Rozmowa dnia: prof. Janusz Adamowski

Ostatnia aktualizacja: 03.02.2015 07:15
Audio
  • Prof. Janusz Adamowski: dzięki cyfryzacji będziemy mogli znacząco poszerzyć zasięg tych programów, które dzisiaj są szczątkowe, myślę o Dwójce i Czwórce (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Grzesiowski: W studio Sygnałów dnia przewodniczący Rady Nadzorczej Polskiego Radia, prof. Janusz Adamowski. Dzień dobry, panie profesorze.

Prof. Janusz Adamowski: Dzień dobry państwu, dzień dobry panom.

Dziekan Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. I tak się zastanawiam, czy kiedy studenci przychodzą na egzamin, przyszli studenci przychodzą na egzamin wstępny, to pytają: czy tu jest pracownia radiowa na dziennikarce?

To znaczy radio to uniwersytet ma i ja myślę, że jest jakimś bodźcem przyciągającym zwłaszcza tych, którzy chcieliby swoje życie dziennikarskie związać właśnie z tym medium.

To kiedyś tak było, że najpierw radio, a potem telewizja, najpierw człowiek się kształcił w radiu, pracował w radiu, a potem ten awans do telewizji, tylko że ci, którzy poszli do telewizji, to potem opowiadali, że lepiej jak w radiu to nigdy nie było.

Kiedy ja studiowałem dziennikarstwo, bo to był mój drugi kierunek studiów, to uważano, że najlepszą szkołę dziennikarstwa przechodzi się w agencji prasowej...

A tak, był taki model. To prawda.

Praca niewdzięczna, ale jednak niesłychanie, powiedziałbym, kreatywna.

Jeszcze i tak było: agencja prasowa, potem radio, potem telewizja, tak? I to było już to ukoronowanie.

Tak, tak, ja znam wiele takich karier. Nie chcę nazwisk podawać, ale rzeczywiście sporo ludzi dobrych wyszło z agencji i swoje życie później związało z mediami audiowizualnymi.

Trochę się zmieniło teraz.

No tak, dzisiaj specjalizacja jest już dużo większa. Myślę, że media audiowizualne też i wyszlachetniały w niektórych sferach, a w niektórych spłyciły swoją działalność, no bo mamy tabloidyzację, więc pewnie potrzebne są zresztą specjalne predyspozycje – głos, ta wizualna strona, jeśli chodzi o telewizję, też jest bardzo ważna.

To słowo, którego pan użył, owa tabloidyzacja, martwi to pana?

Martwi. Martwi, bo jednak...

A da się coś z tym zrobić, czy to już klamka zapadła?

Jestem pesymistą, wydaje mi się, że pewne środki przekazu wyraźnie będą w tym kierunku żeglowały i pociągną za sobą jeszcze wiele innych. Mam nadzieję, że ten proces ominie media publiczne, zwłaszcza radio, które jest mi bliskie.

Swego czasu, goszcząc tu, w tym studiu, mówił pan o Polskim Radio, że to taka instytucja omszała, ładne słowo, ale ciągle młoda.

Tak, tak, potwierdzam to. No, omszała...

Omszała rozumiem, bo 90 lat.

Tak, tak, te 90 lat świadczy o tym, że jest to instytucja w leciech. Niemniej jednak to jest ciągle młodzieniec, no bo przecież jeśli popatrzymy na bieżącą działalność Polskiego Radia, to jest ono liderem w wielu sferach, zwłaszcza jeśli chodzi o przemianę technologiczną, cyfryzacja. Słusznie chlubimy się tym, że jesteśmy liderem w tej sferze. 1 października 2013 roku – myślę, że ta data przejdzie – 2103 – to przejdzie jednak do annałów historii.

No, dla wielu to taki wątpliwy sukces technologiczny owa cyfryzacja, są tacy, którzy twierdzą, że to nie ma przyszłości, nie ma sensu w ogóle wchodzenie w to.

Tak, są rzeczywiście pesymiści, którzy uważają, że to są niepotrzebne koszty. Ale na dzisiaj wydaje się, że cyfryzacja jest bardzo ważnym procesem, zwłaszcza dla radia, bo przecież dzięki cyfryzacji będziemy mogli poszerzyć znacząco zasięg tych programów, które dzisiaj są szczątkowe. Myślę o Dwójce, myślę o Czwórce, zwłaszcza o Czwórce.

A może zwłaszcza o Dwójce, bo to jednak program, do którego słowo misja chyba pasuje najbardziej.

Tak, tak. Ale zwłaszcza to powiedziałem dlatego, mówiąc o Czwórce, że Czwórka ma jednak zdecydowanie mniejszy zasięg aniżeli Drugi Program, który niesłychanie cenię i uważam faktycznie za najbardziej misyjny program w Polskim Radiu.

Panie profesorze, a czy ma pan tak na prywatny użytek definicję słowa misja? Bo co media publiczne, to zaraz się pojawia słowo misja, a kto jak to słowo rozumie, to zdaje się jest kwestia bardzo indywidualna.

Misja jest zapisana w ustawie, no, w pewnym sensie, natomiast moim zdaniem ona ciągle powinna być redefiniowana i formowana na nowo, no bo przecież czasy się zmieniają, więc i misja powinna też podlegać nieustającym zmianom. To słowo jest bardzo pojemne.

A tak na własny użytek?

O, na własny użytek to mam przede wszystkim kulturę wysoką, uważam, że radio powinno być nośnikiem kultury wysokiej, dobrej literatury, dobrej muzyki, to jest bardzo ważne. No i oczywiście rzetelna informacja, bo to też się świetnie wpisuje w misję. I, powiedziałbym, taka rzetelna niesłychanie działalność edukacyjna, której niekiedy bardzo w rozgłośniach prywatnych brakuje.

To połączmy te dwa terminy: po pierwsze tabloidyzacja, a po drugie kultura wysoka. Czy to się a) nie wyklucza, a b) czy w ogóle jest potrzeba czegoś takiego, jak korzystanie z kultury wysokiej, dostępu do kultury wysokiej? Jak pan sądzi?

Ja uważam, że kultury wysokiej nigdy nie jest za wiele. Kto chce z niej korzystać, powinien mieć taką możliwość. Oczywiście, wielu ludzi świadomie odrzuci od razu tego typu możliwość, ale myślę, że takich, którzy będą chcieli z kultury wysokiej korzystać, zbrzydzonych tą pogłębiającą się tabloidyzacją, żałosną w istocie, będzie jednak przybywało, także w miarę narastania zamożności społeczeństwa, podwyższania poziomu edukacji. To wszystko na pewno będzie miało swój wpływ.

Tylko jest jeden problem. Ten problem to się nazywa słupek oglądalności lub słuchalności. Wtedy, kiedy mamy do czynienia z czymś trudniejszym, przyzna pan, ta liczba odbiorców – czy to słuchaczy, czy widzów – jest mniejsza, no a to z kolei ma swoje konsekwencje w pieniądzach, jakie napływają z tytułu reklamy.

To prawda, ale słupek nie może być wytyczną, my nie możemy tego zjawiska fetyszyzować. My, to znaczy zwłaszcza media publiczne. Ja uważam, że media publiczne korzystające z publicznych pieniędzy jednak powinny być tym miejscem, w którym jest właśnie realizowana misja, dobrze rozumiana misja, bo oczywiście pod misję można podciągać taniec, nie wiem, pod wodą, w powietrzu czy jakikolwiek inny...

Czemu nie?

Niektórzy uważają, że to jest nauka tańca, ale ja jestem tego typu pomysłom przeciwny.

I to powinien być ten wyróżnik – media publiczne a media komercyjne, owa możliwość prezentowania wysokiej kultury?

No nie tylko...

Także.

Powiedziałem również o rzetelnej informacji, dobrze rozumianej edukacji, edukacji społecznej. Krótko mówiąc, media muszą być... media publiczne muszą być komponentem społeczeństwa obywatelskiego, a przecież o takie nam chodzi, świadomego swoich zadań, praw, celów, jakie chce osiągnąć.

Jak pan profesor doskonale wie, a i nasi słuchacze także, z mediami publicznymi jest pewien problem, związany z ich taką bieżącą działalnością. No, mówiąc krótko, nie wiadomo, jak te media utrzymywać. Ta postać, która w tej chwili obowiązuje, abonamentu, jest postacią dalece niedoskonałą, rezerwy się wyczerpują powoli. Wszyscy politycy mówią, że coś z tym trzeba zrobić, tylko że wtedy, kiedy trzeba coś z tym zrobić naprawdę, no to okazuje się, że nie bardzo jest jak, nie bardzo są chętni, by podnieść rękę przy stosownym głosowaniu nad stosownym dokumentem. No, nie oszukujmy się, ten rok to rok kampanii wyborczej i prezydenckiej, i parlamentarnej, zatem nową ustawą o mediach publicznych nikt się nie zajmie, bądźmy szczerzy. Jaki będzie ciąg dalszy tego?

Myślę, że świat polityki musi się obudzić. Jeśli politycy nie dostrzegą wagi problemu, to faktycznie może grozić zapaść.

Ale w deklaracjach wszyscy dostrzegają.

No, rozróżniajmy deklaracje od czynów. Sądzę, że po wyborach, mam taką nadzieję, świat polityki obudzi się i prace nad nową ustawą o radiofonii i telewizji nabiorą przyspieszenia znaczącego. No, moim zdaniem bez ustawy o opłacie audiowizualnej rzeczywiście może nam grozić kryzys, no bo coraz mniej ludzi jednak płaci abonament. Paradoksalnie płacą ludzie starszych pokoleń, ci, którzy przyzwyczajeni są przez lata do tego, że płacili i płacą. To jest przecież danina publiczna, to nie jest żaden podatek, ściągany haracz oddawany na rzecz mediów publicznych. To jest danina, za którą obywatel może mieć media wysokiej jakości.

A gdyby stan obecny utrzymał się jeszcze, to ile pan profesor daje lat na przeżycie?

Radio na pewno dłużej przetrwa aniżeli telewizja...

Nasz potrzeby są dużo mniejsze, to prawda.

Tak, ten budżet radiowy jest jednak znacząco mniejszy i pewnie radio regionalne jeszcze dłużej przetrwa aniżeli „duże” radio, czyli Polskie Radio SA. Nie chciałbym być tutaj prorokiem, najtrudniej być prorokiem we własnym kraju, jak pan wie.

Czyli żadnych szklanych kul na stole.

Nie, nie, nie, nie zabieram nigdy ze sobą do radia, staram się zostawiać je gdzieś tam w schowkach.

"Tu próbna stacja radia nadawcza Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego, fala 385" metrów – to inżynier Roman Rudniewski 1 lutego 1925 roku, stąd to nasze 90–lecie. To był sygnał próbny, ale próba się udała, no i 90 lat później możemy sobie spokojnie porozmawiać na falach eteru. Ale ja chciałem pana jeszcze spytać właśnie z tytułu kierowania Wydziałem Dziennikarstwa i Nauk Politycznych – dziennikarz, kto zacz dzisiaj?

No, różnie rozumiany jest ten zawód. Znaczy jedno sprostowanie: Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych to jest pięć różnych instytutów i 9 różnych kierunków studiów. To tak tym, którzy uważają, że my tylko kształcimy politologów i dziennikarzy. A wracając do pańskiego pytania, to dziennikarz moim zdaniem to ciągle jest zawód misyjny. Ja być może jestem idealistą, jeśli chodzi o tego typu rozumienie zawodu, niemniej wydaje mi się, że tak jak kiedyś był to zawód misyjny, tak i nadal nim powinien pozostać. To jest człowiek, który jednak powinien służyć, to jest zawód, który ja zawsze porównuję z zawodem lekarza. Równie wiele dobrego można uczynić, równie wiele złego nierozważnym cięciem skalpela czy też pociągnięciem pióra, czy też nieudolnie użytą klawiaturą. Uważam, że to jest niesłychanie misyjny zawód.

Ale spotkał się pan pewnie też z takim pojęciem, jak pracownik medialny.

Tak, media worker. Tak, to Ryszard Kapuściński tak podzielił.

To kto to? Dziennikarz, czy nie dziennikarz, czy...

Nie no, jest oczywistym...

Co z tym fantem zrobić?

Jest oczywistym, że w tym zawodzie są elity, nie mówię o elitach finansowych, tylko mówię o elitach zawodowych. Moim zdaniem niektóre specjalności są rzeczywiście takimi wyróżniającymi się, myślę tutaj o reportażystach, nie tylko prasowych, ale właśnie radiowych czy telewizyjnych, no i są ludzie, którzy dostarczają bieżących informacji, biegają po mieście, przepraszam za kolokwializm, wiszą na telefonie, poszukują jakiegoś wypełniacza programu. Ale ja bym nie lekceważył i jednych, i drugich. Uważam, że dla jakości mediów potrzebny jest i dobry reporter miejski, i dobry reportażysta czy komentator polityczny.

Dziś w gmachu Polskiego Radia przy Alei Niepodległości będzie miało miejsce stosowne sympozjum inaugurujące obchody 90–lecia Polskiego Radia. Pan profesor także będzie tam zabierał głos.

Tak.

I opowiadał o złotych latach pięćdziesiątych radia, sześćdziesiątych? Jaki okres?

Dostał mi się w udziale ten kawałek...

Było losowanie?

...dość, powiedziałbym, skomplikowany z tego względu, że muszę mówić o dwóch różnych etapach. Z grubsza rzecz biorąc dwóch, bo pewnie więcej można by ich było wyszczególnić. Będę mówił o latach od 45 do 2014, a więc 50... 50? Dobrze policzyłem, 50 lat. No i na pewno nie jest łatwo jednoznacznie oceniać te 50 lat, bo przecież można tu wydzielić co najmniej dwa podetapy. Nazwałem ten pierwszy radiofonią Rzeczypospolitej Drugiej i Pół, to jest takie określenie, które zapożyczyłem od Jerzego Diatłowickiego, bardzo mi się ono podoba, wydaje mi się, że ono dobrze oddaje okres PRL, no i okres, kiedy to mamy dualizm mediów audiowizualnych, czyli mamy system czy subsystem mediów prywatno–publicznych. No i nie jest łatwo mówić o tamtym czasie, bo to był okres z jednej strony monopolu, rzeczywiście złoty, jeśli chodzi o kulturę. Tu bym się upierał, że jeśli chodzi o promowanie kultury wysokiej, to rzeczywiście był to okres fantastyczny dla radia, wystarczy popatrzeć na liczbę orkiestr, zespołów, chórów, które w tym okresie funkcjonowały, no a z drugiej strony nie było łatwo, bo przecież była cenzura, było państwowe władanie mediami, no i była omnipotentna partia, która nadzorowała działalność zwłaszcza audiowizualnych środków przekazu.

No a potem przyszła konkurencja, w warunkach której działamy także i dziś.

Tak.

90 lat Polskiego Radia, będziemy, oczywiście, o tym wiele, wiele jeszcze dziś mówić. Przypomnę, o 11.00 początek sympozjum z udziałem prezydenta Rzeczpospolitej Bronisława Komorowskiego, który objął honorowy patronat nad naszym jubileuszem. Będzie także nasz gość prof. Janusz Adamowski na tym sympozjum, dziękuję bardzo za spotkanie, przewodniczący Rady Nadzorczej Polskiego Radia.

Dziękuję również.

(J.M.)