Sygnały Dnia 8 sierpnia 2018 roku, rozmowa z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem

Ostatnia aktualizacja: 08.08.2018 07:15
Audio
  • Lider Polskiego Stronnictwa Ludowego nazwał nową ordynację w wyborach do PE "zbójecką" (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Władysław Kosiniak–Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, jest gościem Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. Dzień dobry, panie prezesie.

Władysław Kosiniak–Kamysz: Dzień dobry, panowie, dzień dobry państwu.

Będę wyliczał po kolei: Kukiz’15, Wolni i Solidarni, Polskie Stronnictwo Ludowe również, wczoraj był mocny pana apel, apelują do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie nowej ordynacji wyborczej w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Myśli pan, że ten apel może odnieść skutek?

Połączyły się różne środowiska. To Klub Jagielloński zainicjował taki wspólny apel, za co chciałbym bardzo serdecznie podziękować. I widać...

I Klub Jagielloński, który  – dodajmy – think tank, który wcale nie jest jakimś specjalnie lewicowym...

Nie, nie...

...czy liberalnym think tankiem, raczej miejscem, gdzie się wykuwa myśl po prawej stronie.

Bardziej na pewno, choć zakorzenionym i mającym ugruntowaną pozycję też taką niezależną od jakiejkolwiek formacji politycznej, ale na pewno bardziej w centrum i po prawej stronie niż po lewej, a przyciągnął nawet partię Razem do podpisania tego apelu. To pokazuje, że jeżeli jest mądra inicjatywa, która potrafi zjednoczyć różne środowiska, to nie należy się takich działań po prostu bać. To jest pierwsza rzecz.

Druga rzecz to jest merytoryczna podstawa tego apelu do pana prezydenta. Wybory do Europarlamentu mają określony próg wyborczy na poziomie 5%. To, co wprowadziła większość parlamentarna, to jest podniesienie progu wyborczego w niektórych okręgach nawet do powyżej 20%, a średniego progu wyborczego, który daje szansę na uzyskanie mandatów, ponad 16%. Wczoraj pojawiły się nowe analizy na 300polityce, pokazujące...

To zacytuję od razu, bo też mam tutaj otwarte, to przygotował dr Wojciech Sokół, profesor UMCS: „Efektywny próg wyborczy w poszczególnych okręgach od 11,3 do 20,8%, próg nadziei tak zwany od 8,3 do ponad 16%”.

To wytłumaczmy może, co to jest ten próg nadziei – to jest... muszą być bardzo dobre okoliczności, żeby średniej wielkości formacje uzyskały mandat, czyli ten próg się po prostu obniża, ale on wciąż jest dużo wyższy niż próg ustawowy, który w Polsce i tak jest jednym z wyższych w Europie do wyborów do Europarlamentu. Nie jest zachowana w ten sposób zasada proporcjonalności, to jest najpoważniejszy zarzut merytoryczny. Miliony głosów naszych rodaków zostaną zmielone, to jest, niestety, złodziejska, zbójecka ordynacja, którą dzisiaj rządzący próbują ukraść Polakom wybory. Nie możemy się na to zgodzić, żeby nie było wyborów podczas wyborów, do tego to doprowadzi...

No, nie tylko rządzący, zauważmy, bo wszyscy przedstawiciele mniejszych ugrupowań mówią, że to są zmiany korzystne dla PiS...

Dla dwóch...

...i dla Platformy Obywatelskiej, dla tych dwóch największych.

Tak, oczywiście. Ktoś je forsował i ktoś je wprowadza, więc to też trzeba wskazać, ale tak, to na pewno powoduje, że większe ugrupowania mogą czuć się dużo bardziej komfortowo. Ale to nie chodzi o poczucie tylko i wyłącznie komfortu partii politycznych czy pozycji startowych. One są nierówne w tym wypadku i ta nierówność się zwiększa, ale chodzi przede wszystkim, że nie ma prawdziwego wyboru. Jeżeli miliony głosów w ostatnich wyborach zostało oddane na przykład na Polskie Stronnictwo Ludowe, na lewicę, na różnego rodzaju inne ugrupowania, no to te głosy w dzisiejszych, gdy doszłoby do wyborów i przenieślibyśmy je na tę ordynację, no to zostałyby te głosy zmarnowane. Do tego nie można dopuścić. I, oczywiście, my nie zagramy w scenariuszu, który spowoduje, jeżeli ta ordynacja zostałaby niezawetowana przez pana prezydenta, ale ja głęboko wierzę, że pan prezydent zawetuje tę ustawę, apelowaliśmy o weta rok temu w sprawie Sądu Najwyższego jako pierwsi, udało się, to jest nasz drugi tak silny apel, połączone środowiska, wierzę, że prezydent zawetuje. Gdyby się tak nie stało...

Gdyby nie zawetował, to PSL pójdzie razem z innymi partiami do wyborów europejskich?

Będziemy szukać rozwiązania, które spowoduje, że nasz głos, głos ludowców będzie reprezentowany w Europarlamencie. Na pewno nie wpiszemy się w scenariusz, który dzisiaj jest gdzieś na Nowogrodzkiej nakreślony: a niech sobie pójdą sami, dostaną wynik kilka procent, nie dostaną żadnego mandatu, przegrają te wybory. Tak się nie stanie, nie zagramy w tym scenariuszu.

A pomijając sam efekt podniesienia progu wyborczego w ordynacji do Parlamentu Europejskiego, czy jednak pewnych zmian tam nie trzeba było wprowadzić, żeby to rzeczywiście uporządkować, żeby skończyć z tymi wędrującymi mandatami z okręgu do okręgu?

Myślę, że warto.

Czy przynajmniej ten kierunek zmian uważa pan za...?

Myślę, że warto dokonać zmian, i my taką propozycję zgłosiliśmy w trakcie prac nad ordynacją, żeby Polska była jednym okręgiem. Tak jest chyba w dwudziestu krajach Unii Europejskiej, że cały kraj stanowi okręg wyborczy. I tutaj jesteśmy gotowi. Gdyby prezydent...

I wtedy każda partia – to jeszcze wyjaśnijmy naszym słuchaczom – wystawia listę krajową, na której wskazuje swoich kandydatów i...

Głosuje się na tych kandydatów.

...w całym kraju po prostu po pierwsze...

Ma tych samych kandydatów.

...wybiera, na którą partię chce zagłosować...

Na jakie partie.

...a potem wskazuje, kto z tej listy jego zdaniem powinien zostać europosłem.

Dokładnie. To się sprawdza w dwudziestu krajach Unii Europejskiej, możemy naprawdę wprowadzić takie ciekawe i dobre zmiany w polskiej ordynacji, dlatego jeżeliby prezydent zawetował ustawę, to moim zdaniem kolejnym krokiem powinno być wspólne przedstawienie ustawy zmieniającej ordynację do Europarlamentu, tworząc...

I pan prezydent mógłby też taką inicjatywę przygotować.

...tworzącą wspólną listę, tak. Gdyby to była inicjatywa pana prezydenta, z chęcią byśmy się w nią włączyli.

Przejdźmy teraz do klęski suszy. Rząd przyjął w ubiegłym tygodniu program pomocy dla rolników z budżetu państwa, w tym dopłaty do hektara dla zniszczonych upraw w gospodarstwach rolnych i rybackich, niespełna miliard złotych. Mówił też w Sygnałach Dnia w radiowej Jedynce minister rolnictwa Ardanowski o tym, że zastanawia się nad wprowadzeniem takiego rozszerzonego obowiązkowego systemu ubezpieczeń. To są kroki w dobrym kierunku?

Po pierwsze straty są ogromne, ten miliard złotych, niecały miliard złotych nie wystarczy naszym zdaniem na pokrycie strat nawet w trzech województwach, bo te szacunki, które spływają, mówią o tym, że w województwie zachodniopomorskim, wielkopolskim, warmińsko–mazurskim już tych strat jest powyżej miliarda, czyli trzy województwa, a co z pozostałymi? Więc pieniędzy jest stanowczo za mało. Chciałbym, żeby minister Ardanowski jak najszybciej wydał wszystkie stosowne rozporządzenia, wszystkie stosowne polecenia i żeby zaliczki już teraz trafiały do rolników. Nie czekajmy na finalizację wszystkich wypłat, niech zaliczki już teraz rekompensat trafiają do rolników.

Możliwe jest jeszcze umorzenie składek na KRUS, ale nie przesuwanie ich w czasie, tylko po prostu umorzenie.

I pomoc samorządom, tutaj nie wolno spychać odpowiedzialności na samorządy w sprawie podatku rolnego, w sprawie szacowania strat, tylko trzeba im pomagać. Naprawdę to jest sprawa wymagająca... wszystkie ręce na pokład, pomagamy polskiemu rolnictwu, polskim sadownikom, polskim hodowcom, bo to nie wolno też tylko tych, którzy uprawiają ziemię, ale też którzy prowadzą hodowlę, po prostu wesprzeć. Czy ubezpieczenia...

(...)

Dwa zdania, panie redaktorze. Tak, potrzebny jest na pewno taki system bezpieczników, które będą działać. My zgłosiliśmy ustawę, jest gotowa, więc jeżeli minister Ardanowski jest tego samego zdania co my, że taki fundusz, który pomaga w trakcie klęski, w trakcie sytuacji nadzwyczajnej, fundusz klęskowy jest potrzebny, to taka ustawa o stabilizacji dochodów rolniczych jest gotowa, jest w Sejmie, na pierwszym posiedzeniu przyjmujemy, tylko trzeba dobrej woli ze strony rządzącej.

Ja zaglądam z kolei do danych za rok ubiegły. Wynika z nich... Mówię tu już o danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny, jest takie opracowanie „Rolnictwo rok 2017”. O 12% zwiększył się w zeszłym roku eksport produktów rolno-spożywczych, import rósł wolniej, więc mamy tutaj dodatnie saldo, jeśli chodzi o handel żywnością, produktami rolnymi. To jest wynik powyżej oczekiwań? Poniżej oczekiwań? Coś, co przydarza nam się regularnie? Na papierze, wydaje się, 12% wzrostu sprzedaży za granicę to chyba powód do zadowolenia.

Były lepsze lata i pewnie były też i sytuacje troszkę gorsze. Jest dynamika, którą należy utrzymywać i należy ją zwiększyć. Naszą marką, polską marką na świecie jest polska dobra żywność. Nie mamy wspaniałych samochodów, nie mamy powszechnych nowych, najnowszych technologii, które moglibyśmy prezentować jako marka Polski. Mamy najlepszą polską żywność, więc jeżeli czymś się chcemy pochwalić i coś ma stanowić o potencjale gospodarczym Polski w Europie i na świecie, bo to nie chodzi tylko o naszych najbliższych sąsiadów, ale też o kraje Dalekiego Wschodu, o różnego rodzaju kontrakty, które trzeba zawierać z każdym państwem w Europie, to jest polska zdrowa żywność. Największy problem mamy z zablokowanym handlem do Rosji, bo ta dynamika eksportu, jak mieliśmy otwarty handel z Rosją, to było za czasów naszych rządów, przypomnę, że Marek Sawicki wynegocjował, jak został ministrem, otwarcie rynku wschodniego, mieliśmy wtedy możliwość sprzedaży na Wschód, to ta dynamika wzrostu eksportu była dużo większa. Trzeba do tego wrócić, trzeba o tym rozmawiać. Zdaję sobie sprawę, że politycznie to nie jest łatwy temat, ale...

Bo tu dwie rzeczy trzeba podkreślić...

Ale gospodarczo...

...mówi pan „za waszych rządów”, ale to też już...

...musimy do tego dążyć.

...już jest kryzys w relacjach z Rosją wystąpił też pod koniec drugiej kadencji...

Oczywiście, przyszła sprawa...

...już były sankcje, prawda, i to nie były kwestie...

...Krymu i były sankcje polityczne.

...i to nie są kwestie podejmowania jednostronnie przez Polskę decyzji, tylko to są kwestie unijne, to są kwestie natowskie...

I musimy być tam też aktywni, znaczy też ja rozumiem sankcje polityczne. Oddzielmy sankcje polityczne od gospodarki. Czy przyniosły efekt dzisiaj te sankcje, które są nałożone na Rosję, czy w Donbasie jest spokój, czy Krym jest w rękach ukraińskich, czy jest rosyjski? Nie ma efektu, nie ma też takiego twardego stanowiska. To jest, myślę, takie balsamowanie sumienia elit brukselskich trochę te sankcje...

Takie, że można powiedzieć: no, coś przecież zrobiliśmy, tak?

Nic się w sytuacji na Ukrainie nie zmieniło od czasu wprowadzenia tych sankcji, a straty dla polskich rolników, ale też w bardzo dużej części dla polskich przedsiębiorców, małych firm, lokalnych, które sprzedawały na ten rynek czy handlowały w oparciu o mały ruch graniczny z Obwodem Kaliningradzkim, który też został zatrzymany, są gigantyczne. I o te osoby trzeba się upomnieć.

I upominał się o nie Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, gość Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. Dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo, miłego dnia, panowie, pozdrawiam wszystkich państwa.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak