X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: Andrzej Biernat

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2015 07:15
Audio
  • Andrzej Biernat, minister sportu: to rutynowe zainteresowanie CBA (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Grzesiowski: Minister sportu i turystyki Andrzej Biernat. Witamy, panie ministrze.

Andrzej Biernat: Dzień dobry.

K.G.: Przypomnijmy – także pełniący obowiązki sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej.

A.B.: Jeszcze raz dzień dobry.

K.G.: Mówiliśmy przed godziną 7 o propozycjach wicepremiera, ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego, rzecz dotyczyła stworzenia resortu energetyki, ale układając plany na przyszłość, organizując przyszły rząd, wicepremier Piechociński również odniósł się do resortu sportu i turystyki, mówiąc, że ten obszar, tak to nazwijmy, turystyki powinien być wydzielony z ministerstwa, którym pan obecnie kieruje, i działać w resorcie gospodarki. Co pan o tym sądzi?

A.B.: No, pan premier Piechociński co jakiś czas zgłasza różne pomysły, jedne są bardziej ciekawe, drugie mniej ciekawe. Ja tylko zauważę...

K.G.: A ten, który pana dotyczy, jest mniej ciekawy?

A.B.: [śmiech] Zauważę tylko, że od 2007 roku chyba, jak turystyka trafiła do resortu sportu, to nastąpił bardzo dynamiczny rozwój tego obszaru polskiego życia i nie tylko polskiego, i z 3,5% wzrostu udziału w PKB mamy w tej chwili niemalże 7% udział w polskim krajowym produkcie brutto. Dlatego uważam, że pomysł pana premiera jest trochę nietrafiony, bo akurat jest to miejsce w takiej korelacji ze sportem jak najbardziej dla turystyki dobre. A poza tym stworzyliśmy taki zespół w resorcie, który od lat już jest zauważany jako niezwykle aktywna i ciekawa działalność rozwoju i promocji Polski na świecie i u nas również naszych walorów turystycznych. Dlatego też nie uważam tego pomysłu za jakiś ciekawy czy też nieciekawy. Po prostu premier Piechociński bardzo często zgłasza różne projekty, które nie do końca później wchodzą do realizacji albo w ogóle nie wchodzą.

K.G.: Pan wicepremier Piechociński powiada, że taka organizacja powinna być bez względu na wynik wyborów.

A.B.: Ale to ja mówię...

K.G.: Czy ze względu na to...

A.B.: ...to są propozycje premiera Piechocińskiego. No nie wiem, przywiązany jest do turystyki lub ma wokół siebie ludzi, którzy namawiają go do tego, żeby ten resort... żeby ta część naszego resortu sportu i turystyki trafiła do gospodarki. Rozwiązania są na świecie i w Europie różne, taka jak nasza jest też w kilku krajach, tak że nie jest to jakiś nieziemski produkt Ministerstwo Sportu i Turystyki. Natomiast premier Piechociński znany jest z oryginalnych często sformułowań i propozycji.

K.G.: A czy fakt, że mamy rok wyborczy, ma jakieś znaczenie w tym przypadku przy okazji rzucania takich pomysłów?

A.B.: Być może, aktywność premiera Piechocińskiego wzrasta lub jest pochodną zbliżających się wyborów. Nie tylko parlamentarnych.

K.G.: Pozostańmy na chwilę przy tym obszarze turystyki, no bo to powoli, powoli wiosna przed nami, a potem lato i znowu tysiące Polaków wyjadą za granicę, będą chciały skorzystać z usług różnego rodzaju biur podróży. A jak wiemy z doświadczenia, z tymi biurami różnie bywa i od czasu do czasu niektóre z tych biur padają. Pana zastępca, wiceminister Tomasz Jędrzejczak w wywiadzie dla Rzeczpospolitej 15 lutego powiada tak, że „Nie ma powrotu do turystycznego funduszu gwarancyjnego. Nie będzie też więcej pieniędzy dla klientów upadłych biur podróży. Żadne dodatkowe rozwiązania poza zobowiązaniem marszałków województw do organizowania powrotu klientów biur podróży z zagranicy nie będą brane pod uwagę”. Czyli wyobraźmy sobie – biuro podróży pada, klienci powinni wrócić do Polski. Mogą znowu liczyć tylko na budżet marszałkowski?

A.B.: Nie, nie, pan minister Jędrzejczak jest odpowiedzialny za turystykę u nas od kilku tygodni, tak że nie wszystkie propozycje i wszystkie rozwiązania być może jeszcze... już mu są znane. Jako najważniejsze...

K.G.: No tak, ale to oficjalny wywiad dla oficjalnej gazety.

A.B.: Jako najważniejsze rozwiązanie wprowadzamy zmianę w ustawie o usługach turystycznych, które daje instrument marszałkom do bezpośredniego działania, sprowadzania turystów z upadłych biur podróży do Polski. Poza tym wzrosła składka ubezpieczeniowa już po 2012 roku, po tym czarnym roku, a na dodatek rokrocznie mamy rezerwę u premiera przeznaczoną na ten cel. Tak że nie ma takiej możliwości, żeby w razie jakiegoś krachu, odpukać, ktokolwiek zostałby bez opieki polskiego rządu.

K.G.: Jeszcze raz wiceminister: „Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, wojna w kraju wakacyjnym czy skok kursu walut, to marszałkowi województwa wystarczy pieniędzy na pokrycie wszystkich wydatków”.

A.B.: Marszałkowi wystarczy, a gdyby mu nie wystarczyło, to...

K.G.: Jeśli usłyszał to marszałek województwa mazowieckiego, to się za serce złapał, bo tutaj brakuje stale pieniędzy.

A.B.: Gdyby... Wystarczy na pewno, a gdyby nie wystarczyło, to mówię, jest na ten cel przeznaczona rokrocznie rezerwa i od 2012 jest na szczęście niewykorzystywana.

K.G.: Czyli odpukać, mając nadzieję, że nic się nie wydarzy...

A.B.: No tak, to był czarny rok, wtedy upadło siedem dużych biur. Mam nadzieję, że te wszystkie zmiany, które nastąpiły przez te 3 lata, to doprowadziły do tego, że jakość usług turystycznych jest w Polsce o wiele wyższa, ale i ta stawka ubezpieczeniowa, która wzrosła niemal dwukrotnie, jest też dosyć bezpieczna.

K.G.: Panie ministrze...

A.B.: Której beneficjentami są urzędy marszałkowskie.

KB Jak wspomniałem na początku, pełniący obowiązki sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej od 18 listopada ubiegłego roku. To rozumiem, że...

A.B.: Być może, nawet nie pamiętam. Nie znam daty.

K.G.: Znalazłem taką datę. To jest stan, jak rozumiem, tymczasowy, no bo te literki p.o. coś sugerują, tak?

A.B.: No tak, żeby zostać pełnoprawnym... pełnoprawnym... może inaczej: żeby zostać sekretarzem, trzeba mieć nominację i zgodę rady krajowej. Póki co takiego... takiej rady krajowej nie było, tak że jestem pełniącym obowiązki, co nie znaczy, że nie pełnię tej funkcji w sposób należyty i odpowiedzialny.

K.G.: No ale mając to p.o. z przodu, to może pan trochę mniej niż gdyby pan tych p.o. nie miał.

A.B.: Nie, mogę tyle samo...

K.G.: Tyle samo?

A.B.: ...dokładnie, gdybym nie miał tych liter.

K.G.: Sondaże poparcia dla partii politycznych, ostatni Millward Brown dla TVN24: PiS 35, PO 34, nieco wcześniej IBRIS dla Rzeczpospolitej: PO 37, PiS 33%, czyli tak mniej więcej jedno blisko drugiej. Z tym, że co ciekawe, w tym drugim sondażu IBRIS–u dla Rzeczpospolitej, są tylko cztery partie, które weszłyby do Sejmu, a przewaga dwójki – Platformy i Prawa i Sprawiedliwości – jest tak ogromna, że w zasadzie żyjemy w świecie dwupartyjnym.

A.B.: No, dla mnie jest to dobre rozwiązanie system dwupartyjny. Zresztą sprawdza się doskonale w Stanach Zjednoczonych, w kraju największej demokracji na świecie i myślę, że jeżeli doszlibyśmy do takiego systemu, nikt w Polsce też pewnie by się tak do końca nie obraził.

K.G.: Ale to zdrowe dla demokracji jest?

A.B.: Jeżeli mamy rywalizację dwóch partii, to już jest zdrowe. Gdyby była jedna partia, to podejrzewam, że jeżeli pan pamięta tamte czasy, to było dosyć niezdrowe.

K.G.: W pierwszym w IBRIS–ie przewaga Platformy 4–punktowa, w drugim Millward Brown 1–punktowe prowadzenie Prawa i Sprawiedliwości. Mamy jeszcze na dokładkę sondaże przed pierwszą turą wyborów prezydenckich i tutaj tendencja jest taka, że poparcie dla urzędującego prezydenta spada, co ma związek, o czym twierdzi wielu ekspertów, analityków, ze sposobem prowadzenia przez prezydenta czy przez jego otoczenie kampanii. Krótko mówiąc, i to jest chyba najdelikatniejsze słowo, jest ona ospała. Pana opinia?

A.B.: Prezydent jest także urzędującym prezydentem, nie może poświęcić całego czasu...

K.G.: Ale taki argument oczywisty jest.

A.B.: ...całego czasu poświęcać na kampanię wyborczą. Uważam, że robi swoje w ramach kampanii. My, oczywiście, jesteśmy porównywani, znaczy sztab Bronisława Komorowskiego, do tego, że krajowa rada, która się odbyła... nasza krajowa rada, Platformy, która się odbyła kilka tygodni temu, trzy tygodnie temu... dwa tygodnie temu... nie no, już trzy, trzy tygodnie temu, była otwarciem kampanii prezydenckiej. Otóż ona nie była otwarciem kampanii prezydenckiej, tylko była wyrazem poparcia Platformy Obywatelskiej dla kandydatury Bronisława Komorowskiego. Tak naprawdę start kampanii odbędzie się 7 marca w sobotę w Warszawie wielką konwencją wyborczą i od tego momentu tak naprawdę wzrośnie aktywność prezydenta, który większość swojego czasu poświęci na ten cel, na kampanię i na przekonywanie swoich zwolenników i tych, którzy jeszcze nie są przekonani, do swojej kandydatury. I myślę, że wtedy ta aktywność będzie o wiele większa niż teraz i bardziej widoczna, co według mnie to też nie jest tak jak oceniają to media, bo media chciałyby jakichś fajerwerków, natomiast pan prezydent Komorowski jest stabilnym kandydatem, stabilnym prezydentem i za jego prezydentury nic złego w Polsce się nie działo, a był gwarantem właśnie tego niezwykle spokojnego i stabilnego podejścia do życia politycznego. Natomiast...

K.G.: No ale bez względu na ocenę tego, co prezydent robi w tej chwili, to sondaże pokazują, że aktywność Andrzeja Dudy powoduje, że mu...

A.B.: Natomiast Andrzej Duda (...)

K.G.: ...przepraszam za wyrażenie, przyrasta, a prezydentowi spada.

A.B.: Ja słuchałem dud smalonych [sic] pana Andrzeja Dudy, który wczuł się raczej w rolę premiera niż prezydenta, bo przedstawia projekt, program, który dotyczy raczej programu rządowego, a nie prezydenckiego, tak że ani kompetencje prezydenta w tym kierunku nie ma... prezydent nie ma takich kompetencji, o których mówi Andrzej Duda, a poza tym te propozycje były już składane kiedyś przez Jarosława Kaczyńskiego i te 3 miliony mieszkań do tej pory mi się śnią po nocach i jakoś ich nie widzę.

K.G.: Będzie druga tura.

A.B.: Ja uważam, że nie będzie, jestem o tym przekonany i mogę stawiać wszystko na jedną kartę, że Bronisław Komorowski przekona do siebie po raz kolejny jako ten, który jedyny może zagwarantować spokój w tym kraju.

K.G.: Panie ministrze, czy senatorowie Platformy zaskoczą dzisiaj w sprawie konwencji, tak zwanej konwencji antyprzemocowej? Dziś Senat ma się tą sprawą zająć.

A.B.: Jest spotkanie klubu senackiego na ten temat, kilku senatorów zgłosiło zdanie odrębne co do tego... do ratyfikacji tej konwencji, ale myślę, że atuty i umiejętność przekonywania szefa klubu wystarczy, żeby naszych senatorów przekonać do tego, żeby jednak zagłosowali za ratyfikacją tej konwencji.

K.G.: Czyli jest pan pewien, że będą. Niczego pan nie (...)

A.B.: Ja nie widzę innego wyjścia.

K.G.: Natomiast jeszcze, jeśli pan pozwoli, do pana osoby powróćmy. Sprawa znana od kilku miesięcy. Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje pana oświadczenie majątkowe. Pan powiedział w wywiadzie dla TVN24, że nie wie, dlaczego jest takie dziwne zamieszanie wokół pana osoby, nie ma pan nic do ukrycia, nie ma pan postawionych żadnych zarzutów. Czy CBA cały czas kontroluje pana stan majątkowy?

A.B.: Nic się nie zmieniło w tym względzie, kontrola trwa. Zresztą jest to procedura jak najbardziej, z tego, co wiem, normalna i kilkudziesięciu moich kolegów było już kontrolowanych, trwało to dokładnie tyle, co trwa w tej chwili, plus jeszcze kilka miesięcy.

K.G.: Żadnych zarzutów także nie ma.

A.B.: [śmiech] Jeszcze nie rozmawiałem z badającymi moje oświadczenie, tak że nic na ten temat nie wiem.

K.G.: Czyli wszelkie faktury i tak dalej według pana wszystko jest zgodnie z przepisami i prawem.

A.B.: Ale ja w ogóle nie wiem, o co chodzi...

K.G.: Chodzi o zakup samochodu drogiego.

A.B.: Nie no, to już... Nie żartujmy sobie...

K.G.: Taki był początek tego.

A.B.: Nie żartujmy sobie z tego. W każdym razie badanie trwa, jak powiedział rzecznik CBA, jest to badanie rutynowe dotyczące kilkudziesięciu posłów rocznie i jestem w tej grupie kontrolujących, tylko media akurat zainteresowały się moją osobą i dziwnie przypadkiem w określonym terminie.

K.G.: To na koniec jeszcze o sporcie, jeśli pan pozwoli. Mieliśmy szczęście w ostatni weekend być gośćmi Biegu Piastów, największej masowej imprezy narciarskiej w Polsce, jednej z największych w Europie. W tym roku ten bieg główny miał szczególne znaczenie, bo został wpisany po raz pierwszy to tak zwanego FIS Marathon Cup. To już nie są żarty, to są bardzo poważne zawody....

A.B.: Nieśmiertelny pan Julian.

K.G.: Pan Julian Gozdowski, tak, pozdrawiamy przy tej okazji. Natomiast dosłownie dwa dni temu Justyna Kowalczyk w jednym z wywiadów zaapelowała: skoro chcemy mieć narciarstwo na wyższym poziomie, narciarstwo klasyczne, to byłoby dobrze, gdyby powstały trasy nartorolkowe, na których można by trenować przed zimą. No i teraz jest pytanie, bo prezes Polskiego Związku Narciarskiego mówi, że to nie PZN jest od takich rzeczy, że może to Ministerstwo Sportu. Właściwie co pan może w tej sprawie?

A.B.: My możemy dofinansować takie inwestycje w sytuacji, gdy jesteśmy partnerem dla właściciela gruntu, czyli zazwyczaj jest to samorząd terytorialny, gmina, miasto, i z nimi wtedy kooperujemy. Jeżeli mamy swoje tereny, swoje miejsce na taką inwestycję, możemy inwestować w ramach swoich ośrodków sportowych. I to jest jedyne rozwiązanie, które... dwa rozwiązania, które możemy zastosować. Natomiast bardzo rzadko, ponieważ jest to bardzo droga inwestycja trasa nartorolkowa, bo tak naprawdę to jest droga, tak że możemy sobie wyobrazić, ile kosztuje kilometr drogi. I gdy nie mamy partnera, nas tak do końca nie stać na sfinansowanie inwestycji, która... to jest 3750  metrów drogi, tak? Poza tym trzeba mieć grunt do tego, żeby taką inwestycję przeprowadzić. Trzeba mieć do tego tytuł. Gdy pojawi się partner, to wtedy możemy o tym rozmawiać. Jedynym partnerem, z którym moglibyśmy dzisiaj współpracować w sensie gminy... właściwie może nie tylko jedynym, bo jest gmina Szczyrk i być może Szklarska Poręba, gdzie chyba nie wiem, czy do końca byłoby możliwe zrobienie trasy nartorolkowej, bo część przebiega przez tereny leśne i jest to... zabetonowanie czy zaasfaltowanie tych tras jest niemożliwe. Możemy część takiej trasy zrobić (...) zresztą część jest już zrobiona, ale pozostała część znowu przebiega przez tereny Tatrzańskiego Parku Narodowego i absolutnie jest to niemożliwe. Tak że zbyt wielu możliwości nie ma. Najbliżej chyba będzie Szczyrk i Gubałówka.

Daniel Wydrych: Ale kto powinien wystąpić z inicjatywą? Chyba prezes Tajner.

A.B.: Znaczy Polski Związek Narciarski powinien przede wszystkim też dbać o to, żeby mieć jak najlepszą infrastrukturę do treningu. I my się nie odżegnujemy od tego. Gdy pojawi się partner po drugiej stronie, jak w wielu przypadkach, zawsze doinwestujemy takie inwestycje, a jeżeli ona jest o szczególnym znaczeniu strategicznym, to minimum 50%, gdy robimy to w ramach (...) możemy jeszcze zwiększyć to dofinansowanie.

K.G.: Prezes Tajner mówi: walczymy od dawna, mówiąc o tej sprawie, walczymy od dawna, ale zbyt często przegrywamy.

A.B.: Nie no, walczymy na wielu frontach, ale w międzyczasie powstało kilkadziesiąt skoczni narciarskich i jakoś nikt tego nie zauważa. Modernizujemy trasy, które są, modernizujemy tory, modernizujemy całą infrastrukturę, nie tylko do narciarstwa, ale w ogóle do sportów zimowych. I też tego jakoś nikt nie zauważa, tylko jak się pojawi jakiś szczególny brak, to wtedy mówi się, że nic nie robimy.

K.G.: Tak to już bywa, panie ministrze. Andrzej Biernat, minister sportu i turystyki, gość Sygnałów dnia. Dziękujemy za rozmowę.

A.B.: Dziękuję.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak