się usiąść przy jednym stole.

Strona
Strona rządowa w czasie obrad Okrągłego Stołu m.in. Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Czesław Kiszczak, Stanisław Ciosek, Zbigniew Sobotka / PAP Archiwum Zbigniew Matuszewski

Wspomina, że po stronie opozycyjnej było głębokie uczucie nieufności do władzy, gdyż obawiano się, że aparat władzy chce zastosować jakiś manewr i nie przystępuje do negocjacji z czystymi intencjami. - Podejrzewano - jak wspomina Jan Dworak - że zmiany, które idą, będą pozorne, a na koniec władza obciąży opozycję za fatalny stan gospodarki, która się waliła.
Szef KRRiT nie zgadza się krytykami, którzy zawarty 25 lat temu kompromis nazywają "zgniłym", gdyż dziś - jak twierdzi - kiedy znamy efekt, łatwo mówić, że trzeba było poczekać, aż PZPR się zawali. - Osiągnięto maksimum na tamten czas - zapewnia.
Co się dziś dzieje z Okrągłym Stołem?
Jest solidny, gdyż wykonali go najlepsi stolarze z zakładu w Henrykowie. Zobaczyć go można między innymi podczas dni otwartych w Pałacu Prezydenckim, gdzie mebel jest eksponowany na stałe.
- Ciężko go przeoczyć, bo stoi tuż obok wejścia - mówi dyrektor Biura Prasowego Prezydenta Joanna Trzaska-Wieczorek. Jak dodaje, najważniejsze jest jednak jego znaczenie edukacyjne. - Odbywają się przy nim między innymi lekcje historii dla młodzieży, a przewodnicy wycieczek zawsze poświęcają mu dużo uwagi - tłumaczy.
pp/IAR/PAP

Czytaj także

"Opozycja wiedziała, że siada do Okrągłego Stołu z szulerami"

06.02.2014 18:00
Wynik Okrągłego Stołu przerastał oczekiwania wielu. Obawialiśmy się kompromitacji – wspominał w Trójce Andrzej Celiński, uczestnik rozmów z 1989 roku.
W Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego w Warszawie zwiedzający mogli obejrzeć z bliska Okrągły Stół z okazji 25. rocznicy jego obrad
W Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego w Warszawie zwiedzający mogli obejrzeć z bliska Okrągły Stół z okazji 25. rocznicy jego obradFoto: PAP/Jakub Kamiński.
Posłuchaj
14'20 Uczestnik rozmów przy Okrągłym Stole Andrzej Celiński i historyk, dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN-u dr Andrzej Zawistowski o rozmowach między opozycją i władzą PRL (Puls Trójki)
więcej

Czy porozumienia Okrągłego Stołu mogły i powinny być inne? Andrzej Celiński, który wówczas brał udział w rozmowach, mówił, że efekt był ”fantastyczny” i przerastał oczekiwania strony społecznej, bo ta obawiała się kompromitacji. – Baliśmy się, że weźmiemy na siebie część odpowiedzialności, w rzeczywistości nie mając żadnych narzędzi, by dokonać autentycznej zmiany w Polsce – tłumaczył. Rozstrzygnięcie nastąpiło 4 czerwca. Celiński dodał, że nie spodziewano się aż tak wielkiego zwycięstwa oponentów władz i taki dobry wynik wyborów był dla niego zaskoczeniem.

6 lutego 1989 - Lech Wałęsa: "Ten stół otacza narodowa nadzieja, ale także nieufność" >>>

Były uczestnik Okrągłego Stołu mówi, że rozmowy w jego rozumieniu sposobem na przecięcie węzła gordyjskiego, ale potem już zaczęło się życie normalnego społeczeństwa. Dodał, że uzasadnione są różne oceny polityki rozpoczętej 12 września nowego rządu. Zaznaczył przy tym, że niektóre resorty, w tym MSW, były w rękach drugiej strony.

Mija 25 lat od rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu >>>

Historyk IPN dr Andrzej Zawistowski zaznaczył, że Okrągły Stół nie przyniósł żadnych ofiar i to jest z jego punktu widzenia najważniejsze. Według niego trudno stwierdzić, czy wyniki rozmów mogły być lepsze. Przypomniał tutaj, że nie wszyscy chcieli zasiąść przy stole – część kontestowała zasady rozmów, czy przywództwo Lecha Wałęsy. – Obawiano się, że komuniści ograją stronę społeczną – mówił. I według historyka to prawda, takie właśnie intencje miały ówczesne władze. – Opozycja usiadła do stołu z szulerami, mając tego świadomość. Tamta strona nie miała czystych intencji. To była grupa, która wiedziała, że jej władza się kończy – mówił gość Trójki.

Więcej interesujących dyskusji znaleźć można na stronach audycji  "Salon polityczny Trójki", "Komentatorzy", "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce".

- W polityce liczą się wartości – konstatował Andrzej Celiński. Zauważył, że działaniom Wałęsy przyświecała wartość niepodległego i suwerennego państwa i wolnego narodu. A po drugiej stronie byli rządzący, którzy nie przestrzegali praw człowieka i której ”główną legitymizacją była Moskwa”. Polityk mówił, że z dzisiejszej perspektywy uważa, że nie udały się dwie rzeczy. Jedna z nich to brak zaakcentowania momentu przejścia ku demokracji. Jak powiedział  – naród nie zauważył momentu wyzwolenia, a gdyby Polacy wspólnie go przeżywali, byłaby to potem przez kilka lat okazja do radości. Andrzej Celiński mówi, że drugą rzeczą jest rozdarcie, które pozostało po 1989 roku. Dziwi go, że przychodzą teraz 30-latkowie, którzy odwołują się do PRL-u. Według niego to znak, że w polskiej polityce liczą się symbole, a nie konkretne wizje przyszłości.

Okrągły Stół w Radiach Wolności >>>

W 25 rocznicę rozpoczęcia rozmów komunistycznej władzy z solidarnościową opozycją gośćmi Pulsu Trójki byli: uczestnik tamtych negocjacji, dziś przewodniczący Partii Demokratycznej Andrzej Celiński i historyk, dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN-u dr Andrzej Zawistowski.

Rozmawiał Damian Kwiek.

Do słuchania "Pulsu Trójki" zapraszamy od poniedziałku do piątku o 17.45.

agkm, gs