Myśleć czterema kołami

Ostatnia aktualizacja: 24.01.2009 09:13
W Dakarze quad jest najtrudniejszym pojazdem głównie z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że łączy mankamenty motocykla i samochodu, a nie ma zalet motocykla.
Audio

Wiesław Molak: W studiu Radomir Czarnecki, nas specjalista od rajdu Dakar, relacjonował go dla państwa. Dzień dobry, witamy.

  • Radomir Czarnecki: Witam serdecznie.

    W.M.: Wreszcie w studiu. Strącił z siebie resztki piasku Atakamy i już jest gotowy na rozmowę. A naszym gościem w Krakowie jest Rafał Sonik. Witamy serdecznie.

    Rafał Sonik: Dzień dobry.

    Radomir Czarnecki: Cześć, Rafał.

    Rafał Sonik: Cześć.

    Wiesław Molak: Trzecie miejsce, fantastyczne trzecie miejsce w kategorii quadów zdobył Rafał Sonik w tym rajdzie. To była wielka niespodzianka, ale i pewnie wielka, ogromna satysfakcja i radość.

    Rafał Sonik: Rzeczywiście tym większa, że spotykam od kilku dni, kiedy wróciłem, uśmiechniętych i rozentuzjazmowanych moich przyjaciół, kibiców i fanów. To niebywała przyjemność. Ona teraz się zwielokrotniła dzięki temu, że po powrocie spotkałem tylu życzliwie i wspaniale nastawionych ludzi.

    Radomir Czarnecki: Ja muszę powiedzieć, że radości Rafał dał kibicom nie tylko tutaj w Polsce bardzo dużo, ale także tam, w Argentynie, w Buenos Aires, bo kiedy wjechał na podium, kiedy odbierał nagrodę, to podniósł do góry bardzo wysoko ręce, w których trzymał biało–czerwoną flagę i ja widziałem, że wśród tłumu publiczności było naprawdę także sporo Polaków i ja widziałem bardzo, bardzo dużo radości w ich oczach, na ich twarzach. Tak że tam naprawdę też ta radość promieniowała wręcz z tego podium.

    Wiesław Molak: Jeszcze raz gratulujemy. Pan jeździ quadem. No, nie wszyscy wiedzą, cóż to takiego jest. Mógłby pan to opisać? Jak się tym jeździ i czy to trudna sztuka?

    Rafał Sonik: To właśnie na tym polega chyba największa zaleta quada, że jeżdżenie nie jest trudną sztuką, wręcz wydaje mi się, że to najłatwiejszy pojazd do tego, żeby się nauczyć nim jeździć. Uczyłem już wiele osób jeździć quadem, w tym przedsiębiorców w słusznym wieku i ich żony i dzieci w różnym wieku, swoją rodzinę. Ostatnio, parę tygodni temu jesienią zorganizowałem weekend quadowy dla rodziny, w którym uczestniczyło prawie 30 osób, zupełnie nie umiejących jeździć na przykład na motocyklu. Wszyscy doskonale sobie radzą, po godzinie, dwóch, trzech zaczyna to już sprawiać ogromną przyjemność, a następnego dnia właściwie siada się już na quada jak na coś bardzo dobrze sobie znanego. Właśnie ta łatwość jest wielką zaletą quada.

    Ale pewnie nie wszyscy słuchacze wiedzą, co to jest. Quad to jest taki motor na czterech kołach. Dzięki temu, że ma cztery koła, nie przewraca się, nie trzeba wystawiać nogi, kiedy się staje i jak się zapomniałoby jej wystawić, to nic się z quadem nie stanie, a motocykl przewróciłby się przecież. Bak i silnik jest między nogami tak jak w motocyklu czy w rowerze. Wszystkie przyrządy do kontroli tak są zrobione jak w rowerze czy w motocyklu, czyli hamulce, manetki, kierownica, pedały zmiany biegów, wszystko jest bardzo podobne do tego, jak w motorowerze, rowerze czy w motocyklu. Rzeczywiście bardzo łatwo. Ostatnio słyszałem parę razy, że quad jest takim bardzo popularnym prezentem na pierwszą komunię. Niech to świadczy o tym, jak łatwo nauczyć się na nim jeździć. Drugoklasiści to przecież siedmio–, ośmiolatkowie, którzy dostają taki prezent na komunię, nie są przecież jakoś supertechnicznie obyci już choćby z motorowerem czy motocyklem i dają sobie doskonale radę z quadami. (...)

    Radomir Czarnecki: Ale, Rafał, przecież jazda quadem w Dakarze to przecież już nie jest taka prosta sprawa jak jazda po lesie gdzieś pod Krakowem. Powiedz, czym jest Dakar, bo jazda quadem w Dakarze, to... Quad jest chyba jednym z najtrudniejszych pojazdów, jeżeli chodzi o Dakar, prawda?

    Rafał Sonik: Rzeczywiście to, co wydaje się, że jest najprostsze do opanowania, żeby móc się poruszać, staje się później odwrotnie – najtrudniejsze do tego, żeby móc się ścigać. Ja się ścigam od wielu lat i być może trudno byłoby mi teraz tłumaczyć, na czym polega trudność, bo już dawno nie pamiętam, jak się uczyłem jeździć quadem, ale faktem jest, że patrząc na kolegów motocyklistów czy kierowców samochodów i rozmawiając z nimi, przekonywałem się w tym Dakarze, że rzeczywiście quad jest najtrudniejszym pojazdem, którym można jechać. Ale to głównie z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że akurat w rajdzie Dakaru łączy mankamenty motocykla i samochodu, dlatego że jest równie szeroki jak samochód albo prawie tak szeroki jak samochód i trzeba myśleć czterema kołami, ich szerokością, długością quada, choćby obliczając trasę, którą się będzie jechało, ale nie ma pilota, który w samochodzie dba o to, żeby dobrać właściwie trasę i nawigować, natomiast nie ma zalety motocykla, mianowicie nie może przesmyknąć się między dwoma krzewami, kaktusami czy dwoma wzniesieniami, musi jednak wybierać drogę taką, która jest zbliżona do samochodu, a często kiedy są koleiny po samochodach, jeżeli jest jeden założony ślad, no to niestety jedzie się w takiej niewygodnej pozycji, takim trawersem – albo z przechyłem prawym, albo lewym, i to jest po dłuższym czasie męczące. Na szczęście w Afryce, koledzy mówili, takich trawersowatych odcinków jest bardzo dużo i czasami trzeba było nimi jechać nawet kilkaset kilometrów. W Ameryce Południowej były to co najwyżej 20–30-kilometrowe fragmenty trasy, na przykład w górach takimi koleinami jeździliśmy i to nie było aż tak strasznie uciążliwe. Byłem przygotowany na gorsze warunki.

    Wiesław Molak: A najtrudniejszy dzień tegorocznego Dakaru dla pana, kiedy może mówił pan sobie: koniec, dosyć, co ja tutaj robię, po co ja się wygłupiam? Pustynia, góry, bezdroża. Czy nie było takich słabości?

    Rafał Sonik: Ja jestem od dziecka długodystansowcem, zawsze najbardziej lubiłem chodzić długie dystanse, biegać długie dystanse, jeździć długie dystanse. I nie było takiego momentu, żebym powiedział sobie: koniec, to w ogóle jest słowo, które nie przyszło mi do głowy przez cały Dakar. Oczywiście, były bardzo trudne momenty, takie dwa etapy miałem bardzo ciężkie, kiedy po jednym z odcinków specjalnych wyjechałem na kilkusetkilometrową dojazdówkę i przed wjazdem w góry na bardzo trudny, endurowy odcinek stukilkudziesięciokilometrowy złapałem gumę i felga przycięła oponę w taki sposób, że nie mogłem niestety nic zrobić, nic naprawić żadnymi środkami, no i wjechałem w te góry w taką bardzo trudną, kamienistą drogę pod górę na feldze i przebitej, już kompletnie bez powietrza oponie. Rzeczywiście to było bardzo, bardzo trudne, bo quad wtedy jeszcze się obniża i zahacza tylnym zawieszeniem o wszystkie, nawet niewielkie głazy, kamienie. No i jechanie pod górę sto kilkadziesiąt kilometrów i później przez góry, to była gehenna. Ale na szczęście na początku, po kilkunastu, może dwudziestu kilku kilometrach spotkałem grupę widzów, którzy jechali na motocyklach crossowych i paru na quadach, i od jednego z nich odkupiłem koło, które wprawdzie było zupełnie inne od moich kół, inny miało obwód, szerokość i wszystko ale pasowały śruby i mogłem...

    Wiesław Molak: To miał pan przy sobie kartę kredytową czy pieniądze?

    Rafał Sonik: Każdy crossowiec to jest.. każdy dakarowiec to jest... no, nie dałoby się bez tego przeżyć w wielu różnych okolicznościach, musi mieć przy sobie gotówkę i to w lokalnej walucie. Ja też miałem i w argentyńskich, i w chilijskich peso spore kwoty. No właśnie na takie przypadki, ale też na wiele innych. Udało mi się odkupić za równowartość dwustu dolarów, co było dużą kwotą tam, ale na początku nie chcieli się zgodzić ci quadowcy. Zresztą nie umiem hiszpańskiego, więc musieliśmy sobie radzić na migi, ale udało mi się odkupić to koło i tak się te 150 kilometrów przez góry przetoczyłem. Zresztą koledzy, którzy czekali w Astistans w pierwszym miejscu, gdzie można było zgodnie z przepisami czekać, byli niezwykle uradowani. Chyba Radek nawet tam był...

    Radomir Czarnecki: Tak, tak, jasne, ja też wymieniałem to koło w swoim quadzie.

    Rafał Sonik: Właśnie, że się udało dojechać. To był etap, w którym gdybym tego koła nie zmienił, to mógłby mnie wyeliminować, bo przejechanie stu kilkudziesięciu kilometrów po skalistej drodze w górę i w dół naprawdę z dużymi podjazdami na feldze, która za chwilę już nie miałaby nawet na niej tej przebitej opony, bo ona by się z tej felgi zdarła, to graniczyło z niemożliwością. Myślę, że zniszczyłbym zębatkę, łańcuch, tarczę hamulcową na tych potrącanych głazach i kamieniach, to tego etapu prawdopodobnie nie udałoby się dokończyć, gdyby właśnie nie to koło. To był bardzo szczęśliwy moment.

    No a drugi etap to Copiapó, taki etap po Atakamie, na którym jeszcze trzy, cztery dni po tym, jak z niego zjechaliśmy, tkwiły pojazdy, ciężarówki, między innymi i ciężarówka Grzegorza Barana, w którym były moje części zapasowe i koła, który nie wyjechał z tego etapu już w trakcie rajdu w ogóle. To był bardzo trudny etap nawigacyjnie i kondycyjnie, bardzo trudny.

    Wiesław Molak: Panie Rafale, to trzecie miejsce to tylko wieczna sława, czy może ma to jakieś przełożenie na portfel?

    Rafał Sonik: Nie, na portfel nie ma żadnego póki co i właściwie nie spodziewam się, żeby miało mieć. Jeżeli cokolwiek da to trzecie miejsce, to oprócz, oczywiście, ogromnej satysfakcji i tego, że mam czym się pochwalić i podzielić z moimi przyjaciółmi i kibicami, a dzielę się tym z największą radością i satysfakcją, również chciałbym wszystkich słuchaczom przekazać ogromne podziękowania. Dostałem 3 tysiące sms–ów podczas Dakaru, które do mojej komórki wpływały. Ja ich nie mogłem czytać, przeglądałem jedynie w drodze na start codziennie rano i się cieszyłem. One mnie wzmacniały niesamowicie. Swoim przyjaciołom w Krakowie pokazywałem wczoraj kieszeń w kurtce, w której jechała cały Dakar komórka moja polska. Rzeczywiście niebywałe przeżycie i chciałbym, żeby słuchacze się mogli też tym cieszyć. To pierwszy przecież Polak na podium, pierwsze podium polskie w Dakarze. Tym bardziej się czuję wyróżniony w każdy możliwy sposób. Natomiast (...)

    Wiesław Molak: Cieszą się, panie Rafale, cieszą się, przysięgam panu, my też się bardzo cieszymy, ale w radiu obowiązuje też czas. Bardzo panu jeszcze raz serdecznie gratulujemy. Dziękujemy za rozmowę. Rafał Sonik, trzeci w rajdzie Dakar, i Radosław Czarnecki, nasz specjalista od rajdu, który relacjonował ten rajd dla państwa. Rafał Sonik jeździ wspaniale i szybko i mówi, wspaniale i szybko.

    (J.M.)

  • Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
    aby dodać komentarz
    brak

    Czytaj także

    Rajd Dakar: Hołowczyc słabnie ale jedzie

    Ostatnia aktualizacja: 04.01.2010 13:01
    Dziś trzeci etap Rajdu Dakar z La Riochy do Fiambali. W niedzielę, drugi odcinek rajdu nie układał się po myśli zawodników ORLEN TEAM.
    rozwiń zwiń

    Czytaj także

    Przygoński stracił pierwsze miejsce

    Ostatnia aktualizacja: 07.05.2010 17:46
    Jakub Przygoński zajął drugie w klasie najmocniejszych motocykli (450+) w zaliczanym do mistrzostw świata Rajdzie Tunezji. Na mecie w Douz musiał uznać wyższość utytułowanego Hiszpana Marca Comy.
    rozwiń zwiń