X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: Tomasz Siemoniak

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2014 07:15
Audio

Krzysztof Grzesiowski: Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. Dzień dobry, panie ministrze.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry panom, dzień dobry państwu.

D.W.: Opinia publiczna, a i pan na pewno też pamiętają słowa premiera Donalda Tuska z sobotniej konwencji Platformy Obywatelskiej związanej z wyborami do Parlamentu Europejskiego, kiedy to premier mówił, że wybory europejskie być może są o tym, czy dzieci 1 września w ogóle pójdą do szkoły. Komentarz do tego był taki, że premier straszy. A tymczasem pan jakby w opozycji do premiera uspokaja: Polska jest bezpieczna. No to jak to jest?

T.S.: Sądzę, że premier bardzo trafnie wyraził to, co wiedzą i myślą miliony Polaków, którzy dobrze znają historię i potrafią łączyć pewne przyczyny ze skutkami. Świat od kilku tygodni nie jest taki sam, wiele się zmieniło wokół Polski. Polska jest bezpieczna, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy dostrzegać tych nowych zagrożeń i wyciągać z nich wniosków. Ja myślę, że to, co się wydarzyło, aneksja kawałka innego państwa przez drugie to rzeczywiście powinno dać nam wiele, Polakom i Zachodowi, do myślenia.

K.G.: Zna pan odpowiedź na pytanie, oczywiście w kontekście tego, co się dzieje za naszą wschodnią granicą, co będzie dalej?

T.S.: Ja myślę, że nikt nie zna odpowiedzi na takie pytanie. Możliwe są różne scenariusze i powinniśmy na te różne scenariusze być przygotowani. Za wcześnie jest, żeby tę sytuację zamknąć w jakikolwiek sposób. Myślę, że wiele zależy od aktywności politycznej, dyplomatycznej w ciągu najbliższych dni i tygodni, ale także od determinacji Zachodu, głównie Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej, pokazania, że są pewne granice, które w tym przypadku zostały przekroczone i że Zachód zamierza z tego wyciągnąć wnioski.

K.G.: A co zależy od nas samych?

T.S.: Od nas samych zależy aktywność w Unii Europejskiej i w NATO. Myślę, że tutaj te ostatnie tygodnie to czas wielkiego naszego wysiłku, wysiłku premiera, ministra spraw zagranicznych na rzecz tego, żeby te główne organizacje Zachodu skłonić do działania. Od nas samych też zależy to, jak jesteśmy sami przygotowani na różne scenariusze. Myślę, że dzisiaj obywatele mogą mieć tę satysfakcję, że Polska od lat nie lekceważy spraw swojego bezpieczeństwa, od lat ma znaczące wydatki na obronę i dobre mechanizmy budowania dobrej armii.

K.G.: No tak, ale zna pan takie opinie, że jakby co, to w ciągu trzech dni Rosjanie będą w Warszawie.

T.S.: Te opinie są nonsensowne, emocjonalne, podkręcone tutaj przez niektóre media. Mamy wolną prasę, każdy może mówić, co uważa, nawet jeżeli to są nonsensy.

K.G.: No, może to może. A powinien? Jak pan sądzi?

T.S.: No, nie chcę oceniać tutaj różnych wypowiedzi, różnych głosów, które pojawiły się w ciągu ostatnich tygodni. Czasem były mądre, czasem mniej. Czytelnicy, obywatele oceniają.

K.G.: Z propozycji: Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, dla Rzeczpospolitej: „Trzeba wzmocnić naszą armię liczebnie, trzeba wrócić do przeszkolenia wojskowego młodych ludzi, ale oczywiście nie może być mowy teraz o powrocie do archaicznego rozwiązania, jakim był pobór”. Zatem czy taka ewentualność też wchodzi w grę, zwiększenie liczebności armii?

T.S.: Chcę zwrócić uwagę, że rok temu rząd zdecydował o tym, żeby po kilku latach przerwy przywrócić szkolenie rezerwistów. Przeszkoliliśmy ich w ubiegłym roku około 3 tysięcy, w tym w planie jest blisko 7, więc chcę to powiedzieć bardzo wyraźnie: nie obudziliśmy się wczoraj, nie podejmujemy jakichś nerwowych ruchów, sprawy bezpieczeństwa wymagają długofalowego podejścia i takie mamy. Dobrze, że pada ta opinia na temat poboru, bo pobór rzeczywiście jest archaiczny i nie ma co tutaj straszyć młodych Polaków powrotem do takiego systemu.

K.G.: A jak pan odpowiada na pytanie tych, którzy uważają, że w Polsce powinna powstać czy powinny powstać bazy natowskie, a zwłaszcza bazy armii amerykańskiej?

T.S.: Na pewno warto rozmawiać w tym momencie, jakie NATO i nasz główny sojusznik, najpotężniejszy członek NATO – Stany Zjednoczone zamierzają wyciągnąć wnioski z tej sytuacji. Jakiś czas temu wydawało się i Stany Zjednoczone też tak oceniały sytuację, że Europa jest już na zawsze bezpieczna i nie wymaga specjalnej obecności i specjalnego wysiłku. Za tym szły w ślad redukcje budżetu na obronność w wielu państwach. Sądzę, że najbliższe miesiące przyniosą bardzo ważną dyskusję wewnątrz NATO, jakie wyciągamy z tego wnioski. Mamy we wrześniu szczyt NATO, wydawało się, że będzie to spotkanie głównie poświęcone sprawom Afganistanu, ale na pewno ten obecny kryzys zdominuje dyskusję i na pewno będą europejscy, wschodnioeuropejscy sojusznicy, tacy jak Polska, oczekiwali od NATO nowego podejścia. O szczegółach, myślę, jest za wcześnie, żeby mówić, natomiast ja uważam, że z pewnością ta wschodnia flanka NATO powinna być na różne sposoby wzmocniona. Nie jutro i pojutrze, nie nerwowo, ale po prostu trzeba wyciągnąć długofalowe wnioski z obecnej sytuacji.

K.G.: Pana koleżanka, niemiecka koleżanka, która kieruje resortem obrony, powiedziała, że dla naszych sprzymierzeńców, którzy znajdują się na wschodnich rubieżach, ważne jest, by NATO zademonstrowało swoją obecność. Tak powiedziała. Minęło kilka godzin, a rzecznik pani minister powiedział, że Berlin nie popiera wysyłania dodatkowych oddziałów na wschodnie granice NATO, tylko jakieś wzmożone ćwiczenia, operacje defensywne i tak dalej. No to w końcu jaka jest polityka? Wysłać czy nie wysyłać? Minister mówi: wysyłać, rzecznik mówi: nie wysyłać.

T.S.: Nie chcę komentować jakichś niuansów w wypowiedziach pomiędzy panią minister von der Leyen a jej rzecznikiem. Ja bardzo dobrze przyjąłem i wizytę pani minister obrony Niemiec w Warszawie na początku marca, potwierdzenia naszej bliskiej bardzo współpracy, jak i to, że widzi rząd niemiecki i pani minister potrzebę większej aktywności i obecności NATO na Wschodzie. Czy to będzie oznaczało przesuwanie jednostek wojskowych, to jest zupełnie za wcześnie, żeby o tym mówić. Więc ja sądzę, że ta reakcja sojusznicza, z którą mamy do czynienia w ciągu ostatnich tygodni, począwszy od Stanów Zjednoczonych, ale pamiętajmy, Francja, Wielka Brytania, Dania gotowe wesprzeć Polskę w misji patrolowania przestrzeni powietrznej nad Litwą, Łotwą i Estonią to są konkretne deklaracje nie tylko polityczne i bardzo jestem z tego zadowolony, że w takiej sytuacji mamy dowody tego, że nasi sojusznicy widzą, co się dzieje.

K.G.: To, o czym pan wspomniał, nosi nazwę Air Policy oficjalnie, prawda?

T.S.: Tak, dokładnie tak.

K.G.: I my tam przejmujemy swój fragment do wykonania na przełomie kwietnia i maja?

T.S.: Tak, na przełomie kwietnia i maja. Nie pierwszy zresztą raz, to kolejna zmiana z udziałem Polaków. Państwa...

K.G.: I bogatsza?

T.S.: Państwa nadbałtyckie nie mają swoich sił powietrznych i od lat proszą NATO i partnerów o takie działanie. Z pewnością ta najbliższa zmiana będzie liczniejsza. Tak jak mówiłem, mamy deklaracje kilku państw. Również obecna zmiana, którą prowadzą Amerykanie, jest liczniejsza, została wzmocniona w związku z obecnym kryzysem.

K.G.: Dzisiejsza Rzeczpospolita, wróćmy na chwilę do wątku współpracy wojskowej polsko-amerykańskiej, informuje, że 3 amerykańskie samoloty transportowe przylecą do 33. Bazy Lotnictwa Transportowego, pierwszy ma podobno lądować w Powidzu jutro, kolejne w piątek. To było wcześniej ustalone?

T.S.: Tak, to są ćwiczenia, które wynikają z planu naszej współpracy. Tak się dzieje właściwie przez cały rok. Różne rodzaje wojsk, siły powietrzne, wojska specjalne ćwiczą. Rok temu nikt by na to specjalnej uwagi nie zwrócił, była to taka rutyna sojusznicza, natomiast dzisiaj media z uwagą to odnotowywują. Dobrze, że Polacy wyraźnie widzą, że ta współpraca jest bardzo bliska i realna i tutaj, jak mówię, nie potrzeba nerwowych ruchów, jakichś szybkich zmian, bo te fundamenty są dość mocne.

K.G.: Ale czy jeszcze pod jakąkolwiek postacią żołnierze amerykańscy, armia amerykańska pojawi się w tym roku w Polsce?

T.S.: Rozmawiamy na ten temat. Tutaj są różne plany. Być może ten program ćwiczeń będzie poszerzony albo pogłębiony, tak jak ma to miejsce w tej chwili z ćwiczeniami sił powietrznych, gdzie zmieniony został plan, przybyło więcej samolotów i te ćwiczenia będą intensywniejsze i zupełnie inne niż w pierwotnym scenariuszu. Sądzę, że najbliższe miesiące też przyniosą widoczną obecność na ćwiczeniach Amerykanów, ale także innych sojuszników.

K.G.: Był pan zaskoczony, kiedy dowiedział się, że jest nowy szef resortu obrony Ukrainy?

T.S.: Nie byłem zaskoczony, ponieważ od kilku dni docierały informacje na temat bardzo ostrych sporów, no i ta decyzja, ta decyzja parlamentu, zmiana mnie specjalnie nie zaskoczyła. Wydaje mi się, że być w tym momencie ministrem obrony Ukrainy to jest szczególnie trudne i odpowiedzialne zajęcie i szkoda, że następuje zmiana, bo to zawsze jest jakaś odrobina destabilizacji, ale ważne też, żeby minister miał pełne wsparcie swojego zaplecza politycznego, a wydaje się, że minister Kowal takim poparciem dysponuje, jest dobrze znanym w Polsce fachowcem, który od lat w wojsku czy w ukraińskiej straży granicznej służy i pracuje, i wydaje się osobą kompetentną na tym stanowisku.

K.G.: A czy taka zmiana ma jakiekolwiek znaczenie dla możliwości powstania, o ile w ogóle oczywiście, takiej wspólnej trójnarodowej brygady ukraińsko-litewsko-polskiej? Co prawda ona ma pełnić funkcję w misjach stabilizacyjnych, no ale to jest zawsze jakiś tam sygnał dla świata.

T.S.: To przedsięwzięcie, nad którym pracujemy od lat. Dokumenty są praktycznie gotowe od roku. Ukraińska strona miała je przyjąć do końca 2013 roku, ale można zrozumieć, nie stało się to, bo inne były priorytety. Więc ja sądzę, że w odpowiednim momencie wrócimy do tego projektu. Kilka dni temu rozmawiałem z ministrem obrony Litwy, Litwa podobnie jest gotowa i otwarta, natomiast warto zwrócić uwagę, że to przedsięwzięcie nie ma jakiegoś związku z obecnymi wydarzeniami, to jest projekt nakierowany właśnie na misje pokojowe, na współpracę, na szkolenie i w odpowiednim momencie na pewno do tego wrócimy, bo tego rodzaju przedsięwzięcia, jesteśmy tutaj liderami Korpusu Północ-Wschód, gdzie już 13 państw przysłało swoich oficerów, mamy swoich żołnierzy w Eurokorpusie. Takie przedsięwzięcia wielonarodowe są nowoczesnym modelem współpracy i myślę, że ten projekt też będzie zrealizowany.

K.G.: Panie ministrze, czy konflikt ukraińsko-rosyjski może mieć jakikolwiek wpływ na przyspieszenie pewnych decyzji związanych z modernizacją polskiej armii?

T.S.: Tutaj chciałbym bardzo wyraźnie powiedzieć, że te priorytety, które zostały określone przez prezydenta, premiera, rząd 2,5 roku temu, one są aktualne, wręcz jeszcze bardziej aktualne w obliczu tego kryzysu, to znaczy obrona powietrzna, mobilność wojsk, systemy informacyjne, więc nie ma potrzeby, aby tutaj jakichś radykalnych zmian dokonywać. W tych sprawach pracujemy intensywnie i terminy, które także przed kryzysem mieliśmy założone, były terminami bardzo szybkimi. Są środki, jesteśmy tym bardziej w ministerstwie zmobilizowani, żeby sprawnie, dobrze, rzetelnie te procedury realizować.

K.G.: Ale podobno chcemy przyspieszyć zakup tzw. zestawów latających bezzałogowych, czyli mówiąc po ludzku dronów.

T.S.: Tak, one są...

K.G.: Bo to miał być przełom 2014 i 2015 roku...

T.S.: One są w planie modernizacji technicznej zapisane, że chcemy 82 bezzałogowce różnych rodzajów kupić i jeśli tylko będzie możliwość zgodnie z procedurami przyspieszenia, jestem za tym, żeby w tym przypadku przyspieszyć.

K.G.: Czy sytuacja na Ukrainie będzie dziś także tematem, no, dorocznej odprawy, to się nazywa po wojskowemu: rozliczeniowo-koordynacyjnej kadry kierowniczej MON i Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej? To dziś jest o dziesiątej.

T.S.: Tak, to prawda, dzisiaj mamy ważny dzień dla wojska. Raz w roku takie spotkanie się odbywa. Ono służy temu, żeby podsumować to, co się zdarzyło w ciągu ostatniego roku i zaplanować, co się będzie działo przez najbliższe miesiące. Będą prezydent z premierem i na pewno w wielu wystąpieniach pojawi się kontekst obecnej sytuacji. To są kwestie, które bardzo mocno dotykają bezpieczeństwa państwa i trudno, żeby o tym dzisiaj w takim gronie nie rozmawiać.

K.G.: Ale ten przymiotnik „rozliczeniowy” to pana dotyczy czy nie?

T.S.: No, to jest dobry wojskowy przymiotnik. Na pewno elementem tej odprawy, zwłaszcza w tej drugiej wewnętrznej części, będzie takie rozliczenie dowódców, rozliczenie wojska z tego, co się działo w ciągu ostatniego roku, jakie zadania i jak zostały zrealizowane. Takie odprawy one oczywiście mają taki swój wyraz publiczny, ponieważ media pokazują i analizują publiczne wypowiedzi wokół tego rodzaju odprawy, ale mają taką swoją drugą część, gdzie bez lukru mówi się to, co się udało i to, co się nie udało. To nie jest uroczyste spotkanie, to jest robocza narada, gdzie jesteśmy zobowiązani mówić sobie nawzajem prawdę. Ale to rozliczenie to nie jest rozliczenie jakichś konkretnych osób czy konkretnych dowódców czy dyrektorów w ministerstwie. To chodzi o ocenę tego, co się wydarzyło. Pracujemy na podstawie planów, to, co dotyczy modernizacji, to, co dotyczy różnych działań jest potem przedmiotem oceny, czy to się udało i w jakim stopniu zrealizować.

Daniel Wydrych: Tak spoglądam na kciuki pana ministra. Ściska pan? Trzyma?

K.G.: Za kogo?

D.W.: No właśnie.

T.S.: No właśnie, za kogo?

D.W.: A to nie wiedział pan? Wojskowe Mistrzostwa Świata Narciarzy, wczoraj w Finlandii się rozpoczęły.

T.S.: A, otrzymałem taką informację, ale wydarzeń sportowych jest tak wiele, że bardziej pomyślałem tutaj o Agnieszce Radwańskiej, która startuje w turnieju tenisowym, więc... Ale na pewno, za wojskowych sportowców zawsze trzymam kciuki. Ostatnie igrzyska olimpijskie zimowe nie były dla naszych wojskowych sportowców szczególnie szczęśliwe, więc warto, żeby się gdzieś jeszcze, póki zima trwa, odegrali.

D.W.: To miejmy nadzieję, że teraz będzie inaczej. Polską armię reprezentuje ośmioro biatlonistów, między innymi kapral Pałka i starsza szeregowa Gwizdoń.

K.G.: Aby tylko z bronią nic się nie stało złego. Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej. Dziękujemy, panie ministrze,  za rozmowę.

T.S.: Dziękuję bardzo.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak