Rząd się obudził zbyt późno

Ostatnia aktualizacja: 28.01.2008 08:59
Musiało dojść do tragedii, musiało dojść do eskalacji problemu i dopiero rząd się obudził. I się okazuje później, że rozmawiał nie z tymi, co trzeba.
Audio

Jacek Karnowski: W naszym szczecińskim studio Grzegorz Napieralski, poseł Lewicy i Demokratów, Sekretarz Generalny SLD. Dzień dobry, panie pośle.

Grzegorz Napieralski: Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry państwu.

J.K.: Panie pośle, strajk celników wywołał chaos na wschodniej granicy Polski. Kilkudziesięciokilometrowe kolejki całymi dniami, nawet tygodniami kierowcy czekają na przejazd przez przejścia graniczne. Jest możliwość, że dziś tiry zablokują drogi wylotowe z Warszawy. No, jednocześnie mają być negocjacje celników z Ministerstwem Finansów. Tutaj chodzi o podwyżki. No, chyba nikt nie spodziewał się, że z tego będzie aż taki duży kryzys.

G.N.: Panie redaktorze, szanowni państwo, to jest efekt rządów Platformy Obywatelskiej, ale przede wszystkim prowadzenia przez nich kampanii wyborczej. Przypominam, że przez ponad dwa miesiące politycy Platformy, a szczególnie Donald Tusk, informowali i namawiali Polaków, aby ci zagłosowali na nich, dlatego że jeżeli oni dojdą do władzy, to po pierwsze odsuną PiS od władzy, tę złą partię polityczną, a po drugie wiele postulatów, które od dawna, czyli od dwóch lat, tak jak mówił Donald Tusk, leżą odłożone ad acta, czyli podwyżki przede wszystkim, zostaną zrealizowane. Przekonywali, że jest przecież od dwóch lat powołany gabinet cieni świetnie przygotowany z projektami rozporządzeń i ustaw i że wchodzimy tylko do gabinetów ministerialnych i momentalnie wszystko będzie dobrze.

Rozbudzono nadzieje, okazuje się, że tak naprawdę nie ma żadnego pomysłu, ale jest, co gorsze, panie redaktorze, otóż rząd złamał chyba swoją chyba największą obietnicę. Otóż ja pamiętam, kiedy były strajki pielęgniarek, kiedy powstało białe miasteczko, kiedy były inne problemy z komunikowaniem się między na przykład Jarosławem Kaczyńskim a innymi grupami społecznymi, wtedy Donald Tusk i jego partyjni koledzy i koleżanki mówili: „My będziemy rozmawiać, to hańba, że premier czy prezydent, czy ministrowie nie chcą z ludźmi rozmawiać!”. Co się dzieje, panie redaktorze, dzisiaj, bo mamy oto taką sytuację, że gdziekolwiek jest jakiś spór, gdziekolwiek jest jakieś ognisko, które warto szybko gasić i warto rozmawiać, rząd się w ogóle nie pojawia, żaden przedstawiciel rządu się nie pojawia. To samo stało się na granicach. Ja rozumiem tych ludzi, ciężko pracują, jakby cały ciężar dzisiaj po wejściu do Schengen tej granicy, że tak powiem, Unii Europejskiej z innymi krajami spada właśnie na Polskę, no i cóż? Nikt nie chce z celnikami rozmawiać, nie ma żadnej propozycji podwyżki, nie ma nic. Ja się nie dziwię celnikom.

J.K.: No, premier mówi: nie mam takiego guzika, który mogę wcisnąć i który odblokuje granicę. No, każdemu rządowi się może przytrafić strajk, protest.

G.N.: Ale oczywiście, tylko, panie redaktorze, zasada jest taka, że jeżeli naprawdę konflikt narasta, a to narastało lawinowo, bardzo szybko, momentalnie powinien pojawić się minister spraw wewnętrznych i administracji, bo przede wszystkim on odpowiada za takie sprawy, przedstawiciel być może Ministerstwa Finansów, bo przecież te służby podlegają jemu, i momentalnie powinno dojść do rozmów. I jeżeli nawet – tak jak mówi dzisiaj strona rządząca – nie ma wszystkich pieniędzy, które mogłyby zaspokoić żądania strajkujących celników, to może by warto było podjąć z nimi rozmowy, negocjacje, ale na samym początku tego strajku i rozłożyć tak naprawdę te podwyżki w czasie. Ale nikt nie rozmawiał. Musiało dojść do tragedii, musiało dojść do eskalacji problemu i dopiero rząd się obudził. I się okazuje później, że rozmawiał nie z tymi, co trzeba. No, to już jest w ogóle jakieś kuriozum i stąd mamy to, co mamy.

J.K.: Panie pośle, w weekend mieliśmy spór, konflikt pod hasłem, związany z pytaniem, czy zaniedbano poinformowanie prezydenta o katastrofie samolotu CASA. Czy pańskim zdaniem szef MON powinien osobiście zadzwonić do prezydenta? Powinien mieć taki odruch i powiedzieć, że jest bardzo poważna sprawa, że stało się coś naprawdę poważnego?

G.N.: Panie redaktorze, szanowni państwo, od samego początku, kiedy Donald Tusk został premierem i rządy sprawuje Platforma Obywatelska na linii prezydent-premier iskrzy i to bardzo mocno. I to w pana audycji, swego czasu na samym początku jeszcze, kiedy był pierwszy konflikt, ja powiedziałem, że to nie jest pierwszy i nie ostatni, że to co chwila się będzie działo, mimo że przecież były sygnały o tzw. ociepleniu stosunków prezydent-premier (premier mam na myśli cały gabinet, oczywiście), okazuje się, że nie, że konflikty są nawet w tragicznych sytuacjach. Moim zdaniem, oczywiście, że pan minister obrony narodowej powinien najpierw poinformować, oczywiście, własnego szefa, czyli premiera i jego współpracowników, a potem nie wiem, czy w odruchu, ale myślę, w obowiązku powinien również poinformować pana prezydenta bądź powinien to robić premier, bądź powinien to zrobić minister.

Natomiast problem jest polityczny, emocjonalny i taki ewidentnie widać... No, nie chcę używać... bo to jest przy okazji tragedii wielkiej, ale to jest tak jak dwóch małych chłopców pokłóciło się o łopatkę w piaskownicy i nie mogą na siebie patrzeć. No, niestety, ale w czasie tragedii gdy dyskutujemy o takich tragediach zamiast, nie wiem, próbować rozwiązywać problem, co się stało, że ten samolot się rozbił i tak dalej, i tak dalej. No, niestety, mamy takie problemy.

J.K.: Czy Robert Kwiatkowski, były szef Telewizji Polskiej, doradza, będzie doradzał lewicy w sprawie ustawy medialnej? Taką informację przynosi dzisiejsza prasa.

G.N.: Ja czytałem ten artykuł i czytałem też wypowiedzi pana posła Andrzeja Celińskiego, z którym się zgadzam. Dzisiaj wiele spraw, które toczą się dotyczące afery Rywina jest umarzanych, ludzie są uniewinniani. Frontalny atak na wiele osób sformułowany przez niektórych polityków prawicy tylko po to, żeby się wybić i dojść do władzy zniszczyło wiele osób...

J.K.: Panie pośle, zgadza się pan ze słowami Andrzeja Celińskiego, który mówi: „Robert Kwiatkowski nie jest bandytą ani złoczyńcą, tylko wybitnym fachowcem”? On tak mówi.

G.N.: Zgadzam się z tymi słowami, dlatego właśnie do tego nawiązuję. Zgadzam się, że to jest wybitny fachowiec i wybitna postać na polskim rynku medialnym. I zgadzam się też z opinią, ja bym ją nawet poszerzył. Powstała specjalna podkomisja, która ma dyskutować  dzisiaj, pracować nad ustawą o mediach publicznych. I ja bym nawet tę ofertę poszerzył. Warto by przy tak ważnej sprawie, jak media publiczne, zaprosić do współpracy i pana prezesa Dworaka, i pana prezesa Miazka, i pana prezesa Walendziaka, abyśmy właśnie w sprawach mediów publicznych ponad podziałami politycznymi podyskutowali, jaka jest ich rola. Ale natomiast najważniejsze w tym moim głosie jest to, że Robert Kwiatkowski jest to postać nietuzinkowa, jest to człowiek, który media publiczne poprowadził w dobrą stronę, wyszły na prostą, wzrosła oglądalność, wzrosły dochody tej telewizji. No, to jest osoba, która została obrzucona błotem i niestety bardzo powoli, ale to błoto od siebie odrzuca, wygrywając kolejne sprawy...

J.K.: Ale przecież lewica krytykując Platformę za jej projekt ustawy medialnej mówi: „To jest to, co było do tej pory, to jest skok na media publiczne. Tutaj naprawdę żądamy nowego, zupełnie nowego otwarcia”. A nie da się ukryć, że Robert Kwiatkowski jest symbolem jednak bardzo złych zjawisk w Telewizji Polskiej. No,on uczynił właściwie maszynę propagandową z Telewizji Polskiej.

G.N.: No nie, nie, panie redaktorze, jeżeli pan mówi, że pan Robert Kwiatkowski uczynił z telewizji maszynę propagandową, to co zrobił w takim razie pan prezes Dworak czy pan prezes Wildstein? Już tu nie przesadzajmy, bo jeżeli nawet Roman Giertych, który przecież nie jest przyjacielem lewicy mówi, że telewizja za Roberta Kwiatkowskiego była najbardziej obiektywna w tych warunkach politycznych, no to coś w tym musi być. Natomiast...

J.K.: Nie no, potem było nowe otwarcie w mediach, które było nowym otwarciem właśnie jakby w odpowiedzi na to, co się działo. No, było takie nowe otwarcie za pani minister Waniek, które jednak coś przyznawało, że dużo rzeczy było nie tak.

G.N.: Panie redaktorze, nowe otwarcie było tylko dlatego, że wtedy była wydumana, nadmuchana i typowo propagandowa wymyślona afera Rywina, która miała uderzyć celnie w lewicę, opluć ją, obrzucać błotem po to, żeby po prostu wtedy siły polityczne prawicowe doszły do władzy i to się udało. Zniszczono wiele karier, zniszczono wiele osób. Dzisiaj te osoby po wielu, wielu latach odzyskują tak naprawdę swoje dobre imię, powiadam jeszcze raz – wygrywają kolejne sprawy sądowe i pokazując, że nic złego się tak naprawdę nie działo. Więc to nowe otwarcie nie było żadnym nowym otwarciem.

J.K.: Jak się panu podoba pomysł wspólnego polsko-niemieckiego podręcznika historii? Prace nad taką książką ruszyły. O tym poinformował wiceminister edukacji Krzysztof Stanowski.

G.N.: Nie znam szczegółów tego pomysłu, natomiast wspólne projekty, które można prowadzić czy prowadzą Polacy, Niemcy, są zawsze cenne, dlatego że to zbliża te dwa narody, które są ciężko doświadczone choćby drugą wojną światową. Ja pochodzę ze Szczecina...

J.K.: Pan jest z Zachodniopomorskiego, to ciekawe pytanie, na przykład Krzyżaków jak pan pos... Strona niemiecka zarzuca, że Polacy patrzą na Krzyżaków zbyt jednostronnie jako agresorów, nie doceniając ich misji cywilizacyjnej.

G.N.: No, jest na pewno wiele kwestii spornych. Co do Krzyżaków na pewno będziemy się spierać. Natomiast coś ważniejszego jest, panie redaktorze. Otóż ja właśnie, tak jak pan wspomniał, mieszkam w Szczecinie, na Zachodnim Pomorzu, i tutaj w naszym mieście, w naszym regionie jest bardzo wiele czy było bardzo wiele programów, które  zbliżały Polaków i Niemców, bo te napięcia, konflikty narastały. Żyjemy w nowej Europie, otwartej Europie i warto by było wszystkie rzeczy wyjaśnić, zbliżyć te narody, bo mówię – z kłótni, z uprzedzeń rodzą się często nawet wojny. Więc ja bym wszystkie uprzedzenia i wszystkie rzeczy próbował gasić, jednak zbliżać wszystkie narody w Europie, a szczególnie  nas  i Niemców.

J.K.: Bardzo dziękuję. Grzegorz Napieralski, poseł Lewicy i Demokratów, Sekretarz Generalny SLD, był gościem Sygnałów Dnia. Dziękuję, panie pośle.

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Najpierw odwołałbym ministra finansów

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2009 08:43
Wszędzie mamy fakty wskazujące, że kryzys Platforma do kraju wpuściła szeroko otwartymi drzwiami i kryzys zagnieździł się w naszym kraju.
rozwiń zwiń

Czytaj także

W budżecie były pieniądze na podwyżki dla celników

Ostatnia aktualizacja: 28.01.2008 08:48
Rząd i premier w sposób świadomy, mimo nadziei i obietnic, które złożyli w kampanii wyborczej, nie podjęli żadnych działań, aby tę sytuację rozwiązać.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Rząd nie zaspał

Ostatnia aktualizacja: 29.01.2008 08:49
Po cichu rząd rozwiązuje ten problem, a nie załatwia jakiejś sprawy w sposób PR-owski. Wydaje mi się, że kryzys [na granicy] już jest za nami.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Koniec polityki miłości

Ostatnia aktualizacja: 14.11.2008 09:43
Zdesperowani pracownicy przyszli do biura pana premiera, okazało się, że to intruzi i trzeba ich straszyć prokuraturą i pogonić w sposób perfidny.
rozwiń zwiń