Sygnały Dnia 24 października 2018 roku, rozmowa z Jackiem Sasinem

Ostatnia aktualizacja: 24.10.2018 07:15
Audio
  • Jacek Sasin: fundamentem państwa prawa jest równość obywateli (Jedynka/Sygnały dnia)

Piotr Gociek: Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów. Witam, panie ministrze, dzień dobry.

Jacek Sasin: Witam, dzień dobry państwu.

Dziś chyba w lepszym już nastroju niż w wieczór wyborczy, bo PiS, co prawda wiadomo było po exit poll, wygrywa wybory samorządowe, ale jeśli chodziło o to, jak to się przełoży na władzę w poszczególnych województwach, to na początku wyglądało na to, że jedno, może dwa, może trzy województwa, dziś już wiemy, że pięć–sześć to na pewno, a perspektywy dalej są jakie, według pana?

W ten wieczór wyborczy niedzielny nie mogę powiedzieć, że były jakieś złe nastroje, no bo jednak zdecydowanie te wybory zostały przez Prawo i Sprawiedliwość wygrane. No, 33%, w tej chwili wiemy, 33 do niecałych 27 Koalicji Obywatelskiej...

Przy bardzo dużej frekwencji pięćdziesiąt ponad cztery procent.

Przy bardzo dużej frekwencji, ale bardzo dużej frekwencji w miastach, czyli... I te wyniki w miastach, w dużych miastach, wskazują, że to była mobilizacja tego elektoratu anty-PiS...

Ale to jednocześnie oznacza tak naprawdę, że była duża mobilizacja elektoratu PiS z kolei poza dużymi miastami.

Tak, również, tym niemniej jednak ta różnica ponad 6% w tej chwili pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością a drugą w tych wynikach Koalicją Obywatelską tak naprawdę w wyborach samorządowych... przepraszam, parlamentarnych pewnie będzie znacznie większa. Ale przede wszystkim odnotowaliśmy jako jedyna partia Prawo i Sprawiedliwość bardzo wyraźny wzrost poparcia w stosunku do poprzednich wyborów. Koalicja Obywatelska osiągnęła wynik na poziomie tego sprzed czterech lat, kiedy – przypomnijmy – startowała Platforma Obywatelska, a nie Platforma plus .Nowoczesna, czyli – jak widać – to zjednoczenie lewicy tak szumnie zapowiadane nic nie dało. PSL poniósł druzgocącą klęskę w tych wyborach, bo wynik w tej chwili, jak na to wszystko wskazuje, będzie o połowę niższy niż cztery lata temu, i przede wszystkim PSL traci dzisiaj tę władzę w tych województwach, które były jego bastionami – województwo lubelskie, świętokrzyskie, podlaskie.

A straci w województwie mazowieckim?

Zobaczymy, zobaczymy, bo tu nie ma jeszcze wyników. Chyba wszystko waży się rzeczywiście tak... Wszystko wskazuje, że ten wynik jest bardzo zrównoważony, jeśli chodzi o Prawo i Sprawiedliwość i naszych konkurentów – Koalicji Obywatelskiej i PSL-u, ale tym niemniej widać również, że to województwo być może będzie województwem, w którym Prawo i Sprawiedliwość będzie rządzić. Rzeczywiście mamy już dzisiaj wiedzę taką, że 6 województw... tutaj w tych województwach Prawo i Sprawiedliwość zdobyło samodzielną większość i będzie na tym poziomie regionalnym rządzić. Przypomnijmy, poprzednio, w poprzedniej kadencji było to zaledwie jedno województwo. Więc jest ogromny wzrost poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości i ogromny sukces wyborczy.

Słyszałem kilka miesięcy temu, że taki cel, który Jarosław Kaczyński postawił PiS-owi przed wyborami samorządowymi, to jest odbicie przynajmniej 8 sejmików.

Nie, nie było takiego celu...

Nie było takiego celu?

To raczej takie medialne dywagacje się pojawiały. Dla nas każdy wynik powyżej tego, co ukształtowało polski samorząd po ostatnich wyborach samorządowych, jest sukcesem. Skala tego sukcesu jest naprawdę bardzo duża.

Ale są takie województwa, gdzie tradycyjnie można powiedzieć PSL będzie decydował o tym, kto ostatecznie weźmie władzę w sejmiku. „Z politycznymi terrorystami się nie negocjuje”, mówi Władysław Kosiniak–Kamysz o PiS dziś w Rzeczpospolitej. No to w mocnej kontrze idą jego słowa do tych ze strony PiS-u o tym, że jest otwarty na wszelkie koalicje, także z PSL-em.

Mnie osobiście dziwią te słowa Władysława Kosiniaka–Kamysza. One powodują, że właściwie PSL skazuje się na całkowitą marginalizację w tej chwili, bo pan mówi o tym, że są województwa, gdzie PSL będzie decydował o kształcie władzy, ja takich województw za bardzo, szczerze mówiąc, nie widzę.

Są miejsca, gdzie może pójść z Koalicją, są miejsca, gdzie może pójść z Prawem i Sprawiedliwością.

To prawda, ale tych miejsc jest, oczywiście, bardzo niewiele na mapie Polski, gdzie to PSL będzie tym, który będzie jakoś szczególnie decydował. Ale tym niemniej, oczywiście, ta możliwość koalicyjna przed PSL-em stoi. I dziwię się, że tak z góry lider PSL-u wyklucza możliwości koalicji z Prawem i Sprawiedliwością. My jesteśmy otwarci, my chcemy rozmawiać i możemy współpracować i z PSL-em, i z Bezpartyjnymi Samorządowcami, z innymi ugrupowaniami, bo uważamy, że samorząd, te lokalne sprawy, które trzeba rozwiązywać, lokalne sprawy mieszkańców, niekoniecznie muszą tamte porozumienia przebiegać wzdłuż –podziałów politycznych, które znamy na scenie ogólnopolskiej.

A skoro już dokonujemy porównań, oczywiście wybory parlamentarne rządzą się często innymi prawami niż samorządowe, ale jak już patrzymy na wyniki z roku 2015, to jednak tam dystans pomiędzy PiS, który wygrał ze Zjednoczoną Prawicą, a Platformą Obywatelską był dużo większy niż ten dystans, który jest w tej chwili w wyborach samorządowych. Więc wynikać mogłoby z tego, że opozycja odrabia straty.

No nie, panie redaktorze, nie. Nie możemy porównywać rzeczy nieporównywalnych, nie da się porównywać wyborów samorządowych z wyborami parlamentarnymi, one się naprawdę rządzą zupełnie innymi zasadami, innymi prawami. Porównujmy to, co można porównywać, czyli te wybory sprzed czterech lat...

Czyli 2014 do osiemnastego.

Jak popatrzymy historycznie na wyniki wyborów samorządowych i parlamentarnych, to widać wyraźnie, że w przypadku Prawa i Sprawiedliwości jest to mniej więcej różnica 10 punktów procentowych, czyli w wyborach do sejmików osiągamy o 10% niższy wynik niż potem w wyborach parlamentarnych. Tak było cztery lata temu, wtedy – przypomnę – 27% w wyborach do sejmików, a potem, następnego roku w wyborach parlamentarnych o 10% wynik większy. I powiem więcej – w 2010 roku, jeśli się cofniemy jeszcze bardziej, wynik Platformy Obywatelskiej wtedy 30% do sejmiku, a w następnym roku do parlamentu 40%. Więc musimy patrzeć na ten trend. Bardzo optymistycznie patrzę dzisiaj po tych wynikach wyborów na wybory parlamentarne w przyszłym roku. Możemy założyć, że Prawo i Sprawiedliwość na pewno przekroczy, i to grubo, wynik 40%, jeśli ten trend, o którym mówię, z wielu wyborów się powtórzy.

Co z dużymi miastami? Bo już pojawiły się takie głosy po prawej stronie, różne zresztą – jedni komentatorzy mówią: „Niech PiS odpuści duże miasta, nie ma tam czego szukać, trzeba się skoncentrować na mniejszych miejscowościach, na wsi, tam lepiej trafiają argumenty i program i działania Prawa i Sprawiedliwości”, inni mówią: „Nie, wygraliście wybory prezydenckie, wybory parlamentarne właśnie dlatego, że był złagodzony przekaz, że zadbano także o wyborców centrum, że mniej kontrowersyjne postacie były na czele kampanii”. To którą drogą teraz powinna pójść Zjednoczona Prawica?

W żadnym wypadku nie zamierzamy odpuszczać jakiejkolwiek części Polski czy jakiejkolwiek grupy Polaków. Duże miasta to nie jest i nie był nigdy i nie jest w dalszym ciągu teren, w którym Prawo i Sprawiedliwość jest faworytem w wyborach. Jak popatrzymy rzeczywiście również na te wybory wygrane ostatnie, prezydenckie chociażby, które wygrał Andrzej Duda, czy poprzednie parlamentarne, to też jakby zauważymy, że w tych dużych miastach ten wynik był Prawa i Sprawiedliwości znacznie gorszy niż w reszcie kraju. Nie będziemy odpuszczać, będziemy, oczywiście, próbowali również tych wyborców przekonywać. To nie jest tak, że nie ma wyborców Prawa i Sprawiedliwości w dużych miastach, bo nawet w Warszawie, jak okazało się, 30% wyborców zagłosowało na Patryka Jakiego, w innych miastach...

Nawet więcej, parę procent niż na pana swego czasu (...)

Tak jest, dokładnie tak. W innych miastach jest podobnie, w Gdańsku, który jest przecież matecznikiem Platformy Obywatelskiej, ten wynik Kacpra Płażyńskiego bardzo dobry, grubo powyżej 30%, niewejście Jarosława Wałęsy do drugiej tury, w Szczecinie niewejście również kandydata Koalicji Obywatelskiej, posła Nitrasa, do drugiej tury i dobry wynik kandydata Prawa i Sprawiedliwości. To pokazuje, że możemy również w tych dużych miastach skutecznie zabiegać o poparcie i będziemy zabiegać o poparcie.

A kto pana zdaniem ma największe szanse na to, żeby ta druga tura zamieniła się w prezydenturę? Kacper Płażyński? Małgorzata Wassermann?

To jest wróżenie z fusów. Przed nami rzeczywiście kilkanaście dni, te wybory pokazały, że może się wszystko zdarzyć, ale tylko powiem tyle: w wielkich miastach w Polsce mieszka około 15% wyborców, nie możemy się na nich skupiać. Oczywiście, one są ważne, ale nie możemy się skupiać... nie możemy patrzeć na pryzmat Polski przez pryzmat wielkich miast. Polska dzisiaj to jest w zdecydowanej większości Polska mniejszych miejscowości, średnich miast, miasteczek, wsi. Musimy... „Polska jest jedna”, takie było nasze hasło wyborcze i my je traktujemy poważnie. Chcemy trafiać do wszystkich.

Co z Hanną Zdanowską w Łodzi? Mogła zgodnie z prawem kandydować, zgodnie z prawem pełnić urzędu nie może jako osoba skazana. No i już się pojawiły też różne głosy, że twarde egzekwowanie przepisów może zaszkodzić PiS-owi, bo stworzy wrażenie polowania na czarownice i niezgadzania się z werdyktem wyborców. Niektórzy sugerują... Leszek Miller tak mówił, że może pan prezydent by ułaskawił Hannę Zdanowską, Paweł Mucha, minister prezydencki, mówił wczoraj: „Musiałby się najpierw taki wniosek pojawić, to go wtedy będziemy rozpatrywać”, a są i tacy, którzy mówią: „Twarde prawo, ale prawo, i trzeba po prostu tę sprawę w świetle już decyzji sądów po prostu rozstrzygnąć”, znaczy najpierw wojewoda, później pewnie sądu.

Ja powiem tak: fundamentem państwa prawa jest równość obywateli wobec prawa, niezależnie od pozycji, od tego, jaką funkcję pełnią. To, czy ktoś jest działaczem wysokiego szczebla Platformy Obywatelskiej, tak jak w przypadku pani Hanny Zdanowskiej, czy jest zwykłym obywatelem, przeciętnym Kowalskim, to to prawo musi być takie samo. Nie może być tak, że dzisiaj Hanna Zdanowska ma być traktowana inaczej, bardziej ulgowo, czy mają jej pewne przepisy nie obowiązywać, które obowiązują resztę obywateli. To by było zaprzeczeniem idei państwa prawa, państwa demokratycznego. Ci, którzy tak wiele krzyczą o konieczności stosowania prawa, stosowania się do prawa, w przypadku pani Hanny Zdanowskiej już jakoś nie widzą tego problemu, że osoba skazana prawomocnym wyrokiem ma pełnić funkcję prezydenta miasta, podczas kiedy wszyscy inni samorządowcy w takim przypadku nie objęliby mandatu albo byliby pozbawieni mandatu. W tej chwili decyzja o dalszym postępowaniu jest w ręku wojewody, wojewoda jest tym zgodnie z prawem, który ma oceniać tego typu przypadki, i wojewoda będzie zgodnie z prawem tego typu decyzję podejmował. Jeszcze raz mówię, nie ma... Polska nie może być państwem, w którym ludzie z pozycją są traktowani inaczej niż zwykli obywatele, że prawo ich wtedy dotyczy mniej albo niektóre przepisy ich nie dotyczą. My nie chcemy takiej Polski budować, chcemy budować Polskę równego prawa dla wszystkich obywateli.

To na koniec jeszcze pytanie do pana jako do szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów, bo po kampanii wyborczej już do codziennej pracy wraca parlament, pewnie więcej też będzie pracował rząd. Czego możemy się przed końcem roku spodziewać? A szczególnie jestem ciekaw, co jeśli idzie o zmianę w podatkach? Bo zdaje się trzy różne projekty zmian podatkowych zostały przygotowane, trzeba to będzie jakoś wszystko skleić. No, pan na co dzień pracuje w Komitecie Stałym Rady Ministrów nad różnymi projektami ustaw. Jestem ciekaw, czego będą dotyczyły te ustawy, które do końca roku jeszcze rząd będzie proponował, by uchwalić.

Przede wszystkim, panie redaktorze, to nie jest tak, że rząd będzie pracował jakoś więcej, co by sugerowało, że w czasie kampanii wyborczej pracował mniej, bo rzeczywiście ta praca była niezwykle intensywna w kampanii wyborczej, nie tylko projekt budżetu został w tym czasie przez rząd przyjęty, ale również przełomowe ustawy, takie jak o funduszu dróg samorządowych, o tym funduszu solidarnościowym, który ma wspierać osoby niepełnosprawne w Polsce, ustawy ważne dla rolników, dotyczące sprzedaży bezpośredniej...

Ale i ministrowie jeździli i też udzielali się w kampanii...

Ale ja widać...

To rozumiem, że to była taka praca ekstra...

Jak widać...

To inaczej to sformułuję. To teraz po tym okresie podwójnej ciężkiej pracy teraz w okresie zwykłej ciężkiej pracy...

Będzie jeszcze ciężej, tak jest.

...co z rządu wyjdzie jeszcze do końca roku?

Pracujemy nad rzeczywiście wieloma ustawami. Ustawy podatkowe, o których pan mówi, one jednak w większości zostały przez rząd już przyjęte. I poza tymi ustawami, które realizują chociażby pewne dalsze zobowiązania unijne czy wprowadzają, implementują przepisy unijne, a również są takie, które jeszcze uszczelniają system podatkowy w dalszym ciągu, bo widzimy również taką potrzebę jeszcze cały czas uszczelniania tego systemu, który był rozregulowany przez naszych poprzedników. Ale przyjęliśmy również bardzo ważne ustawy zapowiadane, jak chociażby obniżenie podatku CIT dla małych przedsiębiorców z 15 do 9%. To rzeczywiście jest wielka sprawa. To już są rozwiązania, które rząd przyjął, a które są w tej chwili już po stronie parlamentu, przyjęcie ich jest po stronie parlamentu. Tak że pracujemy normalnym rytmem i tak będzie również w najbliższych miesiącach.

Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, był gościem Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. Dziękuję, panie ministrze.

Bardzo dziękuję, pozdrawiam serdecznie.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak