X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: Małgorzata Kidawa-Błońska

Ostatnia aktualizacja: 02.01.2014 07:15
Audio

Krzysztof Grzesiowski: Nasz gość, wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej pani poseł Małgorzata Kidawa-Błońska. Dzień dobry noworocznie, pani poseł, jeśli można w ten sposób zacząć.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Witam serdecznie. Noworocznie, bardzo przyjemnie, właściwie w pierwszy normalny dzień nowego roku.

Tak rano wstać bardzo przyjemnie, prawda?

Jeżeli jest ładna pogoda, tak.

To dobrze robi. Pani poseł, tak się składa, że ten rok 2014 będzie pełen różnych rocznic związanych z historią naszego kraju. Ta najnowsza to i 10 lat w Unii, i 15 lat w NATO czy 25 lat  wyborów czerwcowych 1989 roku. Ale tak się składa, że dzisiaj mamy pierwszą 25. z wielu rocznic – wejście w życie tak zwanej ustawy Wilczka, Mieczysława Wilczka, ówczesnego ministra przemysłu w rządzie Mieczysława Rakowskiego. Napisał taką ustawę o działalności gospodarczej prostą...

I taką szokującą w tamtych czasach, prawda? Że można po prostu prowadzić normalną gospodarkę...

...że w działalności gospodarczej wszystko, co nie jest zabronione, jest dozwolone.

Tak, i że można podejmować decyzje, że można tworzyć małe firmy, że można zacząć pracować na własne konto. Wtedy ta ustawa była przełomowa, to był taki pierwszy... początki takiej wolności weszły najpierw do gospodarki, to jest bardzo ważne. Przyniosła efekty, chyba dużo dzięki niej się w Polsce zmieniło.

No tak, i potem mieliśmy 12 miesięcy 89 roku i pod koniec tego roku 89 mieliśmy ustawy związane z osobą prof. Leszka Balcerowicza, zresztą gościa za godzinę w naszym studiu. Można powiedzieć, że w 89 wróciliśmy do kapitalizmu po tym okresie II Rzeczpospolitej.

Do kapitalizmu, wróciliśmy do takiej normalności, bo i wybory 89 roku, jeszcze takie nie stuprocentowe, ale już wybory. Bardzo dużo się zmieniło i dlatego mówienie o tym roku bardzo dużo i przypominanie tego, co robiliśmy, jest chyba bardzo ważne, bo robiliśmy wtedy zaskakujące rzeczy. Ja z perspektywy tych 25 lat, jak się to podsumowuje, robiliśmy rzeczy wyjątkowe, które jeszcze wiele... parę lat wcześniej wydawały nam się niemożliwe, prawda? Mówienie właśnie o wolności gospodarczej, o wolnych wyborach, o tym, że sami będziemy decydować, jak wygląda samorząd, że będziemy mogli reformować kraj.

Pytanie tylko brzmi: czy przez te 25 lat zrobiono tyle, ile można było zrobić...

Ale zrobiliśmy naprawdę bardzo dużo i chyba nie powinniśmy tutaj mieć kompleksów, bo oczywiście zawsze można mówić, że pewne rzeczy można było zrobić lepiej i szybciej, ale przez 25 lat zrobiliśmy z Polski nowoczesny, demokratyczny kraj, zrobiliśmy to naprawdę dobrze. Jeżeli patrzymy na 20-lecie międzywojenne, też ten czas musiał tyle trwać. Potrzeba czasu, żeby scalić kraj, żeby ludzie nauczyli się żyć w nowym systemie, nauczyli się brać odpowiedzialność za siebie. Musieliśmy zmienić naszą mentalność w podejściu do tego wszystkiego, co się toczyło. I chyba Polacy zdali egzamin.

A czy przypadkiem to nie jest tak, że bywa, że zapominamy o tym, jacy byliśmy 25 lat temu, jaki był nasz kraj 25 lat temu, bardziej odnosimy się do tego, co jest dziś, ewentualnie do tego, co będzie jutro?

Ale to jest chyba naturalne. To jest chyba naturalne, że zapominamy o tym, z czym nie czuliśmy się dobrze, o tym, co nas bolało i wolimy myśleć o tym, co jest dobre albo chcemy, żeby było jeszcze lepsze. Polacy są bardzo ambitnym społeczeństwem, mamy straszne apetyty na sukces, na to, żeby być najlepszym, chcemy być prymusem w Europie, chcemy być prymusem na świecie i dlatego stawiamy czasami bardzo trudne wyzwania, ale to chyba dobrze, dzięki temu udaje się to, co się udaje. A o złych rzeczach zapominamy szybko i po prostu chcemy je wymazać z pamięci. Zresztą jak rozmawia się z ludźmi o tej przeszłości, to raczej wspominają swoją młodość, a nie o to, w jakiej Polsce żyli, jakie były trudności, jakie były ograniczenia.

No bo jest takie zdanie, że kiedyś było lepiej.

Bo byliśmy młodsi. [śmiech]

No więc właśnie. A może ono oznacza wprost, że kiedyś byliśmy młodsi i dlatego było lepiej. Może to tak.

No ale zawsze młodość wspomina się dobrze. Nie, ale jeżeli zaczyna się te rozmowy i przypomina się, szczególnie z młodymi ludźmi kiedy rozmawia się o tym, jak wyglądała Polska nie tak dawno, bo 25 lat temu, to pewnych procesów, pewnych rzeczy nie potrafią zrozumieć. Nie potrafią zrozumieć, że mogliśmy żyć w Polsce, która tak wyglądała.

Rocznice rocznicami, ale życie przed nami, życie bieżące. Ten rok rozpoczyna czteroskop, jak ktoś ładni powiedział, wyborczy, bo w tym roku czekają nas wybory do Parlamentu Europejskiego w maju, wybory do samorządów w listopadzie, a rok 2015 to wybory i prezydenckie, i parlamentarne. Ale na początek pytanie o te w kolejności europejskie, bo to rozumiem będzie pierwszy od kilku lat poważny sprawdzian, poważny sondaż tak na dobrą sprawę polityczny. Co prawda wybory do Parlamentu Europejskiego nie cieszą się zbyt dużą popularnością, tu frekwencja jest na poziomie nieco ponad 29 u dwudziestu kilku procent, bo te drugie były...

Ale to są trochę inne wybory, tak?

No właśnie, i tak na dobrą sprawę to polityka nie dzieje się ani w Brukseli, ani w Strasburgu, tylko tu, w Warszawie.

A tam też się dzieje, tylko dla nas bliższa jest ta, która dzieje się tutaj na miejscu.

Zresztą niektórzy eurodeputowani spędzają głównie czas w Warszawie na korytarzach sejmowych.

Dlatego mam nadzieję, że Polacy wybierając nowych europosłów wybiorą jednak tych, którzy pracują w Parlamencie Europejskim, bo od ich pracy zależą także sprawy związane z Polską. Gdyby nie nasi dobrzy europarlamentarzyści, osoby bardzo zaangażowane w sprawy unijne, budżet unijny nie wyglądałby tak, jak wygląda. To nie od siedzenia w Polsce, tylko od rozmów i od pracy w Brukseli bardzo wiele zależy. Te wybory są inne, bo niekoniecznie ludzie głosują tylko na partie polityczne, ale tutaj chyba bardziej zwracają, w tych wyborach najbardziej na konkretną osobę, na osobę, która ma być ich przedstawicielem w Unii Europejskiej, na pewno to będą bardzo ciekawe wybory, bo także będą powodem do takiej kolejnej debaty o Unii Europejskiej, o tym, jak Polska chce dalej swoją misję w Unii robić. I na pewno ta debata będzie ciekawa, słuchając zresztą tego, co mówią poszczególne ugrupowania polityczne, bo tutaj nie ma jednego głosu w sprawie myślenia o Unii.

No tak, ale jest taka metoda wśród partii politycznych, zwłaszcza tych, które pozwoliły sobie zaistnieć od niedawna i chciałyby wejść w tę politykę, że wyeksportujmy, oczywiście w cudzysłowie, osoby o najbardziej znanych nazwiskach, osoby najbardziej popularne, wtedy osiągniemy sukces. No dobrze, ale kogo wystawiać, kiedy są wybory do Sejmu i do Senatu?

Znaczy to jest chyba problem tych ugrupowań, bo one tak naprawdę nie mają kogo wystawiać. Gdyby teraz były wybory np. do samorządu, to podejrzewam, że ci sami politycy byliby liderami samorządowych. To jest problem ugrupowań, które mają bardzo krótkie ławki, nie mają chętnych do startowania z tych list, a poza tym jeszcze dla wielu polityków startowanie do Europarlamentu to jest coś takiego wyjątkowego i niezwykłego. Rzeczywiście uważają, że to jest...

Bądźmy szczerzy, wątek finansowy także odgrywa swoją rolę.

Tak, dlatego ja chciałabym, żeby tam jechały te osoby, które tam ciężko pracują, bo z tego Polska ma korzyści.

A w przypadku Platformy, bo mówi się, że i Barbara Kudrycka, i Michał Boni są brani pod uwagę.

Barbara Kudrycka była już europosłem i wróciła do Polski, żeby być ministrem rządu. Była dobrym europosłem. Te obszary związane z nauką są bardzo w tej chwili ważne, tym bardziej że całe podejście Unii Europejskiej do tych nowych wyzwań jest nakierowane na naukę, na kulturę, na nowe technologie, więc na pewno byłaby tam bardzo cennym europosłem.

Ale jest jeszcze inna metoda: pozbądźmy się niechcianego czy niezdyscyplinowanego polityka z naszej partii i wyślijmy go do Brukseli.

Nie, tak się nie...

Jakieś nazwiska z Platformy w tej sprawie?

Nie, naprawdę to jeszcze nawet nie jest tak, że partia może kogoś wysłać do Brukseli. To muszą wyborcy zadecydować. Więc mówienie, że ktoś kogoś wysyła... To jest raczej pomoc w kampanii, bo trzeba przekonać wyborców, to oni zadecydują, kogo chcą tam widzieć, a nie liderzy partii politycznych.

A czy nie obawia się pani, że w przypadku... pozostańmy na chwilę jeszcze przy wyborach do Parlamentu Europejskiego, ze względu na niską frekwencję będą decydowali państwa, czyli Platformy w tym przypadku, wyborcy ci, no, stali?

Może...

I nie dojdzie do efektu zdobywania nowych głosów.

Znaczy ja mam nadzieję, że dojdzie, że jednak wszyscy mamy aspiracje, żeby w wyborach brało jak największa liczba osób, żeby jednak ta frekwencja rosła...

Ale rzeczywistość jest taka, jaka jest.

Ale zobaczymy, jaka będzie. Każde wybory są inne i jak byśmy porównywali poszczególne, bo każde były inne, więc wszystko będzie zależało od tego, jaka będzie ta kampania, jaka będzie debata, czy będziemy przekonywać, że warto głosować, czy będziemy zniechęcać wyborców i po prostu zostaną w domu. Dlatego wszystko przed nami i to będzie dlatego bardzo ważne. Te pół roku to będzie taki sprawdzian klasy politycznej, czy potrafimy pozytywnie przekonywać.

Sprawdzian lidera partii politycznej także w przypadku Platformy Obywatelskiej. Jeśli Platforma przegra i do Parlamentu Europejskiego, i do samorządów, to jakie będą konsekwencje?

Znaczy na razie jesteśmy...

Rzeczywiście dzisiaj możemy rozmawiać, że jeszcze nic się nie stało.

Znaczy nie wiem, czy Platformie uda się powtórzyć taki wynik, jak mieliśmy w poprzedniej kampanii europejskiej, ale obserwując te nasze możliwości, mamy szansę powalczyć, dlatego dzisiaj za wcześnie o czymś mówić, ale te wybory na pewno nie będą takie jak te, które były pięć lat temu. Inne są, inna jest Platforma, inaczej Polacy patrzą na politykę. Będą bardzo trudne, ale o przegranej jeszcze chyba za wcześnie mówić.

To, że Platforma jest inna, to dostrzegają nawet politycy partii, niekoniecznie członkowie Platformy, ale członkowie klubu parlamentarnego, w tym przypadku senator Jan Rulewski. Nie wiem, czy pani poseł miała okazję czytać wywiad w Rzeczpospolitej z senatorem Rulewskim. „Arogancją Platformy jest niedostrzeganie nastrojów społecznych i potrzeb zmian” to tylko jedna z opinii senatora Rulewskiego.

Znaczy to nie jest tak, że Platforma nie dostrzega potrzeby zmian, ale te zmiany muszą być robione odpowiedzialnie, to nie może być tak, że działamy pod naciskiem tylko jednej grupy społecznej, nawet jeżeli racje są bardzo słuszne. Musimy jednak brać odpowiedzialność za wszystkie grupy, za wszystkie środowiska i ja rozumiem także emocje pana senatora, który w wiele spraw takich społecznych jest bardzo mocno zaangażowany, ale on jako senator ma prawo mówić o takich wycinkowych rozwiązaniach, ale Platforma już jako całość musi brać odpowiedzialność za poszczególne grupy. I to musi być sprawiedliwie dzielone.

A na przykład coś takiego: „Nie widzę długofalowego planu rozwoju dla Polski, ba, pomysłu na Polskę”. To już nie polityk związany z Platformą, ale prezydent Wrocławia, pan Rafał Dutkiewicz.

Tak naprawdę on bardzo często... Ostatnio się pisze, że w ogóle ludzie na świecie żyją dniem codziennym i nie mają tej wizji tego, co będzie dalej, ale wydaje mi się, że akurat Platforma to jest to ugrupowanie, które dosyć wyraźnie mówi, co jest w tej chwili dla Polski ważne, jakim chcemy, żeby Polska była krajem, bo rzeczywiście możemy w kółko mówić o bezrobociu, to jest bardzo poważny problem i ten problem trzeba załatwić, to bezrobocie musi spaść. Możemy w kółko mówić o służbie zdrowia, ale to jest problem, który trzeba też załatwić i tu też nie ma co więcej dyskutować, że to jest najważniejsze dla Polski. Ta sprawa musi być załatwiona, ale ważne jest, jak będziemy się dalej rozwijać, co będzie priorytetem dla naszego kraju. I to, o czym teraz mówimy, o tym drugim etapie, o tym, że będzie bardzo ważna nauka, ważna będzie kultura, edukacja, rewitalizacja miast, robienie przyjaznej przestrzeni dla ludzi, tak? Bo te pierwsze podstawowe rzeczy mamy już zapewnione. Musimy myśleć o tej nowej jakości życia. Więc to nowe wyzwanie, to takie... Lepsza jakość życia Polaków nie przez to, że są lepsze drogi, tylko przez to, że mają więcej dostępnych rzeczy w nauce, w kulturze, w takim życiu codziennym.

No tak, ale lepsze drogi też się przydają.

No tak, ale one są budowane, czyli ten problem też został ruszony. Musimy wejść na ten następny.

Czy pani poseł pamięta, to była prognoza, diagnoza, do 2030 roku...

Trzydziestego, tak.

...pod Michałem Bonim to było jeszcze, kiedy był członkiem rządu. Czy ten dokument spoczywa gdzieś w jakichś magazynach już cały zakurzony, czy w ogóle ktoś jeszcze do niego sięga?

Nie, tam jest bardzo wiele rzeczy kierunkowych, które są realizowane i które muszą być zrealizowane. To był taki dobry opis tego, co musimy zrobić w najbliższych latach, ale pewne rzeczy robimy szybciej, pewne robimy wolniej, tak? I to jest czasami dobrze przeczytać, co jest... gdzie musimy jeszcze przyspieszyć. Na pewno te obszary związane z rozwojem intelektualnym Polski są najważniejsze w tej chwili.

Dzisiejsza Gazeta Wyborcza pisze o tym, że minister pracy będzie rozmawiał z pracodawcami i ze związkowcami o zmianie zasad waloryzacji rent i emerytur dla 9 milionów seniorów. Chodzi o to, że ci, którzy mają najniższe emerytury przy okazji ich waloryzacji dostają najmniej, a ci, którzy mają największe, siłą rzeczy, bo taki jest stosowny współczynnik, dostają najwięcej. To trzeba było aż 6 lat, żeby stwierdzić, że coś tu nie gra?

To nawet nie sześć lat. Ten... Polska w ogóle miała problemy z tworzeniem nowego systemu emerytalnego, robiliśmy go od początku, bo stary, który działał...

No tak, ale to jest konkret, jak ktoś ma bardzo mało, to trzeba mu dać trochę więcej jednak jak temu, co ma więcej.

Ale przede wszystkim muszą być na to środki, to po pierwsze, a po drugie trzeba to zrobić w taki sposób, żeby w przyszłości każda kolejna zmiana nie powodowała, że trzeba wracać znowu i wdrażać nowe rozwiązanie. Rozumiem, że w tej chwili minister pracy jest przygotowany do tego i to rozwiązanie, które zaproponuje, będzie po prostu sprawiedliwe.

No, swoją drogą, tu się powołuję także na Wyborczą, że pula pieniędzy do podziału będzie wciąż ta sama.

Ale zawsze można pieniądze podzielić w różny sposób. Wiadomo, że więcej ich nie będzie. Na pewno są rozwiązania przygotowane. Rzeczywiście patrząc na te rewaloryzacje, osoby, które mają małe emerytury, dostają 20-30 złotych, no to jest bardzo niesprawiedliwe.

I coś z tym zostanie zrobione?

Tak.

Potwierdza to wiceprzewodnicząca klubu?

Musimy te problemy rozwiązywać...

W miarę szybko? Bo możemy metodą premiera – 3 miesiące na to, żeby nie było kolejek do lekarza.

Ja powiem tak: to państwo bierze odpowiedzialność za emerytury Polaków i państwo bierze odpowiedzialność, przez to rząd za to, jak te emerytury są wypłacane, ale także państwo bierze odpowiedzialność za to, żeby te różnice między obywatelami były jak najmniejsze. I to jest trudne zadanie, ale musimy je wykonać.

Dziękujemy za spotkanie noworoczne.

Dziękuję bardzo.

Pani poseł Małgorzata Kidawa-Błońska, gość Sygnałów dnia.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak