Bezpłodność to choroba cywilizacyjna. In vitro to jedna z metod jej leczenia

Ostatnia aktualizacja: 11.03.2015 09:00
- Jeśli parlament nie uchwali ustawy o in vitro będziemy pracować tak, jak obecnie - mówił w Radiowej Jedynce dr Grzegorz Mrugacz. We wtorek rząd przyjął projekt ustawy i skierował go do dalszych prac w parlamencie. Ministrowie liczą, że ustawa zostanie przyjęta jeszcze przed sejmowymi wakacjami.
Audio
  • Dr Grzegorz Mrugacz, dyrektor medyczny kliniki leczenia niepłodności "Bocian" w Białymstoku o rządowym projekcie ustawy dotyczącym zapłodnienia in vitro (Sygnały dnia/Jedynka)
Bezpłodność to choroba cywilizacyjna. In vitro to jedna z metod jej leczenia
Foto: Glow Images/East News

Projekt zakłada, że z metody in vitro będą mogły skorzystać tylko te pary, które przez co najmniej 12 miesięcy leczyły się z bezpłodności. Zapłodnionych będzie mogło być nie więcej niż sześć komórek jajowych. Więcej zarodków będzie można tworzyć, gdy kobieta ukończy 35 lat lub gdy będą ku temu wskazania - współistniejąca z niepłodnością choroba i wcześniejsze dwukrotne nieskuteczne leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego.

Z danych wynika, że problem bezpłodności dotyczy około 1,5 miliona par w Polsce.

Gość "Sygnałów dnia" przyznał, że skala problemu jest bardzo duża. Jak mówił, WHO uznało bezpłodność za chorobę cywilizacyjną. - Liczba bezpłodnych par w tej chwili jest zdecydowanie większa niż miało to miejsce 20 czy 30 lat temu. Więc skoro na świecie uznano to za chorobę, Polska też powinna się do tego przyznać - mówił dr Grzegorz Mrugacz. Według niego, jest wiele przyczyn takiego stanu rzeczy. Wynika to między innymi z faktu, że dziś dużo starsze osoby decydują się na posiadanie dzieci. Kiedyś 28 letnie kobiety zazwyczaj były już matkami. Dziś nawet o tym nie myślą.

Doktor Mrugacz tłumaczył też, że wpływ może mieć również "cała chemia, która nas otacza". Jego zdaniem, wpływ może mieć także antykoncepcja. - To wszystko doprowadza do tego, że wchodząc w wiek rozrodczy o kilka lat, a może nawet o 10 lat, później niż to było 50 lat temu, mamy te problemy - dodał.

Gość Radiowej Jedynki ocenił, że rządowy projekt kompleksowo zajmuje się problemem. - Te zapisy wydają się być kompromisowe - powiedział.

Doktor Mrugacz podkreślił, że nikt nikogo nie zmusza do stosowania metody in vitro. Lekarz może ją tylko polecić, a decyzja należy do pacjentów. Według niego, prawdopodobieństwo udanego zapłodnienia metodą in vitro jest tym większe, im szybciej pacjenci zgłoszą się do specjalisty. Sukces zabiegu zależy też od stanu płodności kobiety i mężczyzny, jakości wykonanego procesu medycznego, od nastawienia psychicznego pacjentów i innych czynników. Doktor Mrugacz powiedział, powołując się na statystyki, że skuteczność metody in vitro wynosi od 40 do 50 procent uzyskanych ciąż i od 35 do 40 procent narodzin.

***

Tytuł audycji: Sygnały dnia

Prowadził: Krzysztof Grzesiowski

Gość: Dr Grzegorz Mrugacz (dyrektor medyczny kliniki leczenia niepłodności "Bocian" w Białymstoku)

Data emisji: 11.03.2015

Godzina emisji: 8.21

asop/asz

>>>Zapis całej rozmowy

Czytaj także

Rząd przyjął projekt ustawy regulujący kwestię zapłodnienia in vitro

Ostatnia aktualizacja: 10.03.2015 23:59
Rząd przyjął na wtorkowym posiedzeniu projekt ustawy o leczeniu niepłodności, w tym także metodą zapłodnienia in vitro. Projekt został przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia.
rozwiń zwiń