Czy rząd powinien pomóc osobom zadłużonym we frankach?

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2015 09:59
Nagły wzrost kursu franka szwajcarskiego postawił w trudnej sytuacji polskich kredytobiorców.
Audio
  • Roman Imielski ("Gazeta Wyborcza") i Michał Karnowski ("wSieci") o kursie franka i sytuacji kredytobiorców (Sygnały dnia/Jedynka)
Czy rząd powinien pomóc osobom zadłużonym we frankach?
Foto: PAP/Grzegorz Michałowski

Czy mogą liczyć na powrót korzystnego kursu i czy polski rząd powinien jakoś im pomóc  - dyskutowali w "Sygnałach dnia" Roman Imielski z "Gazety Wyborczej" i Michał Karnowski z "wSieci".

- Cenę franka reguluje rynek i jest ona konsekwencją jednej decyzji szwajcarskiego banku narodowego. My niewiele możemy zrobić jako Polska - powiedział Roman Imielski. Przypomniał, że ludzi uwikłanych w kredyt we frankach jest w Polsce prawie 900 tys., a 35 tys. już miało problem z jego spłatą. W 200 tys. przypadkach wartość kredytu jest wyższa niż cena nieruchomości.
- Wielu Polaków zadaje sobie pytanie, czy można zrobić operację jak na Węgrzech, gdzie Viktor Orban zmusił banki do przewalutowania kredytów frankowych i w euro - przyznał gość "Sygnałów dnia". Jego zdaniem to pytanie o to, jaką odpowiedzialność na siebie musi wziąć państwo za decyzje swoich obywateli w demokratycznym i liberalnym kraju. Zwrócił uwagę, że potem mogłyby się odezwać kolejne grupy, które dokonały złej decyzji finansowej lub życiowej.

- Państwo może zainterweniować - przekonywał Michał Karnowski, nawiązując do sytuacji na Węgrzech. Argumentował, że Komisja Nadzoru Finansowego, Ministerstwo Finansów, rząd mają się zajmować regulacją rynku i państwo może dojść do wniosku, że pewne rozwiązania były toksyczne i stawiały obywatela w nierównej sytuacji. Podkreślił, że coś z tą sytuacją trzeba będzie zrobić, bo grozi to wepchnięciem bardzo dużej grupy w społeczne wykluczenie. - Ich nie będzie stać na nic innego, ograniczą konsumpcję, wydatki, nie poślą dzieci do lepszej szkoły - wyliczał Karnowski. Powiedział, że ludzie nie zdawali sobie sprawy z poziomu ryzyka, a większość mediów i ekonomistów też, niestety, to bagatelizowała. Stwierdził, że teraz się okaże, czy Polacy mogą, jak Węgrzy, liczyć na swoje państwo.

- Nikt nie mówi, żeby tym kredytobiorcom spłacić kredyty. Chodzi o to, żeby oddali tyle, ile pożyczyli. Bank przelał większości ludzi pieniądze w złotówkach i nic by się nie stało, gdyby ludzie oddali w złotówkach. Operacje finansowe na franku – sprzedaż, kupno – są czysto księgowe. Bank nawet nie kupuje tych franków - przekonywał Karnowski.

Jego zdaniem bank centralny Szwajcarii nie wycofa z tego co zrobił i nie zacznie bronić na nowo kursu franka, co oznacza, że wzrost kursu będzie trwały.

Goście "Sygnałów dnia" odnieśli się też do sytuacji w górnictwie. Roman Imielski stwierdził, że fałszywe oskarżenia padają z obu stron sporu, ale nie można mówić o końcu polskiego górnictwa, gdy odejść z branży ma 3 tys. osób. Jego zdaniem urlop górniczy to atrakcyjna forma doczekania do emerytury. Przypomniał, że PiS chciał prywatyzować kopalnie i też napotkał na opór związkowców. Michał Karnowski powiedział, że rządząca koalicja przez 8 lat przekonywała, że jest wszystko w porządku. Dodał, że ludzie nie mają zaufania do rządu, że dotrzyma słowa i nie pozamyka zakładów.

Tytuł audycji: Sygnały dnia

Prowadziła: Kamila Terpiał-Szubartowicz

Gość: Roman Imielski, Michał Karnowski

Godzina emisji: 8.15

Data emisji: 16.01

fc,tj

Czytaj także

Kurs franka szwajcarskiego wystrzelił. Co mają zrobić osoby, których nie stać na wyższe raty kredytu?

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2015 12:17
Frank szwajcarski w czwartek kosztował nawet 5,19 zł teraz kosztuje 4,26 zł. Powodem tych wahań była decyzja banku szwajcarskiego, że nie będzie już bronić kursu swojej waluty względem euro.
rozwiń zwiń