Sygnały Dnia 13 marca 2018 roku, rozmowa z Katarzyną Lubnauer

Ostatnia aktualizacja: 13.03.2018 08:15
Audio
  • Przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer o zmianach w rządzie (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca .Nowoczesnej, jest gościem Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. Witam.

Katarzyna Lubnauer: Witam państwa. Czy dzisiaj nie było imion? Imienin?

P.G.: Już dwa razy podawaliśmy. A chciała pani złożyć życzenia Krystynom.

K.L.: Nie, jakoś zawsze miałam ochotę przeczytać te wszystkie imiona, które państwo (...)

P.G.: A to może pani przeczytać, proszę bardzo.

K.L.: To kto dzisiaj obchodzi imieniny?

Daniel Wydrych: Po raz pierwszy w historii Sygnałów Dnia.

K.L.: Anioł, nie wiedziałam nawet, że takie jest imię, Bożena, Bratomir, Cieszymysł, Ernest, Kasjan, Krystyna, Letycja, Marek, Patrycja, Roderyk, Sabin, Salomon i Trzebiesław.

Daniel Wydrych: Niech się państwu darzy.

P.G.: Tak jeszcze mówimy z reguły na koniec, tak. Ale nie wiem, czy to nie nazbyt klerykalne. Nie, w porządku. Akceptuje pani.

Siedemnastu wiceministrów straciło stanowiska, będą kolejne dymisje i – jak mówi premier – głębokie zmiany w funkcjonowaniu rządu. Tu sięgnę po cytat z wypowiedzi Michała Dworczyka, wczoraj mówił o tym, że politykami to będą teraz tylko ministrowie i sekretarze stanu, pozostali wiceministrowie to będą podsekretarze w służbie cywilnej, nie będą mogli być radnymi, uczestniczyć w życiu partii i tak dalej, i tak dalej. Jak pani przyjmuje te deklaracje i te czyny premiera Morawieckiego?

K.L.: W ogóle cała ta polityka, jeżeli się jej przyjrzymy od początku właściwie funkcjonowania zarówno tego poprzedniego rządu, jak i tego rządu, można podsumować, że miał być ascetyczny zakon PiS, który kreuje się na świętych, a wyszli święci próżniacy, którzy nie znają umiaru. Rzeczywiście mamy tłuste misie, a nie mnichów raczej, dlatego że pamiętajmy, skąd się wzięła ta redukcja w tej chwili rządu. Po pierwsze najpierw utuczono ten rząd do niebotycznych rozmiarów, mieliśmy jeden chyba z największych, jeśli nie największy, chyba największy w ogóle od początku funkcjonowania wolnej Polski rząd. I co więcej, większość tych osób to są posłowie, czyli tam policzył ktoś, że chyba jedna czwarta posłów PiS znalazła swoje miejsce w rządzie. Równocześnie przyznano sobie nagrody i to były pierwsze nagrody takie od dłuższego czasu przyznawane sobie... samoprzyznane sobie przez rząd, bo poprzednia ekipa, owszem, przyznawała nagrody, ale urzędnikom, nie samemu rządowi, czyli nie ministrom, wiceministrom i premierowi, tylko urzędnikom. W związku z tym...

P.G.: No to mnisi pokutnicy, no bo zgrzeszyli, a teraz mówią: nie będzie nagród, zmniejszymy liczbę wiceministrów.

K.L.: No właśnie, mam wrażenie, że dostali w pewnym momencie nakaz prezesa, że coś z tym trzeba zrobić, bo zarówno media, szczególnie te media tabloidowe, jak i również opozycja bardzo ostro zaprotestowały przeciwko takiemu samonagradzaniu, w związku z tym znaleziono ofiary, wykonano wyrok, tylko realnie rzecz biorąc, ten wyrok polega na tym, że te osoby zostaną przesunięte zapewne szczebel niżej, czyli większość z nich zostanie w dalszym ciągu urzędnikami państwowymi, nie wykluczam nawet, że część z nich z wyższymi pensjami, w związku z tym okaże się, że oszczędności z tego nie ma żadnych, ale polityczny gest jest widoczny. Dodatkowo, oczywiście, wybrano tych, którzy mieli najmniejsze umocowanie polityczne, którzy nie byli posłami, żeby nie robić konfliktów, bo rozumiem, że Mateusz Morawiecki musi dbać o zaplecze polityczne.

P.G.: No i jeszcze nie koniec, bo zapowiadał premier, że będą kolejne cięcia, te 17 dymisji to jest początek.

K.L.: Dla mnie to jest jednak po pierwsze gra pozorów, a po drugie – jak pamiętam w ogóle rekonstrukcję, którą rozpoczął Mateusz Morawiecki, pamiętam, jak pani Kempa nagle się znalazła jako minister odpowiedzialny za uchodźców, to miałam wtedy już poczucie, że to jest taka hipokryzja i obłuda, dlatego że przypomnę, że pani Kempa pierwsze co zrobiła jako ten nowy... w ramach nowych zadań, to wyjechała w ramach wycieczki za trzysta tysięcy, żeby tam zobaczyć sytuację na miejscu. To mniej więcej jest koszt budowy zapewne w Syrii nowej szkoły. Więc widać też... Zresztą jak to się rozgrywało? Bo jeżeli przyjrzymy się, jak to się rozgrywało, no to wiadomo, że od dawna była mowa o takim Bizancjum, czyli ogromnym rządzie, potem się pojawiły te nagrody, potem pojawiły się, no, delikatnie mówiąc, mocno niefortunne wypowiedzi na przykład pana ministra Gowina, który mówił, że do pierwszego mu nie starczało 17 tysięcy...

P.G.: Który już przeprosił za swoje słowa.

K.L.: Tak, biedny jak Gowin, słynna akcja, która na Twitterze rzeczywiście bardzo szerokim echem się odbiła. No, Bielan teraz też okazało się, wyliczono mu, że zarabiał całkiem nieźle, bo tam ponad dwieście tysięcy w ciągu roku, kiedy mówił, że też mu nie starczało, żeby nie pomoc rządu.

P.G.: A to może pani zadeklaruje, że jak .Nowoczesna dojdzie do władzy, to na przykład w rządzie będzie tylko iks ministrów, będzie połowa tych wiceministrów, którzy są w tej chwili, i wszyscy będą zarabiali, nie wiem,  dwie średnie krajowe na przykład.

K.L.: Ja nie uważam, że polityk powinien bardzo mało, szczególnie na takiej pozycji, jak minister, zarabiać, dlatego że uważam, że należy postawić na fachowców i .Nowoczesna uważa, że można płacić dobrze, jak ministrom, premierowi, tylko trzeba wyjść z założenia, że ma być ich mniej, czyli to, że ma być rzeczywiście ten rząd  mniej liczny. Po drugie nie ma powodu, żeby było aż tylu wiceministrów, tam zresztą są ograniczenia, które tam są omijane przez obecną ekipę. Obecna ekipa robi w ten sposób, że przenosi część wiceministrów, tam sekretarzy stanu do KPRM-u, dlatego że tak to to miało być, że miał być jeden sekretarz stanu w jednym ministerstwie. W związku z tym tam jest omijane prawo po to, żeby móc wprowadzić tak liczną grupę sekretarzy stanu.  

P.G.: Ja myślę, że będziemy mogli powiedzieć na ten temat, że rzeczywiście jak jutro Komitet Stały zajmie się tym projektem tych głębszych zmian, bo jeszcze do końca szczegóły nie zostały ujawnione...

K.L.: Wszyscy widzą, że te zmiany są bardzo wymuszone...

P.G.: ...będziemy wtedy mogli to zanalizować.

K.L.: ...wszyscy zdają sobie sprawę, że to jest wymuszony efekt.

P.G.: Czy .Nowoczesna odpuściła wolne niedziele? Tak uważa Ryszard Petru i uważa też, że to jest błąd. W ogóle w ostatnich dniach Ryszard Petru mówił sporo rzeczy, które, jak sądzę, nie wszystkie się pani bardzo podobają.

K.L.: Oczywiście, kwestia handlu w niedzielę jest bardzo ważna z punktu widzenia .Nowoczesnej, ponieważ my uważamy, że bardzo ważne są pewne liberalne wartości. Ale również ze względów takiego bardzo praktycznego patrzenia. Wiemy, że większość krajów, w których są w tej chwili... zakaz handlu w niedzielę, albo od niego odchodzi, albo bardzo mocno to rozważa. W bardzo wielu miejscach jest tak, że na przykład nawet jeżeli jest centralnie przeprowadzony zakaz handlu, to na przykład mają prawo regiony decydować, czy u nich ten zakaz obowiązuje, czy nie. Na przykład łatwo sobie wyobrazić region turystyczny, czyli wyobraźmy sobie... dla mnie to coś oczywistego, że, nie wiem, na Helu, w Zakopanem w sezonie zamykanie w niedzielę sklepów jest zupełnie bez sensu, bo przyjeżdżają nawet na jeden dzień.

P.G.: Ale z drugiej strony w miejscowościach turystycznych to raczej nikt nie jeździ do Zakopanego po to, żeby iść na zakupy do galerii handlowej, tylko ludzie korzystają z tych małych sklepików...

K.L.: Niekoniecznie...

P.G.:  ...z małych kawiarni, restauracji, czyli tego wszystkiego, co może być otwarte w niedzielę.  

K.L.: W tej chwili wyjeżdża bardzo dużo ludzi, którzy mają ograniczone środki, a mimo wszystko chcą wyjechać z dziećmi na przykład na wakacje i wtedy bardzo często sobie sami gotują, sami się zaopatrują w tych dużych sklepach. Ja to obserwuję nad morzem, obserwuję, jak moi znajomi wyjeżdżają z trójką dzieci i bardzo często właśnie w większym sklepie zaopatrują się po to, żeby sobie sami gotować, bo zależy im na czasie spędzonym na wakacjach, zależy im na czasie spędzonym nad morzem i chcą to zrobić  jak najniższym kosztem.

P.G.: No to mogą zrobić w sobotę zakupy zamiast w niedzielę, będą mieli więcej czasu na odpoczywanie.

K.L.: To zależy, kiedy przyjeżdżają na przykład. Wie pan, że zwykle zmienia się turnus między sobotą i niedzielę, w związku z tym bardzo często właśnie sobota, niedziela to jest ten moment, w którym przyjeżdżają i chcieliby zrobić zakupy. Ta ustawa w ogóle została zrobiona bez głowy. Ta ustawa zawiera mnóstwo luk, wiemy, że na przykład funkcjonuje w tej chwili duża galeria w Gdańsku, która jest po prostu dworcem jednocześnie. Tam rzeczywiście są perony, tam, oczywiście, są kasy. Wiemy, że mamy bardzo wiele miejsc, gdzie te przepisy nie będą obowiązywać. Natomiast my proponowaliśmy jako .Nowoczesna, .Nowoczesna zaproponowała, zresztą to był projekt autorstwa Pauliny Hennig–Kloski, żeby zmienić prawo pracy, czyli żeby dwie na cztery niedziele były wolne dla pracownika. Ja myślę, że również można przyjąć rozwiązania związane z tym, żeby praca w niedzielę była wyżej płatna, czyli żeby opłacało się tym ludziom, którzy chcą sobie dorobić, właśnie żeby pracowali w niedzielę. Bardzo wielu studentów pracuje w sklepach. Jeżeli pan zobaczy statystyki dotyczące wieku pracowników, to około 60%, nawet ponad 60% z nich to są ludzie do 30 roku życia. Większość nie posiada dzieci. I to są ludzie, którzy pracę w sklepie traktują również często jako pracę albo dodatkową, albo czasową, która jest przed jakimś następnym etapem ich życia.

P.G.: Teraz o koalicjach samorządowych i kandydatach. Michał Jaros we Wrocławiu, kandydat .Nowoczesnej, Ewa Lieder w Gdańsku. To znaczy, że w tych miastach nie będzie koalicji PO–Nowoczesna, czy po prostu listy wspólne do rady miasta, do sejmików w tych województwach tak, a tylko spór na razie dotyczy kandydatów na prezydentów.

K.L.: Po pierwsze uważam tą koalicję za duży sukces opozycji, bo to jest taka pierwsza koalicja, która powstała. Powiedzmy szczerze, że podstawą do tego, żeby móc wygrywać, jest między innymi zawieranie sojuszy.

P.G.: No, Ryszard Petru uważa, że ze złej strony się zabrano do tej koalicji.

K.L.: Po drugie mamy dobry kontakt z Grzegorzem Schetyną. Ja uważałam, że sejmiki wojewódzkie są najważniejszym elementem. One mają charakter najbardziej polityczny i konieczność jest dogrania ich z pozycji centralnej, dlatego że nie da się ustalić tego regionalnie, musi być decyzja i to, co ustaliliśmy, czyli jakiś pewien algorytm centralny. I rzeczywiście to się udało, podpisaliśmy list intencyjny. W polityce w ogóle  80% polega na negocjacjach. I my to powoli układamy. Układamy również z Grzegorzem Schetyną. Nie od razu Kraków zbudowano. Rzeczywiście będą się pojawiać następne nazwiska wspólnych kandydatów, w niektórych miejscach jest to dość oczywiste, nie będę mówić, gdzie rzeczywiście jest. Zdajemy sobie sprawę z tego, że będziemy startować nie tylko razem, czy będziemy popierać wspólnego kandydata. Będzie albo, nie wiem, prezydent z .Nowoczesnej, a wiceprezydent  kandydat Platformy, albo odwrotnie. Oczywiście, częściej ten drugi model ze względu na to, że Platforma jest bardziej zakorzeniona w samorządach. My jesteśmy partią, która chce do tych samorządów wprowadzić nowych ludzi, nowe pomysły, inspiracje pewne. I myślę, że to się udaje już, bo bardzo często bardzo pozytywnie odbierany jest na przykład tam, w środowiskach regionalnych, kiedy są rozmowy z Platformą, nasze programy dla miasta. Bo my mamy przygotowane programy dla bardzo wielu miast i bardzo wielu regionów, bo zawsze uważaliśmy, że konkretne propozycje są bardzo ważne dla mieszkańców.

P.G.: SLD deklaruje, że jeśli w Warszawie chciałby wystartować Robert Biedroń, to będzie mógł startować z poparcie SLD, wtedy to będzie ich kandydat...

K.L.: Znaczy z tego, co wiem, to on...

P.G.: Dużo wyborców może zabrać duetowi Trzaskowski–Rabiej?

K.L.: Przede wszystkim z tego, co wiem, to w swoim czasie Biedroń jednak deklarował słupszczanom, że zostaje u nich na dwie kadencje, w związku z tym rozumiem, że zgodnie ze swoją obietnicą powinien ją zrealizować i kandydować w Słupsku. Tam słupszczanie zresztą chyba chcą go wybrać, z tego, co wiem, są jakieś wewnętrzne sondaże, które pokazują, że ma tam odpowiednie poparcie. Trudno mi powiedzieć, ja uważam, że bardzo ważne jest... My w tej chwili... Te wybory samorządowe będą pewnym plebiscytem, będą plebiscytem, jakiego samorządu chcemy – czy chcemy samorządu otwartego, kreatywnego, opartego o jakąś współpracę, współpracę również z pewnymi środowiskami społecznymi, czy chcemy takiego konfliktu i dzielenia, który mamy w tej chwili na poziomie krajowym. Mam wrażenie, że PiS, ponieważ jest właśnie partią, która mocno dzieli społeczeństwo, to zabija samorządność, to, niestety, takie działania zabijają samorządność. Dlatego tak ważne jest, żeby w tym plebiscycie postawić na polityków, którzy mogą wygrać z PiS-em i uważam, że Trzaskowski i Rabiej to jest taki duet, który rzeczywiście w Warszawie ma bardzo duże szanse, jeśli nie pewność na wygraną.

P.G.: Mówiła przewodnicząca .Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer i gość Sygnałów Dnia w radiowej Jedynce. Dziękuję bardzo.

JM

 

 

 

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak