X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Sygnały Dnia 19 lutego 2018 roku, rozmowa z Ryszardem Czarneckim

Ostatnia aktualizacja: 19.02.2018 07:15
Audio
  • Ryszard Czarnecki o fałszowaniu polskiej historii (Jedynka/Sygnały dnia)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest Ryszard Czarnecki, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości. Witam bardzo serdecznie.

Ryszard Czarnecki: Witam panią, witam państwa równie serdecznie, a może jeszcze bardziej niż pani.

Panie pośle, odnoszę się do wywiadu, dzisiejszego wywiadu, którego udzielił tygodnikowi „Sieci” pan profesor Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu, i pan profesor Ryszard Terlecki pytany o relacje z Izraelem mówi tak: „Na pewno wiemy, że nie byliśmy przygotowani, zawiódł nas instynkt, który powinien nas ostrzec, że coś takiego może wybuchnąć”. Chodzi, oczywiście, o nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Co się tak naprawdę stało? Rzeczywiście to było pochopne działanie ze strony Prawa i Sprawiedliwości?

Ja rozumiem wypowiedź pana marszałka Terleckiego w taki oto sposób, że przecież sprawa ustawy o IPN była konsultowana przez rok ze stroną izraelską w tym sensie, że od początku po tym, jak ogłoszono, że taka ustawa ma być, strona izraelska zgłaszała swoje duże zainteresowanie tą ustawą, przekazywała jakieś swoje sugestie i te konsultacje były. W związku z tym pewne zaskoczenie, że jednak kraj, który naprawdę (mówię o Izraelu) na arenie międzynarodowej przez Polskę był wielokroć wspierany w różnych ważnych momentach w sytuacji, gdy kraje Europy Zachodniej tam, gdzie jest bardzo duża ilość wyborców muzułmańskich, były coraz bardziej sceptyczne do Tel Awiwu, w tym momencie kraje nowej Unii, kraje Europy Środkowo–Wschodniej, w tym szczególnie Polska, była państwem otwartym na argumenty i racje Tel Awiwu.

No dobrze, ale, panie pośle, pan wicemarszałek Ryszard Terlecki mówi tak: „Na pewno wiemy, że nie byliśmy przygotowani”. Mówi też dalej, bo jest dopytywany i mówi, że wpędził nas, czyli Prawo i Sprawiedliwość, w to Kukiz’15, który stale parł do zaostrzenia przepisów dotyczących Ukrainy. Rzeczywiście nikt nie pomyślał o tym, że dzień głosowania zbiega się z rocznicą wyzwolenia obozu Auschwitz, nikt nie zwrócił uwagi, że zbiega się to z wizytą sekretarza stanu USA Rexa Tillersona, co też nie zabrzmiało dobrze.

Pan marszałek Terlecki mówi o pewnych kulisach. Wyciągamy wnioski, w sensie merytorycznym ta ustawa na pewno da się bronić. Oczywiście, możemy dyskutować o takim czy innym momencie jej przyjęcia przez polski Sejm, natomiast, oczywiście, ta burza międzynarodowa, całkowicie nieadekwatna, nieproporcjonalna do wydarzenia, a mam takie wrażenie, że szereg krytyków, zajadłych krytyków, tych, którzy nas atakują, bardzo brutalnie nieraz, zarówno z Europy, jak i spoza Europy, także z Izraela, nie czytali tej ustawy, bo ich dywagacje, ich oskarżenia są wyssane z palca.

No tak, a my przetłumaczyliśmy tą ustawę, tą część nowelizującą chociażby na język angielski i daliśmy wytłumaczenie tego. Zawiesiliśmy to gdzieś w Internecie?

Z tego, co wiem, a chyba wiem, to strona izraelska widziała, jakie są zapisy, stąd chyba trudno mówić o jej zaskoczeniu. Natomiast mam wrażenie, że problem jest inny, pani redaktor. To jest tak, że pierwszy raz pojęcie rzekomych „polskich” obozów śmierci pojawiło się w Niemczech w latach pięćdziesiątych i było tak, że za komuny państwo rządzone przez komunistów, PRL, w ogóle praktycznie nie reagowało na te haniebne oskarżenia wobec polskiej historii. To mówienie za granicą o „polskich” obozach śmierci komunistom było chyba nawet tak wygodniej, że...

No, na pewno Moskwie było wygodnie.

...Polska jest atakowana. Było im wygodniej, ponieważ to był scenariusz Moskwy. Przypomnę, te pogromy w PRL–u, które zdarzały się dziwnym trafem akurat kiedy było referendum czy wybory w Polsce. I później, niestety, w okresie III RP reakcje na te fałszerstwa polskiej historii, na tą dyfamację, na te haniebne oskarżenia to było często dzieło indywidualnych dyplomatów czy dziennikarzy, czy ludzi dobrej woli, natomiast nie było działania systemowego państwa polskiego. I myśmy przyzwyczaili do pewnej bierności, do tego grzechu zaniechania przyzwyczailiśmy naszych bliższych i dalszych sąsiadów i partnerów na świecie, po czym jak państwo polskie wreszcie powiedziało: dosyć tych kłamstw o polskiej historii, to nagle zaskoczenie po ich stronie.

No dobrze, ale, panie pośle, czy to nie jest tak, że państwo polskie, które rzeczywiście powinno powiedzieć: dosyć i powinno przekazywać prawdę i odkłamać przede wszystkim polską najnowszą historię, że to państwo nie powiedziało tego w sposób taki planowy, to znaczy nie był przygotowany plan, nie były przygotowane publikacje, nie była przygotowana cała akcja pokazująca naszą historię, odkłamująca tą historię, akcja skierowana nie do polityków, ale do opinii publicznej w różnych częściach świata, i może gdybyśmy mieli takie przygotowanie, to później takie słowa trafiłyby trochę na inny grunt?

Pani mówi tak: to jest zarzut wobec kogoś, kto napadnięty na ulicy broni się, może rzeczywiście niekoniecznie korzystając z klasycznych metod jujitsu, judo i...

No, panie pośle, ale my jesteśmy napadani, jeżeli już mówimy w ten sposób, na ulicy od kilkudziesięciu lat...

Brawo, tak, dokładnie.

My wiemy o tym, że to jest. Więc skoro Prawo i Sprawiedliwość szło do wyborów z bardzo silnym postulatem polityki historycznej realizowanej w taki mocny sposób i również na świecie do opinii, światowej opinii publicznej, no to znaczy, że zdawało sobie sprawę, że może być napadnięte.

I było, jest i być może pewnie będzie napadane, chociaż ci, którzy napadają, też powinni zważyć wszelkie tego skutki polityczne, gospodarcze, bo przecież z tymi krajami handlujemy. Inne pytanie: czy rzeczywiście w sposób świadomy prowokują nas do tego, aby jednak te relacje osłabiać? No, naprawdę powiem w ten sposób, oczywiście możemy szukać i znajdować źdźbło w polskim oku, natomiast ja jednak chciałbym tak na zasadzie „miej proporcje, mociumpanie” widzieć belkę w oczach naszych przeciwników, wielką belkę. Ich zarzuty bardzo często ocierają się wręcz o antypolonizm, taki antypolonizm strukturalny, systemowy i do tej pory bezkarny. Oczywiście, bezkarny być nie może. Natomiast, oczywiście, pewna akcja nie tylko reakcji na zasadzie obrony, reakcji negacji antydyfamacyjnej, żeby nie tylko bronić się przed oskarżeniami wyssanymi z brudnego palca o „polskich” obozach śmierci i naszym rzekomym współudziale w Holokauście, ale również w sensie pozytywnym. Pani ma rację, trzeba promować tą historię Polski, nie tylko, że nie było czegoś, ale także pokazywanie tego, co było – polskiego bohaterstwa, polskiej dzielności, dzielności wielu tysięcy polskich rodzin. I mówię tutaj osobiście jako wnuk mojej babci, która w swoim mieszkaniu na ulicy Wareckiej 9 ukrywała przez pierwszą noc po wyjściu z getta wiele żydowskich dzieci. W związku z tym myślę, że takich historii w polskich rodzinach jest bardzo wiele. Trzeba o tym mówić, trzeba o tym, pani ma rację, mówić w obcych językach, trzeba kręcić takie dokumenty czy także filmy fabularne. I to jest wielkie zadania dla niepodległej Polski.

Panie pośle, proszę powiedzieć, jak przebiegała rozmowa, ta wczorajsza rozmowa, pomiędzy panem premierem Mateuszem Morawieckim a premierem rządu izraelskiego?

Dobrze, że do niej doszło. My rozumiemy, że pan premier Benjamin Bibi Netanjahu jest w ogniu kampanii wyborczej, która potrwa jeszcze wiele, wiele miesięcy, natomiast strona polska podkreślała i podkreślać będzie chęć dialogu, ale nie możemy zgodzić się na oskarżenia.

Ale jakie wnioski z tego płyną? To znaczy... Bo rozumiem, że każda ze stron przedstawiła swoje racje, każda ma do tego prawo, ale czy jakieś wnioski? Czy na przykład pojawiła się ze strony izraelskiej zapowiedź w miarę szybkiego powołania chociażby tego zespołu, który ma negocjować z polskim zespołem już powołanym?

Ja powiem tylko tak, że dobra wola po stronie polskiej jest i...

A po stronie Izraela?

Chcielibyśmy, żeby też była. My na pewno nie zrezygnujemy z mówienia prawdy o polskiej historii. Mamy, jak sądzę, wrażliwość na argumenty Izraela, ale też prosimy w ramach symetrii o wrażliwość i empatię dla polskich cierpień i polskiej martyrologii.

Mam w takim razie jeszcze teraz na koniec inny temat. Najnowsze badania na zlecenie Komisji Europejskiej pokazują, że spada optymizm co do tego, w jakim kierunku zmierza przyszłość Unii Europejskiej wśród Polaków, 34% Polaków uważa, że sprawy w Unii i w ogóle Unia Europejska idzie w dobrym kierunku, 40% jest zdania przeciwnego. W gruncie rzeczy jak się patrzy na wyniki tego sondażu w innych krajach europejskich, to można powiedzieć, że i tak jesteśmy optymistami, bo tylko 26% Francuzów czy 25% Włochów uważa, że Unia Europejska zmierza w dobrym kierunku. Jak pan to skomentuje?

No, we Włoszech liderami sondaży przed wyborami, które będą na początku marca, jest formacja Ruch Pięciu Gwiazd, która chce wyprowadzenia Italii ze strefy euro. Nie z Unii, tylko ze strefy euro. To jest dosyć znamienne. Ja bym powiedział w ten sposób: Unia Europejska ciężko, w pocie czoła pracowała, żeby Europejczycy, Polacy Europejczycy, Francuzi Europejczycy czy przedstawiciele innych krajów oceniali nisko instytucje unijne (...)

I nawet Niemcy – 31% Niemców tylko uważa, że w dobrym kierunku zmierza Unia Europejska.

Nie jest przypadkiem, że największą siłą opozycyjną w tej chwili w Niemczech są eurosceptycy z Alternative für Deutschland, Alternatywy dla Niemiec, i nie jest przypadkiem, że nie raz Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe w Niemczech wydaje opinię, którą bym określił jako pewne czerwone światło wobec integracji europejskiej. Natomiast wydaje mi się, że taki zdrowy eurorealizm polskiej opinii publicznej może (uwaga!) tylko pomóc w negocjacjach polskiemu rządowi, który może się powoływać w tych rokowaniach z Brukselą w takiej czy innej sprawie, może się powoływać: bardzo przepraszamy, ale Polacy coraz bardziej patrzą nam na ręce, są coraz bardziej sceptyczni, więc musimy bronić pewnych pozycji.

I tu stawiamy kropkę. Bardzo dziękuję. Ryszard Czarnecki, Prawo i Sprawiedliwość, był państwa i moim gościem.

Dziękuję bardzo.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak