Rozmowa dnia: Janusz Piechociński

Ostatnia aktualizacja: 09.06.2014 07:15

Przemysław Szubartowicz: Wraz z nami Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki, szef Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dzień dobry.

Janusz Piechociński: Dzień dobry.

Likwidacja kopalń nie jest w interesie państwa – tak mówi premier Donald Tusk. Spotkanie rządowego zespołu ze związkowcami następne odbędzie się 16 czerwca, a 23 czerwca duża grupa związkowców ma przyjechać do Warszawy, by rozmawiać z premierem osobiście. Panie premierze, czy idzie ku lepszemu, jeśli chodzi o Kompanię Węglową, jeśli chodzi o polskie górnictwo? Czy ten zespół rządowy ma już na horyzoncie jakąś wizję rozwiązania problemu?

Zwracam uwagę, że jesteśmy pod bardzo silną presją sytuacji międzynarodowej, nie tylko tej europejskiej, ale światowej, bo dzisiaj ceny węgla kamiennego, energetycznego wyznaczają porty ARA na Morzu Północnym i tam cena jest zdecydowanie poniżej 75-76 dolarów, podczas gdy ceny koksu wyznaczają relacje australijsko-chińskie, australijsko-japońskie i tam mamy o połowę mniejszą cenę koksu, bo z 250 dolarów do stu dwudziestu paru. W związku z tym widzimy, jak poważna to jest sytuacja. Jednocześnie modernizujemy własną energetykę węglową, mamy coraz większą efektywność i rosną koszty stałe, także w kopalniach. Stąd to nie jest tylko działania zespołu międzyrządowego, ale także olbrzymia praca czeka i menedżerów, i załogi górnicze.

No tak, ale premier Donald Tusk mówi w taki sposób, że tak naprawdę oczywiście te czynniki, o których pan mówi istnieją. „Powinniśmy szukać innych rozwiązań, dzięki którym uda się utrzymać maksymalną liczbę miejsc pracy i poprawić efektywność Kompanii Węglowej”. A z kolei wiceminister Tomczykiewicz mówi, że Kompania Węglowa powinna wrócić do planów budowy kopalni na Lubelszczyźnie. Czyli w jaki sposób szukać rozwiązań i jakich konkretnie?

I obydwaj panowie, i cały zespół ma rację, także to, co proponują prezesi spółek węglowych w tej trudnej rzeczywistości, po pierwsze poprawić sprzedawalność polskiego węgla na polskich rynku, bo 10 milionów ton węgla to jest rynek detaliczny, tego węgla, który kupują głównie gospodarstwa domowe, i na tym rynku niestety utraciliśmy znaczną jego część, a to jest najbardziej dochodowy segment w produkcji węgla.

Po drugie pamiętajmy o tym, że górnictwo śląskie, które dzisiaj jest w tej złożonej sytuacji najbardziej, a więc Holding i Kompania Węglowa, jest pod presją nie tylko węgla zagranicznego, ale także węgla krajowego z Bogdanki, gdzie są dużo lepsze warunki geologiczne, nie ma tych obciążeń z przeszłości socjalnych, nie ciągnie się stary dług jeszcze z tej reformy 99-2001, którego zrolowanie jednej raty tam 380 milionów dla ZUS-u wiemy, że jest już przesądzone, bo został przygotowany projekt ustawy.

W związku z tym także na rynku krajowym górnictwo śląskie funkcjonujące najczęściej w górnictwie wysokometanowym, gdzie najważniejszym wskaźnikiem jest bezpieczeństwo, działające na bardzo głębokich pokładach, często nie najlepszej jakości. W związku z tym przesuwamy ludzi, środki, technikę na ściany, gdzie jest rentowność, ze ścian, a tu są rekordowe ściany, które powyżej 200 złotych na tonie mamy stratę i…

No tak, ale jednocześnie…

Mówię właśnie o tej konkretnej pracy, którą także na poziomie każdej kopalni czy holdingu trzeba wykonać.

A jednocześnie związkowcy zwracają uwagę na kwestie związane z podatkami, zwracają uwagę na to, że interwencja państwa powinna być mocniejsza. I mówi się także o sytuacji węgla…

Ale jeżeli…

…panie premierze, w kontekście unii energetycznej, o której cały czas przecież premier przypomina.

Tak, ale nie odwracajmy kota ogonem i nie wmawiajmy Polakom, że tylko dlatego, że jest ta presja międzynarodowa, to samorządom na Śląsku i nie tylko na Śląsku nie wolno zapłacić podatku i że powinniśmy w ogóle wyłączyć sektor węglowy z systemu ogólnego podatków, no bo to będzie element destrukcji w ogóle całego systemu gospodarczego.

Najważniejsze jest jedno – aby węgiel wydobywany na poziomie 300-400 złotych za tonę pod Łodzią nie kosztował 950 i w to miejsce żeby nie wchodziło coś innego. A jednocześnie trzeba też mieć świadomość, że ta lepsza logistyka, wzrost wydajności, wzrost produkcyjności musi występować w skali całej gospodarki i nie tylko węgiel nie może tu być żadnych wyjątkiem. Stąd choćby te proste pomysły związków zawodowych: no to podłączmy to górnictwo węglowe pod energetykę, energetyka jest rentowna i w ten sposób poprawimy rentowność samego węgla. Zwracam uwagę, że wtedy może drastycznie wzrosnąć, a wręcz musi cena energii elektrycznej, a to przełoży się na jakość naszego życia, na jakość i zdolność polskiej gospodarki do konkurencji.

W związku z tym w tej unii energetycznej jest oczywiście nie tylko w polskich warunkach potrzeba chronienia węgla jako istotnego surowca energetycznego, ale także węgiel musi pracować jako surowiec chemiczny, tak się też dzieje, stąd prowadzimy te rozległe i bardzo intensywne prace nad technologiami czystego węgla i mówimy nie o gospodarce niskowęglowej, ale o gospodarce niskoemisyjnej i tak też się dzieje.

Ale jednocześnie trzeba mieć świadomość, że wraz z wycofywaniem z energetyki bloków o efektywności 30% albo i poniżej, a w to miejsce budową, tak jak w Kozienicach 46 i więcej, jak w Opolu 5 czy w Opolu 6, to na samej tylko wymianie bloków energetycznych już mamy jedną trzecią oszczędności na węglu.

Stąd trzeba mieć świadomość, że także polskie górnictwo musi twardo pilnować kosztów, poprawiać procesy logistyczne i na poziomie pokładów węgla, i na poziomie kopalni, a także korzystać choćby z energetyki metanowej, z rozległego majątku, który posiada, powierzchni terenów po to, żeby się rozwijać.

Czy według pana te rozmowy toczą się w atmosferze konstruktywnej czy związkowcy usłyszą od strony rządowej konkretne rozwiązania i propozycje?

One toczą się… Ale cały czas rozmawiamy o bardzo konkretnych rozwiązaniach. One toczą się na kilku poziomach. Jest ten stały zespół międzyresortowy na czele z wiceministrem gospodarki Jerzym Pietrewiczem, do tego zespołu doszli także reprezentanci związków zawodowych, mówimy o kwestiach gwarancji pracy w górnictwie, o zatrudnianiu absolwentów szkół górniczych, bo tutaj odbudowaliśmy ten potencjał, bo przez lata wraz z redukcją zatrudnienia w górnictwie rozpadło nam się, tak to trzeba nazwać dosłownie, górnictwo. To też pokazuje przykład wyzwań w obszarze szkolnictwa zawodowego.

W sobotę byłem na wojewódzkim święcie ludowym organizacji pomorskiej w Gdańsku, w Sztumie, no i poważnym wyzwaniem w powiecie, gdzie jest 27% bezrobocia, jest to, że nie ma szkolnictwa zawodowego, a miejscowi przedsiębiorcy skarżą się przy tak wysokim bezrobociu, że nie ma dobrze przygotowanych kadr do pracy.

Panie premierze, dlaczego pan chciałby opóźniać debatę o wejściu Polski do strefy euro do wyborów parlamentarnych?

Ale nie opóźniam…

W tym sensie, że… I ja rozumiem, że to była odpowiedź pańska w radiowej Trójce na to, co mówił prezydent Bronisław Komorowski, który w swoim wystąpieniu podczas świętowania wolności 4 czerwca…

Ale prezydent, pan prezydent też zaznaczył podobny termin. Z prostego powodu: dzisiaj wiemy, że w tym Sejmie nie ma progu…

No tak, ale wprowadził do debaty jednak ten temat.

Nie, ale bardzo dobrze, dlatego że i dziś, i wczoraj, i jutro trzeba dyskutować o tym, że pogłębia się integracja europejska nie tylko ta bankowa, nie tylko ta finansowa, że stoimy przed gigantycznym wyzwaniem, czyli megastrefą Stany Zjednoczone – Unia Europejska, mam porozumienie z negocjatorami europejskimi i amerykańskimi. Mówiłem o tym na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, że w wakacje uruchomię potężną akcję informacyjną o stanie tych negocjacji i ta czarna skrzynka zostanie wreszcie odsłonięta. Nie tylko będzie znany w szczegółach mandat, ale dotychczasowy stan rozmów i wyzwania, analizy dla poszczególnych branż polskiej gospodarki, nie tylko tak ogólnie na poziomie bardzo zagregowanym. Tu, mówiłem, po prostu wynika to z pewnej realności politycznej. Po pierwsze nie ma większości konstytucyjnej do zmiany zapisu i przejścia w Konstytucji ze złotego na euro…

Ale sądzi pan, że po następnych wyborach będzie taka większość?

Sądzę, że też będzie z tym problem, dlatego też chciałbym, aby ta debata była bardzo racjonalna i uczciwa, bo z jednej strony złoty spełnił rolę wielkiego stabilizatora polskiej gospodarki, bo przy wchodzeniu kryzysu światowego do Europy po roku 2009 wywołał swoistą poduszkę amortyzacyjną. Dzisiaj oceniam, że od dwóch trzecich do 90% tego mechanizmu równowagi gospodarczej czy utrzymywania naszej konkurencyjności mamy dzięki posiadaniu waluty narodowej, ale jednocześnie miejmy świadomość, że Polska jest wystawiona na wielkie ryzyka kursowe i gdyby np. doszło do kolejnej fali jakiegoś światowego czy europejskiego gospodarczego wstrząsu, to lepiej być w strefie euro wraz z jej wytworzonymi już mechanizmami i zabezpieczeniami niż w przedpokoju i być nastawionym na to, że przeciągi wywieją wszystkie nasze rezerwy dewizowe.

No i też polecam myślenie takie, że być może kiedy polska polityka nie da takiej przestrzeni do jednoznacznej decyzji, to może przyjrzeć się Danii, krajowi, który ma własną walutę, ale jednocześnie wytworzył paramechanizm powiązania korony ze strefą euro, dlatego że…

A pan jest zwolennikiem strefy euro i tego, żeby Polska była w strefie euro jako szef PSL?

Ja powiem tak: w każdym wariancie trzeba mieć przede wszystkim konkurencyjną gospodarkę, taką, która w każdym procesie zwiększenia liberalizacji rynku, w postępującej globalizacji ma więcej szans niż więcej zagrożeń, a więc to od nas zależy, bo niektóre kraje przedwcześnie weszły do strefy euro, patrz Grecja, inne weszły, wydawało się, w dobrym momencie, tak jak Słowenia, po czym po dwóch latach utraciły przewagi konkurencyjne i w roku 2010 miały minus 10% spadku PKB. Dlatego też rozsądnie, mądrze i odpowiedzialnie, a nie na tempo i nie w sloganach politycznych wypowiedzi.

Panie premierze, Komisja Europejska z zadowoleniem przyjęła decyzję Bułgarii o zawieszeniu współpracy z Gazpromem. Rząd w Sofii zdecydował, że wstrzymuje rozpoczęcie budowy Gazociągu Południowego, a to jest kolejny element, który pokazuje uniezależnianie się od Rosji. Ten South Stream ma transportować gaz z Rosji do Europy Zachodniej z pominięciem Ukrainy, to warto przypomnieć. Co ta decyzja oznacza dla Polski? Jest jakąś inspiracją?

No, my nie mamy takich dylematów i nigdy w ten sposób…

Ale do dalszego kroku w sprawie uniezależniania się i budowy…

Jesteśmy w tym konsekwentni…

…unii energetycznej.

Przypomnę, jesteśmy jedynym krajem w Europie na pewno już w Środkowo-Wschodniej, jeśli nie całej, który wyciągnął wnioski z poprzedniego kryzysu fakturowego między Rosją i Ukrainą, Gazpromem a Naftohazem, podwoiliśmy de facto nasze zdolności magazynowe, zbudowaliśmy prawie 1000 km gazociągów, ukończyliśmy Gazoport, na finiszu jest gazoterminal, którego odbiory techniczne kilkumiesięczne rozpoczną się jesienią tego roku.

My nie rezygnujemy z gazu rosyjskiego, bo on obok naszego gazu wydobywanego w Polsce jest najtańszy, ale jednocześnie chcemy mieć, jak dobra gospodyni jajka w kilku koszykach, stąd nie ukrywam, że prowadzę także te rozmowy na odcinku północnoatlantyckim i z Kanadą, i ze Stanami Zjednoczonymi, coraz bardziej konkretne, bo już nie tylko na poziomie politycznym, ale na poziomie biznesowym, stąd ta determinacja i kształt naszej ustawy łupkowej, która jest najlepsza, najbardziej proinwestycyjna w tym zakresie w Europie.

I chociaż mamy świadomość, że tych odwiertów dla przemysłowego ewentualnego po cenie, bo kluczowe dla gazu łupkowego będzie cena, w jakiej można ten surowiec z polskich zasobów gazu łupkowego pozyskać, to jednak jest jeszcze co najmniej kilkanaście, jeśli nie więcej, miesięcy, stąd interkonektory łączące nas granicznie i ta filozofia przedłożona nie tylko propozycjami pana premiera Tuska, ale także moimi spotkaniami na poziomie operacyjnym i w basenie Morza Bałtyckiego.

Chcemy, aby gazoterminal w Świnoujściu był dzisiaj fundamentem bezpieczeństwa gazowego nie tylko Polski na czas ewentualnych kłopotów z dostawami z kierunku wschodniego, ale mamy dwie trzecie jego potencjalnej operacyjnej zdolności niewykorzystanej, więc będę namawiał w tym tygodniu wicekanclerza Niemiec do tego, aby Niemcy nie budowały własnego terminala, aby skorzystały z polskich możliwości, bo chcielibyśmy też na tych możliwościach zarabiać.

W związku z tym mówimy też o nowym kształcie rynku energetycznego, szczególnie rynku gazowego, bardziej transparentnego. Tu widać wyraźnie, że nie ma zrozumienia dla takiej wspólnotowości w patrzeniu na zakupy, szczególnie najsilniejsza gospodarka niemiecka i niemieckie kręgi polityczne i gospodarcze są najbardziej do tego zdystansowane, ale w szczegółach, jak przedstawiamy naszą koncepcję, że chodzi nam o to, żeby z żadnego kierunku Europa nie była uzależniana i nie była pod presją polityczną. Znajduje to coraz więcej zrozumienia, stąd decyzja Bułgarii jest jak najbardziej racjonalna, bo pokazuje pewien istotny powrót do solidarności energetycznej Europy.

Bardzo dziękuję. Janusz Piechociński, wicepremier, minister gospodarki, szef Polskiego Stronnictwa Ludowego był naszym gościem.

Dziękuję bardzo. Serdecznie pozdrawiam wszystkich ludowców. Kontynuujmy te święta ludowe, bo są Polsce i Polakom potrzebne, budujmy wspólnoty.

(J.M.)