Sygnały Dnia 30 października 2019 roku, rozmowa z Januszem Cieszyńskim

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2019 07:40
Audio
  • Janusz Cieszyński: e-zdrowie to wykorzystanie technologii tam, gdzie się sprawdza (Sygnały dnia/Jedynka)

Grzegorz Jankowski: „Kiedy ostatni raz pan zachorował?”, spytał Daniel wchodzącego do studia wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego. Odpowiedź brzmiała: „Nie przyznajemy się do własnych słabości”. Witam, panie ministrze.

Janusz Cieszyński: Witam pana, witam państwa. Chciałbym sprostować – ja powiedziałem panu redaktorowi, kiedy ostatnio chorowałem, i że było to 5 lat temu, tak że mogę się do tego przyznać, nie mam tutaj żadnego wstydu.

Fajnie tam macie w Ministerstwie Zdrowia, nie chorujecie nigdy.

No, cieszę się, że akurat zdrowie się mnie trzyma.

A teraz już tak trochę poważniej. „Chcemy przyjąć strategię dla e-zdrowia na kolejne lata”, to są pana słowa. Co to jest e-zdrowie?

E-zdrowie to jest możliwość korzystania z usług medycznych przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii, które znamy tak naprawdę z innych dziedzin życia. Tutaj nie ma tak naprawdę w mojej ocenie nic takiego, czego byśmy nie znali na przykład, nie wiem, czy z bankowości, czy z administracji. Dzisiaj już na przykład dopisując się do spisu wyborców, sprawdzając liczbę punktów karnych, możemy to zrobić, nie wychodząc z domu. Chcemy, żeby kolejne takie usługi były dostępne także w ochronie zdrowia, no bo jest to taka dziedzina, w której jest to niezwykle ważne, bo w ochronie zdrowia... Na przykład jesteśmy przeziębieni, po co nam wychodzić z domu, jeżeli w takiej błahej sprawie możemy skonsultować się z lekarzem na odległość, otrzymać receptę, otrzymać zwolnienie lekarskie i szybciej dzięki temu dojść do zdrowia.

To lekarz nas w takim razie oceni przez Internet? Jak to miałoby wyglądać? Jak na przykład lekarz oceni to, że jestem przeziębiony i wymagam, nie wiem, trzech dni zwolnienia?

Na podstawie wywiadu z panem redaktorem, na podstawie tego, że zapyta o objawy. Natomiast trzeba jednoznacznie powiedzieć, że to nie jest tak, że lekarze będą już badali tylko na odległość, bo jest szereg rzeczy, których w ten sposób zdiagnozować nie można. I ja jestem przekonany, że bardzo wiele tych wizyt na odległość będzie się kończyło zaproszeniem jednak do gabinetu lekarskiej. Natomiast jest szereg takich sytuacji, przy czym za każdym razem będzie to oceniał lekarz, kiedy taka osobista wizyta nie jest potrzebna. I już dzisiaj w ochronie zdrowia w Polsce, tylko że do tej pory tylko w tej prywatnej służbie zdrowia, takie telewizyty funkcjonują. Natomiast naszym celem jako rządu jest to, żeby te funkcje, te rzeczy, które Polacy do tej pory znali właśnie głównie z prywatnej służby zdrowia, wprowadzać też do systemu publicznego, do tego, za co płaci Narodowy Fundusz Zdrowia.

Jak w takim razie takie telewizyty miałyby wyglądać? To byłaby rozmowa telefoniczna, czy to byłby czat w Internecie, wysyłanie maili? O co chodzi dokładnie?

Tutaj jest bardzo wiele możliwości. My zostawiamy lekarzom i pacjentom, tak naprawdę przede wszystkim lekarzom, decyzję o tym, w jaki sposób to powinno wyglądać, ponieważ w niektórych przypadkach wystarczy pewnie rozmowa telefoniczna, w niektórych przypadkach warto skorzystać właśnie z takiego wideoczatu. Tak jak mówiłem, są już firmy w Polsce, które oferują taką telewizytę, możliwość właśnie skonsultowania się na odległość. I to działa, sprawdza się, natomiast tak jak też wspominałem, na pewno nie jest tak, że to zastąpi taką tradycyjną wizytę, tylko będzie po prostu jej dobrym uzupełnieniem. To jest po prostu wykorzystanie technologii tam, gdzie ona się sprawdza, i tam, gdzie ona może ułatwić życie.

A co z osobami starszymi? Na przykład moja mama ma 84 lata i przyznaję, że z Internetu raczej nie korzysta. Takich osób jest jeszcze bardzo dużo w Polsce.

Tak. I jak wszyscy wiemy, będzie ich coraz więcej, bo zmienia się struktura wiekowa naszego społeczeństwa, natomiast to nigdy nie będzie obowiązek korzystania z tej wizyty na odległość, przez Internet. To będzie kolejna możliwość, ponieważ oczywiście mamy coraz więcej osób starszych, ale też jest coraz więcej osób, które na co dzień korzystają z Internetu, korzystają ze smartfona...

Ale ci schorowani starsi ludzie raczej biegli w Internecie nie są jeszcze.

Niewątpliwie ma pan rację. I dlatego nikt nie będzie ich zmuszał do tego, żeby brali udział w tej cyfrowej rewolucji, natomiast dajemy możliwość na przykład osobom, które pracują, które na co dzień używają właśnie tych nowoczesnych technologii w pracy, i w takim przypadku, kiedy na przykład są przeziębione, można się skontaktować z lekarzem. Jeżeli lekarz uzna na podstawie takiego telefonicznego wywiadu, że najlepszą metodą na dojście do zdrowia jest właśnie kilkudniowy odpoczynek, no to wystawi nam receptę, wystawi nam zwolnienie i dzięki temu szybciej dojdziemy do zdrowia i nie będziemy musieli udawać się do gabinetu lekarskiego.

To w takim razie teraz pytanie od rodziców małych dzieci: „Moje dziecko dostaje 39° temperatury. Czy ten nowy system e-zdrowia spowoduje, że ja się dostanę do lekarza na już?”.  Innymi słowy, czy skróci to po prostu kolejki?

Na pewno jest tak, że to daje nowe możliwości lekarzom. I to, jak to się przełoży na skrócenie kolejek, zobaczymy w praktyce, ponieważ wszystkie nowe rozwiązania na początku są wprowadzane przez entuzjastów, przez takich, którzy są pionierami w tej dziedzinie, a dopiero później po kilku miesiącach, może nawet po roku będzie to już na dużą skalę upowszechnione. Myślę, że nie ma co tutaj budować bardzo dużych oczekiwań, natomiast ważne w zmianach w ochronie zdrowia jest po pierwsze to, żeby wprowadzać je stopniowo i bez takich radykalnych rewolucji, a po drugie – aby raczej dawać możliwości, a nie wymuszać jakiś tok postępowania, ponieważ medycyna to nie jest ścisła nauka i nie można wszystkim zaordynować jednej kuracji i też nie można wszystkim zaordynować jednego sposobu komunikowania się z pacjentem. Chcemy, żeby tych sposobów było jak najwięcej, i chcemy, żeby nowoczesne narzędzia informatyczne pozwalały właśnie wykorzystywać te zdobycze techniki, które mogą pomóc polskim pacjentom.

A nie boi pan się tego rodzaju konfliktów, że z jednej strony pacjenci będą chcieli się od razu dostać do lekarza i będą obawiać się tego, że lekarze, bojąc się nawału pacjentów, będą mówić: „Nie, z tym katarem, z tym przeziębieniem zostań w domu”, a ja będę uważał, że to nie jest żaden katar czy przeziębienie, tylko coś gorszego?

Panie redaktorze, no ale tutaj ja stanę w obronie lekarzy, ponieważ jestem przekonany, że wszyscy polscy lekarze, a mamy doskonałych lekarzy, doskonałe pielęgniarki, doskonały personel medyczny, zawsze na pierwszym miejscu stawiają dobro pacjenta. I tutaj nie może być mowy o tym, że ktoś wytłumaczy się tym, że chciał to szybko załatwić przez telefon. Zawsze będzie na pewno dokładny wywiad, będzie dokładne badanie, będzie sprawdzanie wszystkich okoliczności. I tak jak mówiłem, prawdopodobnie w bardzo wielu przypadkach ze statystyk właśnie podmiotów prywatnych, które już takie wizyty wprowadziły, wiemy, że nawet cztery na dziesięć przypadków takich telewizyt kończą się zaproszeniem do gabinetu, czyli to... I to niej jest nic złego, to jest bardzo dobre, bo bardzo często taka telewizyta jest szybciej dostępna, no ale też nie wymaga od nas na przykład pójścia do gabinetu czy gdzie jest na przykład w poczekalni pięć innych osób, które też mogą być na coś chore, co na pewno nie sprzyja temu, żebyśmy szybko doszli do zdrowia.

A jak reagują sami lekarze na te pomysły? Czy to jest tak: „O, świetnie, nowe technologie, które ułatwią nam pracę”, czy może: „Znowu wrzucają nam kolejne obciążenie na głowę”?

Tak jak mówiłem, to zależy. Zawsze kiedy wprowadzamy zmiany, mamy trzy grupy: pierwszą grupę entuzjastów, którzy po prostu są zainteresowani zmianami, są entuzjastami czy e-zdrowia, czy wszelkich nowinek technologicznych, to jest myślę 10%, 80% to są osoby, które czekają, aż to się upowszechni i będzie już wiadomo dokładnie, czym to się je i wtedy one chętnie wchodzą w takie rzeczy, no i 10% osób, które jest trudno przekonać. No i my kierujemy naszą komunikację do wszystkich tych grup, liczymy na to, że dobre rozwiązania po prostu naturalnie się przyjmą. I takie też są nasze doświadczenia. Pamiętam, jak w tym studio mniej więcej rok temu byłem pytany o e-zwolnienia. Były obawy, że te e-zwolnienia nie wypalą, że za mało lekarzy je wystawia, że będzie wielki problem. I wie pan, ile dzisiaj wystawia się tych e-zwolnień? Ile procent to są e-zwolnienia?

Nigdy nie byłem na zwolnieniu.

Ponad 99. Natomiast godna tutaj pochwały postawa (...)

Dziękuję serdecznie. Drodzy państwo, jakich to czasów dożyliśmy, że będziemy się teraz leczyć przez Internet. Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia, był naszym gościem. Dziękuję panu serdecznie. I zdrowia, oczywiście, życzę.

Dziękuję państwu.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak