Sygnały Dnia 8 kwietnia 2021 roku, rozmowa z Piotrem Müllerem

Ostatnia aktualizacja: 08.04.2021 08:15
Audio
  • Piotr Müller o ewentualnym luzowaniu obostrzeń i sytuacji politycznej w Zjednoczonej Prawicy (Sygnały dnia/Jedynka)

Krzysztof Świątek: Gościem Sygnałów Dnia jest minister Piotr Müller, rzecznik rządu. Dzień dobry, panie ministrze.

Piotr Müller: Dzień dobry.

Panie ministrze, słyszeliśmy w serwisie Jedynki o tym, że dziś pilna wideokonferencja ministrów zdrowia Unii Europejskiej w sprawie szczepionki AstraZeneca. Czy należy się spodziewać wspólnej decyzji Unii Europejskiej?

Na pewno będzie dyskusja na ten temat. Wczorajsza rekomendacja Europejskiej Agencji daje dalsze pole do tego, aby ta szczepionka była używana, została tylko zaktualizowana dokumentacja do tej szczepionki, więc ona jest nadal bezpieczna. No i jak rozumiem, dzisiejsze posiedzenie ma mieć charakter omówienia tej korekty, natomiast nie spodziewałbym się decyzji, żadnych decyzji negatywnych co do używania szczepionki.

Bo strategie rządów poszczególnych są w tej chwili różne, na przykład Niemcy szczepią AstraZeneką tylko osoby powyżej 60 roku życia. Czy polski rząd po tej decyzji EMY wczorajszej zamierza coś zmienić?

Ale decyzja EMY nie powoduje, że rekomendacja dla osób młodszych się zmieniła, w związku z tym my słuchamy przede wszystkim naukowców, profesorów, którzy zawodowo zajmują się tymi sprawami, również naszej Rady Medycznej. Do tej pory rekomendacje w tym zakresie nie zostały zmienione.

Panie ministrze, jeżeli chodzi o obostrzenia, wiemy o tym, że są przedłużone do 18 kwietnia, ale na pewno na tych sztabach antykryzysowych są pewne prognozy przedstawiane. Jak duże jest prawdopodobieństwo pana zdaniem, że na przykład te obostrzenia zostaną przedłużone na przykład do końca kwietnia?

Jeżeli chodzi o ich przedłużenie w całości w tym zakresie, co teraz obowiązują, no to mam nadzieję, że to nie będzie konieczne i że po 18 kwietnia choć niektóre usługi, niektóre usługi publiczne również, będzie można z powrotem przywrócić do funkcjonowania. Ale oczywiście to wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądała sytuacja epidemiczna. Wczorajsze i przedwczorajsze wyniki tutaj nie są reprezentatywne, że dotyczą okresu świątecznego, gdzie mniej osób stawiało się na testy w stosunku do tego, ile mogłoby się stawić zapewne w tym okresie. To jest jedna rzecz. Tak samo zresztą dzisiaj będą o 10.30 podane wyniki dotyczące chociażby liczby zgonów w ostatnim czasie. One też będą miały charakter zbiorczy za kilka dni, bo to raportowanie było nieco opóźnione. Więc dopiero pod koniec tego tygodnia będzie widać realne dane i dopiero w przyszłym tygodniu dane dotyczące świąt, potencjalnych zarażeń w czasie świąt.

Czy jest w takim razie szansa, panie ministrze, że na majówkę, co dla wielu na przykład restauracji stanowiłoby dodatkowy ratunek, mogłyby one otworzyć ogródki i tam serwować posiłki, albo na przykład sport i rekreacja też mogłyby odejść od tego zamrożenia?

Myślę, że to jest za wcześnie, żeby potwierdzać tego typu informacje. Chciałbym, żeby to było możliwe, natomiast – tak jak mówię – do 18 kwietnia mamy aktualne obostrzenia. Oczywiście, jednym z wariantów, który jest brany pod uwagę w zakresie odmrażania, to jest właśnie odmrażanie tych usług na świeżym powietrzu, natomiast też doświadczenia z zeszłego roku pokazują, że niestety wiele osób pomimo jasnych instrukcji, w jaki sposób zachowywać dystans pomiędzy stolikami, czy w ogóle wolne stoliki, niestety wiele firm tego nie przestrzegało. Więc musimy się zastanowić, w jaki sposób zrobić to w sposób bezpieczny, tak abyśmy nie otworzyli kolejnej fali epidemii.

Minister Przemysław Czarnek w Polskim Radiu 24 godzinę temu powiedział o tym, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że szkoły, nawet wszystkie klasy w szkołach podstawowych mogłyby wrócić do nauczania stacjonarnego. Tymczasem prof. Piotr Czauderna, szef Rady Medycznej przy Prezydencie, mówi o tym, że przedszkola, szkoły, ta edukacja wczesnoszkolna jest źródłem w tej chwili większej liczby zakażeń. Także Lidia Stopyra ze Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie z oddziału covidowego dzieci mówiła pod koniec marca, że dla dzieci brakuje już miejsc, koronawirus szerzy się przez otwarte przedszkola i szkoły. Czy to nie jest w takim razie krok ryzykowny?

Panie redaktorze, generalnie decyzje dotyczące obostrzeń i decyzje dotyczące ograniczania mobilności społecznej nie są łatwe. I wiemy, generalna zasada jest taka, że czym większy ruch, czym większe kontakty społeczne, tym większa liczba zakażeń. Natomiast oczywiście pamiętajmy o tym, że równolegle do tego działa program szczepionkowy, który powoduje, że liczba osób, które są już odporne na chorobę, jest z dnia na dzień coraz większa. A z drugiej strony też musimy jednak przede wszystkim patrzeć, jak wygląda sytuacja w szpitalach i jeżeli chodzi o respiratory, bo zakażenie oczywiście jest bardzo złą informacją, ale o wiele gorszą jest informacja, że ktoś jest w ciężkim stanie wymagającym hospitalizacji. I sednem problemu jest to, aby zapewnić każdemu choremu faktycznie taką opiekę, która zapewni mu po prostu przejście przez chorobę w sposób bezpieczny.

Panie ministrze, to jeszcze jedno pytanie w kontekście sytuacji pandemicznej. Epidemiolodzy mówią o tym... pan wskazuje na te kontakty społeczne, ale mówi się o tym, że jednak do tego zakażenia dochodzi wtedy, kiedy jest kontakt około przynajmniej piętnastominutowy osób bez maseczki, bez dystansu. To dlaczego w takim razie w tym kontekście utrzymywane są chociażby zamknięte sklepy wielkopowierzchniowe?

Panie redaktorze, tylko problem jest taki, że to są bardzo często stwierdzenia, które zakładają, że każdy przestrzega tych reguł, o których mówimy. A tak jakby pan przeszedł się do sklepu wielkopowierzchniowego, galerii handlowej, w sytuacji gdy już są otwarte, to okazuje się, że co druga osoba maseczkę ma tylko na ustach, a nie ma już na nosie, część osób w ogóle nie nosi maseczek albo nosi je na brodzie, i ten dystans wcale nie jest zachowywany w taki sposób, jak mogłoby to wynikać wprost z przepisów. Więc niestety sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, bo gdybyśmy faktycznie wszyscy z żelazną konsekwencją przestrzegali zaleceń co do na przykład maseczek medycznych, chirurgicznych, trzymali dystans, to sytuacja byłaby zupełnie inna.

Panie ministrze, Jarosław Gowin, wicepremier, w Super Expressie mówi dzisiaj, że albo się dogadamy, albo w ciągu roku dojdzie do przedterminowych wyborów. W jakich sprawach macie się dogadać?

Tutaj to chyba pytanie powinno być bardziej kierowane do premiera Jarosława Gowina, natomiast...

Są dwie strony tego dialogu.

Rozumiem, oczywiście, natomiast ja nie wiem, jakie zastrzeżenia tutaj premier Gowin wyraża. W tej chwili mamy przed sobą kwestie związane z nowym programem gospodarczym, czyli „Nowym ładem”, tam jest wiele rozwiązań, które jestem przekonany wpisują się w program partii Porozumienie, więc... podobnie jak Krajowy Plan Odbudowy, w związku z tym zakładam, że akurat w tych kluczowych obszarach nomen omen porozumienie zostanie... powstanie po prostu.

Ale jak pan odczytuje w ogóle tego typu słowa wicepremiera, członka rządu?

Panie redaktorze, naturalne jest to, że pomiędzy członkami koalicji Zjednoczonej Prawicy mogą pojawiać się różnice, pewnego rodzaju napięcia polityczne. Jest to obecne i w systemie politycznym Polski, jak i w innych krajach. Akurat na tym tle polska sytuacja na scenie politycznej jest naprawdę dosyć komfortowa, bo na Słowacji właśnie zmienił się premier, w Czechach też jest bardzo niestabilna sytuacja, po wyborach w Holandii również okazuje się, że w Holandii nie jest tak łatwo sformułować rząd jak wszystkim się wydawało. W związku z tym ja jestem nieco bardziej spokojny niż inni członkowie Zjednoczonej Prawicy, jeżeli chodzi o stabilność koalicji.

Panie ministrze, a czy pan podziela tę analizę Jarosława Gowina, że obóz Zjednoczonej Prawicy wszedł na niebezpieczną ścieżkę „awuesizacji” wewnętrznego rozkładu tego obozu. Pan podziela tę analizę?

Zgadzam się, że w niektórych obszarach ta dyskusja o różnicach programowych czy personalnych nie powinna się odbywać, że szeroko rozumianej publicznej i medialnej, bo to powoduje dodatkowe napięcia polityczne, pewne nieporozumienia, które mogą wyglądać na większe niż są w rzeczywistości. Więc faktycznie taki okres chłodnej analizy i uspokojenia nastrojów bez wątpienia by się przydał.

Panie ministrze, czasami na kryzys w polskich realiach takim rozwiązaniem była rekonstrukcja rządu. Ja nie mówię o stanowisku premiera, bo tu jest stanowisko Jarosława Kaczyńskiego z wywiadu dla Gazety Polskiej jasne. Ale czy rekonstrukcja jest w ogóle rozważana?

Nie znam takich dyskusji, aby były jakieś rozmowy na temat zmiany poszczególnych ministrów, w związku z tym na tym etapie trudno mi powiedzieć, żeby to w ogóle było rozważane. Myślę, że też sytuacja... jeżeli się uspokoi sytuacja epidemiczna, liczę, że to jednak będzie już pod koniec tego II kwartału, że też nastroje w samym obozie Zjednoczonej Prawicy będą lepsze, bo po prostu nastroje społeczne poprawią się.

Minister Piotr Müller, rzecznik rządu, jest gościem Sygnałów Dnia. Ciąg dalszy naszej rozmowy w mediach społecznościowych radiowej Jedynki.

*

Panie ministrze, Jarosław Kaczyński w tym wywiadzie dla Gazety Polskiej powiedział, że takim punktem kulminacyjnym będzie głosowanie w sprawie Funduszu Odbudowy. Jeżeli rząd przegrałby to głosowanie, to koalicja przestanie istnieć. Także zauważył, że spodziewa się tego, że Solidarna Polska i Konfederacja zagłosują przeciwko temu Funduszowi. Czy w takim razie rząd liczy na poparcie opozycji czy posłów Pawła Kukiza?

Byłoby dosyć dużym przejawem hipokryzji ze strony opozycji, gdyby zagłosowała przeciwko rekordowym środkom dla Polski z Unii Europejskiej. Przecież od wielu lat słyszymy jak mantrę, że te środki są bardzo istotne. Więc teraz gdyby opozycja nagle chciała zablokować środki unijne nie tylko dla Polski, ale również dla pozostałych 26 krajów, czyli łącznie z Polską 27 krajów Unii Europejskiej, to byłby to przejaw skrajnej nieodpowiedzialności bez wątpienia, jeżeli chodzi o te osoby, które do tej pory głosiły tezy typowo proeuropejskie.

Lewica domaga się informacji na forum Sejmu, informacji ze strony ministra Dworczyka, pełnomocnika rządu ds. szczepień, na temat chaosu informacyjnego, jak mówi Lewica, który powstał co do szczepień osób powyżej 40 roku życia. Czy taką informację minister Dworczyk przed Sejmem złoży?

Przede wszystkim pan minister Dworczyk złożył taką informację przed opinią publiczną. Ja wiem, że Lewica chciałaby mieć kolejny spektakl wokół tematów, które budzą emocje polityczne. Pan minister przyjął też zresztą przedstawicieli Lewicy w kancelarii premiera, i tyle. W tej chwili skupiamy się na tym, żeby budować kolejne punkty szczepień, żebyśmy tę liczbę szczepionek, które będzie przyjeżdżała do Polski w II kwartale, w sposób efektywny wykorzystali. I myślę, że to jest w tej chwili najważniejszy cel, a nie jakieś tutaj bijatyki polityczne.

Panie ministrze, à propos narodowej strategii szczepień, jeżeli rząd podaje, że do końca sierpnia wszyscy chętni mogliby zostać zaszczepieni, to powstaje pytanie: jak to logistycznie przeprowadzić? To jest około 5 miesięcy, a do zaszczepienia potencjalnie nawet 20 milionów Polaków. To w ogóle jest realne?

Tak, to oczywiście jest realne. Z tego powodu przecież przedstawialiśmy też strategię. Najpierw oparliśmy się na nieco ponad sześciu tysiącach mniejszych punktów szczepień po to, aby te szczepienia w pierwszej fazie były dostępne możliwie blisko obywateli, co zresztą niektórzy krytykowali, bo uważali, że trzeba od razu duże masowe punkty szczepień zrobić, a my uznaliśmy, że należy to rozproszyć po to, aby dostępność ich była we wszystkich regionach kraju. Natomiast w tej chwili tworzymy w całym kraju... powiększamy tę bazę szczepień, która była dostępna teraz i tworzymy nowe punkty, wspólnie zresztą z samorządami, po to, aby przeprowadzać masowe szczepienia. Dla przykładu: w Warszawie, żebyśmy też zdawali sobie sprawę ze skali, wykonano nieco ponad pół miliona szczepień, z czego na Stadionie Narodowym ponad 80 tysięcy. To pokazuje, że takie duże punkty właśnie w tej chwili, które będą uruchamiane, mają bardzo dużą możliwość, jeżeli chodzi o przyspieszenie projektu szczepień.

Panie ministrze, Grecja stanowczo, i to po raz kolejny i coraz bardziej stanowczo, domaga się reparacji wojennych od Niemiec. Dlaczego polski rząd nie wykorzysta tej okazji, nie powie, że także Polsce należą się reparacje?

Ten temat w relacjach dwustronnych, w relacjach bilateralnych jest podnoszony, natomiast musi być podnoszony docelowo skutecznie, więc trzeba znaleźć taki czas i taką formułę, która okaże się poza sferą werbalną również skuteczna w sferze materialnej. Nie jest to taka prosta sprawa, jak niektórym mogłoby się wydawać, ale jest elementem naszych również negocjacji w różnego rodzaju sprawach bilateralnych czy unijnych i służy również za takie przypomnienie pewnych zobowiązań, które... zobowiązań czy po prostu odszkodowań, które mają Niemcy nie tylko wobec Polski, ale również w ogóle wobec całej Europy i świata.

Panie ministrze, mówi pan o tym, że to jest temat w relacjach polsko-niemieckich, ale oficjalne stanowisko przedstawicieli rządu niemieckiego było zawsze negatywne, jeżeli chodzi o tę sprawę. Czy w nieoficjalnych rozmowach jednak przedstawiciele kanclerz Merkel mówią, że jednak w jakiś sposób musimy się dogadać?

Trudno mi się wypowiadać za drugą stronę, ale widzę to w rozmowach bilateralnych, że ten temat jest bez wątpienia bardzo, delikatnie mówiąc, niewygodny dla strony niemieckiej, bo doskonale wiedzą o tym, że i na poziomie zobowiązań etycznych, i na poziomie zobowiązań międzynarodowych jest to temat, który przez Polskę jest słusznie podnoszony.

Panie ministrze, Fakt 24, portal internetowy, podał, że finalizowany jest projekt dotyczący emerytur stażowych. Tam prace prowadzi Kancelaria Prezydenta, ale mowa już jest o tym, że nawet są dwa warianty rozważane, to znaczy ta wcześniejsza emerytura dla kobiet, które przepracują 35 bądź 37 lat okresu składkowego, dla mężczyzn 40 lub 42 lata. Czy rząd pana premiera zna te szczegóły, czy akceptuje? Czy to rozwiązanie znajdzie zastosowanie?

W tej chwili takich decyzji w rządzie nie ma, więc trudno mi się odnosić do tego projektu, ponieważ nie znam jego szczegółów. Temat emerytur stażowych oczywiście był i obecny w debacie publicznej, i w dyskusjach, w przypadku gdy obniżaliśmy wiek emerytalny, natomiast decyzji co do przyjęcia tego projektu czy to przez rząd, czy później przez parlament, nie ma w tej chwili. I tu warto też przypomnieć, bo wiemy, że my często przechodzimy do porządku dziennego w tym zakresie, ale że to rząd Zjednoczonej Prawicy obniżył wiek emerytalny, który podniosła Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe, przecież do 67 lat podnieśli ten wiek emerytalny, my zgodnie ze zobowiązaniami politycznymi obniżyliśmy go odpowiednio do 65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet.

Panie ministrze, to jeszcze pytanie w kontekście „Nowego ładu”. Dziś o tym pisze Dziennik Gazeta Prawna. Minister Kościński w Sygnałach Dnia odsyłał do premiera, no to ja zapytam pana, bo pan jest rzecznikiem rządu. Czy jest rozważane w ramach tego „Nowego ładu” te dofinansowania dla rodzin, szczególnie rodzin z dużą liczbą dzieci? Tam jest mowa o konkretach, nawet dofinansowanie do wkładu własnego sto tysięcy albo bezpośrednie do 160 tysięcy. Czy to jest rozważane w ramach „Nowego ładu”?

Panie redaktorze, ja taką zasadę przyjąłem, że gdy pojawiają się rzekome przecieki czy przecieki wokół „Nowego ładu”, to po prostu odsyłam do konwencji, która będzie ten projekt omawiała. Mogę powiedzieć tylko tyle, że są tam rozwiązania, które dotyczą ważnej sfery, którą jest bez wątpienia mieszkalnictwo czy właśnie kwestie związane z pracą i odpowiednimi regulacjami podatkowymi. Co do szczegółów niestety muszę tu jeszcze trochę prosić o cierpliwość.

Panie ministrze, rozmawiamy dwa dni przed 11 rocznicą katastrofy smoleńskiej. Jaki będzie udział pana premiera w tych uroczystościach? Czy już wiadomo?

Panie redaktorze, w tym roku niestety podobnie jak w zeszłym te obchody będą bardzo skromne, w związku z tym ograniczą się do odwiedzenia tych miejsc pamięci, które są kluczowe, i niestety w tym zakresie te obchody będą wyglądały właśnie w taki sposób.

Czyli udział pana premiera tylko na przykład w mszy świętej?

Tutaj, panie redaktorze, ja nie pamiętam, jaki jest konkretny rozkład, jeżeli chodzi o ten dzień. Natomiast tak jak mówię, kluczowe miejsca, które są istotne z punktu widzenia pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej, są w tym planie.

Tygodnik Sieci poinformował o wynikach prac włoskiego laboratorium, to jest kolejne laboratorium, które potwierdziło ślady trotylu, ślady środków wybuchowych na wraku Tupolewa, były wcześniej badania amerykańskie, było także badanie Centrum Kryminalistyczne Komendy Głównej Policji. Czy jeżeli chodzi o stanowisko premiera czy stanowisko rządu, to cokolwiek zmienia w kontekście wyjaśnienia przyczyn katastrofy?

Przede wszystkim zajmuje się tym właściwa komisja, w związku z tym trudno mi się odnosić do konkretnych częściowych raportów w tym zakresie. I podsumowanie tych działań będzie przygotowane przez komisję, w związku z tym ona tutaj jest władna na podstawie całego materiału, który był zgromadzony w toku postępowania, aby kierować konkretne tezy. Siłą rzeczy ja czy pan premier bezpośrednio w tych pracach nie uczestniczymy.

Rzecznik rządu Piotr Müller był gościem Sygnałów Dnia radiowej Jedynki. Panie ministrze, bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

JM