Schetyna ma grubą zbroję

Ostatnia aktualizacja: 04.02.2010 07:20
Afera hazardowa została wyolbrzymiona przez opozycję. A Grzegorz Schetyna pokazał, że nic nie ukrywa.
Audio

- Schetyna ma grubą zbroję z prawdy - mówi w "Sygnałach Dnia" wiceprzewodniczący klubu PO Sławomir Nowak. Ocenił, że wczorajsze przesłuchanie byłego wicepremiera przed komisją hazardowa wykazało, że Schetyna nie ma nic do ukrycia, oraz że pytania ze strony członków komisji z Platformy nie były uzgadniane.

Poseł nie spodziewa się sensacji po dzisiejszym przesłuchaniu premiera Donalda Tuska. Zdaniem wiceprzewodniczącego klubu PO, w aferze hazardowej nie doszło do złamania prawa przez polityków jego ugrupowania. - Sprawa została wyolbrzymiona przez opozycję - uważa rozmówca Programu Pierwszego.

Sławomir Nowak jest zdania, że kandydata Platformy w wyborach prezydenckich poznamy już wkrótce. - Kongres partii w maju jedynie zatwierdzi tę kandydaturę - mówi gość "Sygnałów Dnia"

*

  • Krzysztof Grzesiowski: Zgodnie z zapowiedzią poseł Sławomir Nowak, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, w naszym studiu. Dzień dobry, panie pośle, witamy.

    Sławomir Nowak: Dzień dobry państwu i dzień dobry panom.

    K.G.: Od dziewiątej przed telewizorem?

    S.N.: No zobaczymy, ale chyba tak. Na pewno będę miał włączony. Mam jakieś umówione spotkanie na godzinę dziewiątą, więc pewnie będę pracował, ale przy okazji zawsze w tle będzie telewizor włączony, bo zawsze tak mam po prostu.

    K.G.: O dziewiątej początek przesłuchania przez sejmową komisję śledczą badającą tak zwaną aferę hazardową premiera Donalda Tuska. Czy powinniśmy oczekiwać jakichś sensacji?

    S.N.: Nie spodziewam się, bo ta komisja już widać, że te tropy, które są wskazywane raz po raz czy wyszukiwane przez posłów opozycji, a tutaj dokładnie mam na myśli posłów PiS-u, one donikąd nie prowadzą. Te tezy, które oni postawili sobie na samym początku, że był jakiś przeciek, że tutaj jakaś straszna...

    K.G.: Znaczy z definicji dążą do wyjaśnienia sprawy, jak rozumiem.

    S.N.: Ja wiem? Znaczy z określoną tezą. Gdyby tak było rzeczywiście, żeby chcieli... Ale okay, ja nie stawiam zarzutów, każdy oczywiście ma prawo, więc rzeczywiście liczymy na rzetelne wyjaśnienie sprawy, natomiast... Ale ja dzisiaj już mam wyrobiony pogląd w tej sprawie, znaczy nie chcę twardo powiedzieć: nie było afery, no bo to jest oczywiście kwestia oceny, no ale na pewno nie ma materii ani karnej, ani żadnych zarzutów tutaj istotnych postawić nie można, a to, co istotne z politycznego punktu widzenia, nie było przecieku z Kancelarii Premiera i to wiem.

    K.G.: Czyli potwierdza pan to, co powiedział wczoraj Grzegorz Schetyna, że póki co on afery nie widzi.

    S.N.: Wie pan, to jest kwestia terminologii, co to znaczy. Jeżeli duża część opinii publicznej uznaje, że coś jest bulwersujące, to można to nazwać aferą i bez wątpienia mamy do czynienia z całą serią zdarzeń, które można określić bulwersującymi, ale od 2003 roku, od pierwszych chwil, kiedy SLD tworzyło tę ustawę o grach losowych, poprzez PiS, który... w czasach PiS-u, kiedy ginęły całe akapity ustawy, istotne rzeczy, z których miały przyjść gigantyczne dopłaty do budżetu, a nie przyszło nic, aż po czasy Platformy, kiedy rzeczywiście mamy do czynienia ze stenogramami, z dosyć bezczelnym i chamskim zachowaniem ze strony jakichś dziwnych panów, którzy traktowali w obcesowy dosyć sposób polityków.

    K.G.: No, tak się składa, że akurat byli to politycy Platformy Obywatelskiej.

    S.N.: Tak, tak, ja nie mówię, że nie. Więc dlatego mówię, znaczy mamy do czynienia z całym zbiegiem bulwersujących na przestrzeni wielu, wielu lat sytuacji.

    K.G.: Swoją drogą to ciekawe w tych przesłuchaniach – osoby, które są przesłuchiwane, przygotowują się starannie, ale zawsze jak padnie jakieś takie pytanie, którego się pewnie nie spodziewali, potem korzystają z tego media, radio, telewizja, wyciągając to na plan pierwszy. Kiedy poseł Sławomir Neumann spytał wczoraj Grzegorza Schetynę o to, czy ma żal do premiera o swoją dymisję, to rozumiem, że na to pytanie były wicepremier raczej przygotowany nie był. Podwładny pytający przełożonego o to, czy czegoś nie żałuje...

    S.N.: Co dowodzi po pierwsze tego, że oczywiście te pytania nie są uzgadniane, ale rzeczywiście było widać zaskoczenie na twarzy pana premiera Schetyny, ale takie autentyczne, i tutaj akurat rzeczywiście uważam, że cały autentyzm Grzegorza Schetyny był widoczny w całości tego przesłuchania, a szczególnie w tym pytaniu, kiedy rzeczywiście tak zareagował, a nie inaczej. Zresztą bardzo dobrze zareagował.

    K.G.: Czy był autentyczny także wtedy, kiedy mówił, że raczej nie pamięta, że dowiedział się o wszystkim z Rzeczpospolitej?

    S.N.: Wie pan, to zawsze może pan zadać takie pytanie, ale kiedy pewnie za chwilę zadałbym panu pytanie, co pan robił, nie wiem, półtora roku temu, dokładnie, nie wiem... siedemnastego grudnia o godzinie 15.45, to ciekawe, czy by pan pamiętał. Są sytuacje, że rzeczywiście czasami człowiek nie pamięta, dopiero w trakcie różnych rzeczy sobie próbuje odtwarzać. Ja też, jeśli chodzi o tamten okres próbuje sobie w pamięci pewne rzeczy odtwarzać. Niewiele mam wiedzy na ten temat, w zasadzie żadną, ale ludzka pamięć jest zawodna. Natomiast w tym wypadku z najwyższą starannością Grzegorz Schetyna starał się odpowiadać. Ja mam takie wrażenie. Ale chyba nie tylko ja, bo większość analityków, też liderów opinii, dziennikarzy, publicystów ma podobne wrażenie, że Grzegorz Schetyna jest całkowicie czysty w tej sprawie, odpowiadał bardzo rzetelnie i umiejętnie, no i to oznacza, że po prostu ma dosyć grubą zbroję z prawdy.

    K.G.: Ale komisja wciąż narzeka na brak pewnych dokumentów, co utrudnia pracę jej poszczególnym członkom.

    S.N.: Trudno mi się do tego odnieść, bo ja nie mam wiedzy na temat tego, czy spływają wszystkie dokumenty.

    K.G.: Że spływają strasznie powoli, że trudny jest dostęp i tak dalej, i tak dalej. To ma swoje znaczenie, przyzna pan.

    S.N.: Jest takie powiedzenie o złej baletnicy i przeszkadzaniu w tańcu i tak dalej, ale tutaj myślę, że możemy mieć do czynienia z taką próbą trochę odwracania uwag od meritum sprawy, to znaczy, że jeżeli nie daje się wyjaśnić, no bo nie ma czego wyjaśniać, jeżeli okazuje się, że z tego wielkiego aktu oskarżycielskiego przeciwko całej Platformie Obywatelskiej wynika tak naprawdę nic, nawet w ustach opozycji, to mamy do czynienia z taką próbą zasłaniania się, że nie mamy billingów, że nie mamy całości jakichś materiałów. Ja nie wiem, więc trudno mi się do tego odnieść, czy mają, czy nie mają. Ale ja mam zaufanie duże do przewodniczącego Sekuły, uważam, że prowadzi bardzo profesjonalnie tę komisję...

    K.G.: Chociaż są tacy, którzy mają inne zdanie.

    S.N.: Zgoda...

    K.G.: Diametralnie powiedziałbym nawet.

    S.N.: Zgoda, ale na tym polega wolność słowa, że można mieć różne zdanie w Polsce. Całe szczęście. Od dwóch lat znowu można mieć wolne zdanie i wolną opinię. Tak że tutaj akurat uważam, że Sekuła zachowuje się bardzo profesjonalnie, bardzo wstrzemięźliwie, zachowuje równy dystans i do posłów koalicji, i do posłów opozycji. Naprawdę chapeau bas, współczuję mu trudnej roli i zachowuje się bardzo dobrze.

    K.G.: Jeszcze jedna sprawa, panie pośle – czy istnieją kontrowersje w Platformie dotyczące osoby, która będzie kandydowała na urząd prezydenta wobec rezygnacji Donalda Tuska? Dzisiaj gazety cytują Jarosława Gowina, który twierdzi, że szeregowi posłowie i młodzi posłowie chcą Radosława Sikorskiego, a nie Bronisława Komorowskiego, chociaż trzeba przyznać, że ideologicznie rzecz biorąc Bronisław Komorowski jest bliski Jarosławowi Gowinowi, to frakcja konserwatywna, tak się mówi.

    S.N.: Po pierwsze nie ma żadnych frakcji, ale rozumiem, że Jarosław Gowin uprawia swoisty publicity na temacie kandydata.

    K.G.: Może pan marszałek podpadł kiedyś czymś Jarosławowi Gowinowi i stąd to się wzięło.

    S.N.: Nie wiem, ja myślę, że i staż, i dorobek życiowy Bronisława Komorowskiego jest na tyle duży, że Jarosław Gowin tutaj jakby nie ma się co mierzyć tutaj do marszałka Komorowskiego. Ale mówiąc zupełnie poważnie, nie uważam za stosowne na tym etapie, kiedy jesteśmy jakby przed jeszcze decyzją o procedurze, która ma wyłonić kandydata na prezydenta, abyśmy już dzielili skórę na niedźwiedziu i szkodzili kandydatom poprzez wskazywanie własnych oczekiwań czy własnych preferencji. I zarówno Radosław Sikorski, jak i Bronisław Komorowski to są politycy wybitni, to są politycy naprawdę przystosowani czy przygotowani do tego, aby pełnić tak wysokie urzędy, jak urząd prezydenta, reprezentacyjni i tacy, których Polska by się nie powstydziła i w kraju, i za granicą. I myślę, że to jest najważniejszy taki faktor, którym powinniśmy się kierować, jeśli chodzi o wybór kandydata na prezydenta. Nie ma w Platformie żadnej kontrowersji, odpowiadając na to pierwsze pana pytanie.

    K.G.: A czy ten termin majowy decyzji Platformy nie jest zbyt późny przypadkiem? Bo to się ma wydarzyć podczas kongresu, ale...

    S.N.: Tak, mówimy, że w maju będzie finalna decyzja potwierdzona przez kongres krajowy. Kiedy się zbierze półtora tysiąca delegatów w Warszawie z całego kraju i oni już finalnie potwierdzą. Ale zapewne poznamy tego kandydata jakby nieformalnie, ale już faktycznie wcześniej albo w drodze, tak jak proponują niektórzy, takich wewnętrznych prawyborów w oparciu o głosowanie przez Internet na przykład dla członków Platformy, albo poprzez krótką i szybką drogę, której ja osobiście jestem zwolennikiem, poprzez decyzję władz krajowych, to znaczy zarządu krajowego i potwierdzoną przez radę krajową, która jest emanacją najwyższej władzy w Platformie między zjazdami, czyli między umownie mówiąc majami co cztery lata.

    K.G.: Tak na koniec zupełnie cytat z dzisiejszego wywiadu profesor Jadwigi Staniszkis dla Rzeczpospolitej. Mówi ona, że jednym z powodów decyzji Donalda Tuska o tym, żeby nie kandydować „...są moim zdaniem badania, o których niedawno mówił Jarosław Kaczyński. Pojawił się w nich wyraźnie wątek, że zwłaszcza młodzi wyborcy chcą wymiany pokoleniowej, niekandydowania i Donalda Tuska, z czym mamy do czynienia, i (uwaga!) Lecha Kaczyńskiego”. Co pan na to?

    S.N.: Ja z dużą estymą zawsze odnoszę się do słów pani profesor Staniszkis. Nie wiem, o jakich badaniach mówi. Być może Jarosław Kaczyński jakieś badania robił, trudno mi się do nich odnieść. Ja słyszałem wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który mówi, że Platforma zrobiła jakieś badania. Więc chcę to jakby zdementować zdecydowanie. Myśmy żadnych takich badań nie robili.

    K.G.: Ale jest coś na rzeczy w tym, co mówi profesor Staniszkis, czy nie?

    S.N.: Nie, ja nie zgadzam się z tą tezą z drugiej strony, uważam, że wcale... znaczy, że jest rzeczywiście coś takiego, co można byłoby określić taką potrzebą jakby identyfikacji pokoleniowej przez zwłaszcza młodą część czy młodszą część elektoratu, ale ona nie jest antagonistyczna, to nie jest tak, że młodsza część wyborców... Ja szczęśliwie zaliczam się jeszcze do tej trochę młodszej części, chociaż tak już pośrodku, wyborców. Na pewno nie mają oni oczekiwań, że teraz odsuniemy całość elity politycznej, całość klasy politycznej i zastąpimy ją kompletnie nową. Takiego nastawienia na pewno nie ma, takiego rewolucyjnego, a na pewno w tym duchu nie da się zakwalifikować Donalda Tuska, bo on akurat w swoim wizerunku i w swoim kontakcie z młodym elektoratem jest bardzo dobry i jakby w tym sensie jest chętniej akceptowany przez ludzi młodych niż Lech Kaczyński. Zatem zestawienie obu tych kandydatów akurat w tym miejscu jest kompletnie chybione.

    K.G.: Chociaż Donald Tusk w roli prezydenta się nie zaakceptował. Dziękuję bardzo, panie pośle.

    S.N.: No, zdecydował inaczej i podjął mądrą moim zdaniem decyzję.

    K.G.: Sławomir Nowak, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, gość Sygnałów Dnia. Dziękujemy.

    S.N.: Dziękuję bardzo, miłego dnia.

    (stenogram: J.M.)

  • Czytaj także

    Posłowie PO pytali o dokumenty dobrze znane komisji

    Ostatnia aktualizacja: 05.01.2010 21:07
    Moje przesłuchanie przez komisję śledczą badającą aferę hazardową miało wyłącznie cel polityczny – powiedziała Beata Kempa.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Zeznania Sobiesiaka: konieczne konfrontacje

    Ostatnia aktualizacja: 06.02.2010 13:14
    Politycy uważają, że ujawnionymi przez "Rzeczpospolitą" sprzecznościami w zeznaniach Ryszarda Sobiesiaka i zeznaniami polityków PO powinna zająć się hazardowa komisja śledcza.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Wyjaśnią rolę Totalizatora w nowelizacji ustawy

    Ostatnia aktualizacja: 19.03.2010 07:28
    Przed komisją śledczą ds. afery hazardowej staną byli prezesi Totalizatora Sportowego Jacek Kalida i Sławomir Sykucki.
    rozwiń zwiń