Sygnały Dnia 11 maja 2017 roku, rozmowa z Marcinem Horałą

Ostatnia aktualizacja: 11.05.2017 07:15
Audio

Piotr Gociek: Poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Horała. Dzień dobry, panie pośle.

Marcin Horała: Dzień dobry.

I to jest debiut w Sygnałach Dnia, więc będzie pan musiał odpowiedzieć na więcej pytań niż zwykle.

Mam nadzieję, że jakoś sobie poradzę.

Na przykład kto jest pana ulubioną postacią z cyklu powieści Gra o tron?

Oj, ja myślę, że Tyrion Lannister, chociaż nie jest to zbyt oryginalne, tylko że tam jest taki problem, że trzeba bardzo uważać, bo jest duża szansa, że ta postać zginie wkrótce w następnym odcinku.

A woli pan książki czy serial?

Serial jest całkiem zacny, natomiast książki zdecydowanie, jak to zazwyczaj bywa chyba z każdą książką ekranizowaną albo prawie każdą.

A co pan ostatnio czytał ciekawego?

Teraz ostatnio skończyłem biografię Éamona de Valery. To jest ciekawa bardzo postać z polityki irlandzkiej, myślę, że mało w Polsce znana. Tak się złożyło, że w zeszłym roku byłem na urlopie w Irlandii i tak troszeczkę się zainteresowałem historią, kulturą tego kraju. Na razie jedna taka biografia w Polsce wyszła w dosyć niskim nakładzie, no ale można to sobie było przeczytać. Żałuję, że w samej Irlandii zaniedbałem tematu i nie kupiłem sobie kilku książek.

Nawet wiem, w jakim wydawnictwie, ale nie będę mówił, żeby nie było jakiejś kryptoreklamy. Czasem jest tak, że ci, którzy śnią o karierze generałów, czytają biografie generałów, a ci, którzy śnią o byciu premierem, czytają biografie premierów, tak?

Éamon de Valera był akurat również prezydentem, więc proszę mnie tu nie ograniczać.

To ważne przypomnienie.

To, oczywiście, żart.

Panie pośle, co obieca Prawo i Sprawiedliwość wyborcom na kongresie najbliższym programowym? Jeśli wierzyć podpowiedziom dzisiaj z Faktu, to między innymi kolejne społeczne programy, a wicepremier Morawiecki kręci głową, mówi: pieniędzy w budżecie nie ma.

Budżet jest w kondycji najlepszej od 9 lat, jeżeli patrzymy chociażby na deficyt budżetowy, gospodarka się rozpędza, natomiast jak najbardziej trzeba odpowiedzialnie podchodzić i do wydatków budżetowych. Natomiast proszę wybaczyć, ale od tego będzie kongres, żeby właśnie na kongresie zaprezentować. Gdybyśmy wcześniej o tym mówili, to kongres byłby niepotrzebny.

No ale większe pieniądze na żłobki, większe pieniądze na domy seniorów, wzrost płacy minimalnej, waloryzacja emerytur, niższe składki ubezpieczeniowe dla firm. No, trochę tych propozycji krąży po gazetach, raz to Wyborcza publikuje, raz Fakt. Na pewno któreś z tych zapowiedzi to jest prawda.

Pewnie tak, aczkolwiek tego rąbka tajemnicy uchylimy na kongresie, od tego właśnie będzie kongres. Natomiast rządzi Prawo i Sprawiedliwość już od półtora roku, szereg ważnych, istotnych dla ludzi obietnic wyborczych udało się zrealizować lub przynajmniej zapadła decyzja, tak jak na przykład w przypadku obniżenia wieku emerytalnego. Tak że jest pora, żeby dokonać podsumowania i przedstawić cele na, powiedzmy, drugą połowę, trochę więcej niż drugą połowę kadencji.

A pan kiedyś, dawno temu był działaczem Unii Polityki Realnej i jako takiego mocnego wolnorynkowca serce pana czasem nie boli, jak widzi pan to, że jednak polityka społeczna wygrywa z polityką gospodarczą? Dawni znajomi przedsiębiorcy nie przychodzą i nie mówią: no, zróbcie coś wreszcie dla nas, obniżcie nam podatki, uprośćcie system, obniżcie składki na ZUS i tak dalej?

No, nie jest tak, żebyśmy nic dla przedsiębiorców nie zrobili, chociażby obniżenie CIT–u dla mniejszych przedsiębiorstw, chociażby pakiet stu zmian dla przedsiębiorców, Konstytucja dla przedsiębiorców niedługo będzie wchodzić w życie i pewnie też na kongresie przedstawimy dalsze postanowienia. Ale też proszę zwrócić uwagę na istotną sprawę  – w istocie bardzo sprzyjającym przedsiębiorczości jest ukrócenie oszustw i wyłudzeń VAT-u i innych podatków, poprawienie ściągalności podatków, bo jeżeli jest tak, że ogromne sfery w gospodarce mogą sobie podatków nie płacić albo wręcz je wyłudzać, no to wtedy uczciwi przedsiębiorcy, stając do konkurencji z takimi, którzy podatków nie płacą, stoją na przegranej pozycji. Siłą rzeczy ten konkurent, który może podatków nie płacić, bo stać go, może zaoferować niższe ceny, lepsze warunki. Więc teraz jeżeli te warunki uczciwej konkurencji zostają postawione, już nie mówiąc o tym, że w przypadku karuzeli vatowskiej czy mafii paliwowej moglibyśmy mówić nawet o organizacjach przestępcach, przedsiębiorca, który musi konkurować z organizacją przestępczą, to już w ogóle jest na straconej pozycji. I to widzimy po wynikach chociażby wzrostu gospodarczego, który przyspiesza, analizy wskazują, że może nawet do 4% dojść. Jest to jeden z najszybszych wzrostów gospodarczych gospodarek europejskich, nie wiem, chociażby we Francji, gdzie niedawno były wybory, to tam jeden procent, półtora procent, a u nas cztery, tak że...

Jak się przyjrzeć ostatnim deklaracjom polityków Platformy Obywatelskiej, w tym Grzegorza Schetyny, to można mieć wrażenie, że program PiS-u będzie realizowany także wtedy, jak PiS zostanie od władzy odsunięty, bo Platforma polubiła program 500+, chce go rozszerzyć na pierwsze dziecko, Platforma chce dodatkową emeryturę raz w roku taką trzynastą dać emerytom. I nawet w ostatnich dnia zmieniła zdanie w sprawie przyjmowania w Polsce uchodźców. Jak pan ocenia te wypowiedzi kolegów z Platformy?

To prawda, aczkolwiek jeszcze trzeba by sprecyzować, która Platforma, bo program Platformy z wczoraj jest dosyć różny od programu z przedwczoraj, a ten jest diametralnie różny od działań, które realnie robiła Platforma, jak była u władzy. Z tymi imigrantami no to wczoraj faktycznie taka deklaracja padła, tylko że wieczorem już pani poseł Izabela Leszczyna z Platformy w telewizji publicznej mówiła, że z tym nieprzyjmowaniem to właściwie pan Grzegorz Schetyna tak trochę żartował, więc...

Ale on użył też takiego sformułowania, że...

Nielegalnych.

O właśnie, nielegalnych, czyli (...)

To jest bardzo kluczowe, bo jak Platforma się zgodzi i przyjmie, no to już będą legalni, prawda?

No nie, no to ja bym chyba szukał tutaj jednak innego rozróżnienia – nielegalni to pewnie ci, którzy przez zieloną granicę próbują do Polski trafić, no a ci, których byśmy dostali w prezencie z rozdzielnika unijnego, no to już się chyba nie łapią (...)

O to właśnie chodzi, tak że jeżeli Platforma by się zgodziła albo na mechanizm stały, albo na jakąś kwotę uchodźców czy imigrantów do przyjęcia, no to z definicji oni wówczas już będą legalni. Tak że, niestety, poziom wiarygodności Platformy Obywatelskiej obecnie to jest poziom Aleksandra Kwaśniewskiego na czele krucjaty trzeźwości i trudno na poważnie z tymi propozycjami rozmawiać. Może tak jak przez tydzień chociażby utrzymają się takie same, no to wtedy będzie można się jakoś do nich ustosunkować. No i jest jeszcze jedna sprawa, to znaczy diametralnej sprzeczności z tym, co... Bo teraz Platforma będąc w opozycji, zasadniczo mówi. No, mówić, co ślina na język przyniesie zasadniczo można, ale trzeba też patrzeć na to, co Platforma robiła, kiedy miała takie możliwości, kiedy rządziła, na przykład podwyższyła wiek emerytalny, teraz mówi, że jest przeciwna podwyższeniu wieku emerytalnego.

Ale opozycja też może wysuwać zarzuty w niektórych kwestiach wobec Prawa i Sprawiedliwości, jeśli idzie o obietnice i brak konsekwencji, i może pytać, gdzie jest pomoc dla frankowiczów, może pytać, gdzie jest nowa duża ustawa medialna i finansowanie mediów publicznych, może pytać o podatek handlowy. No, znalazłoby się trochę tych niespełnionych obietnic.

Tak, ale różnica jest taka, że Prawo i Sprawiedliwość rządzi od półtora roku, a zapowiedzi czy obietnice programowe składa się w kontekście jednej kadencji, no bo na taki okres są wybierane władze. Platforma rządziła przez dwie kadencje, no i to jest po pierwsze ta zasadnicza różnica. Po drugie – w kilku sprawach robiła wręcz odwrotnie niż zapowiadała lub robiła coś, czego nie zapowiadała. Prawo i Sprawiedliwość z tych różnych zapowiedzi konsekwentnie po kolei je realizuje. Wprowadziliśmy program 500+ bardzo szybko, choć Platforma mówiła, że to jest oszustwo, że na to nie ma i nie będzie tych pieniędzy, że to jest droga do greckiej katastrofy, że to jest najgłupszy... ja tu cytuję z pamięci, ale dosyć dokładnie wypowiedzi autentyczne polityków Platformy, że to jest najgłupszy sposób wydawania publicznych pieniędzy, mówił Bronisław Komorowski. Wprowadziliśmy to w życie, okazało, że się da. Teraz nagle się okazuje, że można tych pieniędzy jeszcze dwa razy więcej wydać, jak twierdzi Platforma.

Podebatowałby pan o tym wszystkim z przeciwnikami Platformy Obywatelskiej? Bo wczoraj Borys Budka na przykład w naszym studio bardzo gorąco wzywał przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, ale też nie wykluczał i polityków innych partii, do tego, żeby już teraz, nie czekając na kampanię wyborczą, zorganizować takie debaty przywódców partii, ministrów i głównych ekspertów ekonomicznych.

To ja, oczywiście, bardzo chętnie, czemu nie. Natomiast czy jest sens zawracać głowę chociażby ministrom, którzy mają swoje obowiązki związane z codzienną pracą dla dobra Polaków w rządzie, w sytuacji, gdy sama Platforma codziennie zmienia zdanie? No to jak dziś będą debatować, no to może się okazać, że jutro już ta cała debata jest nieważna. Tu pojawiły się takie głosy, że może najpierw powinien Grzegorz Schetyna wczorajszy z Grzegorzem Schetyną przedwczorajszym podebatować. Po ostatnich wypowiedziach, to już nawet nie dwie, ale trzy, ale cztery różne stanowiska w każdej z tych kwestii Platforma sama mogłaby obsadzić. Więc najpierw niech podebatuje ze sobą, wreszcie ustali, jakie jest jej zdanie, potem wytrzyma w tym zdaniu, mówię, tydzień–dwa, no i wtedy będzie można dalej porozmawiać o debatach. Choć, oczywiście, na co dzień to jest taki chwyt z tymi debatami, bo my na co dzień z posłami Platformy przecież rozmawiamy, również w tym studio odbywają się takie dyskusje, tak że nikt tu dyskusji się nie boi.

A jako były działacz samorządowy jak pan ocenia pomysł dwukadencyjności dla prezydentów miast, burmistrzów?

Na ten moment nie ma takiego projektu, więc jest to teoretyczne rozwiązanie, natomiast...

Czyli (...) na ten temat, w tej chwili PiS nie planuje wprowadzić takich zmian.

Nie, nie, nie, cały czas te rozmowy się toczą i rozważania wewnątrz formacji, wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Jak do tej pory, konkretny projekt ustawy pod obrady Sejmu nie wpłynął. Natomiast ja mogę powiedzieć o swoim prywatnym, osobistym zdaniu właśnie z perspektywy trzech kadencji, no, trzecia przerwana, bo zostałem posłem w radzie miasta, a wcześniej w radzie dzielnicy, w organie pomocniczym. Uważam, że to jak najbardziej słuszne rozwiązanie, że taka wszechwładza i jednowładztwo jednoosobowe wójtów, burmistrzów, prezydentów, którzy w mniejszych ośrodkach to wręcz są panami życia i śmierci swoich obywateli, jak ktoś z takim burmistrzem zadrze, no to właściwie może się wyprowadzić o sto kilometrów, bo nie będzie miał pracy, jego żona nie będzie miała i tam krewni do siódmego pokolenia. Jak najbardziej te dwie kadencje... Zresztą to jest taki, bym powiedział, światowy standard, że silna, skupiona w jednym ręku władza wykonawcza powinna mieć ograniczenie w liczbie sprawowanych kadencji.

Właśnie z samorządu przywędrował pan do Sejmu. A chciałby się pan wybrać w drugą stronę? Bo w poprzednich wyborach samorządowych ubiegał pan się o stanowisko prezydenta Gdyni. Czy w nadchodzących wyborach samorządowych chciałby pan również powalczyć?

To jest trochę jeszcze za wcześnie na takie deklaracje. Poza tym to nie tylko zależy ode mnie, jeszcze ktoś musiałby mnie zgłosić jako takiego kandydata. Ja absolutnie się od tego nie odżegnuję. Ja bardzo sobie ceniłem i lubiłem pracę na rzecz mieszkańców w samorządzie. Gdynia jest moim miastem, z którym bardzo się utożsamiam, tak że byłbym przeszczęśliwy. Inna sprawa, że akurat w Gdyni mamy bardzo specyficzną sytuację polityczną, takiego właśnie superpotężnego prezydenta, który te wszystkie instrumenty technologii politycznej w jednym ręku spina. No, dość powiedzieć, że...

Superpotężnego i od bardzo wielu lat.

Tak. Dość powiedzieć, że w budżecie miasta Gdyni na promocję i na imprezy, i jeszcze do tego dodajmy budżety promocyjne spółek miejskich, to to jest łącznie 30 do 40 milionów rocznie wydawanych w znacznej mierze na kreację pozytywnego wizerunku prezydenta. To jest poziom wydatków porównywalny, a nawet większy niż dotacje, jakie mają największe polskie partie polityczne, tylko że one ten budżet muszą dzielić na tam 350–380 powiatów w Polsce, a tu on jest skupiony na jednym. Więc starcie z taką machiną nie jest łatwe i nie jest proste, ale ja lubię takie trudne zadania i sam fakt takiej rozmowy z wyborcami, kontaktu w trakcie kampanii wyborczej też bardzo sobie cenię. Tak że ten mój ewentualny start, powiedziałbym, jest bardzo prawdopodobny, acz ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, jest na nie trochę za wcześnie.

Mówił Marcin Horała, poseł Prawa i Sprawiedliwości, gość Sygnałów Dnia w radiowej Jedynce. Dziękuję, panie pośle.

Bardzo dziękuję.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak