Adam Eberhardt: incydent na Morzu Azowskim jest konsekwencją polityki Rosji wobec Ukrainy

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2018 09:53
- Bądźmy realistami: o tym, że Rosja prowadzi wojnę z Ukraińcami od prawie pięciu lat wszyscy doskonale wiemy i nawet strona rosyjska stara się to coraz mniej ukrywać - powiedział w "Sygnałach dnia" Adam Eberhardt, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.
Audio
  • Adam Eberhardt z Ośrodka Studiów Wschodnich o konflikcie na Morzu Azowskim (Jedynka/Sygnały dnia)
Audio
  • Adam Eberhardt z Ośrodka Studiów Wschodnich o konflikcie na Morzu Azowskim (Jedynka/Sygnały dnia)

W niedzielę dwa kutry oraz holownik marynarki wojennej Ukrainy, które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, zostały ostrzelane, a następnie przejęte przez rosyjskie siły specjalne. Ukraina uznała te działania za akt agresji. Rosja twierdzi, że ze względu na obecność agentów służb ukraińskich na statkach, były powody do interwencji.

Pytany o sprawę Adam Eberhardt ocenił, że ten incydent jest konsekwencją polityki rosyjskiej, rozłożonej w czasie, ale konsekwentnej. - Chodzi o ograniczenie wyjścia Ukraińcom z Morza Azowskiego na Morze Czarne, a w efekcie na ocean. Co jest, po pierwsze, próbą konsolidacji swojej suwerenności, swojego władztwa nad Krymem i przyległymi wodami, nad Cieśniną Kerczeńską, jednocześnie jest też próbą utrudniania Ukraińcom funkcjonowania, jeśli chodzi o wschodnią, bardziej uprzemysłowioną Ukrainę. Są tam porty, w Berdiańsku, Mariupolu, nastawione na eksport, potrzebujące szlaku wodnego – dodał.

Ekspert podkreślił, że Rosja już od dłuższego czasu utrudnia nie tylko okrętom wojennym, ale i handlowym, ukraińskim i pod innymi banderami, korzystanie z Cieśniny Karczeńskiej. - To jest pewien proces. To nie jest tak, ze Rosja zamyka Cieśninę Karczeńską raz na zawsze, bo przecież po kilkunastu godzinach znowu ją odblokowała, dziś znów statki swobodnie przepływają. To jest konsekwentne nękanie Ukrainy, pewien proces - podkreślił dyrektor OSW.

Dodał, że "po raz pierwszy jednak doszło do ostrzału kutrów ukraińskich przez oficjalnie rosyjskie wojsko, a nie przez tzw. zielonych ludzików". - Ale bądźmy realistami: o tym, że Rosja prowadzi wojnę z Ukraińcami od prawie pięciu lat wszyscy doskonale wiemy i nawet strona rosyjska stara się to coraz mniej ukrywać – powiedział Adam Eberhardt.

Więcej, także o konsekwencjach incydentu na Morzu Azowskim, w dalszej części rozmowy.

. .

***

Tytuł audycji: Sygnały dnia

Prowadzi: Piotr Gociek

Gość: Adam Eberhardt (dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich)

Data emisji: 27.11.2018

Godzina emisji: 8.17

tjak/kh

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Moskwa wytacza działa na Konstantynopol. ”Forsuje tezę o samolikwidacji, grozi schizmą w prawosławiu”

Ostatnia aktualizacja: 18.10.2018 12:56
 - Ukraina wymyka się Moskwie, więc Rosja używa coraz cięższej artylerii, żeby blokować ten proces – uderza nie tylko w Kijów, ale i w Konstantynopol. Rosji nie udało się dotąd pozyskać w tej walce wielu sojuszników pośród kościołów prawosławnych na świecie, jednak ostateczne rozstrzygnięcie tej batalii jest jeszcze daleko –  powiedziała Jadwiga Rogoża z Ośrodka Studiów Wschodnich portalowi PolskieRadio24.pl
rozwiń zwiń