Solidarni z cierpiącymi

Ostatnia aktualizacja: 24.07.2007 08:26
Są najrozmaitsze akcje, by wesprzeć te osoby materialnie, po ludzkie wyrazy solidarności, które sprawiają, że czujemy się wszyscy jak jedna rodzina.
Audio

Jacek Karnowski: Moim gościem ze studia Sygnałów Dnia w Szczecinie jest ksiądz Sławomir Zyga, Rzecznik Kurii Metropolitarnej w Szczecinie, występuje w imieniu arcybiskupa Zygmunta Kamińskiego. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Ks. Sławomir Zyga: Na wieki wieków amen. Witam serdecznie wszystkich radiosłuchaczy.

J.K.: „Cała Polska w żałobie” – donoszą gazety, ale szczególne miejsce, szczególny obszar na mapie Polski to, oczywiście, Szczecin, okolice. Stamtąd pochodziła zdecydowana większość pielgrzymów. Proszę księdza, proszę powiedzieć, jak nastroje w Szczecinie, jak to wszystko wygląda, bo tragedia jest naprawdę straszna.

Ks. S.Z.: No, chyba nie ma, myślę, takiej rodziny, która by w jakiś sposób by nie mówiła, nie dyskutowała, nie zastanawiała się, jak, w jaki sposób można chociażby drobną cegiełkę swoją i swojego wysiłku dołożyć do pomocy, tak, abyśmy mogli jak najlepiej przygotować się do przyjęcia tych, którzy z tej tragedii ocaleli, ale również zaopiekować się tymi wszystkimi rodzinami, które przecież ten krzyż bólu straty swoich najbliższych niosą. I to są najrozmaitsze akcje, które są w tej chwili koordynowane przez Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej od zbierania sms-ów z tych infolinii, które wzbogacają fundusz, bo przecież będziemy musieli jakoś wesprzeć te osoby materialnie, ale również po te ludzkie wyrazy solidarności, które sprawiają, że czujemy się wszyscy jakoś jak jedna rodzina. We wspólnocie, solidarnie łatwiej jest to wszystko po prostu znosić. Chociażby księga kondolencyjna wyłożona w katedrze, do której można wpisać jakieś swoje wsparcie, swoje dobre słowo na pewno pomaga.

J.K.: Każda tragedia jest tragedią Kościoła, ale ta w sposób szczególny, bo to byli pielgrzymi, prawda? To byli ludzie, którzy, z dużą pewnością można powiedzieć, co tydzień byli w kościołach i z pewnością księża ich znali, więc dla Kościoła to jest szczególnie dramatyczne wydarzenie.

Ks. S.Z.: Księża ich znali, oczywiście, księża proboszczowie, wikariusze z parafii pochodzenia pielgrzymów są w kontakcie z rodzinami. No właśnie tak jak mówiłem, nie chcemy tych ludzi zostawić samych w tym bólu. Jest też przedstawiciel arcybiskupa w Grenoble, który został jeszcze tam z grupą przedstawicieli rodzin, ponieważ nie wszyscy wrócili tym samolotem rządowym. On został, ksiądz dyrektor Caritasu naszej Archidiecezji, który też zna język francuski, więc pomaga tam jak może, żeby z tymi ludźmi być.

Na to też trzeba popatrzeć troszeczkę tak oczami wiary. Pewnie, że strata najbliższych zawsze jest czymś bolesnym, czymś bardzo bolesnym, zwłaszcza jak się traci ludzi, których się kochało. Natomiast jakby popatrzeć na to oczami wiary, to jest tak, że prawdą taką jest, że śmierć jest wpisana w narodziny. Pewnie, się cieszymy, jak się rodzi nowe życie, natomiast w tym momencie ten zegar zaczyna jakby do tyłu odliczać i ta czasowość tej pielgrzymki ziemskiej jest w nas od razu wpisana od momentu urodzin. Oni byli na pielgrzymce do sanktuariów maryjnych, na pewno pewnie wszyscy wcześniej czy później, na początku, na końcu czy w środku trasy pojednali się z Bogiem, każdy dzień zaczynali od mszy świętej, od przyjęcia komunii świętej. Tak że ta kręta górska ścieżka w świetle wiary myślę, że przerodziła się dla nich w autostradę do nieba. I oczami wiary chyba tak należy na to popatrzeć. Natomiast ten ból, który jest takim ludzkim bólem po stracie kogoś bliskiego, kogo się kochało, jest też tutaj rzeczą normalną, naturalną i chyba nawet źle byłoby, gdyby nasze serce było takie twarde, gdyby tego bólu nie czuło. To jest też jakiś sprawdzian naszej miłości i naszego człowieczeństwa.

J.K.: Tam z pielgrzymami było trzech księży. Gazety donoszą, że dwóch zginęło. Czy już wiadomo, kim byli, co robili poza pielgrzymką?

Ks. S.Z.: To jest tak rzeczywiście, w pielgrzymce uczestniczyło trzech księży z naszej archidiecezji, jeden był proboszczem podstargardzkiej parafii, dwóch z nich było wikariuszami, byli to młodzi księża, jeszcze nie mieli 10 lat kapłaństwa. Jeden jest w szpitalu i jest hospitalizowany. Ksiądz arcybiskup wczoraj przez telefon rozmawiał z tym księdzem, wie, jak się czuje, słyszał pierwsze słowa, pierwsze relacje. Dla nas jest to po prostu też jakaś wielka strata, bo przecież znaliśmy, ja osobiście znałem ich jeszcze z czasów seminaryjnych i te takie jakieś ludzkie więzi przyjaźni, które się rodzą między ludźmi też, którzy współpracują razem i którzy są razem kapłanami, nas też jakby ten ból księży tutaj dotknął szczególnie. Niemniej staramy się, jak mówię, patrzyć na to też oczami wiary – na krętej górskiej ścieżce tej pielgrzymki spotkali Chrystusa, który ich zaprowadził na najwyższy szczyt, chociaż będzie nam, oczywiście, ich tak po ludzku brakować.

J.K.: Szczególnie trudna sytuacja to sytuacja rodziny tego kierowcy, który prowadził ten autobus na tej feralnej trasie – nie dość, że tragedia, to jeszcze naturalne w mediach pytanie o winę, analiza każdego zachowania, to były ułamki sekund. Co ksiądz mógłby powiedzieć tej rodzinie, bo ona jest w szczególnie ciężkiej sytuacji.

Ks. S.Z.: Ja w ogóle bym przestrzegał przed taką właśnie trochę nagonką „jak najszybciej znaleźć winnego, winnych”. Pojawiały się od samego początku najrozmaitsze hipotezy, które później upadały, że hamulce, że sprawa techniczna. To jakoś uderza w dobre imię tych wszystkich, którzy przecież starali się przygotować tę pielgrzymkę jak najlepiej, jak najbezpieczniej. I kierowcy w jakimś sensie też w tym całym programie biorą udział.

Natomiast przede wszystkim tej rodziny nie można zostawić samych, nie można jakoś tak pędzić za takim zaraz poszukiwaniem winy. Są rzeczy, których nie jesteśmy w stanie, powiedzmy, w tej chwili stwierdzić i pewnie badania techniczne długo potrwają. Mogą się okazać najrozmaitsze rzeczy. Z drugiej strony też Errare humanum est – błądzić jest rzeczą ludzką. Nikt z nas nie jest doskonały. Tutaj trzeba powiedzieć – na pewno jeżeli była wina tak zwanego czynnika ludzkiego, to nie była to wina umyślna, był to pewnie jakiś zbieg okoliczności, wydarzeń. I trudno nam jest naprawdę wejść w tę sytuację, przed którą stanął ten człowiek czy wybierając trasę, czy akurat w tym momencie trasy jak się zachował i co miało miejsce. Myślę, że tutaj przede wszystkim ja bym apelował o dużo, dużo pokory w stosunku do nas samych. I popatrzmy, zanim będziemy oceniać, czy ten kierowca jechał dobrze, czy źle, to popatrzmy, jak my jeździmy po naszych ulicach, bo jeździmy w sposób straszny. Ja w Szczecinie od tego czasu, w którym dowiedziałem się, w niedzielę i w poniedziałek widziałem już dwa tragiczne wypadki. I co tu dużo mówić – nie patrzmy na kierowcę, nie patrzmy na to, czy, jak, kto zawinił. Zobaczmy, jak my sami jeździmy, bo jeździmy i stwarzamy tak olbrzymie zagrożenie dla życia, że uderzmy się sami w piersi, zanim będziemy po prostu kogokolwiek obarczać tą winą.

J.K.: Proszę księdza, czy nie jest tak, że najtrudniejsze chwile dla wspólnoty, dla rodzin ofiar dopiero przyjdą, jak to wszystko opadnie, zacznie się taka szara codzienność?

Ks. S.Z.: To jest taki czas, w którym, no właśnie, trzeba będzie z tymi ludźmi być nawet jak przestanie się o tym wydarzeniu mówić w mediach, bo będą jakieś inne też ważne. I tutaj te parafialne zespoły Caritas, które są przy każdej parafii, one są w kontakcie z rodzinami. Caritas po to zbiera te wszystkie środki, żeby jak już upadnie ten cały szum zainteresowania i takiej dobrej ludzkiej solidarności, która nam na pewno pomaga jakoś to wszystko przeżyć lepiej i nawet trudne informacje przyjąć łatwiej, bo jeżeli się czuje to, że jest wielu z nami i cała Polska w jakimś sensie jest z nami, o nas pamięta, modli się, wspiera, jest to łatwiej. Ale gdy to wszystko przeminie, to zostaną duszpasterze, zostanie Caritas z nimi i ta pomoc po prostu będzie dalej. My nie chcemy tych ludzi samych zostawić i chcemy po prostu być z nimi, mieć z nimi kontakt. I mam nadzieję, że po prostu tak będzie, no bo też taka jest rzeczywistość działania Caritas.

J.K.: Dziękuję bardzo. Popatrzmy, jak sami jeździmy – apeluje ksiądz Sławomir Zyga, Rzecznik Kurii Metropolitarnej w Szczecinie, mój i państwa gość w Sygnałach Dnia. Dziękuję bardzo, szczęść Boże.

Ks. S.Z.: Dziękuję.

[transkrypcja: J. Miedzińska]

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

21.04.08 - Kapłaństwo - ks. Sochoń

Ostatnia aktualizacja: 30.05.2008 14:30
.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Reklama Kościoła: księża podrygują w rytm muzyki

Ostatnia aktualizacja: 24.04.2010 09:15
Kościół katolicki we Francji rozpoczął w tym tygodniu oryginalną kampanię medialną mającą zwiększyć liczbę powołań kapłańskich. Na jednym ze zdjęć reklamowych młody "wyluzowany" ksiądz zachęca swoich rówieśników do stanu kapłańskiego hasłem "mój szef to Jezus".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kościół zawsze był po stronie praw człowieka

Ostatnia aktualizacja: 15.03.2007 07:15
Tu nie może być innego stanowiska i biskupi to przypominają. To jest w moim przekonaniu też bardzo silny protest przeciwko zastępowaniu magisterium Kościoła swego rodzaju magisterium medialnym.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kościół i demokracja

Ostatnia aktualizacja: 31.03.2007 07:15
W tej demokracji Kościół zawsze będzie u nas. Owszem, może być Kościół nie tak postępowy. Kościół woli być w roli"hamulca", żeby było więcej refleksji nad wieloma zagadnieniami, zwłaszcza etyczno-moralnymi, niemniej jednak rzeczywiście nasz udział, Kościoła, jest duży w dziejach Polski.
rozwiń zwiń