Sygnały Dnia 26 marca 2018 roku, rozmowa z Marcinem Horałą

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2018 07:15
Audio
  • Marcin Horała o relacjach Polska-Komisja Europejska (Sygnały dnia/Jedynka)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan poseł Marcin Horała, Prawo i Sprawiedliwość. Pan poseł jest w studio w Gdańsku. Witam bardzo serdecznie.

Marcin Horała: Dzień dobry, kłaniam się.

Panie pośle, dzisiaj czołówka dziennika Polska The Times brzmi tak: „Coraz bliżej końca sporu w rozgrywce Unii z Polską. Komisja potrzebuje tylko pretekstu, by wyjść z twarzą i zakończyć procedurę artykułu 7”. Tak jest?

Oczywiście, to pytanie przede wszystkim do Komisji Europejskiej, tego ona potrzebuje. Ale taka analiza sytuacji na to by wskazywała. Mamy przecież deklarację, już oficjalną deklarację czterech państw, państw bałtyckich i Węgier, że nie będą popierać tej procedury, a przecież żeby ona się zakończyła sukcesem, to wymagana jest jednomyślność. Co więcej, jeszcze żadne państwo nie zapowiedziało, że ją poprze, więc nawet być może nie doszłoby nawet do jej pierwszego etapu, czyli stwierdzenia w Radzie Europejskiej potencjalnej możliwości naruszenia praworządności, z drugiej strony...

No, poza Francją, która jednak dość mocno sugerowała, że z Polską należy coś ostro zrobić.

Sugerowała, ale jednoznacznie nie powiedziała, że poprze w artykule 7, tak jak na przykład Węgry powiedziały jednoznacznie, że nie poprą. Bo, oczywiście, pewnie jakieś państwa by poparły, ale to 4/5 są potrzebne, żeby w ogóle stwierdzić potencjalne ryzyko naruszenia, a o jednomyślności to już nie ma mowy. I pewnie Komisja Europejska chciałabym się jakoś z tej procedury wycofać, tak jak każdy człowiek w ogóle, również politycy lubią zachowywać twarz, więc pewnie jakiś pretekst, jakiś gest, który pozwoliłby tę twarz zachować, jest tutaj niezbędny.

Ja rozumiem, że Prawo i Sprawiedliwość już ten gest wykonało. W Sejmie dość niespodziewanie pojawiły się poprawki, nowelizacje do ustawy reformujących wymiar sprawiedliwości. Pojawiła się w dzisiejszej prasie również taka informacja, i bardzo proszę o komentarz do tej informacji, że oto sędziowie Trybunału, którzy zostali powołani przez poprzedni parlament, a Prawo i Sprawiedliwość uznało, że te wybory nastąpiły z naruszeniem prawa, mają być włączani do składu Trybunału Konstytucyjnego w takim czasie, kiedy ten skład będzie musiał być już z normalnych, oczywistych względów uzupełniany.

Co do tego to nie mam żadnej wiedzy, żeby tak miało być, nic mi na ten temat nie wiadomo. Natomiast są faktycznie propozycje nowelizacji ustaw o Sądzie Najwyższym, o ustroju sądów powszechnych i o Trybunale Konstytucyjnym, które w kilku kwestiach takich bardzo gorących, sztandarowych, stawianych jako te podstawowe problemy, rozwiązują je, wychodzą naprzeciw i jednocześnie nie w stopniu takim, żeby stanowiło to zablokowanie czy demontaż reformy sądownictwa, bo na to, oczywiście, nie chcemy i nie możemy się zgodzić.

Rozumiem, że z kręgów polskiej dyplomacji dochodzą już do posłów takie opinie, że to będzie ten gest, który powinien wystarczyć.

To się, oczywiście, okaże, natomiast – tak jak mówię – jeżeli są to zmiany, które nie naruszają istoty reformy wymiaru sprawiedliwości, nie blokują jej, to takie zmiany można wykonać i taką dobrą wolę zademonstrować. Ot, chociażby przykład publikacji tych tak zwanych rzekomych wyroków nieopublikowanych Trybunału Konstytucyjnego, które opublikowane nie mogły być wtedy, kiedy zapadły, bo nie były wyrokami, by były wydane w zupełnym oderwaniu od obowiązującej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. To tak jakby w sprawie karnej sędzia zignorował Kodeks postępowania karnego. No, tak wydane orzeczenie nie jest wyrokiem i tak samo w przypadku Trybunału. Ale teraz, kiedy one się i tak zdezaktualizowały, bo dotyczyły ustaw, które już teraz nie obowiązują, które zostały znowelizowane, to jako pewien materiał historyczny z takim właśnie komentarzem, że one nie obowiązywały, je opublikować już można, co jednocześnie usunie w sensie formalnym taki zarzut oto ich niepublikowania. To taki przykład.

A uważa pan, że publikacja materiału historycznego, tak jak pan powiedział, usatysfakcjonuje Komisję Europejską? Bo rzeczywiście jeżeliby tak było i jednym z wymogów byłaby publikacja materiału historycznego, który dla dzisiejszej sytuacji w Polsce i dla wymiaru sprawiedliwości w Polsce nie ma absolutnie żadnego znaczenia, to ten tytuł o tym, że Komisja potrzebuje tylko pretekstu, by wyjść z twarzą i zakończyć procedurę artykułu 7, byłby trafny.

Tu, oczywiście, znów musiałbym wejść w rolę rzecznika Komisji Europejskiej, a nie jestem nawet ani rzecznikiem, ani tym bardziej członkiem tejże instytucji, ani uprawnionych do wypowiadania się w ich kierunku, więc co zrobi, to zobaczymy. Ale fakt faktem jest, że tak mocno mówiono, że trzeba to opublikować, trzeba i można powiedzieć: proszę zostało opublikowane. A tak jak mówię, nawet gdyby ktoś zakładał, że one były wydane w sposób poprawny, że powinny być obowiązujące, no to nadal teraz już w sposób oczywisty obowiązujące nie są, bo po prostu nie obowiązują akty prawne, do których się odnosiły. Więc tu jest pewne pole sporu, które ze względu na upływ czasu i dalsze fakty, które się zadziały, można chyba zamknąć i wygasić, ten spór jest po prostu już nieaktualny.

Wszyscy albo przynajmniej większość osób emocjonuje się tym, kto będzie kandydatem Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie. Ponieważ pan poseł jest z Gdańska i w ogóle teraz jest w studio radiowym w Gdańsku, to ja zapytam w takim razie, kiedy będzie znany kandydat na prezydenta Gdańska z ramienia Prawa i Sprawiedliwości?

Tu drobna, acz istotna korekta: jestem z Gdyni, szczególnie dla mieszkańców Gdyni to bardzo istotna różnica, natomiast...

To w takim razie o Gdynię też zapytam za chwilę.

Natomiast teraz, oczywiście, mamy okres świąteczny, za chwilę Wielki Tydzień, rozpoczynamy Wielki Tydzień, więc pewnie nie jest to dobry moment do takich politycznych ogłoszeń. Później będziemy krótko przed ważną...

Ale rozumiem ważne polityczne debaty i rozważania trwają, tutaj Wielki Tydzień...

One już właściwie...

A, czyli decyzja w ogóle już zapadła, tak? Jest wskazanie.

Może czy zapadła, to jeszcze nie powiem, natomiast na pewno jest bardzo zaawansowany proces do jej podjęcia, już można powiedzieć jesteśmy na ostatniej prostej. Ja z perspektywy... bo jestem koordynatorem wojewódzkiego zespołu samorządowego, wszelkie takie materiały, dyskusje, konsultacje do tej decyzji, którą podejmuje komitet polityczny w Prawie i Sprawiedliwości, wszelkie materiały są. Wracając do tego kalendarza, później jest rocznica katastrofy smoleńskiej i pewnie wkrótce po tej rocznicy zaczniemy ogłaszać naszych kandydatów do władz samorządowych.

Czyli mniej więcej wtedy, kiedy ma być ogłoszony kandydat na prezydenta Warszawy, wtedy też będzie ogłoszony kandydat na prezydenta Gdańska. Ale dzisiaj w prasie pojawił się wywiad z panem Kacprem Płażyńskim, który też zdaje się jest jednym z pretendentów, przynajmniej tak jest przedstawiany, do tego, żeby być kandydatem Prawa i Sprawiedliwości w wyborach na prezydenta Gdańska. W innych miejscach pojawiają się informacje, że bardzo poważnie rozważana jest kandydatura dyrektora Muzeum Drugiej Wojny Światowej. To rzeczywiście to są te dwie osoby, które również znalazły się w tej puli, którą państwo cały czas rozważają? Choć te rozważania są na ostatniej prostej, tak jak pan powiedział.

Tak, to niewątpliwie są bardzo poważne kandydatury. Może nie jest to katalog tak w stu procentach zamknięty do tych dwu osób, natomiast one zdecydowanie się znajdują wśród tych poważnych kandydatów na kandydatów i jest duże prawdopodobieństwo, że właśnie być może jeden z tych dwóch tym kandydatem będzie. Tak jak powiedziałem...

No dobrze, to ja w takim razie dopytam, bo...

Zobaczymy, jeszcze dwa tygodnie.

...Gdańsk jest specyficzny i tutaj ten bój o Gdańsk pewno będzie bardzo zażarty. I to pytanie właśnie: pomiędzy PiS-em, Platformą, czy jeszcze panem prezydentem Adamowiczem? Jaka pana zdaniem strategia powinna być zastosowana? Czy lepiej, żeby to był taki pełnokrwisty polityk Prawa i Sprawiedliwości, czy lepiej, żeby był to ktoś, kto z Prawem i Sprawiedliwością, oczywiście, bardzo się kojarzy, ale mimo wszystko takim działaczem tej partii wieloletnim nie jest?

Obydwie te kandydatury, o których mówiliśmy wcześniej, raczej się zakwalifikują do tej drugiej kategorii...

Ale pan powiedział, że to nie jest... te dwa nazwiska...

(...) zamknięty katalog.

...nie wyczerpują katalogu.

Tak, pojawiało się chociażby nazwisko Kazimierza Smolińskiego, do niedawna jeszcze wiceministra infrastruktury i posła Prawa i Sprawiedliwości, profesora Zielenieckiego, wiceministra pracy, więc ten katalog jest nieco szerszy.

No dobrze, ale co jest lepsze dla Gdańska, matecznika Platformy Obywatelskiej? Taki działacz Prawa i Sprawiedliwości, czy ktoś jednak nie do końca związany i kojarzony z polityką?

Musi to być przede wszystkim ktoś, kto będzie w stanie wygrać z układem gdańskim, z Pawłem Adamowiczem i ewentualnie innym kandydatem Platformy, gdyby tak w Platformie zapadła decyzja, bo jest to możliwe, że jeszcze kogoś innego wystawią. I z tego punktu widzenia, jeżeli to się nie stanie, czyli ten warunek podstawowy zmiany władzy i wprowadzania w życie, wszelkie dywagacje są tutaj teoretyczne, kto tam teoretycznie byłby lepszy, musi być praktycznie lepszy, czyli przede wszystkim mieć możliwość wprowadzenia swojego programu w życie. Ja myślę, że powinien to być ktoś sprawdzony... niekoniecznie sprawdzony, ale też być może poprzez działalność polityczną, że właśnie on gwarantuje tą zmianę, że po ewentualnym wyborze nie będzie to tak, że wiele się zmieniło, żeby wszystko pozostało po staremu. Wszyscy ci wymienieni do tej pory w mojej opinii taki wymóg spełniają. A potem no to już kwestia jest pewnego wyważenia wad i zalet, bo doświadczenie, również doświadczenie polityczne jest istotną zaletą, ale nie jedyną, bo czasem też zwłaszcza kiedy chcemy przekonać do takiej głębokiej zmiany, pewna świeżość, energia, nowe pomysły też jako duża zaleta muszą być rozważane.

Pan Płażyński jest bardzo młodym człowiekiem, tutaj o doświadczeniu politycznym w ogóle może o doświadczeniu długim z działalności publicznej trudno mówić.

Ale w paru już sprawach też dał się poznać w takiej aktywności bardzo lokalnej, chociażby w kwestii płatnych parkingów w pasie nadmorskim, gdzie zorganizował mieszkańców, tysiące podpisów i skutecznie doprowadził do podważenia niekorzystnej dla mieszkańców decyzji władz miasta, jest aktywnym społecznikiem, więc faktycznie nie da się ukryć, że akurat pod względem doświadczenia wszelakiego, chociażby ze względu na wiek, nie prowadzi w tej stawce, to ma inne atuty.

Bardzo dziękuję, pan poseł Marcin Horała, Prawo i Sprawiedliwość, ze studia Polskiego Radia w Gdańsku. Serdecznie pozdrawiamy.

Bardzo dziękuję, do widzenia.

JM

 

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak