Polska wykantowana, PO w malinach

Ostatnia aktualizacja: 07.07.2007 07:15
Nie wiem po co, nie wiem komu to miało służyć, być może wpuszczeniu Platformy Obywatelskiej w pewne maliny polityczne.
Audio

Gościem Sygnałów Dnia jest Marek Sawicki z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Marek Sawicki:
Dzień dobry.

Marek Mądrzejewski: Witamy serdecznie, panie pośle. Czy poczuł się pan obrażony nieobecnością premiera podczas wczorajszej debaty oraz pani minister Fotygi?

M.S.: Powiem szczerze, że nie poczułem się obrażony, nie poczułem się urażony. Jest to pewien standard, jaki prezentuje ten rząd – nie tylko lekceważenie grup społecznych, ale ostatnio także lekceważenie Sejmu. Przypomnę, że na poprzednim posiedzeniu mieliśmy bardzo ważną debatę dotyczącą chociażby polityki rolnej Unii Europejskiej, stanowiska Polski w tej sprawie po roku 2013. Pomijam, że sam dokument był przygotowany w sposób skandaliczny, to także, oczywiście, nie było wicepremiera, ministra rolnictwa, bo miał w tym czasie ważniejsze sprawy i zastępował go podsekretarz stanu. Więc w drugiej bardzo ważnej kwestii – polityki zagranicznej, traktatu unijnego – nie było pana premiera, nie było także ministra spraw zagranicznych. Pewnie nie mieli nic do powiedzenia Sejmowi.

M.M.: A czego Sejm chciał się dowiedzieć? Czego pan chciał się dowiedzieć jako poseł?

M.S.:
Praktycznie myślę, że to, co najważniejsze to powiedział w pierwszym zdaniu prezes Waldemar Pawlak, że delegacja polska jechała umierać za pierwiastek, wróciła zdrowa, uśmiechnięta, w pierwszym etapie nawet myślała, że coś wynegocjowała, później jednak jak zajrzeć do internetu i przeczytać ten dokument, a on jest już w polskim języku, to widać wyraźnie, że tak naprawdę ta kwestia głosowania i Nicei do roku 2014 mogła być uzgodniona z prezydentem Francji kilka dni wcześniej w Warszawie, można było zakomunikować całej Europie wspólny sukces, być może do tego sukcesu dołączyliby się Hiszpanie. Potem, oczywiście, długo wszystkich mamiono tym dwuletnim okresem tak zwanej Joaniny po roku 2017 i jak okazało się, w dokumentach nie jest to zapisane, a sam pan prezydent powiedział, że wykantowano nas, ale nie chce mówić, że nas wykantowano, więc widać wyraźnie, że i prezydent, i pani minister zagranicznych zdają sobie sprawę z tego, że ogłoszony sukces tak naprawdę sukcesem nie jest, bo nie był prawdziwy do końca. Więc nie dziwię się, że dzisiaj ani prezydenta, ani minister spraw zagranicznych, ani tym bardziej premier nie mieli odwagi stanąć przed Sejmem i o tym powiedzieć.

M.M.: Czy rzeczywiście nas wykantowano, jak pan powiedział?

M.S.:
Nie, no to trzeba by pytać pana prezydenta, bo pan prezydent tak w toku wywiadu najpierw wypowiedział to słowo, później z tego się wycofał. Ale ja powiem szczerze, że myśmy zwracali uwagę jako Polskie Stronnictwo Ludowe, przed wyjazdem zresztą nie było dla nas tajemnicą, że PiS ma ten wariant przedłużenia kwestii głosowania nicejskiego, bo w tej sprawie rozmawialiśmy z przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Pawłem Zalewskim. Sejm mógł przygotować uchwałę wspierającą rząd właśnie w tej sprawie. Ale nie wiem dlaczego i nie wiem po co, nie wiem komu to miało służyć, być może wpuszczeniu Platformy Obywatelskiej w pewne maliny polityczne, bo tak naprawdę uparto się w Sejmie wtedy na tę uchwałę, która...

M.M.: Pierwiastkową.

M.S.:
Właśnie, preferowała pierwiastek, a już w dniu wyjazdu pan prezydent nie miał w ogóle zamiaru o pierwiastku z nikim rozmawiać. Więc bardzo szybko od tej propozycji pierwiastkowania odszedł. Więc jesteśmy naprawdę trochę zdziwieni stylem, sposobem prowadzenia tych negocjacji, tej polityki. Bo powtarzam – był prezydent Sarkozy, można było z nim uzgodnić kwestię sposobu liczenia głosów, bo praktycznie na tej jego propozycji zostaliśmy. Można było podnosić kwestię chociażby karty praw i obywatela, coś na wzór małej konstytucji podstawowych, że tak powiem, obowiązków i praw...

M.M.: Ale podnosić w jakim sensie?

M.S.:
Można było o tym dyskutować, tym bardziej że i Francja, ale jak wiemy i Wielka Brytania mówią o tej koncepcji, którą myśmy zgłaszali jeszcze w kwietniu na Kongresie Polskiego Stronnictwa Ludowego, kiedy mówiliśmy, że...

M.M.: O rozdzieleniu.

M.S.:
O rozdzieleniu właśnie, że traktat konstytucyjny jest niezrozumiały dla każdego normalnego obywatela, więc warto byłoby zrobić coś w rodzaju właśnie podstawowych praw i obowiązków obywatela, a być może także podstawowej struktury organizacyjnej Unii Europejskiej właśnie w tej małej konstytucji. A druga rzecz dotyczyłaby właśnie administracji i funkcjonowania całej tej machiny biurokratycznej i ona mogłaby mieć charakter właśnie traktatowy.

M.M.: A karta praw z kolei nie byłaby do zaakceptowania z tego, co słyszymy na przykład dla Ligi Polskich Rodzin, bo tam są różne zapisy, które... no, w ogóle nie znamy ich (...).

M.S.:
No tak, ale, panie redaktorze, dla Ligi Polskich Rodzin wiele rzeczy jest nie do zaakceptowania. Wczoraj mieliśmy także popis pana Wierzejskiego z trybuny sejmowej, gdzie praktycznie wszystko to, co jest zapisane w tej chwili w tym dokumencie, który został ogłoszony i podany do publicznej wiadomości przez pana premiera, prezydenta i panią minister...

M.M.: Jako efekt szczytu brukselskiego.

M.S.:
...jako wielki sukces i efekt szczytu brukselskiego, w 14 punktach przez pana Wierzejskiego zostało to potraktowane jako wręcz zdrada interesów narodowych i upadek Rzeczypospolitej. Więc jeśli będziemy polegali i postrzegali polską politykę tylko przez pryzmat tej jednej partii i interesów tej partii, no to rzeczywiście do niczego nie dojdziemy.

M.M.: Co pan sądzi o sytuacji Pawła Zalewskiego?

M.S.:
Sytuacja nie do pozazdroszczenia. Powiem szczerze, że polityk w PiS-ie, każdy polityk w PiS-ie, który odrobinę chce być niezależny, który próbuje w tej partii wprowadzić przynajmniej element debaty o niezależności, bo przypomnę – to samo dotyczyło chociażby marszałka Marka Jurka, jest natychmiast przez lidera tej partii ograniczany, eliminowany, wręcz w konsekwencji usuwany z partii. To nie rokuje dobrze na przyszłość polskiej demokracji, bo obawiam się, że tak jak wczoraj lekceważąco potraktował Sejm pan premier, gdzie, oczywiście, mówi, że czułby się upokorzony rozmawiając czy dyskutując z parlamentem, z posłami, to obawiam się, że w przyszłości – tak jak się karci dzisiaj członków PiS-u za niezależne poglądy – tak być może Jarosław Kaczyński ma zamiar również innych polityków innych opcji karcić za niezależne poglądy, a to, oczywiście, już było w Rzeczpospolitej, chociaż nie wolnej, ale było i nie chcielibyśmy do tych złych tradycji wracać.

M.M.: Czy coś takiego jak jedność ugrupowań politycznych ponad podziałami, jeśli idzie o politykę zagraniczną, jest mitem przeszłości?

M.S.:
Myślę, że ta jedność zawsze była. Ta jedność zawsze była i zupełnie niepotrzebnie wtedy, kiedy była ta negocjacja czy były negocjacje dotyczące właśnie traktatu akcesyjnego sprzed dwóch tygodni, ta jedność została zachwiana i to tylko i wyłącznie, myślę, złym przygotowaniem propozycji ze strony polskiej, bo jeśli była zgoda większości klubów parlamentarnych do nieco innego kształtu uchwały, gdzie właśnie i kwestie traktatowe, ale także kwestie związane chociażby nie z samym liczeniem głosów były podnoszone i można było poszerzyć to o inną problematykę, w tym także o problematykę gospodarczą, energetyczną, bo to chcieliśmy w propozycjach do uchwały wpisać, no to, oczywiście, tak jak mówię, dla dziwnego chyba wprowadzenia Platformy Obywatelskiej w taki polityczny kanał PiS zgodził się na przyjęcia propozycji Platformy i jednocześnie z pełną wiarą w mojej ocenie, że tej propozycji bronił nie będzie. Więc to źle rokuje.

M.M.: A Platforma z kolei wspierała PiS według niektórych analityków po to, aby wiedząc, iż to się nie zakończy sukcesem, móc stać pierwsza w rzędzie do krytyki PiS-u.

M.S.:
Nie, ja myślę, że to już jest daleko idące uproszczenie i myślę, że nie można tutaj wszędzie stosować spiskowej teorii dziejów, ale z pewnością, jestem przekonany, że Platformie Obywatelskiej zależało na tym, o czym od trzech lat mówi Polskie Stronnictwo Ludowe, ba, w trakcie całej kadencji, Platformie zależało na pewno na tym, żeby w Sejmie nie zasiadali ludzie z wyrokami, żeby nie zasiadali przestępcy. I mam takie wrażenie, choć nie potwierdzone, ale wydaje mi się, że za tę uchwałę pierwiastkową PiS zgodził się uruchomić procedurę w Sejmie pozbywania się ludzi z wyrokami, a więc zmiany konstytucji, zmiany ustaw ordynacji wyborczych. I wydaje mi się, że ta procedura została uruchomiona.

M.M.: Ale dla pewności powiedzmy, że jeśli te mechanizmy zadziałają, to jednak od przyszłych wyborów.

M.S.:
Ta procedura została uruchomiona, Platforma chyba ma nadzieję, że to może mieć miejsce w tej kadencji. My jesteśmy przekonani, znając scenę polityczną i polityków PiS-u, że absolutnie nie, że nie wiadomo także, czy od następnych wyborów, bo młyny sejmowe mielą w takim tempie, w jakim tempie korbę kręci marszałek. No więc jeśli marszałek zakręci ją wolniej, to, oczywiście, możemy nie zdążyć w tej kadencji. Bo przypomnę, chociażby też wnosiliśmy pod te obrady kwestię strajków chłopskich, uczczenia strajków chłopskich z 1937 roku, okrągła rocznica, ogromne ofiary – 44 zabitych chłopów domagających się swoich praw w demokratycznym, wolnym państwie, w II Rzeczpospolitej – i, oczywiście, marszałek Sejmu nie pozwolił na wprowadzenie tego, a wiemy, że na każdym posiedzeniu Sejmu jakąś rocznicę czcimy. Więc widać wyraźnie, że dla marszałka Sejmu, a przecież jest w końcu politykiem PiS-u, są zdarzenia i rocznice ważne, nieważne i wręcz wstydliwe.

M.M.: Co sądzi pan o skutkach wsparcia unijnego dla naszych interesów, jeśli idzie o kontakty z Rosją? Cały czas mamy na uwadze embargo – słów wiele, poparcie deklarowane mocne. A fakty?

M.S.:
Cały czas wydaje mi się, że to poparcie jest pozorne. Że to poparcie jest pozorne i mimo wielkiego zaangażowania wydawałoby się Angeli Merkel, kanclerza Niemiec, okazuje się, że jest ono nieskuteczne, że niezależnie od tego zewnętrznego deklarowanego zaangażowania Niemcy realizują z Rosją swoje indywidualne interesy. Równolegle do Niemców tą drogą poszli Włosi w tej chwili. Więc widać wyraźnie, że nie jest tak, jakby się Polsce wydawało i w sprawach gospodarczych Unia Europejska jest solidarna. W sprawach gospodarczych jednak każde z dużych państw Unii Europejskiej prowadzi własną politykę gospodarczą, realizuje własne interesy. I szkoda, że polityka zagraniczna Polski jest, niestety, dzisiaj nieprzyjazna ani wobec Rosji, ani wobec Niemiec, powiedziałbym wręcz służalcza wobec Stanów Zjednoczonych, a niestety mało skuteczna wobec Unii Europejskiej.

M.M.: Dziękuję bardzo.

J.M.



Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Marek Sawicki o planach premiera

Ostatnia aktualizacja: 23.11.2009 09:09
PSL będzie dokładnie analizować propozycję premiera. Ze zmianami konstytucji nie należy się śpieszyć.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Paweł Zalewski, poseł niezrzeszony

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2009 08:13
Jak rozumiem, są dwa powody, dla których dzisiaj ta nowa procedura została przyjęta: po pierwsze - waga problemu, a po drugie - zarzuty, że to nie było stanowisko Rady Ministrów, tylko MSZ-u. Dzisiaj jest stanowisko Rady Ministrów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

„A absurdach nie rozmawiam"

Ostatnia aktualizacja: 19.07.2007 10:26
Nie wyobrażam sobie, żeby oto PO czy PSL budowało konstruktywne wotum nieufności wokół Andrzeja Leppera przeciwko PiS-owi.
rozwiń zwiń