„Coś w PiS-ie szwankuje”

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2008 09:18
Nie mam gdzie o tym mówić w ramach partii, bo jestem zawieszony, a stale mi się grozi, że jeżeli będę mówił o tym poza partią, to mnie w końcu wyrzucą
Audio

Jacek Karnowski: Naszym gościem jest były Marszałek Sejmu, poseł Prawa i Sprawiedliwości Ludwik Dorn. Dzień dobry, panie marszałku.

Ludwik Dorn: Dzień dobry, dzień dobry państwu.

J.K.: Panie marszałku, jak pan ocenia wizytę premiera Tuska w Stanach Zjednoczonych? To bardzo ważne wydarzenie, wydarzenie tygodnia przynajmniej.

L.D.: Trudno na podstawie tego, co powszechnie wiadomo, a ja wiem, że tyle, ile powszechnie wiadomo, to ocenić. Ja nie słyszałem, żeby instrukcja negocjacyjna przyjęta jeszcze przez rząd Jarosława Kaczyńskiego została zmieniona, czyli pan premier Tusk negocjował to i w takich ramach, w jakich to zakreślił rząd Jarosława Kaczyńskiego.

J.K.: A w tych ramach można akcenty przenieść, można, powiedzmy, coś uczynić warunkiem niezbędnym.

L.D.: No tak, tylko ja czytałem dzisiaj wywiad pana ministra Radosława Sikorskiego dla Dziennika i on określił propozycje przygotowane w ramach tego mandatu i negocjowane przez rząd Jarosława Kaczyńskiego jako nieprzygotowane i nierealistyczne. No, trzymając się tej linii rozumowania, można twierdzić, że pan premier Tusk przedstawił jakieś bardziej realistyczne propozycje. Sądzę, że w otoczce tej retoryki, cokolwiek przesadzonej: „będziemy bardzo twardo, twardo negocjować”, „nie będę rozmawiał z Bushem jak frajer”, co nie jest językiem, którego należy używać. Wyobraźmy sobie, że, powiedzmy, przed rozmowami z kanclerz Merkel premier Kaczyński powiedziałby „nie będę z panią Merkel rozmawiał jak frajer” i co by się działo, jakie byłyby komentarze. Tak że sądzę, że wbrew pozorom linia negocjacyjna, mam nadzieję, nie uległa tutaj zasadniczym zmianom i to może dobrze, bo zostaje zachowana ciągłość w polityce zagranicznej.

J.K.: Panie marszałku, jest też informacja o tym, że podczas spotkania z przywódcami żydowskimi w Nowym Jorku szef polskiego rządu zobowiązał się do rozwiązania do końca roku problemu restytucji prywatnego mienia żydowskiego w Polsce. Nie wiadomo, na jakich zasadach na razie, ale ponoć prace w ministerstwie trwają.

L.D.: No, ja jestem generalnie za ustawą reprywatyzacyjną. To jest problem niesłychanie trudny, który się ciągnie, natomiast symbolicznie i politycznie sądzę, że to nie było najlepsze posunięcie, to znaczy żeby na terenie Stanów Zjednoczonych zobowiązywać się do... znowu nie wiadomo, czy restytucji mienia żydowskiego, czy generalnej ustawy reprywatyzacyjnej.

J.K.: Generalnie reprywatyzacja w ramach reprywatyzacji, tak.

L.D.: I sądzę, że problem restytucji i reprywatyzacji dotyczy nie tylko następców bądź następców następców prawnych Żydów polskich i że warto tego typu deklaracje przede wszystkim czynić tutaj, w Polsce w odniesieniu do wszystkich, ale w pierwszej kolejności do obywateli polskich, nie wprowadzając takiego rozróżnienia. Sądzę, że z bardzo wielu różnych względów ten sposób ogłaszania, zaciąganie tego typu zobowiązań w Stanach Zjednoczonych, no, to było raczej nieszczęśliwe posunięcie. To wywoła pewien stan zaniepokojenia, napięcia i obowiązkiem pana premiera Tuska, któremu, jak sądzę, coś się wypsnęło niefortunnie, będzie ten stan zaniepokojenia i napięcia wygasić. No i jeżeli istnieje tutaj jakaś jasna i możliwa do zrealizowania, także ze względu na finanse publiczne i ze względu na posiadanie Skarbu Państwa i bardzo skomplikowane kwestie prawne, koncepcja rozwiązania, to to w pierwszym rzędzie teraz my, obywatele polscy oczekiwalibyśmy, że pan Tusk nas o tym poinformuje, jaka to jest koncepcja, a jeżeli to jest koncepcja realistyczna, to po zatarciu złego wrażenia po tym, powiedziałbym, niefortunnym wyskoku ze względu na czas, miejsce i grupę odniesienia, przystąpienie do realizacji tej koncepcji.

J.K.: Panie marszałku, traktat lizboński jeszcze w tym tygodniu ma być ratyfikowany,  w sobotę posiedzenie Sejmu. Czy taki pośpiech jest wskazany w tej sprawie?

L.D.: Moim zdaniem ten pośpiech jest niewskazany, nie odpowiada on randze wydarzenia, nie odpowiada on potrzebie bardzo szerokiej i dogłębnej debaty nie tylko na temat ratyfikować czy nie, ale jakie będą konsekwencje. Ja nie będę tutaj w tej sprawie wypowiadał się szerzej, bo jeszcze dzisiaj przed południem...

J.K.: Konferencja z Maciejem Płażyńskim o 10.30 w Sejmie.

L.D.: Tak, no, chcemy pewne zastrzeżenia co do trybu prac, jakie zaprojektował pan marszałek Komorowski ogłosić jako byli marszałkowie, w tej roli razem.

J.K.: Czy podział w Prawie  i Sprawiedliwości, widoczny podział, którego istnienie potwierdzają wszyscy jest dla tej partii groźny? Podział w sprawie traktatu europejskiego.

L.D.: Ja nie sądzę, żeby to był... Jest w mojej partii, w klubie napięcie. Sądzę, że da się je złagodzić i w sposób mądry politycznie dać mu wyraz. Nie sądzę, by to zaowocowało jakimiś tendencjami rozłamowymi czy odśrodkowymi.

J.K.: Panie marszałku, Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości w wywiadzie dla portalu Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że internauci to są „ludzie, którzy siedzą przed komputerem, oglądają filmiki i pornografię, pociągając z butelki piwo”. No, to jest taka wypowiedź, którą można interpretować jako kolejny gol samobójczy, bo internet w kampaniach i w polityce (pan jako autor bloga o tym wie) odgrywa coraz większą rolę.

L.D.: No, ja dość dobrze czuję się w internecie, to jest ten środek przekazu i nie tylko przekazu, wzajemnej komunikacji między politykiem a wyborcami, częścią jego wyborców. Czuję się dość dobrze i powiem: nie podzielam zdania pana prezesa Kaczyńskiego na temat internautów. Internauci jak ludzie – są tacy, którzy pociągają piwko, oglądając głupawe filmiki, są tacy, i są tacy, którzy, owszem, traktują Internet jako rozrywkę. Ja sam od czasu do czasu pociągając piwko przeglądam te filmiki z YouTube, także ze sobą w roli głównej, niesłychanie śmieszne, choć czasami szydercze, ale bardzo śmieszne, ale jednocześnie traktuję internet jako jedno z bardzo istotnych narzędzi na przykład w pracy poselskiej, jeśli chcę dokonać przeglądu porównawczego różnych rozwiązań – ustawodawstwa, dowiedzieć się, jak funkcjonuje i jak jest oceniana służba zdrowia porównywalnie w innych krajach, no to co robię? Nie idę do biblioteki, tylko siadam do internetu, wchodzę na stronę OECD czy Światowej Organizacji Zdrowia czy iluś portali, no i bardzo szybko mam to, co chcę mieć.

J.K.: Panie marszałku, ale tu można postawić też pytanie szersze: czy Prawo i Sprawiedliwość z Jarosławem Kaczyńskim na czele przy obecnej polityce jest partią wybieralną? Wybieralną w takim sensie zdolną odnieść wyborcze zwycięstwo i powrócić do władzy.

L.D.: No, mamy jeszcze prawie cztery lata na to, by stać się partią w tym anglosaskim sensie wybieralną, czyli mogącą wygrać wybory. I taki potencjał, głęboko wierzę, w mojej partii jest. No, pozostaje kwestią wewnętrznej dyskusji, co zrobić, aby go uwolnić i zrealizować.

J.K.: Przy zejściu poniżej pewnego poziomu sondażowego, a był sondaż dający Prawu i Sprawiedliwości 16%, jest ryzyko, że – mówiąc potocznie – ktoś na prawicy wyskoczy, że stworzy się jakaś luka, że na przykład środowiska związane z Radiem Maryja zaangażują się już w otwartą działalność polityczną. Czy choćby środowisko Kazimierza Ujazdowskiego.

L.D.: Ja uważam – i to jest znowu pewien element mojego sporu z kierownictwem partii w jego obecnym kształcie – że jest o czym rozmawiać, jeśli chodzi o popełnione błędy i zaniechania tak w trakcie tych dwóch lat, jeśli chodzi o rządzenie, w trakcie kampanii wyborczej i w trakcie tego, co się działo po przegranych wyborach, procesu oddawania władzy, procesu...

J.K.: Musimy kończyć, panie marszałku, proszę o puentę.

L.D.: ...rysowania modelu partii w opozycji. I powtarzam – nie bardzo mam gdzie o tym mówić w ramach partii, bo jestem zawieszonym członkiem partii, a stale mi się grozi, że jeżeli będę mówił o tym poza partią, to mnie w końcu wyrzucą z partii, co wskazuje na to, że coś w PiS-ie szwankuje.

J.K.: Karol Karski grozi panu?

L.D.: Nie, nie, nie, grożą członkowie komitetu politycznego w prasie, nie pod nazwiskiem.

J.K.: Bardzo dziękuję. Ludwik Dorn, były Marszałek Sejmu, poseł Prawa i Sprawiedliwości można mówić, prawda?

L.D.: Nie, poseł i zawieszony członek partii.

J.K.: Dziękuję bardzo.

(J.M.)

Czytaj także

Powstanie Unia Europejska bis? Niewykluczone

Ostatnia aktualizacja: 28.11.2009 13:14
Tadżykistan i Kirgistan chcą przystąpić do utworzonej wczoraj w Mińsku Unii Celnej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dwóch europosłów PO przeciw Komisji Europejskiej

Ostatnia aktualizacja: 09.02.2010 21:20
Nie było jednomyślności wśród polskich eurodeputowanych w sprawie zatwierdzenia nowej Komisji Europejskiej. Od głosu wstrzymali się deputowani Prawa i Sprawiedliwości. Dwóch europosłów z Platformy Obywatelskiej: Paweł Zalewski i Artur Zasada było przeciwko.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Buzek pyta w Sejmie o rolę Polski w Unii

Ostatnia aktualizacja: 22.01.2010 06:49
Buzek zamierza przedstawić w Sejmie priorytety swojej kadencji i rozmawiać z posłami m.in. o Traktacie z Lizbony.
rozwiń zwiń

Czytaj także

„Polska powinna stać się jednym z liderów Unii”

Ostatnia aktualizacja: 22.01.2010 10:00
Unia Europejska będzie silna i skuteczna, gdy będzie "wewnętrznie spójna i zintegrowana, gdy będzie solidarna" - przekonywał Jerzy Buzek.
rozwiń zwiń