Kazimierz Marcinkiewicz do EBOiR to dobra propozycja

Ostatnia aktualizacja: 10.02.2007 07:15
My, Polacy, bardzo cenimy tych polityków, tych ludzi, którzy mają doświadczenie międzynarodowe, zagraniczne, i tak naprawdę gdyby taką decyzję podjął, byłaby to w pewnym sensie w swoisty sposób inwestycja w siebie.
Audio

Paula Michalik: W Sygnałach Dnia nasz gość – w studiu krakowskim poseł Samoobrony Ryszard Czarnecki. Dzień dobry. Rozmawia z nim Krzysztof Ziemiec.

Krzysztof Ziemiec: Dzień dobry, panie pośle.

Ryszard Czarnecki: Witam pana, witam panią, witam państwa bardzo serdecznie. Europoseł.

K.Z.: Tak, europoseł, no właśnie, jedną nogą w Brukseli, drugą nogą w Polsce, dziś nie w Warszawie, nie we Wrocławiu.

R.Cz.:
Ale sercem w Polsce.

K.Z.: W Krakowie. Mimo że obecny jedną nogą w Brukseli prawie cały czas, to bardzo dobrze poinformowany o tym wszystkim, co dzieje się w polskiej polityce.

R.Cz.:
Dziękuję bardzo za komplement.

K.Z.: Może powie nam pan, dlaczego generał Bieńkowski dostał ochronę BOR-u? Po co mu ochrona? Czego może się bać, jak pan myśli?

R.Cz.:
Tego, oczywiście, nie wiem, a gdybym nawet wiedział, to bym o tym nie mówił. A skoro (...), że istnieje kwestia bezpieczeństwa pana ekskomendanta głównego policji, natomiast myślę, że nie ma co robić z tego wielkiej sensacji, to się zdarza, że ci, którzy kierują policją, czasem mają ochronę. To jest dosyć niebezpieczna funkcja.

K.Z.: Obserwuje pan te zmiany w resortach siłowych. One właściwie zaczęły się w poniedziałek, skończyły wczoraj, czyli w piątek. Czy to są dopiero zapowiedzi większych zmian, czy na tym, co się stało w tym tygodniu na razie premier skończy?

R.Cz.:
Pan powiedział, że zmiany się skończyły. Myślę, że się nie skończyły, bo zapewne będą jeszcze nominacje na przykład w policji państwowej czy w Centralnym Biurze Śledczym. To jest rzecz oczywista, że nowy minister ma prawo do tego, aby współpracować z ludźmi, z którymi uważa za stosowne współpracować, to jest rzecz absolutnie normalna i oczywista, natomiast na pewno jest jedna rzecz dobra w tym wszystkim, mianowicie tak się składało, że w Polsce, ale także w wielu innych krajach i w Europie, a także w samej Ameryce, dość często dochodziło do takiego dosyć dziwnego meczu w ramach resortów siłowych, meczu między policją a prokuraturą, były dosyć kuriozalne sytuacje w okresie rządów Jerzego Buzka, także rządu SLD w tej sprawie. Wydaje mi się, że akurat w tym momencie tego meczu już nie będzie, te służby – tak to określmy – będą znacznie lepiej współpracować w sytuacji, gdy część ludzi pracujących w prokuraturze będzie jednak już wewnątrz policji. I w moim przekonaniu to może usprawnić funkcjonowanie jednej i drugiej służby. To jest bardzo potrzebne, zwłaszcza gdy chodzi o walkę z przestępczością zorganizowaną. Wszyscy wiemy o ostatnich aresztowaniach w Ministerstwie Zdrowia, wszyscy wiemy o walce z korupcją w administracji. Akurat te zmiany się przydadzą.

K.Z.: Pan użył słowa „mecz”. Wiemy, że piłka nożna jest bliska pańskiemu sercu, to idąc dalej tym tropem – czy zdaniem pana te wszystkie zmiany ostatnio świadczą o tym, że takim właśnie zawodnikiem, który rozgrywa teraz na boisku, jest minister Ziobro? Na boisku rządowym.

R.Cz.:
Myślę, że absolutnym playmakerem, że tak to określę, jest premier Jarosław Kaczyński i to on tak naprawdę decyduje o zmianach, to jest kapitan drużyny, który decyduje, kto ma na jakiej pozycji grać. Ludwik Dorn przecież dalej jest na boisku, trochę na innej pozycji co prawda, ale dalej jest, ma dalej ważną rolę do spełnienia w tym meczu. Natomiast, oczywiście, można tak mówić, że pan prokurator krajowy Janusz Kaczmarek, który obecnie jest ministrem spraw wewnętrznych i administracji, to bliski współpracownik Zbigniewa Ziobro. Jednak chciałbym przypomnieć, że pan Janusz Kaczmarek startował do tej dużej i pięknej kariery, trzymam za niego kciuki, jako bliski współpracownik ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego i tak naprawdę tutaj, jak sądzę, należy upatrywać w pewnym sensie pewnej trampoliny w pozytywnym tego słowa znaczeniu dla pana Janusza Kaczmarka. I myślę, że tutaj byłbym ostrożny z takim mówieniem o „ludziach Ziobry”, „ludziach Dorna”. Myślę, że wszyscy są to po prostu ludzie w służbie Rzeczpospolitej, którzy, oczywiście, grają w drużynie premiera Kaczyńskiego i on tu ma rolę decydującą, absolutnie niepodważalną.

K.Z.: Pan powiedział, że trzyma kciuki za nowego ministra spraw wewnętrznych, pana Kaczmarka. Czy to nie jest tak, że jest to...

R.Cz.:
Za starego też trzymałem.

K.Z.: Czy to nie jest tak, że jest to minister mimo wszystko jednak tymczasowy, że jest to minister trzymany w rezerwie w przyszłości dla Jana Rokity?

R.Cz.:
Jest takie powiedzenie, że w Polsce najbardziej trwałe są prowizorki. Myślę, że nie wolno w tej chwili mówić, że jest to tymczasowe kierownictwo. Być może pan minister Kaczmarek jest na kolejne dwa i pół roku do kolejnych wyborów. Myślę, że tak właśnie powinien pracować, jakby czekało go dwa i pół, a potem prawdopodobnie następne cztery lata, czyli sześć i pół roku, i powinien pracować w spokoju i mając poczucie pewnej stabilności, bo tylko wtedy będzie pracował dobrze.

Natomiast odnośnie Jana Marii Rokity, jest to polityk na pewno niedoceniany przez jego rodzimą Platformę Obywatelską, spychany na dalszy plan, do cienia, w zasadzie już w tej partii żadnej funkcji nie sprawuje, aczkolwiek obiecywano mu funkcję szefa klubu parlamentarnego, był do niedawna szefem gabinetu cieni, teraz to już taki raczej cień gabinetu. W każdym razie na pewno jest to osoba niedoceniana, ale dalej jest w Platformie. Wszelkie jego możliwe wejścia do rządu, akcesy do koalicji rządowej mogą być dokonane, jak sądzę, wtedy, gdyby przestał być w PO, ponieważ tu jest jednak dosyć czytelny podział – jest rząd i opozycja – i nie można być jedną nogą w opozycji, drugą nogą w rządzie, nie można być w opozycji do godziny szesnastej, a w rządzie po szesnastej albo odwrotnie, bo to byłaby trochę taka polityczna schizofrenia.

K.Z.: A czy taka akcesja, jak pan to powiedział, do rządu jest możliwa w ciągu najbliższych jeśli nie tygodni, to może miesięcy?

R.Cz.:
Trudno powiedzieć, ja sądzę, że akurat teraz, gdy szefem Klubu Parlamentarnego PO został nie kandydat Donalda Tuska, tylko osoba niejako zgłoszona jako alternatywa przez samych parlamentarzystów Platformy, pozycja Rokity jest troszeczkę lepsza niż była jeszcze niedawno. Jest dalej trudna, ale myślę, że dalej może żywić się złudzeniami, że coś w tej partii osiągnie. Ale tak naprawdę powiem szczerze nie problem Rokity jest tu istotny, czy on poprze ten rząd, czy nie, myślę, że ten rząd ma przed sobą dobrą perspektywę, ale, oczywiście, uważam, że tacy ludzie o instynkcie państwowym, jak Rokita (i to mówię jako człowiek, który często go krytykował i był krytykowany przez pana Rokitę), tacy ludzie, oczywiście, się przydadzą i na pewno jego sytuacja obecna nie sprzyja wykorzystaniu jego osoby, jego potencjału.

K.Z.: A jak przyda się premierowi w najbliższych tygodniach, miesiącach Ludwik Dorn? Czy jego rola wzrośnie, tak jak chce tego premier? Ma przyszłość w rządzie, czy raczej jest to taka funkcja w tej chwili na przeczekanie? Wiadomo, że premier z wicepremierem bardzo dobrze się znają, lubią, cenią i szanują, ale być może dla Ludwika Dorna już nie ma tak bliskiego miejsca w najbliższym kręgu Jarosława Kaczyńskiego? Czy ja się mylę?

R.Cz.:
Chyba pan się myli, przepraszam, że tak to określę wprost. Silny rząd jest silny osobowościami. Pan Ludwik Dorn, którego można lubić lub nie lubić, jest silną osobowością i dla tego rządu będzie wartością dodaną, w moim głębokim przekonaniu jego obecność w rządzie jest pożyteczna. Ja nie przypuszczam, aby – jak niektórzy obserwatorzy trochę na siłę usiłują znajdować takie zagrożenie, gdy chodzi o potencjalne spory kompetencyjne między nim a ministrem Gosiewskim. Ja tego tak nie postrzegam. W moim przekonaniu dobrze jest, że pan Ludwik Dorn, osoba bardzo doświadczona i dobry minister spraw wewnętrznych i administracji, jest w tym rządzie, że dalej jest wicepremierem. Myślę, że rząd, w którym jednak jest sporo różnych osobowości, nieraz takich podziałów nawet kontrastowych – z jednej strony Andrzej Lepper, z drugiej pani Zyta Gilowska, Ludwik Dorn, Zbigniew Ziobro i szereg innych osób, może mniej znanych, ale na pewno mocnych osobowościowo – to bardzo dobrze dla tego rządu. I wydaje mi się, że jego, pana Ludwika Dorna przyszłość to właśnie rząd w większym stopniu niż Parlament, bo niektórzy sugerują, żeby objął funkcję szefa Klubu Parlamentarnego PiS-u. No, ja bym Marka Kuchcińskiego jeszcze nie grzebał.

K.Z.: No tak, ale do tej pory rząd był jednak takim monolitem, PiS też był monolitem i teraz wyraźnie widać, że jest jakieś pęknięcie, że są różnice zdań do tego stopnia, że ktoś musi odejść, pożegnać się ze stanowiskiem.

R.Cz.:
Ja bym nie przeceniał tych różnic zdań. Jeżeli odchodzący minister zostaje w rządzie na stanowisku wicepremiera i mówi „to jest mój rząd, to jest mój premier”, no to świadczy, że tych „pęknięć”, jak to niektórzy określają, tak naprawdę nie ma. Różnice zdań są rzeczą normalną w gronie inteligentnych, wykształconych ludzi. I, że tak powiem, naprawdę nie trzeba w każdej sprawie mieć na sto procent to samo stanowisko. Uważam, że w dalszym ciągu koalicja rządowa jest jeżeli nie monolitem, bo chyba to nie jest właściwe określenie, to jest bardzo spójna. Proszę zwrócić uwagę, że nie ma żadnych napięć przy tej rekonstrukcji rządu, która się dokonuje, bo ona się dokonywać jeszcze będzie, w ciągu kilku najbliższych tygodni mogą być jakieś ewentualne zmiany, premier to zapowiadał przynajmniej. Tutaj jakby nie ma napięcia wewnątrz koalicji między PiS-em a Samoobroną, PiS-em a LPR-em, LPR-em a Samoobroną. Myślę, że w porównaniu z tymi koalicjami rządowymi, które były wcześniej, za czasów rządów AWS, Unii Wolności, SLD, PSL, tam te pioruny polityczne strzelały dużo mocniej, bardziej błyskało i napięcie między koalicjantami było dużo większe.

K.Z.: Panie pośle, to przejdźmy do spraw partii, które pan także jest członkiem. Kto i po co miałby sterować prokuraturą? Andrzej Lepper mówi, że prokuratura działa politycznie.

R.Cz.:
Cieszą mnie zapewniania prokuratury, że tak nie jest. Mam nadzieję, że sprawa się wyjaśni.

K.Z.: A może być inaczej?

R.Cz.:
Chciałbym wierzyć, a mam nadzieję, że będę mógł niedługo wiedzieć, jak każdy obywatel, że może czasem niektórzy przedstawiciele prokuratury zadali parę pytań za dużo z ciekawości, może nie były one związane z tematem przesłuchań, natomiast myślę, że sprawa się wyjaśni w najbliższych dniach. Pan premier Andrzej Lepper miał absolutnie prawo o to zapytać i zapytał. I mam nadzieję, że dostanie odpowiedź satysfakcjonującą.

K.Z.: A dlaczego Andrzej Lepper grozi znów, że wyjdzie z koalicji? Wczoraj mówił á propos prokuratury, a przedwczoraj mówił to w kontekście biopaliw. Rzeczywiście chciałby odejść z rządu?

R.Cz.:
Pan premier Andrzej Lepper nie chce odejść z rządu i mam nadzieję, że nie odejdzie, bo jest temu rządowi potrzebny, natomiast każdy minister rolnictwa w każdym rządzie na całym świecie walczy o interesy swojego sektora, walczy o interesy rolników. Pan Andrzej Lepper, oczywiście, też to czyni i tutaj to, że ma czasem inny punkt widzenia niż minister finansów jest to absolutny standard, bo tak samo jest we Francji, w Niemczech, w Stanach Zjednoczonych i w małej Danii, tak jest wszędzie.

K.Z.: Panie pośle, jest pan autorem blogu politycznego, tak jak kilku innych polityków w Polsce. Nie jest to jeszcze tak powszechne jak za granicą...

R.Cz.:
Dziękuję za porównanie, ale ja piszę od trzech lat, a nie od paru miesięcy.

K.Z.: Ale od paru miesięcy jest o tym głośno jakoś, po prostu ta forma przekazu staje się coraz bardziej popularna.

R.Cz.:
To prawda.

K.Z.: Pisze pan też między innymi, czasem, raz na jakiś czas o Kazimierzu Marcinkiewiczu. Nic pan dziś nie napisał. A Dziennik pisze, że Kazimierz Marcinkiewicz zrezygnował z ubiegania się o fotel prezesa PKO BP i przejdzie do EBOiR-u. To jest prawda?

R.Cz.:
No, ja chciałem zauważyć, że niemal cztery tygodnie temu, bo w moim blogu politycznym napisałem, że Kazimierz Marcinkiewicz nie będzie prezesem PKO BP. Niektórzy mieli o to do mnie pretensję, ale jeżeli napisałem to prawie cztery tygodnie temu, to dlaczego miałbym pisać to ponownie teraz?

K.Z.: Ale już wtedy pan wiedział, że tak będzie?

R.Cz.:
Takie miałem informacje. Jak okazało się, były one prawdziwe i wiarygodne, jak zwykle. Już wtedy słyszałem, że po prostu prezesem PKO BP nie będzie, natomiast uważam, że gdyby rzeczywiście informacje się potwierdziły, że będzie w EBOiR-ze, no to byłoby to bardzo dobre. Przypomnę, że w EBOiR-ze, czyli Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, rozwijając tę nazwę, który mieści się w Londynie i pełni istotną rolę, gdy chodzi o państwa, które ścigają dopiero te państwa bardziej rozwinięte, także po części chodzi o Polskę, w tym EBOiR-ze polskimi reprezentantami byli tak znani ludzie, jak były premier Jan Krzysztof Bielecki, była prezes Narodowego Banku Polskiego Hanna Gronkiewicz-Waltz, ona była na najwyższym stanowisku...

K.Z.: A nie szkoda Marcinkiewicza z Polski...?

R.Cz.:
...był minister Tadeusz Syryjczyk.

K.Z.: Tak, właśnie miałby zastąpić Syryjczyka. Nie szkoda Marcinkiewicza, żeby wyjeżdżał z kraju, odchodził z polityki?

R.Cz.:
No, to jest, oczywiście, jego decyzja. Myślę, że on doskonale wie, iż my, Polacy, bardzo cenimy tych polityków, tych ludzi, którzy mają doświadczenie międzynarodowe, zagraniczne, i tak naprawdę gdyby taką decyzję podjął, byłaby to w pewnym sensie w swoisty sposób inwestycja w siebie. W moim przekonaniu za parę lat mógłby wrócić jako jeszcze ważniejsza potencjalnie osoba w polskiej polityce. I moja rada dla pana premiera Marcinkiewicza, którego bardzo cenię, jest taka, żeby, jeżeli taka propozycja jest, jeżeli będzie, żeby z niej skorzystał.

K.Z.: Dziękuję bardzo. Ryszard Czarnecki, to były rady europosła z Samoobrony ze studia w Krakowie. Dziękujemy, miłego dnia.

R.Cz.:
Życzliwe rady. Dziękuję bardzo.

J.M.

Czytaj także

Odwołać ministra obrony

Ostatnia aktualizacja: 15.01.2010 07:17
Kontrwywiad wojskowy ma zastrzeżenia do ubiegłorocznych przetargów w wojsku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Nie będzie dymisji Ludwika Dorna z funkcji wicepremiera

Ostatnia aktualizacja: 13.02.2007 07:15
Dla mnie to będzie sytuacja dużo lepsza niż dotąd, ale przede wszystkim dla rządu i co za tym idzie - dla Polski będzie to lepsza sytuacja, bo przy istniejącym stanie aparatu wykonawczego premiera dobrze funkcjonujący wicepremier na pewno bardzo się przyda.
rozwiń zwiń