Sygnały Dnia 13 maja 2020 roku, rozmowa z Adamem Bielanem

Ostatnia aktualizacja: 13.05.2020 07:15
Audio
  • Adam Bielan o wyborach prezydenckich (Sygnały dnia/Jedynka)

Grzegorz Jankowski: Pierwszym gościem w Sygnałach Dnia w środę jest Adam Bielan, europoseł, wiceszef Porozumienia. Witam pana serdecznie.

Adam Bielan: Dzień dobry, panie redaktorze, witam wszystkich słuchaczy.

Wczoraj Sejm przyjął ustawę o sposobie głosowania w wyborach prezydenckich, trafiła teraz do Senatu. To kiedy wybory w takim razie?

O tym zdecyduje pani marszałek Sejmu. Rozumiem w sytuacji, w której ta ustawa już wejdzie w życie, więc musimy poczekać przede wszystkim na to, co zrobi Senat, jak długo będzie ustawą się zajmować, czy będzie stosować podobne metody obstrukcji parlamentarnej, jak to było w przypadku poprzedniej ustawy o wyborach korespondencyjnych, czyli skorzysta z pełnego 30-dniowego trybu rozpatrywania ustawy. Ja jestem pesymistą, bo Tomasz Grodzki udowodnił, że jako marszałek Senatu jest wiernym wykonawcą poleceń Borysa Budki, a myślę, że Platforma Obywatelska wyznaje niestety zasadę „im gorzej w Polsce, tym lepiej dla nich jako dla opozycji”. Obym się mylił, zobaczymy, co zrobi pan marszałek Grodzki, ale musimy poczekać na rozpatrzenie tej ustawy, a później pani marszałek Sejmu zdecyduje o terminie wyborów. Myślę, że to będzie pierwszy możliwy termin. Najczęściej pada w tej chwili data 28 czerwca. Skoro nie zdołaliśmy zrobić wyborów w konstytucyjnym terminie, który mija 23 maja, czyli między setnym a 75 dniem przed zakończeniem kadencji pana prezydenta Andrzeja Dudy, który mija 6 sierpnia, to musimy zrobić przynajmniej wszystko, żeby te wybory odbyły się przed końcem tej kadencji, czyli właśnie przed dniem 6 sierpnia.

28 czerwca podaje pan jako najbardziej prawdopodobną datę. Czy faktycznie Platformie może zależeć na obstrukcji w Senacie? Z drugiej strony w politycznej Warszawie mówi się o tym, że Platforma zechce wymienić swojego kandydata na prezydenta, a wtedy nie będzie chciała zbyt długo przytrzymywać ustawy w Senacie. Prawda czy fałsz pana zdaniem?

No cóż, Platforma miała jeszcze niedawno olbrzymie nadzieje na zwycięstwo w tych wyborach, uzyskała w ostatnich wyborach parlamentarnych ponad 27%, tymczasem jej kandydatka, pani marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska zdobywa dzisiaj w sondażach 4–5% i zajmuje czasem piąte albo nawet szóste miejsce w tych sondażach. To jest prawdziwa katastrofa dla tej formacji. Wiele osób twierdzi, że po tak kompromitującym wyniku swojego kandydata Platforma może zacząć się po prostu rozpadać. Myślę, że na to liczą inne ugrupowania opozycyjne. Więc myślę, że Platforma zrobi absolutnie wszystko, żeby opóźnić te wybory, doprowadzić do nich w jak największym chaosie, a być może właśnie wymienić kandydaturę na urząd prezydenta. Coraz więcej polityków nieoficjalnie, niektórzy nawet oficjalnie mówii o takiej konieczności. To pokazuje, jak małym poparciem, nawet swoich kolegów partyjnych, cieszy się pani marszałek.

Z drugiej strony politycy opozycji zarzucają wam, że ta ustawa pozwoli pani marszałek Witek zmieniać kalendarz wyborczy, przez co może uniemożliwić na przykład Platformie wymianę kandydata. Jak odpowiadacie na tego rodzaju zarzuty?

My prowadzimy kampanię wyborczą już od wielu miesięcy. Ona oczywiście miała pewne ograniczenia w związku ze stanem epidemii, natomiast kandydaci opozycyjni są niezwykle aktywni w mediach tradycyjnych, w mediach nowych, w internecie, w mediach społecznościowych, więc twierdzenie, że tej kampanii nie było w momencie, kiedy pani Małgorzata Kidawa-Błońska wyemitowała kilkaset spotów swoich telewizyjnych, kiedy pan Hołownia, pan Biedroń są niezwykle aktywni w internecie i tam wydają olbrzymie środki finansowe, jest czystą hipokryzją. Myślę, że wybory trzeba przeprowadzić jak najszybciej, w jak najszybszym możliwym terminie, bo musimy je mieć w końcu za sobą, musimy mieć decyzję, kto będzie prezydentem na kolejne 5 lat. Tę decyzję podejmą Polacy i ten prezydent, ten nowo wybrany prezydent (wierzę, że to będzie wciąż pan prezydent Andrzej Duda) powinien jak najszybciej w zgodzie z rządem zacząć rozwiązywać najważniejsze problemy, a tym problemem jest niewątpliwie walka ze skutkami gospodarczymi0 tej globalnej pandemii. Polskę ten kryzys gospodarczy, tak jak inne kraje europejskie, dotknie i musimy zrobić wszystko, żeby to oznaczało jak najmniejsze bezrobocie i jak najmniejsze wyhamowanie wzrostu gospodarczego, bo to się będzie przekładać po prostu na sytuację ekonomiczną poszczególnych Polaków.

Wspomniał pan o konkurentach Andrzeja Dudy. Kogo z nich najbardziej obawia się obecny prezydent? Panu prezydentowi poszybowały notowania do góry ostatnio, ale teraz obniżają się powoli. Czy z niepokojem patrzycie na słupki sondażowe Szymona Hołowni, który wyrasta na najważniejszego polityka w stawce kandydatów opozycyjnych?

My nie popełniamy błędów Bronisława Komorowskiego, poprzednika pana prezydenta Andrzeja Dudy, który pięć lat temu był pewny zwycięstwa i lekceważył konkurencję. Przypomnę, że Bronisław Komorowski nie pojawił się na debacie, żadnej debacie prezydenckiej przed I turą. Pan prezydent szanuje konkurencję, szanuje przede wszystkim wyborców, taką debatę odbył, chociaż wiedzieliśmy, że formuła tej debaty jest wyjątkowo niekorzystna, będzie oznaczała atak wszystkich na pana prezydenta. To Polacy zdecydują...

Czy Szymon Hołownia jest groźny, panie pośle?

To jest pytanie do Polaków. Myślę, że Szymon Hołownia dzisiaj żywi się kryzysem Platformy Obywatelskiej. To jest skala upadku tej formacji, jeżeli ktoś, kto nie ma żadnego doświadczenia politycznego i innego, które by predestynowało go do roli głowy państwa, zdobywa trzy, cztery razy wyższe poparcie niż wicemarszałek Sejmu, była rzecznik rządu, była marszałek Sejmu. No, to pokazuje, że Platforma powinna się zastanowić w ogóle nad sensem dalszego trwania na scenie politycznej, bo wyraźnie duża część wyborców nawet opozycji Platformy w takim kształcie nie akceptuje.

A wyobraża pan sobie na przykład, że Platforma wymienia swojego kandydata i tym kandydatem zostaje Rafał Trzaskowski, obecny prezydent Warszawy? Byłby groźny dla Andrzeja Dudy?

Rozmaite kandydatury, które dzisiaj krążą w mediach, były już rozważane wcześniej. Ci kandydaci albo się nie zdecydowali na start, tak jak Donald Tusk, który stwierdził samokrytycznie, że ma zbyt wielu przeciwników w Polsce, zbyt wiele osób po prostu pamięta mu jego rządy w latach 2007–2014, kiedy był premierem, podwyższał wiek emerytalny i wprowadzał szereg innych kontrowersyjnych reform niepopularnych. Rozważano również tę kandydaturę, o której pan powiedział przed chwilą, czyli kandydaturę prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Wówczas ani ci kandydaci się nie zdecydowali na kandydowanie, ani partia nie zdecydowała się, żeby ich wysunąć. Nie wiem, co miałoby się zmienić w tej chwili poza tym, że pani marszałek Kidawa-Błońska nie przeszła ewidentnie testu wśród Polaków, testu z przywództwa w czasie kryzysu i to spowodowało, że jej notowania poszły tak mocno w dół.

Jaka strategia prezydenta Andrzeja Dudy na ostatni etap kampanii? Jaki przekaz ideowy? Wokół jakiego tematu będziecie się koncentrować?

W momencie, kiedy kampania oficjalnie wróci po decyzji pani marszałek w sprawie wyborów, będziemy przede wszystkim starali się dotrzeć do jak największej liczby Polaków z naszym programem, z programem pana prezydenta, który najkrócej można streścić w słowach „obrońmy Polskę Plus”, to znaczy obrońmy te wszystkie dokonania, które miały miejsce w tej mijającej kadencji pana prezydenta Andrzeja Dudy, dokonania socjalne. Wiemy, że kandydaci opozycji, gdyby objęli urząd prezydenta i gdyby udało im się rozbić większość rządową, doprowadzić do wyborów parlamentarnych, będą robić wiele, żeby te zdobycze zmienić. No, weźmy pana Władysława Kosiniaka-Kamysza. Ta kandydatura jest o tyle istotna, że on rządził po czasie kryzysu, pewnie mniejszego, bo kryzys finansowy z 2008 roku był zdaniem wielu ekonomistów mniejszym kryzysem, niż ten, który nas dzisiaj czeka. I jaka była wówczas reakcja pana Kosiniaka-Kamysza? Tą reakcją było podwyższenie wieku emerytalnego. My się z takim podejściem nie zgadzamy, uważamy, że takie decyzje tylko taki kryzys mogą zaostrzyć i mamy nadzieję, że większość Polaków również popiera naszą politykę w tym zakresie.

Panie pośle, tu stawiamy kropkę, bo już musimy kończyć naszą rozmowę. Dziękuję panu serdecznie. Adam Bielan, europoseł, wiceszef Porozumienia. Dziękuję panu bardzo.

Dziękuję bardzo, miłego dnia.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak