Wicepremier po stronie pielęgniarek

Ostatnia aktualizacja: 25.06.2007 07:15
Są wyższe cele i nie można mówić, że każdy, kto przejdzie na czerwonym świetle, to on łamie prawo.
Audio

Jacek Karnowski: W naszym koszalińskim studio Wicepremier i Minister Rolnictwa Andrzej Lepper. Dzień dobry, panie premierze.

Andrzej Lepper:
Dzień dobry, witam państwa, witam pana.

J.K.: Panie premierze, przede mną komunikat Samoobrony Rzeczpospolitej Polskiej, a w nim zdanie: „Samoobrona RP wyraża głębokie zaniepokojenie wobec braku postępu w rozwiązywaniu konfliktu pomiędzy pielęgniarkami a rządem RP”. Czy Samoobrona dystansuje się wobec polityki premiera Kaczyńskiego w tej sprawie?

A.L.:
Panie redaktorze, szanowni państwo, w swoją propozycję składaliśmy, aby ten problem rozwiązać jak najszybciej. Ja rozmawiałem z panem premierem Gosiewskim kilkakrotnie, z panem premierem Kaczyńskim rozmawiałem, że musimy znaleźć wyjście z tej sytuacji. My nie jesteśmy rządem, który chce rozwiązywać problemy poprzez używanie siły, poprzez politykę, która była negowana przez nas cały czas. Szliśmy do wyborów z programem prospołecznym, prosocjalnym. I pielęgniarki dzisiaj mają rację protestując, mają rację, że sytuacja służby zdrowia jest ciężka, że ich pensje są niskie. Natomiast trzeba znaleźć z tej sytuacji wyjście i myślę, że premier znajdzie wyjście. Ten komunikat nasz napisany został przez prezydium po tym, jak mamy sygnały z terenu ludzi zaniepokojonych, którzy mają w rodzinie pielęgniarki, położne, lekarzy. Nasi działacze też pracują w służbie zdrowia i są zaniepokojeni groźbami, że pielęgniarki zostaną usunięte siłą. Ja nie wyobrażam sobie tego, aby premier Kaczyński, który cały czas mówi o polityce prorodzinnej i w rozmowie ze mną też używał tego i nie wyobrażam sobie tego, żeby była użyta siła.

J.K.: Ale gdyby panu, panie premierze, w pańskim gabinecie, w pańskim Ministerstwie pojawili się na przykład protestujący rolnicy, pan by też był zadowolony i uznawał, że to właściwa metoda?

A.L.:
Ale ja zapraszałem rolników. Jeżeli mają słuszne postulaty, słuszny protest byłby, no to proszę bardzo.

J.K.: Ale mówimy o okupacji Kancelarii, prawda?

A.L.:
Panie redaktorze, oczywiście, że są sprawy wyższe niż prawo nawet łamane w taki sposób, bo jak jestem za tym, żeby nie łamać prawa, ale jeżeli do tego doszło dzisiaj, że pielęgniarka zarabia tysiąc złoty czy 1200 złoty po 25 latach pracy, jeżeli stan służby zdrowia jest tak ciężki i te panie zdesperowane, bo zdesperowane są, są zaniepokojone też sytuacją służby zdrowia, podjęły taki protest, a nie inny, to naprawdę są wyższe cele, powtarzam, i nie można mówić wszystkiego, że każdy, kto przejdzie na czerwonym świetle, to on łamie prawo. Oczywiście, jeżeli on widzi, że z drugiej strony dzieje się coś niedobrego i jest zagrożenie życia dla kogoś i w tym momencie, kiedy nie ma tam samochodów, przebiegł przez czerwone światło, to też nie jest łamanie prawa.

J.K.: To pan, panie premierze, może powinien porozmawiać z premierem i przekazać mu swoje uwagi, bo ponoć na spotkaniu przywódców koalicji, pomimo medialnych wypowiedzi, ani pan, ani premier Giertych nie dystansowaliście się wobec tego, co robi premier.

A.L.:
Absolutnie tak sprawa stawiana nie była. Ja powiedziałem od razu od początku, że my jesteśmy po stronie pielęgniarek, oczywiście, że jestem za tym, żeby ten problem rozwiązać i mówiłem to oficjalnie premierowi i po wyjściu mówiłem to w środkach przekazu. Nie wiem, skąd pan to wie, chyba rzecznik prasowy rządu coś takiego przekazywał, ale rzecznik przy tej rozmowie z nami nie był. To nie jest konflikt w koalicji, absolutnie tak proszę nie patrzeć na to. Nie ma konfliktu żadnego w koalicji. Natomiast są pewne różnice zdań co do rozwiązania tego problemu, bo ten problem narasta. No przecież spójrzmy na to...

J.K.: A pan się, panie premierze, podejmie roli mediatora? Ryszard Czarnecki zgłasza taki postulat.

A.L.:
Nie, panie redaktorze, no przecież bądźmy poważni, ja jestem stroną w tej sprawie, bo jestem po stronie rządu. Ja w imieniu rządu ewentualnie mógłbym, gdyby premier zgodził się na to, gdyby premier polecił czy poprosił o to, abym ja podjął się tej sprawy, proszę bardzo. Natomiast jeżeli ja słyszę w wypowiedzi pielęgniarek nawet, że Lepper niech się zajmie rolnictwem, to ja dziękuję bardzo. Niech panie protestują, ja im współczuję, ja jestem z nimi na pewno, ale ja nikomu narzucać się nie będę i nie chcę być intruzem tam, gdzie mnie nie chcą po prostu. Po co to? Są inne osoby, jest rzecznik praw...

J.K.: No właśnie, czy rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski powinien...?

A.L.:
...pan doktor Kochanowski.

J.K.: Dobry pomysł?

A.L.:
Myślę, że rzecznik praw ma prawo i obowiązek wręcz interweniować w takich sytuacjach, kiedy komukolwiek dzieje się w Polsce krzywda i kiedy ta sytuacja służby zdrowia wiadomo, jaka jest, że ona jest naprawdę dramatyczna i że zarobki są bardzo niskie, że od nas ucieka bardzo dużo na Zachód lekarzy, pielęgniarek, położnych i możemy stanąć niebawem w sytuacji takiej, przed takim faktem, że nie będzie miał kto nas leczyć i nie będzie miał kto nami się opiekować, kiedy znajdziemy się w szpitalu. To będzie dramatyczne.

J.K.: Panie premierze, a pomysł referendum, w którym zapytano by Polaków, czy gotowi są obciążyć bogatych większym podatkiem, by pokryć roszczenia służby zdrowia, pomysł zgłoszony przez Jarosława Kaczyńskiego podoba się panu?

A.L.:
Ja chcę powiedzieć, że ten pomysł konsultowany na posiedzeniu koalicyjnym nie był i chcę powiedzieć, że niedawno przyjęliśmy ustawę o zmniejszeniu podatku, składki rentowej, tak że to jest trochę dziwne. Natomiast, oczywiście, że, szanowni państwo, jeżeli bogaci mają płacić więcej, jeżeli zrobimy referendum, dotyczyć to będzie pięciu czy dziesięciu, załóżmy, procent społeczeństwa, to reszta powie: a niech płacą, jest bogaty, niech płaci. Natomiast gdybyśmy chcieli podnieść podatki wszystkim, to jestem przekonany, że nawet nie będzie frekwencji w tym referendum. Tak że to nie jest dobry pomysł.

My mamy dzisiaj wzrost, PKB rośnie i my, jeżeli z jednej strony chcemy w przyszłym roku poprzez obniżenie składki rentowej pozbawić ZUS wpływu rzędu 18-20 miliardów złotych, a z drugiej strony podatki chcemy podnieść po to, aby dać więcej pieniędzy na służbę zdrowia, no to jest to jakaś nieścisłość tutaj. Natomiast ja chcę powiedzieć, że naprawdę służba zdrowia jest traktowana przez nas bardzo poważnie i bardzo rzetelnie. Podwyżka w ubiegłym roku rzędu 30% - takiej nie było nigdy. Na przyszły rok, na 2008 rok zaplanowaliśmy w budżecie prawie 6 miliardów złotych więcej niż w roku 2007...

J.K.: To, panie premierze, może cofnąć obniżkę składki rentowej, tak jak to proponują Lewica i Demokraci?

A.L.:
Nie, nie, my podatki chcemy obniżać i dzisiaj taki wzrost, jaki mamy pozwala nam na to, abyśmy przeznaczyli więcej środków na służbę zdrowia. Tutaj też na pewno nie bez winy była wypowiedź pani wicepremier, kiedy Polska wygrała Euro 2012...

J.K.: Że miliard dorzuci, tak?

A.L.:
Tego dnia na konferencji prasowej pani premier wychodzi i robi gest jak kiedyś Balcerowicz zrobił w Sejmie, mówi: „Brakuje wam pieniędzy? To miliard wam dam”, wychodzi pani premier i mówi: „Na Euro 2012 miliard mam”. No więc lekarze, pielęgniarki, położne to są inteligentni, mądrzy ludzie, pomyśleli sobie: zaraz, zaraz, to jak oni miliardami takimi rzucają na lewo, na prawo, no to dlaczego mają nam nie dać, kiedy my jesteśmy w takiej ciężkiej sytuacji?

J.K.: No, pieniędzy troszkę więcej będzie, bo Rzeczpospolita dzisiaj informuje, że rząd ma pomysł na większe wpływy – wprowadzenie katastru dla najbogatszych, czyli podatku od nieruchomości, od własności.

A.L.:
Panie redaktorze, szanowni państwo, przyznaję się naprawdę bez przysłowiowego bicia, ze ja pierwszy raz słyszę o tym, o takim pomyśle, że ten rząd ma taki pomysł, być może ktoś z tego rządu rozważa to, ale ta sprawa nie była ani konsultowana z nami, z koalicjantami, przynajmniej z Samoobroną, ani omawiana na żadnym spotkaniu z panem premierem. Być może, że majątki, to ktoś już się boi, że chcemy przeprowadzić lustrację majątkową, skąd, kto, w jaki sposób dorobił się takich wielkich fortun. To jest co innego, co innego podatek wprowadzić, a co innego zrobić przegląd, skąd kto ma majątek.

J.K.: To są rzeczywiście dwie różne sprawy.

A.L.:
Oczywiście.

J.K.: Panie premierze, a zapoznał się pan już z artykułem, w piątek była pierwsza odsłona, dziś druga, w Gazecie Wyborczej „Prawda Ligę wyzwoli” o finansach Ligi Polskich Rodzin. No i także informacja, że jest śledztwo w Prokuraturze Krajowej nadzorowane przez prokuratora Ziobro bezpośrednio. Zaszkodzi to Lidze?

A.L.:
Panie redaktorze, wobec Samoobrony odnośnie finansowania partii, od dwóch lat trwa śledztwo, wyborcza już mówiła o tym, jakie to nadużycia są, ile to Samoobrona przekrętów zrobiła. No i jakoś do tej pory nie ma końca śledztwa. W TVN-ie nie tak dawno był program „Teraz My”, kiedy zaproszono nawet naszych byłych działaczy, których podpuszczono, bo tak mogę dzisiaj powiedzieć, żeby zeznawali wobec Samoobrony, że tam są przekręty finansowe. Procesy w sądzie, oświadczam tutaj, w sądzie prawomocne wyroki sądu wobec pana Borczyka, wobec pana Izdebskiego zakończyły się, nakazano im przeprosić Samoobronę za to. Tak samo tutaj. Robi się wielki szum. Przecież finanse partii są legalne, komisja państwowa przysyła co roku biegłych księgowych, którzy sprawdzają finanse, czy są zgodne z ustawą o partiach, o wyborach i tak dalej...

J.K.: Czyli pan nie wierzy w te doniesienia, które mówią, iż Liga wyprowadzała pieniądze, fikcyjne faktury, fikcyjne usługi, ekspertyzy?

A.L.:
Panie redaktorze, jeżeli coś takiego jest, to Wyborcza powinna do prokuratury to donieść, jeżeli ma na to dowody, ma fakty, ja natomiast wiem, że śledztwa toczą się wobec jeszcze innych partii – wobec Platformy, wobec PiS-u również na Dolnym Śląsku, bo działacze byli zdesperowani, którzy przegrali wybory i niekiedy w drodze takiego odwetu – tak jak to miało miejsce u nas – próbują się zemścić na partii, no i ktoś coś powie, ktoś coś usłyszał. A Wyborcza wiadomo, że tej koalicji na pewno od początku nie sprzyjała i nigdy sprzyjać nie będzie. Wyborcza wywołała te słynne afery z Samoobroną. Już nie chcę wracać, ale tą seksaferę, gdzie okazuje się, że nadal nie ma ojca dziecka. No, pani Krawczyk, w tej chwili nie ma kobiet tych, które zgwałcił Łyżwiński.

J.K.: Ale zarzuty... zdjęcie immunitetu będzie, wniosek o zdjęcie.

A.L.:
No, będzie zdjęcie, ale, panie redaktorze, jeżeli szuka się kobiet, które Łyżwiński zgwałcił do dzisiaj, no przecież to jest śmieszne po prostu wszystko już. A Wyborcza jak już kreowała? Już jeżdżą hordy po wsiach, gwałcą kobiety, Samoobrony. Co pan Stasiński tłumaczył w telewizji nawet, w TVN-ie? Mówi: w Samoobronie to tak było, że jak nie da, to pracy nie ma. No, ludzie! Ile krzywdy zrobiono tym dziewczynom, które pracują u nas w różnych biurach, w biurach posłów, w biurach partii, nawet w ministerstwach.

J.K.: No, dziennikarze, panie premierze, mają prawo zadawać takie pytania, zwłaszcza jeżeli mają informacje, mają prawo stawiać wnioski.

A.L.:
Tak jest, ale, panie redaktorze, robienie z tego takiej afery, jaką zrobiono wobec nas w tej sprawie to jest przesada. A druga afera – praca za pieniądze. Też Wyborcza, też redaktor Kątski zrobił. No i co się okazało? Kiedy wyszło, że Platforma podjęła uchwałę o płaceniu składki, to Wyborcza milczy teraz. Milczy. To co? Wyborcza, okazuje się organem prasowym Platformy.

J.K.: To prawda, w tej sprawie Platforma was trochę ocaliła. Panie premierze, tytuł...

A.L.:
Nie ocaliła, a Platforma podjęła uchwałę o obowiązku płacenia składki wszystkich rekomendowanych.

J.K.: Ten zbieg okoliczności pomógł Samoobronie.

A.L.:
A u nas płaci się składki i będzie się płacić. Co, to jest przestępstwo, że składkę się płaci? Żadne przestępstwo.

J.K.: To inny temat, panie premierze. W dzisiejszym Fakcie tytuł: „O dwóch takich, co ograli Europę”. To, oczywiście, wciąż echa szczytu w Brukseli, kompromisu. Nicea przez najbliższe 10 lat. Pan się zgadza? Ograli bracia Kaczyńscy Europę?

A.L.:
Ja myślę, że wygraliśmy, oczywiście, że tak. Może to ktoś sobie tłumaczyć, że to na krótką metę, bo do 2014, maksymalnie do 2017 roku, ale, proszę państwa, jakby nie patrzyć, jest to 7-10 lat i pierwiastek dawał nam mniejszą moc, mniejszą siłę, natomiast Nicea daje nam bardzo dużą siłę w porównaniu z Niemcami, które mają dwukrotnie więcej mieszkańców. Oni mają 29 głosów, my mamy 27 głosów. Tak że jakby nie patrzeć na to, obojętnie, co ktoś chce myśleć o Kaczyńskich, o panu prezydencie, o panu premierze, to ta sprawa została wygrana. Oczywiście, teraz zależy to od nas, jak będziemy negocjować dalej, ale Unia w ciągu tych lat na pewno się zmieni, Unia nie będzie taka sama. Być może Unia się poszerzy przez te 7 lat i wtedy też zmienią się pewne zasady, pewne inne propozycje będą liczenia głosów.

J.K.: No, na to chyba liczy polski rząd...

A.L.:
Tak że poczekajmy, na dzisiaj wygraliśmy.

J.K.: ...który zyskał kredyt, trochę czasu na kredyt. A niepokoi pana taka zmiana tonu choćby w prasie niemieckiej? Na przykład Tages Spiegel dzisiaj czy wczoraj żartuje sobie, że „pierwiastek z zabitych”, taki żart niemiecka gazeta stosuje w odniesieniu do Polski.

A.L.:
No, niemieckie gazety sobie żartowały jeszcze bardziej dosadnie, tak bym powiedział, i z naszych przywódców, i z Polski, tak że, oczywiście, Niemcy chcą być bardzo silnym państwem i są bardzo silnym państwem w Unii i gospodarczo, ale chciałyby, być może, takie zakusy niektórych są, żeby Unię zdominować. Natomiast pani kanclerz zachowała się moim zdaniem bardzo dobrze w stosunku do Polski i to, że był taki moment, że podpiszemy to porozumienie...

J.K.: No, groziła izolacją, profesor Geremek mówi: „Groźba izolacji Polski byłaby dobrą nauczką dla polskich władz”.

A.L.:
Nie... Ale to było niemożliwe, pan profesor Geremek dokładnie wie o tym, że było to niemożliwe, bo zawsze jakieś jedno czy dwa państwa by się znalazły, a szybko się znalazły – Czechy, Litwa, że też podpisać bez nas by nie podpisały niczego. Przecież to jest nienormalne, żeby 27 państw członków Unii podpisało 26 bez jednego tak ważną sprawę. Tak że czy ta groźba była groźbą prawdziwą, czy ktoś coś powiedział, a później znowu poszedł przekaz bardzo mocny. Tak że ja tam nie byłem, dokładnie nie wiem, jak to wszystko się rozgrywało.

J.K.: Panie premierze, jeszcze krótkie pytanie: czy ktoś z prokuratury zainteresował się, ma pan już jakieś sygnały, ABW, sprawa Mykoły Hinajło, ukraińskiego popa, pańskiego byłego doradcy. Coś się ruszyło w tej sprawie?

A.L.:
Tak. Minister Wassermann mówił o tej sprawie i to jest znowu wymysł, który poszedł w tej chwili, w tym wypadku chyba Dziennik o tym pisał, ale Wyborcza szybko to podchwyciła też. Lepper, jak już nie jest tutaj agentem w Polsce, no to agentem GRU, służb rosyjskich, bo się przychylnie wypowiada na temat Rosji, na temat polityki wschodniej. Pan Hinajło wczoraj chyba, nagranie było w TVN-ie z tego, co wiem, pan redaktor Sekielski czy jego ekipa dotarła do tego pana i ten pan powiedział, z jakimi propozycjami niektórzy do niego przyjeżdżali. I myślę, że te zeznania w prokuraturze złoży, żeby za wszelką cenę, że dostanie duże pieniądze, tam chodziło chyba w grę 70 czy ileś tysięcy euro, aby tylko skompromitował Leppera, aby zeznał, że Lepper czy jakieś dokumenty przewoził, czy działał, czy świadomie działał, współpracował w GRU. Proszę państwa, no, to jest...

J.K.: Panie premierze, to temat też rzeka.

A.L.:
Tak jest.

J.K.: Dziękuję bardzo. Ale widać, że Gazetę Wyborczą koalicjanci śledzą uważnie. Dziękuję bardzo. Andrzej Lepper był naszym gościem ze studia w Koszalinie.

A.L.:
Dziękuję bardzo.

J.M.

Czytaj także

Pielęgniarki czują się oszukane. Dziś kolejny protest

Ostatnia aktualizacja: 23.02.2010 06:40
Pielęgniarki zapowiedziały po wczorajszym proteście, że również we wtorek będą pikietować przed ministerstwem zdrowia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jak w PRL-u

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2007 07:15
Część naszego rządu z panem Ziobro, z panem Kamińskim, z panem Kaczyńskim budują taką właśnie Polskę, taki schyłkowy PRL.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Znikająca prawda

Ostatnia aktualizacja: 26.06.2007 07:15
To jest niesłychanie wręcz groźne zjawisko, to znaczy w Polsce znika prawda, znika oczywistość.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wygodny konflikt

Ostatnia aktualizacja: 04.07.2007 07:45
Jest to wywoływanie napięć społecznych po to, aby potem móc tym konfliktem grać.
rozwiń zwiń