Sygnały Dnia 17 września 2019 roku, rozmowa z prof. Janem Żarynem

Ostatnia aktualizacja: 17.09.2019 07:40
Audio
  • Jan Żaryn o sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 roku (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: W studiu radiowej Jedynki i Sygnałów Dnia prof. Jan Żaryn, historyk, senator Rzeczpospolitej. Dzień dobry.

Prof. Jan Żaryn: Dzień dobry, witam.

Także autor licznych publikacji historycznych, w tym najnowszej „Rok 1939. Od beztroski do tragedii”. Czy gdyby nie zdradzieckie uderzenie Sowietów, gdyby nie ten cios w plecy, Polska miała szansę nie tylko bronić się dłużej, ale doprowadzić już wtedy do zwrotu w dziejach tego, co stało się drugą wojną światową?

To jest, oczywiście, zasadne pytanie, ale odpowiedź, niestety, nie jest łatwa, dlatego że plan zakładał, ten ostatni z możliwych planów, że skrawek przynajmniej ziemi polskiej pozostanie we władaniu państwa polskiego i instytucji państwa polskiego, i ludzi państwa polskiego z prezydentem Rzeczypospolitej Ignacym Mościckim na czele tak długo, jak długo to będzie konieczne, czyli do ofensywy z Zachodu nadciągającej, która miała nadciągnąć najprawdopodobniej wiosną 1940 roku. Podobnie myślał Hubal, zostając w mundurach oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego, a nie przechodząc do konspiracji. Takie rzecz jasna plany musiały być, ponieważ zawsze, nawet w najgorszym momencie dziejów istnieją plany wychodzące naprzeciw marzeniom, czyli odzyskaniu niepodległości i całości terytorium, ale było to nierealne.

Zostały przekreślone ostatecznie.

Ale po 12 września, o czym wiemy dzisiaj, ponieważ Francja i Wielka Brytania tam wtedy, w Alberville podjęli decyzję, że nie będą prowadzić ofensywy przeciwko III Rzeszy, i wywiad sowiecki świadom tej decyzji dostarczył tę informację Stalinowi i w związku z tym mógł dalej kontynuować wypełnianie paktu Ribbentrop–Mołotow.

Ale de facto nóż w plecy wbito nie 17 września, kiedy fizycznie sowieckie wojska przekroczyły granice Rzeczypospolitej, ale wcześniej, kiedy podpisano pakt Ribbentrop–Mołotow 23 sierpnia.

A dowodem na to jest między innymi fakt, że od razu po 1 września 39 roku szefostwo NKWD na zlecenie Stalina podjęło decyzję o przygotowaniach do wejścia Armii Czerwonej i NKWD, i przygotowanej administracji na terytorium państwa polskiego.

Przypominamy, że nie tylko Polska była ofiarą paktu Ribbentrop–Mołotow. Przypominał będzie o tym także dzisiaj premier Mateusz Morawiecki, który o 12.15 złoży kwiaty na cmentarzu na Rossie, odwiedza dziś Litwę polski premier. Tymczasem w rosyjskich mediach publikacje o tym, że Polska zafałszowuje prawdę historyczną, że to było wyzwalanie ziem okupowanych przez Polaków, że tam Armia Czerwona była przyjmowana radośnie. Między innymi w tym duchu Siergiej Iwanow, współpracownik Putina, wypowiadał się ostatnio.

Tak, to jest dokładnie ta sama narracja, którą usłyszał Wacław Grzybowski, czyli ambasador Polski w Moskwie, że państwo polskie nie istnieje i w związku z tym Armia Czerwona wchodzi, by zaopiekować się mniejszościami narodowymi na terytorium byłej II Rzeczypospolitej. Ta narracja dzisiaj powtarzana jest, oczywiście, związana z ucieczką od odpowiedzialności za śmierć w sumie co najmniej 60 milionów ludzi. To jest współodpowiedzialność III Rzeszy i Związku Sowieckiego de facto za wywołanie tej najczarniejszej, ludobójczej wojny.

Ale putinowska propaganda idzie jeszcze dalej – 1 września z kolei słyszeliśmy, że to Polska wywołała drugą wojnę światową i że to Polska chciała z Niemcami atakować Związek Sowiecki, dlatego to właśnie Moskwa musiała podjąć kroki prewencyjne.

No i pewnie jeszcze usłyszymy nie jedną bajkę. Natomiast faktem jest, że Związek Sowiecki ewidentnie od samego początku, od paktu Ribbentrop–Mołotow przygotowywał się do najazdu na Polskę. Ostatnio wydane dzienniki Sierowa bardzo są pod tym względem ciekawe. Gdy on pisze, iż już 2 września został wysłany do Kijowa, czyli do stolicy największej republiki poza rosyjską, i tam miał przygotować kadry pod spodziewane wejście, a już 8 września, przynajmniej z dzienników Sierowa to wynika, dostał informację od swojego szefostwa, że najprawdopodobniej siedemnastego najazd nastąpi i że należy się w związku z tym przygotować w sposób należyty. Nie ma cienia wątpliwości, że Sowieci w sposób bezwzględny pogwałcili wszystkie możliwe ówczesne umowy, traktaty, poza traktatem ryskim, pakt Brianda–Kellogga z 28 roku, londyńską konwencję z 33, no i oczywiście pakt o nieagresji z 34 roku, łamali wszystkie możliwe umowy międzynarodowe i dwustronne. A takim dodatkowym, obrzydliwym sposobem załatwiania spraw z Polską było to, że o ile przywoływany tutaj także Wacław Grzybowski wyjechał z kraju i zdołał dotrzeć ze swoimi informacjami także do rządu polskiego, bo Józef Beck rzeczywiście od razu przesłał noty dyplomatyczne do państw zachodnich, informując o tym najeździe, to już jego kolega, dyplomata, warto go przypomnieć, konsul generalny w Kijowie, pan Jerzy Matusiński, też został wezwany do władz lokalnych sowieckich w Kijowie i już z tego spotkania nigdy w życiu nie wrócił.

Taki był 17 września, takie były jego konsekwencje, przypominał w radiowej Jedynce prof. Jan Żaryn, senator RP, historyk. Dziękuję pięknie za wizytę w studiu radiowej Jedynki.

Dziękuję bardzo.

Przypomnę, o 12.15 dziś w Wilnie premier Morawiecki składa kwiaty na cmentarzu na Rossie. Wcześniej, o 11.15 w Warszawie prezydent Andrzej Duda składa wieniec przed tablicą upamiętniającą bezimiennych żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego zamordowanych przez NKWD w latach 1944–1945.

JM

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak