PO-PiS-u po wyborach nie będzie

Ostatnia aktualizacja: 29.08.2007 08:48
To jest PiS tego rządu i tego premiera. Z takim PiS-em nie będziemy mieli nic wspólnego.
Audio

Jacek Karnowski: Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry, panie przewodniczący.

Donald Tusk: Dzień dobry.

J.K.: Panie przewodniczący, kolejne gorące informacje polityczne. Dziennik, pierwsza strona: „Kazimierz Marcinkiewicz na podsłuchu. W grudniu 2005 roku ważny polityk związany z PiS miał prosić szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o zbieranie informacji o urzędującym premierze. Polityk ten nie pełnił żadnej funkcji państwowej. Wczoraj Marcinkiewicz potwierdził ustalenia Dziennika”. Wierzy pan Kazimierzowi Marcinkiewiczowi? Rzeczywiście mógł być podsłuchiwany?

D.T.: Kazimierz Marcinkiewicz jest osobą dość wiarygodną z punktu widzenia i opinii publicznej, i większości polityków. To jest ten polityk PiS-u, którego w ostatnim czasie nie przyłapano na kłamstwie. Dlatego po tym, co usłyszeliśmy w ostatnich dwóch-trzech tygodniach, każda z takich przykrych informacji wydaje się prawdopodobna, chociaż nie wiemy, czy prawdziwa, a na pewno wszystkie te informacje składają się na dość ponury krajobraz, który tym bardziej wymaga wyjaśnienia. Nie tylko ja, przecież to nie jest kwestia jakiejś niezdrowej ciekawości, ale Polacy, jak sądzę, zasługują na to, żeby znać prawdę o tym, kto i jakimi metodami rządził w ostatnich dwóch latach.

J.K.: Kazimierz Marcinkiewicz mówi: „Żyjemy w państwie orwellowskim”, ale dodaje: „Od dziesięciu lat żyjemy w świecie orwellowskiego »Roku 1984«, wszyscy wszystkich podsłuchują”.

D.T.: Po pierwsze nie wszyscy i mam nadzieję nie wszystkich. To, że nie wszyscy, tego jestem pewien. I to nie może być tak, że taka polityczna paranoja, która dotknęła niektórych polityków obozu rządzącego, żeby rozciągnęła się jak choroba zakaźna na wszystkich. Właśnie moim zdaniem po to potrzebne jest wyjaśnienie do bólu całego tego zamieszania, żeby nikomu już do głowy nie przychodziły takie pomysły. Sytuacja trochę przypomina tę z czasów afery Rywina. Ja nie porównuję samych zdarzeń, ale wtedy, kiedy komisja ujawniała cały ten brud wokół sprawy Rywina, to wszyscy w polskiej polityce zaczęli się szybko uczyć tego, co należy, czego nie należy robić. I dzisiaj chyba mamy podobną sytuację. Dzisiaj Polska widzi, czego nie należy robić, i trzeba rządzących tego nauczyć poprzez dojście do prawdy. Czy Marcinkiewicz był kolejną ofiarą swoich kolegów z PiS-u? Niewykluczone. Nie widzę powodu, dla którego miałby takie rzeczy zmyślać.

J.K.: A pan się czuje podsłuchiwany?

D.T.: Ja i w czasach komunistycznych, wtedy, kiedy były poważne powody z punktu widzenia władzy, żeby mnie podsłuchiwać, i dzisiaj mówię wszystkim: nie dajcie się zwariować, to znaczy nie możemy zacząć żyć ze świadomością, że komuś (przepraszam za słowo) odbiło, że jakiś minister owładnięty jakąś obsesją i w związku z tym będziemy szeptem gdzieś w lesie rozmawiać o ważnych sprawach państwowych czy prywatnych. Dlatego z góry zakładam, że niezależnie od tego, czy ktoś podsłuchuje, czy nie, trzeba robić swoje i zachowywać się normalnie, bo jeśli my też zwariujemy, to już będzie groźne.

J.K.: A Roman Giertych jest przywódcą opozycji, Platformy? Taki zarzut wczoraj postawił premier, no i miał na myśli fakt, że w Sejmie inicjatywę ma ewidentnie Roman Giertych. To on narzuca ton, to on proponuje tygodniową przerwę w obradach Sejmu, na co Sejm, w tym Platforma, się godzą.

D.T.: Roman Giertych to były wicepremier, jeszcze całkiem niedawny wicepremier rządu Jarosława  Kaczyńskiego i wicepremier, który sądzi – czemu dał wyraz – że był podsłuchiwany. Ja nie jestem partnerem politycznym Romana Giertycha, różni nas prawie wszystko, ale nie dziwię się, że szczególnie on jest dzisiaj zainteresowany wyjaśnieniem prawdy, bo to on między innymi na wniosek Jarosława Kaczyńskiego został wicepremierem na nieszczęście polskiej szkoły i tego rządu, ale w momencie, kiedy – wszystko na to wskazuje – on także był inwigilowany, to żarty się kończą, bo jeśli... Proszę zwrócić na to uwagę, że my już się jakby zdążyliśmy przyzwyczaić do tego, że każdego dnia dowiadujemy się o jakiejś sensacji. Ale jeśli rzeczywiście jest tak, że w Polsce służby PiS-owskie podsłuchiwały lub zamierzały podsłuchiwać własnego premiera Marcinkiewicza, dwóch wicepremierów w swoim rządzie, to proszę się nie dziwić, że ci podsłuchiwani wykazują dzisiaj wielką energię, żeby dojść do prawdy.

J.K.: Ale Roman Giertych chce przede wszystkim rozhuśtać ten Sejm, no i uniknąć wyborów z oczywistych względów – LPR ma bardzo słabe notowania – i Platforma w jakiejś mierze w jego planie uczestniczy.

D.T.: Nie, to nieprawda, ponieważ fakt, że chcemy zdobyć jak najwięcej informacji, na tyle, na ile to możliwe, bo dzisiaj rząd Kaczyńskiego blokuje de facto dostęp do informacji, ale jeśli chcemy zdobyć maksymalną ilość informacji o tym, co złego robił ten rząd, to przecież zrozumiałe. Natomiast w środę rozpocznie się to posiedzenie Sejmu, na którym będziemy głosowali samorozwiązanie. I wtedy będzie dopiero prawdziwa próba charakteru. Platforma na pewno ją zda. Jesteśmy po to, żeby doprowadzić do wcześniejszych wyborów i zdania nie zmieniamy w tej kwestii.

J.K.: I tam nie będzie już manewru 7 września, panie przewodniczący, pod tytułem: czyj to wniosek, bo są trzy wnioski o samorozwiązanie, i może się zdarzyć, że każda z partii zagłosuje za swoim wnioskiem na przykład.

D.T.: Będziemy głosowali za każdym wnioskiem o samorozwiązanie Sejmu. I ja w tej kwestii nie żartuję. Ja nie mogę odpowiadać za zachowania PiS-u czy SLD, natomiast odpowiadam za zachowanie Platformy i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby doprowadzić do przerwania tego bałaganu. I przecież pan jest także tego świadkiem. Mówię o tym, że nawet ta pokusa tworzenia komisji śledczych nie zmienia naszej opinii, że najważniejsze dzisiaj są wybory, żeby Polska odzyskała, żeby Polacy odzyskali taką nadzieję i pewność, że ktoś w ogóle Polską rządzi. Bo ja uczestniczę w 56. audycji w ostatnich kilku tygodniach, w której politycy i dziennikarze udają, że nie ma ważniejszych problemów, niż obsesje braci Kaczyńskich czy liderów PiS-u. W Polsce od wielu tygodni nikt już nie rozmawia o tym, czy wybudujemy stadiony na Euro 2012 i co będzie z noworodkami w Rzeszowie, które mają być ewakuowana z tego szpitala. To już w ogóle nie są tematy, które by kogoś interesowały.

J.K.: No nie, dziś PiS mówi tym językiem merytorycznym, mówi: praca dla Polski, ustawy, konkretne rozwiązania, reszta to awantura.

D.T.: Gdyby nie to, że sytuacja jest smutna, to bym zaśmiał się głośno i szczerze.

J.K.: Panie przewodniczący, jeżeli nie będzie tych 307 głosów, bo SLD nie powiedziało ostatecznie „tak” i różnie się może zachować, no to będzie możliwość w tych trzech krokach konstytucyjnych. I premier Kaczyński mówi: nie podam się do dymisji, jeżeli Platforma nie da mi twardych gwarancji, że zachowa się lojalnie, nie da pisemnych gwarancji, że nie sięgnie po władzę w czasie tych trzech kroków.

D.T.: Pan premier jednego nie zrozumiał z tej lekcji z ostatnich tygodni – że butą i arogancją niczego już nie załatwi w Polsce. I to, że swoje rządzenie oparł na takim poczuciu właśnie buty, arogancji i niechęci do innych ludzi, to nie znaczy, że Platforma będzie się podporządkowywała takiej logice. Pan premier Kaczyński ma już tylko jedno honorowe wyjście – jeśli w Sejmie nie znajdzie się 307 odważnych posłów, którzy przerwą ten bałagan, to musi podać rząd do dymisji. Ale musi podać ten rząd do dymisji dlatego, bo nie jest zdolny do rządzenia. Jeśli pan premier stchórzy i nie poda rządu do dymisji, jeśli pan premier będzie kontynuował dalej ten ponury spektakl, to będzie pierwszą ofiarą tej decyzji.

J.K.: Ale będzie moment, kiedy padnie pytanie ze strony Jarosława Kaczyńskiego: czy Platforma daje mi słowo honoru, że nie sięgnie po władzę, po konstruktywne wotum nieufności i zagłosuje lojalnie w tych trzech krokach?

D.T.: Partnerem Platformy są ludzie, są wyborcy, a nie zbankrutowany premier nieudolnego rządu. I dlatego ja daję gwarancje i słowo wyborcom, że Platforma zrobi wszystko, co w jej mocy, aby przerwać ten układ i żeby doprowadzić do jak najszybszych wyborów. Dla mnie partnerem są ludzie, a nie przegrani politycy.

J.K.: Czy jest to słowo, że w tych trzech krokach nie będzie konstruktywnego wotum ze strony Platformy?

D.T.: Daję gwarancje wszystkich Polakom, że to, co jest w naszych możliwościach, to, co Platforma może skutecznie zrobić, to zrobi, aby były wybory. I ja powiedziałem o tym kilka tygodni temu, że doprowadzimy do wyborów, wcześniejszych wyborów tej jesieni i zobaczycie państwo, czy tak będzie, czy nie.

J.K.: Ale bez sięgania po drodze po władzę?

D.T.: Chcemy – i o tym mówiłem bardzo wyraźnie, także w sobotę na spotkaniu liderów Platformy z całej Polski – nie zbuduje się w tym Sejmie dobrego rządu, nie powstanie w Polsce dobry rząd, który byłby oparty o Romana Giertycha, Andrzeja Leppera, Wojciech Olejniczaka. Polacy zasługują na to, żeby budować władzę zgodnie z własnymi wyobrażeniami, a nie wskutek machinacji w kuluarach sejmowych. I dlatego – powtarzam jeszcze raz – dla Platformy w tym Sejmie nie ma już innego sposobu działania, jak samorozwiązanie i doprowadzenie jak najszybciej do wyborów. A to, że widzę po twarzach premiera Kaczyńskiego, lidera lewicy pana Olejniczaka czy Romana Giertycha widzę strach przed wyborami, ja się nie dziwię, bo wszyscy oni mają powód bać się tych wyborów i rozliczenia ostatnich dwóch czy ostatnich sześciu lat. Ale to nie zmienia mojej determinacji.

J.K.: A taka jasna deklaracja uspokoiłaby nastroje, że nie będzie potem jakichś...

D.T.: Nie sądzę, żeby... Nie jest moim zadaniem uspokajać pana premiera Kaczyńskiego. On ma dzisiaj zszargane nerwy nie z mojej winy, tylko sam sobie zgotował ten los.

J.K.: Pan, panie przewodniczący, no, sięga po coraz ostrzejszy język, mówiąc o premierze: „z psychiką premiera nie jest najlepiej”, „chorobliwa wyobraźnia” to choćby cytaty z wczoraj.

D.T.: Nie ja buduję tego opinie na temat działań liderów PiS-u i pana premiera. Proszę zauważyć, że sam pan zaczął naszą dzisiejszą rozmowę od informacji, że Marcinkiewicz, premier Marcinkiewicz miał być na podsłuchu, miał być podsłuchiwany. Uważam, że to, co dzieje się z psychiką liderów PiS-u, to, co dzieje się z ich podejściem do władzy, do własnych obowiązków wskazuje na bardzo niepokojące rozchwianie. I mówię o tym nie dlatego, żeby dokuczać premierowi, tylko że to jest ostatni już znak, ostatni sygnał. Trzeba tych ludzi odsunąć od władzy, bo naprawdę zgotują nam wszystim poważne kłopoty. Polsce, nie swojej konkurencji.

J.K.: Panie przewodniczący, czy będzie kolejne spotkanie z prezydentem? Możliwe jest spotkanie z prezydentem? Albo z premierem?

D.T.: Mam nadzieję, że po wyborach, kiedy ochłoną już emocje u wszystkich istotnych polityków, że wreszcie ktoś będzie chciał usiąść do stołu i rozmawiać o tych poważnych problemach, a nie tylko wytwarzać ten nieznośny jazgot.

J.K.: A przed wyborami? Tak jak było jedno spotkanie z prezydentem, na którym ustalono, jak mówi premier, padały pewne słowa, pewne przyrzeczenia, ale reszta to jest sprawa honoru, jak z tym honorem jest, zobaczymy.

D.T.: To jest właśnie ten... to są... mi zawsze brakuje słów, kiedy słyszę właśnie takie pełne samozadowolenia i arogancji słowa. Ja to, co ustaliłem z prezydentem Kaczyńskim, o tym poinformowałem opinię publiczną i tego się trzymam. Dlatego nie, nie widzę żadnej potrzeby spotykania się dzisiaj ani z prezydentem Kaczyńskim, ani z premierem Kaczyńskim. Widzę potrzebę samorozwiązania Sejmu i wyborów.

J.K.: A prawda, że po spotkaniu z prezydentem usłyszał pan wiele nieprzychylnych słów ze strony kolegów z Platformy za to spotkanie z prezydentem?

D.T.: Nie, wręcz przeciwnie. I nie tylko w Platformie, ale w wielu miejscach w Polsce odbierałem takie słowa i gratulacje otuchy, bo ludzie chcą wyborów i dobrze wiedzieli, że... To każdy, kto ma oczy szeroko otwarte, widzi, że była to próba i wreszcie udana próba i ja jestem z tego dumny, przerwania tego bałaganu. Ja poszedłem do pana prezydenta Kaczyńskiego tylko po to, żeby móc opinii publicznej przedstawić ten dobry komunikat: możliwe są wybory, możliwy jest koniec tego bałaganu.

J.K.: Czy podpisze się pan pod sformułowaniem Rafała Grupińskiego, posła Platformy Obywatelskiej, pod twardym sformułowaniem, jednoznacznym: nie będzie PO-PiS-u po wyborach?

D.T.: Z całą pewnością nie będzie PO-PiS-u po wyborach, jeśli po wyborach będzie taki PiS, jaki mamy dzisiaj. I to jest precyzyjna odpowiedź, ponieważ my dobrze rozpoznajemy w PiS-ie, czym zajmuje się i co robi minister Ziobro, premier Kaczyński, a co robił na przykład premier Marcinkiewicz.

J.K.: Taki PiS to jest PiS z premierem Kaczyńskim.

D.T.: Tak jest. To jest PiS tego rządu i tego premiera. To jest PiS, który skoncentrował swoją uwagę na obłędnej walce politycznej wszystkich ze wszystkimi, na totalnej awanturze, na destrukcji polskiej polityki. Z takim PiS-em nie będziemy mieli nic wspólnego.

J.K.: Obecność premiera Kaczyńskiego w PiS-ie wyklucza wspólne rządy.

D.T.: Proszę nie układać za przyszłych parlamentarzystów szczegółów i okoliczności przyszłej współpracy. Dzisiaj najważniejsze jest skuteczne odsunięcie od władzy. I ja to powtarzam i to nie jest hasło. Jaka będzie przyszła władza, o tym muszą zdecydować Polacy, bo tutaj już nie ma miejsca na takie manewry, na takie poufne gry i gierki. Tu trzeba bardzo jasno i twardo powiedzieć, bo wszystko jest już moim zdaniem jasne. Już opinia publiczna nie może udawać sama przed sobą, że nie widzi, do czego prowadzą rządy Kaczyńskich.

J.K.: Zaczęliśmy od Kazimierza Marcinkiewicza, skończmy, czy możliwe jest kandydowanie Kazimierza Marcinkiewicza z list Platformy Obywatelskiej?

D.T.: Kazimierz Marcinkiewicz ma misję w imieniu państwa polskiego w Londynie, więc nie sądzę, żeby był zainteresowany kandydowaniem. Ale gdyby był gotów do kandydowania, to, oczywiście, byłoby miejsce.

J.K.: Radosław Sikorski?

D.T.: Też wysoko oceniamy tego polityka.

J.K.: Dziękuję bardzo. Donald Tusk, lider Platformy Obywatelskiej, przywódca opozycji, był moim i państwa gościem. Dziękuję, panie przewodniczący.

D.T.: Dziękuję.

[transkrypcja: J. Miedzińska]  

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Kommiersant": Donald Tusk uspokaja, że nie ma jeszcze ostatecznych planów rozmieszczenia elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2008 07:12
Premier Polski uspokaja Rosjan, że nie ma jeszcze ostatecznych planów rozmieszczenia w naszym kraju elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Rząd chce łatać dziurę budżetową zyskiem z NBP

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2010 10:29
Minister finansów liczy na wysoką dywidendę, ale zapowiada, że niezależnie od tego, jak wysoki będzie zysk banku centralnego, ma on stabilizować finanse publiczne.
rozwiń zwiń

Czytaj także

premier Donald Tusk

Ostatnia aktualizacja: 01.12.2009 08:13
"Podejrzewam, że wiosna to jest ten termin, kiedy trzeba będzie myśleć już o technicznym aspekcie, to znaczy o możliwości wysłania żołnierzy do Afganistanu. A decyzje polityczne - przełom roku".
rozwiń zwiń

Czytaj także

„Donald Tusk jest jak zawsze populistą”

Ostatnia aktualizacja: 29.09.2009 07:29
Jak się zorientował, że działania min. Sikorskiego ws. Polańskiego nie są jednoznacznie popierane, powiedział tak, by jednych zadowolić i drugich.
rozwiń zwiń