X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Zapomniana idea olimpizmu

Ostatnia aktualizacja: 09.08.2008 11:15
Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jakie zaplecze filozoficzne głębokie stoi za olimpizmem.
Audio

Wiesław Molak: Kazimierz Wierzyński, zdobywca Złotego Lauru Olimpijskiego, pisał tak:

Już odbił się, już płynie,

boską równowagą rozpina się na drzewcu i wieje jak flagą,

dolata do poprzeczki i nagłym trzepotem

przerzuca się, jakby był ptakiem i kotem.

Zatrzymajcie go w locie, niech w górze zastygnie,

niech w tył odrzuci tyczkę, niepotrzebną dźwignię,

niech tak trwa, niech tak wisi owinięty chmurą,

rozpylony w powietrzu, leciutki jak pióro.

Nie opadnie na siłach, nie osłabnie w pędzie,

jeszcze wyżej się wzniesie nad wszystkie krawędzie,

odpowie nam z wysoka, odkrzyknie się echem,

że leci prosto w niebo,

jest naszym oddechem.

Wczoraj Chiny oślepiły świat. A jest z nami pan profesor Wojciech Lipoński z Uniwersytetu Adama Mickiewicza i Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, były olimpijczyk z Tokio. Dzień dobry.

Prof. Wojciech Lipoński: Dzień dobry.

W.M.: Oślepiły też pana?

W.L.: Ja tylko chciałbym sprostować – Kazimierz Wierzyński nie zdobył Lauru Olimpijskiego, tylko zdobył Złoty Medal na olimpijskim konkursie literatury i sztuki podczas Olimpiady w Amsterdamie w 1928 roku.

W.M.: No właśnie, tych konkursów już nie ma, prawda? Kiedyś przyznawano złote medale, laury.

W.L.: Te konkursy zostały... Nie, nie Złote Laury, tylko złote medale, takie same jak sportowców, na takim samym podium wręczane, z hymnem i z flagą na maszt wciąganą, gdyż ideą Coubertina było włączyć konkurencje artystyczne do olimpiady na takiej samej zasadzie, jak konkurencje sportowe. To jest tak samo wartościowa dziedzina działalności człowieka jego zdaniem.

I wielka szkoda, że to prezydent MKOl Sigfrid Egström w roku 1952, gdy prace na Olimpiadę w Helsinkach były już przysłane, po prostu odwołał ten konkurs. Tak że była tylko wystawa tych prac, natomiast nie było przyznawanych nagród. Ostatni konkurs, który się odbył, był w 1948 roku. Dla nas ważny, bo Złoty Medal Olimpijski, podkreślam: Złoty Medal Olimpijski, którego często nie bierze się pod uwagę, a szkoda, do statystyk olimpijskich, został zdobyty przez kompozytora Zbigniewa Turskiego za Symfonię Olimpijską. I to było w Londynie w 1948 roku.

W.M.: 4 miliardy ludzi obejrzało olśniewającą ceremonię otwarcia. Jeszcze takiej nie było?

W.L.: Olśniewającą pewnie tak, ale dla mnie jednak trochę zasmucającą. Miałem bardzo mieszane uczucia podczas tej ceremonii, ponieważ wiele jej punktów moim zdaniem miało charakter nieolimpijski. Bardzo ładne było to podniesienie tych pięciu kółek olimpijskich ze świateł laserowych w górę. Kilka było punktów bardzo dobrych, ale wiele punktów było takich, że po prostu włosy mi się jeżyły. I szkoda, że na to komentatorzy ani telewizyjni, ani radiowi nie zwrócili uwagi, choćby...

W.M.: A jakie to były, właśnie...?

W.L.: No, jest ich wiele, ale zacznijmy od samego początku. W tej masowej prezentacji gry na chyba bębnach czy na czymś, gdzie kilka tysięcy ludzi tak samo wykonywało. Przecież to było takie jakieś poniżenie jednostki, która się w tym momencie nie liczy, liczy się wielki zespół, maszyna, w której człowiek jest trybikiem tylko. Tak to zinterpretowałem. I te krzyki na początku – one mi przypominały z miejsca film Fidyka o Korei Północnej, prawda?

W.M.: Defilada.

W.L.: Taki krzyk gardłowy na początku kilka razy wzniesiony, taki niosący takie masowe przesłanie. Dla mnie to było, tak jakbym odczytał: człowiek jako jednostka się nie liczy, liczy się tylko jako zbiorowość masowa. To mi się bardzo nie podobało.

Nie podobało mi się również pominięcie Ody do braterstwa Ludwiga van Beethovena z IX Symfonii. Nie ma tego w protokole olimpijskim, ale w 1924 roku Pierre de Coubertin i organizator ówczesnej strony artystycznej Olimpiady w Paryżu w 1924 roku, markiz de Polignac, wprowadzili do programu olimpijskiego ten ostatni fragment Ody do braterstwa Ludwiga van Beethovena: Alle Menschen werden Brüder – Wszyscy ludzie są równi, braćmi, prawda? To jakby Chińczycy odrzucając to, bo to nie jest obowiązkowym punktem programu, to jest dobrowolnym punktem programu, ale umocowanym bardzo mocno w tradycji olimpijskiej, tak jakby dali światu do zrozumienia: „Nie chcemy waszego rozumienia równości ludzi, my mamy tu swoje własne, my jesteśmy ważniejsi”. Tak to odczytałem. Nie podobało mi się to bardzo.

W.M.: „Jednostka to nic, dopiero zera zmienią ją w miliony”. Panie profesorze, po co nam Igrzyska Olimpijskie?

W.L.: No, to zależy, z jakiego punktu widzenia będziemy oceniać. Igrzyska Olimpijskie w koncepcji Coubertina, o której się dzisiaj zapomina, miały być tylko pomocniczą instytucją w programowaniu idei olimpizmu. Olimpizmu, który według definicji Coubertina, powtórzonej w Karcie Olimpijskiej, jest filozofią życia kształtującą człowieka poprzez łączenie kultury i sportu w oparciu o uniwersalne zasady etyczne – tak to mniej więcej brzmi. I ta filozofia życia, którą oferuje olimpizm młodym ludziom  i nie tylko młodym ludziom, całemu światu olimpijskiemu, miała być wspierana przez środek propagowania jej, czyli Igrzyska Olimpijskie.

No, na naszych oczach stało się dokładnie odwrotnie, to znaczy idea olimpizmu została jeżeli nie zapomniana całkowicie, to tak jakoś odsunięta na bok, podczas gdy Igrzyska, które miały tylko pomagać w jej propagowaniu, stały się jakby głównym punktem olimpizmu i większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jakie zaplecze filozoficzne głębokie stoi za olimpizmem. Łatwo jest powiedzieć: „Coubertin się przeżył, Igrzyska zbaczają w stronę komercji, medializacji, wobec tego dajmy temu upust”. To zrobił zresztą Juan Antonio Samaranch jako prezydent, że pofolgował tym hamulcom etycznym, jakie bronił tak długo Avery Brundage, jeden z poprzednich prezydentów, i to wszystko zaczęło się toczyć, no, w nie bardzo pożądanym kierunku. Cała nadzieja...

W.M.: Panie profesorze, ale ostatnio słyszeliśmy nawet, że baron Pierre de Courbertin zgodził się na Olimpiadę w Berlinie w 1936 roku, bo dostał łapówkę od Adolfa Hitlera.

W.L.: No, wie pan, to są takie uproszczenia medialne. To nie było tak. Coubertin i grono jego ludzi, humanistów, którzy tworzyli ideę olimpijską... Proszę pamiętać, że głównymi twórcami idei olimpijskiej nie byli ludzie sportu, tylko ludzie humanistyki. To był pierwszy prezydent MKOl, poeta grecki i tłumacz Szekspira, Demetrius Vikelas, to był Michel Bréal – filolog klasyczny, to był Henri le Didon – zakonnik i też filolog klasyczny, to był biskup Ethelbert Talbot, biskup Pensylwanii, twórca znanej zasady, że nie zwycięstwo, a udział w Olimpiadzie jest najważniejszy. Wie pan, nie znajdzie pan wśród tych ludzi, którzy tworzyli ideę olimpijską, zbyt wielu ludzi sportu, natomiast są ludzie humanistyki.

Gdy do władzy poczęli dochodzić ludzie sportu, stopniowo po prostu idee Coubertina, nazbyt idealistyczne, przestały im się podobać i w roku 1925 na kongresie w Pradze odsunięto go od władzy, dano mu tytuł honorowy i on popadł po prostu w biedę. W biedę, która po prostu utrudniała mu życie. On cały majątek stracił na organizację Igrzysk, żeby to rozruszać w świecie, i mimo że był arystokratycznego pochodzenia, popadł w biedę. On był w biedzie, on nie miał środków do życia. I to wykorzystał rząd hitlerowski oferując mu rodzaj renty. Ale tego mu nie zaoferował nikt inny z całego świata, świata, który korzystał z idei olimpijskiej. Jest to bardzo przykre, ale prawdziwe. Z tego samego powodu, że współpracował z organizatorami Igrzysk w Berlinie. A nikt nie wiedział, że to się tak potoczy, to nie było jeszcze wiadomo dobrze, że będzie II wojna światowa, że będą prześladowania Żydów i tak dalej. Ale początki tego już były i MKOl w tym momencie postanowił zebrać pieniądze na utrzymanie Pierre de Coubertina. Niestety, te pieniądze nadeszły już po śmierci Coubertina, rok po Olimpiadzie w Berlinie.

W.M.: Citius, altius, fortis.

W.L.: Ale on wziął te pieniądze od Niemców z potrzeby, on nie miał za co prawie żyć, a więc... I nie rozeznawał już sytuacji politycznej na tyle, bo był bardzo starym, schorowanym człowiekiem. On właściwie nie wiedział, od kogo bierze. Wygłaszał przez radio hitlerowskie przesłania do młodzieży świata, w których nie ma moim zdaniem nic złego. Jego przesłanie olimpijskie jest najnormalniejsze w świecie, tyle że przez media, które dzisiaj są, prawda, jednoznacznie ocenianie.

W.M.: Zakręty szlachetnej idei olimpizmu. Citius, altius, fortis, czyli „szybciej, wyżej, mocniej”. No, niektórzy dziś to tłumaczą: „szybciej, wyżej...” i tak dalej.

W.L.: No, źle to jest tłumaczone, jak pan wie. Bardzo często... Bo tam zamiast „mocniej” to jest często „dalej” tłumaczone, nie ma słowa „dalej” w tym haśle.

W.M.: No właśnie. Panie profesorze, dziękujemy pięknie. Będziemy się jeszcze łączyć i będziemy rozmawiać na temat Igrzysk, Igrzyska w Pekinie dopiero się rozpoczęły. A naszym gościem był Wojciech Lipoński z Uniwersytetu Adama Mickiewicza i Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, olimpijczyk z Tokio. Dziękuję pięknie.

W.L.: Dziękuję również.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Sportowe kalorie

Ostatnia aktualizacja: 01.08.2008 18:55
Dietetyk włoskiego komitetu olimpijskiego przygotował tabelę dzięki której miłośnicy mrożonych słodkości będą wiedzieli ile czasu należy ćwiczyć by spalić zjedzone wcześniej lody
rozwiń zwiń

Czytaj także

MEDYCYNA: Sport to zdrowie - kolejny dowód

Ostatnia aktualizacja: 30.05.2008 11:09
Aktywność fizyczna zmniejsza ryzyko śmierci w wyniku zachorowania na nowotwór.
rozwiń zwiń