Rozmowa dnia: Jan Bury

Ostatnia aktualizacja: 18.11.2014 07:15
Audio
  • Szef klubu PSL Jan Bury o wynikach wyborów samorządowych (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Grzesiowski: Przenosimy się do Rzeszowa, tam w studiu szef klubu parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego poseł Jan Bury. Dzień dobry, panie pośle.

Jan Bury: Dzień dobry państwu, dzień dobry panu. Od razu drobna korekta: nie przytrafiło się PSL-owi, tylko PSL wypracowało trzecie solidne miejsce.

A, nawiązuje pan do tzw. wprowadzenia do tematu.

Tak.

Ale zanim...

Drobna korekta.

Zanim o tym, dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy poszli głosować w niedzielę. Rozumiem, że pan głosował, więc to dobra wiadomość także dla pana...

Głosowałem w niedzielę (...)

...system informatyczny Państwowej Komisji Wyborczej działa.

Działa, duży oddech radości.

Przyzna pan, że teoretycznie o tej porze we wtorek powinniśmy rozmawiać o wynikach wyborów...

Powinniśmy znać wyniki, tak jest.

...a nie cały czas opierać się...

Powinniśmy w tej chwili mieć pełne wyniki.

A nie opierać się na sondażu Ipsosu z godziny 21 w niedzielę: 17% głosów miało zostać oddanych na Polskie Stronnictwo Ludowe w wyborach do sejmików wojewódzkich, podkreślmy to. A tak, gdybyśmy wiedzieli na pewno, to może by to było 18, a może by było 16, wszystko jedno, więc trzymajmy się jeszcze tego wyniku sondażowego.

A może by było 21.

No więc właśnie, kto wie. Coś z tym trzeba zrobić, przyzna pan, panie pośle.

No, przyznam, ale to jest problem PKW. Myślę, że niestety panowie chyba chcieli za bardzo zaoszczędzić w ramach tych naszych oszczędności, jeśli lubimy przetargi, wszystko ma być po cenie minimalnej, najniższej, no to często właśnie cena najniższa oznacza takie kłopoty, jak mamy tutaj przy okazji.

No to teraz wynik ludowców, czyli owe 17% w wyborach do sejmików wojewódzkich. Wynik bardzo dobry, podkreślają wszyscy, którzy komentują to, co się dzieje w polskiej polityce.

To jest wynik najlepszy od 25 lat.

No właśnie. To pytanie brzmi: dlaczego tak dobrze?

Dlaczego tak dobrze? Myślę, że dlatego, że PSL prowadził kampanię wyjątkowo pozytywną i kampanię zbliżoną do ludzi w czynach, a nie w słowach i tylko w gestach. Były partie, które używały w tej kampanii dużo negatywnej kampanii, czarnego piaru, chociażby koledzy z Prawa i Sprawiedliwości, chociażby SLD, które myślało, że po latach 25 wróci na wieś i będzie tam mieć głosy, i myśleli, że rolnik Miller i Czarzasty, i Gawkowski rolnik zawojują wieś. Więc to była kampania negatywna skierowana na ministra Sawickiego głównie, ale okazuje, że ludzie, że wyborcy są mądrzejsi niż politycy w Warszawie.

Czy ten atak ze strony Sojuszu był zaskoczeniem dla ludowców? Bo to się pojawiło w pewnym momencie, to nie miało jakiejś stałej ciągłości.

Był, bo był takim jak gdyby odgrzanym kotletem, SLD nie miało nic programowego do zaproponowania ludziom, wyborcom, Polakom, mało – nie zgłosiło praktycznie w większości miast, gmin, powiatów nie zgłosiło list pod szyldem własnym, bo już tchórzostwo ich ogarnęło, więc nawet nie ma odwagi iść pod szyldem SLD, więc myśleli, że rzutem na taśmę zrobią atak na PSL i to będzie fajnie i wtedy może czasem zyskają głosy. Populizmu trochę w tym wszystkim było, a ludowcy w tym momencie właśnie wzięli się do jeszcze bardziej ciężkiej pracy, ale właśnie wśród ludzi, tłumacząc, mówiąc, przekonując do programu, do argumentów, do swoich kandydatów. A poza tym my jesteśmy na co dzień obecni wśród ludzi w gminie, w miasteczku, w powiecie, w samorządach województwa. Więc my nie musimy przez telewizję komunikować się z naszymi wyborcami, bo robimy to na co dzień, co tydzień, do miesiąc ciężką, rzetelną pracą.

Mówimy o wyborach do sejmików samorządowych, no bo tu jakieś dane są, sejmików wojewódzkich. Natomiast ciekawa będzie sytuacja w radach gmin na przykład czy w radach powiatów.

Ano właśnie, wie pan, to jest bardzo ciekawe, bo akurat te wyniki to w większości już znamy, bo myśmy już na pieszo liczydłami policzyli, jakie mamy wyniki w gminach...

Ale to wyniki nieoficjalne.

Znaczy nieoficjalne, ale, wie pan, one są już w obwodach, jak ktoś z matematyki miał przynajmniej ocenę dobrą, to potrafi zliczyć sobie to bez pomocy PKW, więc...

I jak to wygląda?

Ciekawostką jest, że wygląda to jeszcze lepiej jak w sejmikach, bo mamy takie przykłady, że w niektórych powiatach był jeden mandat radnego, a na przykład dzisiaj jest 6 albo 10, w niektórych powiatach nie było w ogóle PSL-u, takie też mamy, a dzisiaj jest na przykład 8 mandatów radnych. W bardzo wielu powiatach mamy sytuację taką, że jest wynik dwa razy lepszy niż był 4 lata temu. I to jest taki prognostyk, który powoduje, że wiara w ten wynik 17, a może i więcej procent w sejmikach jest bardzo wiarygodne. Mało to, mamy przecież wiele wyników już wójtów, burmistrzów, i tutaj też trzeba powiedzieć uczciwie, że wśród członków PSL-u, wręcz kandydatów z komitetów PSL jest najwięcej właśnie wybranych wójtów i burmistrzów w pierwszych turach. Nie mówię o tych, którzy są w drugich turach i też mają legitymację zieloną Polskiego Stronnictwa Ludowego. I to jest też kolejny element, który jest jak gdyby całością tej układanki samorządowej.

To teraz chwilkę porozmawiajmy o tym, co się może dziać na poziomie sejmików wojewódzkich, jeśli chodzi o zawiązywane koalicje. Czy tutaj stanowisko ludowców jest jednoznaczne? Tam, gdzie się da z Platformą, to z Platformą, i już? Jeśli wystarczy głosów, oczywiście.

Na pewno takie rozmowy są przed nami, ale ja ciągle uważam, że PSL jest partią bardzo odpowiedzialną i przewidywalną i te ostatnie 8 lat bez mała wspólnej pracy w samorządach województwa, praktycznie w 16 województwach, może z wyjątkiem właśnie w ostatnim czasie Podkarpacia, to są województwa, gdzie mieliśmy koalicję z Platformą, czasem mając dwa lub trzy głosy, była też taka sytuacja, wtedy Platforma otwierała się na współpracę z PSL-em, bośmy mieli koalicję ogólnopolską. Dzisiaj jest prawdopodobne bardzo, że tak samo teraz będzie. Tam, gdzie będziemy w stanie wspólnie zbudować większość, tam myślę, że koledzy będą z sobą rozmawiać właśnie o takiej współpracy, bo dobre lata ostatnie powodują, że chce się pracować z sobą dalej, bo jesteśmy koalicją zgody, a nie koalicją kłótni.

Czyli Platforma będzie pierwszym wyborem?

Myślę, że w tych województwach, gdzie to będzie możliwe, gdzie to da większość, to tak, natomiast być może będą takie sytuacje w niektórych sejmikach, tego dzisiaj nie wykluczymy, bo ciągle mówimy o danych nieoficjalnych. Na pewno będzie w powiatach taka sytuacja, gdzie nie będzie wyboru, będzie trzeba dogadywać się z tymi komitetami wyborczymi, które stworzą racjonalną większość, żeby współrządzić powiatem.

Także z tymi, którzy mają mandaty Prawa i Sprawiedliwości?

My nie jesteśmy partią, która nienawidzi, my jesteśmy partią, która chce w polityce współpracować i chce w polityce konkurować zdrowo, mądrze i rozsądnie, a nie kłócić społeczeństwo między siebie, nie dzielić społeczeństwo. Więc my nie jesteśmy tą partią, która będzie za wszelką cenę szukać tego, co nas dzieli. Poszukamy wpierw tego, co nas łączy programowo, a dopiero potem będziemy szukać tej większości.

Może i tak, ale Marek Sawicki powiada, że były takie regiony podczas kampanii samorządowej, w których to Prawo i Sprawiedliwość chciało ludowców zagryźć, cytuję dosłownie, więc...

Były, były takie regiony, kampania...

...jak to rokuje przyszłej współpracy?

Kampania niestety ma zawsze to swoje drugie oblicze, czyli właśnie takiej nieuczciwej, nieprzyzwoitej konkurencji. Nam było bardzo przykro, że docierały gazety, ulotki, np. z wizerunkiem przykrym ministra Sawickiego, gdzie kłamstwa były powtarzane raz za razem na każdej stronie bez mała na temat sytuacji w rolnictwie, w gospodarce rolnej. Mamy świadomość wszyscy, że embargo dotknęło kraje Unii Europejskiej, dotknęło także Polskę i polskich rolników głównie i przemysł spożywczy, my mamy tego świadomość. Ale my o tym rozmawiamy z ludźmi, szukamy pomysłów, jak z tego wyjść, a nie robimy z tego sztandarów politycznych i wyborczych. Rzeczywiście były takie sytuacje, gdzie ten atak był nieprzyzwoity, nieprawdziwy i kłamliwy. Ale myślę, że wyborcy w Polsce są już mocno wyedukowani i są mądrzejsi niż politycy myślą.

A czy dla polityków Prawa i Sprawiedliwości wynik ludowców w wyborach samorządowych to taki moment, w którym doszło do świadomości PiS-u, że nie da się PSL-u nie tyle może wyeliminować, co ograniczyć możliwości Stronnictwa w gminach, powiatach?

Nie, ja myślę, że do kolegów z PiS-u nie doszło to jeszcze, ale na pewno do kolegów w centrali PiS-u nie doszło do świadomości, że tak jest. PiS chyba dalej jest partią, która nie potrzebuje nikogo do współrządzenia. Tam, gdzie będzie PiS mógł rządzić i będzie miał na tyle głosów, to będzie rządził PiS z PiS-em i to im wystarczy. Myślę, że PiS ciągle nie ma zdolności koalicyjnej, nie ma takiej zdolności współpracy i to jest dramat tej partii, bo można wybory wygrać, ale niestety nie mieć większości. Pamiętam w roku 97 była taka partia, wtedy mocna, a dzisiaj marna, nazywało się Sojusz Lewicy Demokratycznej. Wygrało wybory. Cóż z tego, kiedy nie miał zdolności koalicyjnej i wtedy powstał rząd pana premiera Buzka bez Unii Wolności. Jeśli w tych wyborach mówić o sukcesie, nawet na tych nieoficjalnych wynikach, to na pewno sukces odniosło PiS, bo po latach 7 jednak pokazało, że jest w stanie wygrać PiS, ale na pewno większym wynikiem niż te partie wielkie może się poszczycić PSL, mając ten wynik, który w samorządach, powiatach i gminach mamy.

Na pewno jest jeden wielki przegrany w tych wyborach – Sojusz Lewicy Demokratycznej. Strategia, kampania SLD i pana Millera zawiodła w pełni i nawet są takie sejmiki województwa od, myślę, od Podkarpacia, przez Podlasie, Warmię do Mazowsza, gdzie niejaki sekretarz Czarzasty tak walczył ze Struzikiem, że chyba jednego mandatu do sejmiku nie zdobył. Mam wrażenie, że Czarzasty miał takie samy pomysły na politykę, jak Czarzasty w roku 89, tylko inne miał chyba imię wtedy.

Czy wynik wyborczy ludowców, dobry, bardzo dobry, będzie miał znaczenie z punktu widzenia koalicji na poziomie rządowym z Platformą Obywatelską? Krótko mówiąc: jesteśmy silni, dajcie nam więcej.

Nie, my na to nigdy tak nie patrzymy, wynik będzie miał znaczenie na pewno za rok w wyborach parlamentarnych, bo potwierdzenie silnej pozycji PSL-u w gminach, powiatach i województwach daje nam też taką prognozę prawdziwą, a nie sondażową za rok, jakie mogą być tendencje wśród wyborców w Polsce, ale też ten wynik pokazuje, że jest dużo nieuczciwości w ośrodkach opinii publicznej, no i niestety przykro to mówić, w mediach, i jeszcze przykro bardzo, że to w publicznych mediach, bo to, co zrobiono w piątek przed wyborami, pokazując sondaże partii politycznych i dając PSL-owi 5%, to było zwykłe draństwo, draństwo, które się wpisuje jak gdyby w taki element też negatywnej kampanii wobec wyborców, bo to jest próba, nieudolna próba manipulowania opinią publiczną. Ten wynik...

No tak, tylko na obronę, panie pośle, jest to sondaż regularny, publikowany właśnie o tej, a nie innej porze, więc trudno mieć pretensję.

Tak, tak, tak, szkoda, że jak są wybory prezydenckie, to się nie publikuje sondaży wtedy samorządowych, szkoda. Tak możemy sobie, oczywiście, tłumaczyć to. Ja powiem wprost – my do tego wyniku, mimo że on jest naprawdę dobry, podchodzimy z wielką pokorą, bo to jest werdykt wyborców, to wyborcy zdecydowali, że chcą stabilnej, normalnej, przewidywalnej partii w swoich radach gmin, powiatach i w samorządach, ale jeszcze raz powtarzam, ten wynik nam daje otuchę i nadzieję, że w wyborach parlamentarnych za rok będzie także dobry wynik PSL-u, i to jest taki prognostyk, takie jak gdyby prawybory do wyborów parlamentarnych.

Panie pośle, czemu ma służyć kongres programowy Polskiego Stronnictwa Ludowego? Został zapowiedziany przez wicepremiera i prezesa PSL-u Janusza Piechocińskiego. Pierwsze półrocze przyszłego roku to data wstępna.

To jest właśnie początek kampanii. Po pierwsze mamy przecież w maju kampanię prezydencką, PSL też będzie wystawiał swojego kandydata w wyborach prezydenckich, no i za chwileczkę, za 11 miesięcy mamy wybory parlamentarne, więc po wyniku samorządowym, po tych wyborach samorządowych trzeba na nowo określić cele, bo co ciekawe, PSL zdobywa wyniki nie tylko na wsi, bo mieliśmy na wsi wśród rolników najlepszy wynik, lepszy od PiS-u, i to jest bardzo ważna informacja dla tych wszystkich sceptyków i tych, co atakowali PSL za politykę rolną, ale mieliśmy bardzo dobre wyniki także w miastach, miastach małych i miastach dużych. Te sondażowe też wyniki, które były pokazywane w pierwszy dzień wieczoru wyborczego, pokazywały, że w miastach PSL zdobyło wyniki na poziomie 7, 8, nawet do 10%, a mamy przypadki miast prezydenckich, np. Elbląg, np. Ciechanów, Starachowice, gdzie kandydaci na prezydentów z PSL-u , chociażby rzecznik klubu PSL-u Krzysiek Kosiński czy Jarek Górczyński, poseł na Sejm, czy pan Wróblewski w Elblągu, którzy kandydując z listy PSL-u, są w drugiej turze wyborów prezydenckich. Mamy już dzisiaj informację, że w wielu miastach prezydenckich PSL ma czterech, trzech, pięciu radnych w miastach. Więc PSL pokazuje, że zaczyna być partią naprawdę ogólnonarodową, samorządową, że zdobywać głosy może szyld PSL nie tylko na wsi, ale także  w dużych miastach.

I tak na koniec, czy ów kongres programowy zajmie się także personaliami? Krótko mówiąc, czy potwierdzi mandat lidera, prezesa Janusza Piechocińskiego?

Kongres programowy, jak pan sam wie, jest programowy, a nie wyborczy.

Ale zawsze można uzupełnić porządek obrad.

A lider zawsze potwierdza swój mandat w wyborach przede wszystkim, i to jest najważniejszy mandat każdego lidera partii. Czyli Piechociński potwierdził, Miller niekoniecznie.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Poseł Jan Bury, szef klubu parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego, gość Sygnałów dnia.

(J.M.)