Budżet państwa a starzejące się społeczeństwo

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2013 16:40
Więcej emerytów, a mniej pracujących - co taka struktura wiekowa będzie oznaczała dla naszej gospodarki?
Audio
  • 13'02
    Budżet państwa a starzejące się społeczeństwo
Kobieta oszukała i okradła 84-letnią staruszkę
Kobieta oszukała i okradła 84-letnią staruszkęFoto: NYOBE/sxc.hu/cc

W roku 2012  liczba urodzeń wzrosła w stosunku do roku poprzedniego, ale tylko o półtora tysiąca dzieci - tak szacuje Główny Urząd Statystyczny. W sumie urodziło się nam w roku ubiegłym 390 tysięcy nowych obywateli, ale zdaniem  wielu demografów wszystko wskazuje na to, że w Polsce  w każdym kolejnym roku będzie rodziło się mniej dzieci niż w poprzednim.  W efekcie w 2030 na jednego emeryta będą pracowały tylko dwie osoby w wieku produkcyjnym -  teraz na jednego emeryta przypada czterech pracujących.   

Taka struktura wiekowa dla naszej  gospodarki jest bardzo niekorzystna – mówi Elżbieta Mączyńska prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Rodzi sie mało dzieci, a starsi dzięki postępowi medycyny mogą żyć dłużej, czyli społeczeństwo się starzeje.To przekłada się na sektor finansowy, finanse publiczne odczuwają tego skutki, ponieważ osoby starsze nią pracują a pobierają emeryturę. To, że żyjemy dłużej to wielki potencjał cywilizacyjny i trzeba to odpowiednio zagospodarować, zwłaszcza w sytuacji kiedy rodzi się mało dzieci.


Już dzisiaj na 38 milionów Polaków tylko 16 milionów pracuje, a ponad 9 milionów pobiera emerytury i renty. Oznacza to, że wydajemy na te świadczenia 180 miliardów złotych rocznie, a w postaci składek od osób pracujących zbieramy tylko nieco 100 miliardów. Jeżeli musimy do emerytur i rent dopłacić rocznie 80 miliardów, to oznacza, że musimy ograniczyć wydatki na ochronę zdrowia, na inwestycje i państwo wolniej się rozwija – dodaje Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Pracodawców Prywatnych - Lewiatan.

T wszystko sprawia, że z każdym rokiem państwo będzie musiało coraz głębiej sięgać do kieszeni młodych pracujących ludzi. A ci jeśli będą zbyt obciążeni podatkami, to nie będą chcieli mieć dzieci lub uciekną za granicę. Emigracja jest już znacząca. I co ciekawe w Wielkiej Brytanii w polskich rodzinach rodzi się znacznie więcej dzieci niż w kraju, a nasza dzietność jest nawet wyższa niż w rodzinach imigrantów z innych państw. Wynika to między innymi z faktu, że w tym państwie rodzice maja zapewnioną opiekę nad dziećmi, opiekę przedszkolną, opiekę pediatryczną czy żłobki. W Polsce dużym problemem jest też brak wystarczającej liczby pediatrów, Polki boją się o zdrowie swoich dzieci – tłumaczy Elżbieta Mączyńska.

Polska według szacunków dzietność w Polsce jest na jednym z najniższych poziomów na Świecie.  Jesteśmy pod tym względem na 208 miejscu na badanych 228 państw. Według danych ONZ w 2050 roku będzie nas o 20 procent mniej niż w chwili obecnej. Aby ten negatywny trend można było odwrócić jedna kobieta powinna mieć więcej niż dwoje dzieci, ten współczynnik dzietności powinien wynosić 2,1 a dziś mamy w Polsce poniżej 1,3. Dużo już nam brakuje do zapewnienia reprodukcji prostej, czyli sytuacji kiedy każdy z nas zostawia po sobie jednego człowieka i ten współczynnik dzietności jest bardzo ważny, bo jak mówi Elżbieta Mączyńska dzięki niemu możemy przewidzieć co się stanie z liczbą ludności w przyszłości.

Więcej emerytów, a mniej pracujących  - taka sytuacja demograficzna będzie dla polskiej gospodarki sporym obciążeniem . Jedna z prognoz mówi o tym, że do roku 2035 będzie nas mniej o około 2 miliony. W Polsce rodzi się mniej dzieci także  przyczyn ekonomicznych. Jak szacuje dziennik Rzeczpospolita ponad 1/3 dzieci żyje w rodzinach gdzie miesięczny  dochód na jedną osobę w rodzinie wynosi nie wiele ponad 500 złotych. Rodziny wielodzietne to w znacznej mierze rodziny dotknięte biedą. Dzieci jest mniej, bo młodzi ludzie nie mają własnych mieszkań - szacuje się, że 900 tysięcy gospodarstw domowych nie ma samodzielnego mieszkania. Jak mówi Elżbieta Mączyńska w Polsce często padają hasła dotyczące polityki ludnościowej, ale nie przekładają się one niestety na działania. To musi być kompleksowe działania, począwszy od czasu zanim się dziecko urodzi, czyli motywujący do tego, żeby młodzi ludzie chcieli mieć dzieci, aż do czasu kiedy to dziecko staje się dorosłym człowiekiem. Rodzice obawiają się też o swoje miejsce pracy i zdaniem Jeremiego Mordasewicza z Lewiatana państwo może poprawić sytuację ludzi młodych dając im przede wszystkim pracę. Marnujemy potencjał osób starszych – dodaje Elżbieta Mączyńska. Jak mówi, jeśli dziś 60 –letni człowiek przechodzi na emeryturę to też może i powinien pracować.  Praca ludzi starszych tworzy miejsca pracy dla ludzi młodych, bo starszy człowiek będzie wydawał pieniądze, nabywał produkty, dobra. Tylko kompleksowe podejście może poprawić sytuacje zarówno osób starszych jak i młodych na rynku pracy.

Przygotował: Robert Lidke


 

Projekt powstaje we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej:

''

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak