Sygnały Dnia 30 października 2020 roku, rozmowa z dr. Michałem Sutkowskim

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2020 08:15
Audio
  • Dr Michał Sutkowski: wolność obywatelska to jedno, a pandemia to drugie (Sygnały Dnia/Jedynka)

Katarzyna Gójska: Gościem Sygnałów Dnia jest pan dr Michał Sutkowski, Kolegium Lekarzy Rodzinnych. Witam bardzo serdecznie, panie doktorze, dzień dobry.

Dr Michał Sutkowski: Dzień dobry, pani redaktor, dzień dobry państwu.

Panie doktorze, 20 tysięcy zakażeń jednej doby, ta liczba już została przekroczona, została przekroczona również liczba 300 zgonów jednej doby, toteż te wszystkie czarne statystyki za nami. Ale możemy się spodziewać, że te, które przed nami, lepsze nie są. Proszę powiedzieć jakby w kontekście tego, co też obserwujemy na ulicach, w kontekście protestów, już abstrahując od powodu tych protestów, co możemy w tej chwili zrobić? Bo mamy za sobą kilka dni dużych, bardzo silnych i bliskich kontaktów społecznych, i przed nami święto takie rodzinne zazwyczaj. Więc jak powinniśmy się zachować?

Martwię się oczywiście o zdrowie tych ludzi, młodych ludzi, ich rodzin, o nas wszystkich. Mamy pandemię, dziś czujemy się dobrze, jutro gorzej, ale pojutrze... no cóż, nawet nie chcę kończyć. Wolność obywatelska, tak jak słusznie pani redaktor zauważyła, to jedno, a pandemia to oczywiście drugie. I co tu dużo mówić, porządek publiczny i bezpieczeństwo sanitarne wszystkich obywateli, powtarzam: wszystkich obywateli, jest takim obowiązkiem nadrzędnym. Niezależnie już od powodów, niezależnie od tego, kto ma rację, niezależnie od polityki zakotwiczyliśmy w jakimś matrixie. Jeżeli chcemy być zdrowi, to musimy zaprzestać tego typu rzeczy po prostu i zwyczajnie, usiąść, rozmawiać. Oczywiście to, co się dzieje, to zły sen, zły sen lekarza, zły sen wirusologa, zły sen epidemiologa, ale zły sen nas wszystkich, dlatego bo jest to niestety przeciwko zdrowiu publicznemu.

Panie doktorze, kilka dni temu pani dr Szarowska z Wojskowego Instytutu Medycznego zdaje się, że na antenie TVP Info, powiedziała o tym, że... też abstrahując od powodów tych demonstracji...

Tak.

...że musimy sobie zdać sprawę, że po ulicach chodzą siewcy śmierci i że za kilka dni, za tydzień, za półtora tygodnia to lekarze, którzy walczą o zdrowie pacjentów, będą stawiani przed dramatycznym wyborem, kogo ratować, a kogo nie ratować, dla kogo będzie respirator, a dla kogo respiratora niestety już nie będzie. Wiemy o tym i to jest doświadczenie dosłownie sprzed kilku miesięcy, że w bardzo wielu krajach do takich wyborów musiało dochodzić, i to nawet na bardzo dużą skalę. Pan się obawia, że również w Polsce my dojdziemy do tej sytuacji, w której niestety lekarz będzie musiał zdecydować, komu daje szansę przeżycia, komu nie?

Oczywiście, że się obawiam takiej sytuacji. Myślę, że z tyłu głowy, jak się to ładnie mówi, wszyscy lekarze w Polsce to mamy. W szczycie zakażeń, zgonów, w szczycie najważniejszych, co tu dużo mówić, dniach pandemii manifestacje niezależnie od poglądów są po prostu niedopuszczalne społecznie, bo tego typu dylematy, dylematy, których nigdy byśmy nie chcieli, mogą być naszym udziałem. Moje nie może być tutaj na wierzchu, tylko nasze. Moje nie musi być na wierzchu, tylko nasze, nasze wspólne, taka wojna domowo-pandemiczna na ulicy to jest absolutny absurd. Jeszcze raz powtarzamy, przecież niezależnie od tego, co sądzimy, jak uważamy, czy się z manifestującymi zgadzamy, czy nie zgadzamy, szanowni państwo, nie róbcie tego, to są naprawdę kolejne najbliższe dni, najważniejsze, jeśli chodzi o najbliższe co najmniej trzy miesiące pandemii.

Panie doktorze, ale też pojawiają się głosy ze środowiska medycznego, ja już nie będę też wymieniać nazwisk, ale głosy takie sugerujące, że w zasadzie demonstracje na wolnym powietrzu, jeżeli ludzie mają maseczki, no to tam do jakiejś szczególnej transmisji wirusa nie dochodzi. Jaka jest pana opinia? Widzimy te demonstracje, bo i sami demonstranci je pokazują, relacjonują w mediach społecznościowych, i telewizje to relacjonują, no widzimy, jak to wygląda, pana zdaniem to rzeczywiście jest sytuacja taka w miarę bezpieczna?

No, niestety nie jest to sytuacja bezpieczna. Oczywiście, jeżeliby ci wszyscy manifestanci w dużej ilości byli w budynku, w miejscu jakimś nie na przestrzeni publicznej, no to oczywiście by było jeszcze gorzej, ale jest źle dlaczego? Dlatego bo jest bardzo dużo osób, jest duża bliskość, maseczki są za chwilę mokre, bo te osoby krzyczą, skandują, manifestują, śpiewają, są blisko siebie, część z nich nie ma tych maseczek, to też trzeba zauważyć, więc oczywiście transmisja wirusa występuje, te osoby przez parę godzin są obok siebie i jeżeli one nie zarażą się, to przyniosą tego wirusa do rodzin. Ten wirus powędruje do domu, wejdzie i zapuka niestety do rodziców tych osób, do dziadków tych osób. O te osoby się martwię, o te młode zresztą też, bo stanowią też oczywiście problem epidemiologiczny dla nich samych i dla służby zdrowia, dlatego bo coraz więcej choruje młodych osób, coraz więcej młodych także osób jest pod respiratorami.

Panie doktorze, to zapytam jeszcze, bo w kontekście jakby zagrożenia dla wydolności systemu ochrony zdrowia bardzo często się mówi o tym, jaka jest prawdziwa śmiertelność koronawirusa, niektórzy w ogóle twierdzą, że w zasadzie to on jest tak groźny jak grypa albo nawet mniej groźny jak grypa. Ale bez względu jakby już tutaj na oceny tego poziomu, to jest tak, że znaczna część pacjentów, zdaje się, że około dziesięciu, ośmiu procent, być może czasami więcej, którzy zachorują na koronawirusa, będzie wymagała zastosowania jakichś procedur medycznych już w szpitalu, począwszy od podania tlenu, ale tam również jest potrzebna opieka lekarska i pielęgniarska, poprzez już te bardziej inwazyjne aż do najbardziej inwazyjnych procedur medycznych. No i w tym momencie pojawia się zasadnicza kwestia, bo walka jest z epidemią, to tak naprawdę walka o utrzymanie jako takiej wydolności systemu opieki zdrowotnej, bo jeżeli to wszystko padnie, to nie tylko ci z Covidem będą mieli problem bardzo poważny, ale również inni pacjenci. Przynajmniej tak to przedstawia część lekarzy.

Ależ oczywiście, tak jest, pani redaktor. Pacjenci niecovidowi mają potężne problemy. My walczymy jako lekarze rodzinni o tych pacjentów także, bo do nas się zgłaszają i jedni, i drudzy. My ich poprzez teleporadę czy tradycyjną poradę musimy i mamy obowiązek leczyć, leczyć właściwie. Im więcej pandemii, tym gorzej dla pacjentów niepandemicznych. I rzeczywiście tak jest, ma pani redaktor słuszność, około dziesięciu, nawet mówi się do 18% pacjentów wymaga jakiejś interwencji lekarskiej. Czasem ona wystarczy na poziomie lekarza rodzinnego, izolatorium, ale bardzo często około 8% wymaga hospitalizacji, a część z tych osób wymaga oczywiście tlenoterapii, wymaga respiratora, wymaga ECMO, wymaga dużo, wielu bardziej skomplikowanych jeszcze procedur.

Panie doktorze, to na koniec sprawa szczepionki. My dzisiaj tutaj mówiliśmy o tym, że Unia Europejska organizuje takie wspólne zakupy szczepionki. My tak naprawdę nie wiemy, kiedy ta szczepionka się pojawi, no bo jeszcze kilka miesięcy temu mowa była o listopadzie, grudniu, zdaje się, że ten termin już jest nieosiągalny. No ale jeżeli to będzie I kwartał przyszłego roku, to jaka jest szansa na to, że do końca tego II kwartału uda się już jakoś epidemię opanować?

Rzeczywiście szansa na szczepionkę jest, ale myślę, że to jest raczej II kwartał przyszłego roku. Wydaje się, że kwiecień, maj jest tym terminem najwcześniejszym. Oczywiście kibicujemy, żeby było wcześniej. Rzecz jasna będziemy się starali wszyscy, żeby przede wszystkim dużo osób zaszczepić, zachęcić do tego szczepienia. Szczepienia nie będą oczywiście z musu, jakieś obowiązkowe, tak jak się wszyscy obawiają, tylko szczepienia będą jak najbardziej dobrowolne, ale będziemy chcieli się zaszczepić i będziemy namawiali pacjentów, szczególnie z grupy ryzyka, na zaszczepienie się. Natomiast cały ten proces trwa. Od wytworzenia szczepionki po zakup szczepionki, jej dystrybucję i oczywiście zaszczepienie tak wielu obywateli, nie tylko zresztą w Polsce, bo musimy się zaszczepić populacyjnie...

I to ostatnie zdanie.

...to trochę potrwa. Więc ja bym powiedział tak: liczymy na to, że będzie to jak najwcześniej, żeby się ten proces w ogóle zaczął.

Bardzo dziękuję. Pan dr Michał Sutkowski, Kolegium Lekarzy Rodzinnych, był gościem Sygnałów Dnia. Dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo pani redaktor, dziękuję państwu.

JM

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak